Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego

Wpisy z tagiem: krystian karol lisowski

piątek, 12 grudnia 2014

Krystian dał się wszystkim poznać, jako autor bardzo ciekawych i szczerych wierszy, które nie przytłaczają banalnością, ale wypływa z nich oryginalność. Bo pisać wiersze może każdy, ale nie każdy umie wybrać z koszyka pełnego słów odpowiedni puzzel i ułożyć całą układankę w jedną całość.

 

W swoich utworach jest przede wszystkim bezpośredni. A ja osobiście takich autorów bardzo cenię. W jego twórczości nie ma przypadkowości. On jest przede wszystkim świadomy tego, co pisze, a to, że formą Jego przekazu i najbliższego kontaktu z czytelnikiem stał się dla Niego wiersz, świadczy o dojrzałości i wypracowanym latami stylu. Zresztą, Krystian nigdy nie krył się z tym, że poezję pisuje od dawna, a ulubionym Jego poeta jest Staff. I chwała Ci za to, Krystianie :) Moim też :) Wrażliwość, to słowo, które cechuje każdego poetę. Lisowski, to poeta wrażliwy i szczery.

 

Krystianie, życzę Ci nieustannych inspiracji, większej wiary w to, co robisz, oraz byś kroczył dalej nowo obraną ścieżką. Nich okaże się strzałem w dziesiątkę i kierunkiem, jakim przemierzać będziesz każdy jeden wers napisanych przez siebie piosenek. No i by marzenia, nawet te schowane na dnie serca, ziściły się, dając tym samym powody do kolejnych niebanalnych tekstów.

A Twoim bliskim i znajomym zdrówka i nadziei.

 

Dziękuję i pozdrawiam :)

 

Krystian Karol Lisowski

Święta gonitwa”

Ludzie gonią, gonią,gonią
świat sklepowych witryn widzą
do koszyka biorą, biorą
kasę wydać się nie wstydzą.
Czy potrzebna, czy rzecz zbędna
cisną, cisną w reklamówki
patrzę na świat z krzywej wieży
na ulicach mrówki, mrówki...

Tutaj stówka, dwie, pięćdziesiąt
biedy wcale w czas nie widać
przed wszystkimi się dziś wstydzą
kasę muszą całą wydać.
Bo co sąsiad powie, powie
gdy wigilia skromna będzie?
Nawet święty jak się dowie...
w progi domu nie przybędzie!

I nie ważne, ze to Jezus swe
obchodzi urodzinki
biegną, biegną z opłateczkiem
zdrówka życzyć do rodzinki...
Przejedzeni w łożach leżą
bóle brzucha mają, mają
lecz co roku w większym pędzie
kasę chętniej swą wydają ...

 

 

 

Krystianie, czym są dla Ciebie Święta? To raczej czas magiczny, przeżywany bardziej tradycyjnie, czy jednak podchodzisz do tego tematu z dużym dystansem?


Odnoszę wrażenie, że tradycja bardzo została skomercjalizowana, co za tym idzie tracimy ducha świąt, tracimy magię. Dla mnie święta to nadal czas oczekiwania, nie tylko na Zbawiciela ale na rodzinną atmosferę. Zawsze mi tego brakowało. To wszystko, czyli komercjalizacja i brak rodzinnej atmosfery sprawia, że do całej otoczki świątecznej podchodzę z dystansem. Święta to również dla mnie czas refleksji nad kończącym się rokiem. W moim przypadku każde święta to inny czas..

 

 

Czy masz jakieś specjalne przygotowania świąteczne? Poza porządkami, czy strojeniem choinki. Czy są to jakieś przygotowania wyjątkowe, takie tylko Twoje?

 

Dla mnie przede wszystkim ważne są przygotowania duchowe. Refleksje, zaduma, i wyciąganie wniosków. Potrawy zjemy strawimy, choinkę rozbierzemy i schowamy, a to co ważne, czyli przemiany pozostaną w nas, oczywiście pod warunkiem, że nie będą płytkie i tandetne tak jak wiele rzeczy które spotkać możemy w sklepach.

 

Specjały kuchni. Jakieś wyjątkowe dania, które tylko Ty przyrządzasz?

 

Nie przygotowuję, ale mogę napisać co lubię i co mi smakuje przy wigilijnym stole najbardziej: pierogi, barszcz z uszkami. Lubię jak na stole jest sernik. Jak widać nie jestem wymagający i nie wyszukuję specjalnych dań.

 

 

Jak wspominasz Święta Bożego Narodzenia z dzieciństwa?

Wczesne dzieciństwo przyniosło mi szczęśliwe święta. Była moja Kochana babcia Elżbieta, były trafione prezenty. To były czasy, gdzie naprawdę było o wszystko trudno. Zapach i smak pomarańczy, czekolada z Pewexu, wspólne przygotowywanie wraz z moją najstarszą siostrą Magdaleną ozdób choinkowych… Niestety późniejsze święta przyniosły wiele łez i cierpienia – jedne z tych świąt opisałem w opowiadaniu „Przy kaflowym piecu”.

 

Czy jest coś, bez czego nigdy nie byłoby u Ciebie Świąt?

Oczywiście, że jest. Jeżeli nie będzie myśli o Dziecinie, o cudzie Bożego Narodzenia – nie będzie świąt.

 

I na koniec – marzenia noworoczne. Czego życzysz sobie i innym?

 

Chciałbym poukładać to, czego nie mogłem poukładać w tym roku. Jest trochę spraw, które jak się okazało wymaga więcej czasu. Oczywiście ukazanie się drugiego tomiku.
Od jakiegoś czasu piszę teksty piosenek. Jeden z nich znajdzie się na płycie Dariusza Wudkowskiego w 2015 rok, chciałbym aby więcej tekstów zostało wyśpiewanych.
Życzę sobie i innym miłości. Więcej zadumy, a mniej biegu.

 

 

Krótko od siebie dla czytelników:

Niech to wszystko co było smutne, zniknie, a to wszystko co dawało uśmiech niech trwa.

 



 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu.



piątek, 27 czerwca 2014

W poezji i o poezji nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. A przynajmniej nie u mnie na blogu. I myślę, że tak nie będzie. O poezji będzie jeszcze dużo, dużo więcej słychać, bo to odmiana tych naszych myśli, które orbitalnie krążą po naszej głowie, nie dając przytłumić światła, jakie z niej bije.

Krystiana poznałam na facebookowym profilu, prosząc o przesłanie w formie pliku pdf, Jego debiutanckiego tomiku „Jestem...”. Zaintrygował mnie nie tylko sam tytuł tomiku, ale sam fakt, że tak młodemu chłopakowi udało się wydać wiersze, które swój czas przeleżały w szufladzie. Czyli reasumując, zaproponowałam Krystianowi zapoznanie się z Jego twórczością, łącznie z wywiadem. Krócej – moja czysta ciekawość.

Mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam na autorze, który z całym pakietem marzeń, w swoje wiersze włożył nie tylko emocje, obserwacje i miliony elektronów, które przyciągają. Jego wiersze pełne ekspresji, przepełnia cząstka Jego samego – serce, które włożył w ich napisanie. Urzekają, zadziwiają, ale i szokują.

Krystian dla mnie jest człowiekiem bardzo odważnym i bezpośrednim. Nie miałam okazji i przyjemności zetknąć się tak namacalnie z prawdziwym wyznaniem miłości:

"Dobry sen"

Ujrzeć w oczach, to co ja zobaczyłem,

słyszeć w sercu, co słyszę tyko ja.

Po chwili w sen ten piękny uwierzyłem,

myśląc – przecież Cię znam.

Wiem, skąd przyszedłeś, jaki przygnał Cię wiatr to piękne, że mi przyrzekłeś:

T a k – J e s t e ś – T e g o – W a r t .

I nie poskąpisz mi uczucia,

nie zmarnujesz żadnej z chwil.

Dość przecież życiowego trucia.

Czas bym choć we śnie dobrze żył,

nim się obudzę, nim dopadnie mnie lęk.

Ja w śnie tym się nie nudzę,

widząc anielski twój wdzięk.

I dobroć Twą czuję – czuję jej smak…

Niczego co było, nie żałuję

bo z Tobą wszystko we mnie – jest na tak.

 

W tomiku znaleźć można nie tylko wiersze miłosne. To przede wszystkim podział na historie, miejsca, znaczenie i sytuacje, w których autor albo znalazł się sam, albo ma doskonały zmysł obserwacji i opisu. Każdy rozdział, to inny dowód na to, że wiersze, poezja są czymś indywidualnym. Takim obrazem namalowanym pędzlem życia.

Krystianie,

to, że śmiało i odważnie piszesz o swojej prawdziwej miłości, nie oznacza czegoś złego, czy grzesznego. To dowód na to, że należy umieć zmierzyć się ze swymi słabościami i całą paletą barw, by w sposób wysublimowany i jednak delikatny móc o tym napisać. Pamiętaj, że nie każdy tak potrafi. Jesteś przykładem dla tych, którzy stoją przy ścianie nieśmiałości i bojaźliwości o swoje życie, czy akceptację przez często bliskich i znajomych.

Cieszę się, że dałeś mi okazję poznać siebie, jako człowieka i autora. Na tych płaszczyznach w ogóle się nie różnisz. Jesteś jeden i ten sam.

Życzę Ci, żebyś dalej, z podniesioną głową kroczył swoimi ścieżkami. Spełniał z przebojem swoje marzenia i nie przejmował się niczym. Dosłownie i w przenośni.

Dziękuję, że poświęciłeś mi czas i odpowiedziałeś na moje pytania.

 

Krystianie na samym początku pragnę Ci pogratulować spełnienia pierwszego marzenia, jakim jest wydanie Twojego autorskiego tomiku z wierszami „Jestem...”. Z tego powodu spotykamy się na tej rozmowie. Pierwsze proste pytanie, czym dla Ciebie jest poezja?

Pytanie może jest i proste, lecz odpowiedź na nie już taka nie jest, ale spróbuję. Poezja jest głosem mojej duszy, głosem który nie może być tłamszony w środku, lecz chce wyjść na świat. To nie jest głos rozpaczy, czy żalenia się – choć czasami można odnieść takie wrażenie – lecz jest pokazaniem tego jak czuję, co przeżywam i jak odbieram świat. Często też nawiązuję do tego, jak mnie odbiera świat.

Tomik przyznam szczerze bardzo nowatorski. Dlaczego? Przede wszystkim uderzyła mnie otwartość, z jaką piszesz o swojej miłości. Popraw mnie, jeśli się mylę.

Piszę o miłości, którą przeżywam. Tak. Jestem zakochany i to ,,po uszy”. Nie piszę tylko o swojej miłości. Piszę o moich obserwacjach uczucia jakim darzą się osoby, które spotykam. Zdarza mi się napisać wiersz o miłość dla kogoś, kto jej szuka, potrzebuje – Tak było w przypadku wiersza Po prostu miłość. W poezji jest wiele miejsca na miłość. Jedni mówią, że o miłości napisano już wszystko, a jednak każdą przeżywamy inaczej, inaczej też ją opisujemy. Żyjemy w czasach kiedy nie tylko się mówi o miłości męsko – damskiej. A ja nie chcę dzielić tego pięknego uczucia na heteroseksualną czy homoseksualną miłość. Miłość to znaczy przede wszystkim nie krzywdzić.


W tomiku są jeszcze inne wiersze o tematyce zupełnie lekkiej, codziennej, przyziemnej, ale też i empatycznej. Chciałam Cię zapytać, skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiracje? Wystarczy spojrzeć przez okno. Uderzające krople deszczu o parapet – czyż to nie inspirujące? Piszę o tym, ale przede wszystkim opieram się na emocjach, których doświadczam. Otaczam się ludźmi, różnymi ludźmi, którzy w nieświadomy sposób stają się tematem wiersza. Fakt, nie wszystko jest na tyle inspirujące by opisać to w wierszu, nie na wszystko warto „tracić” siły i emocje.

 

W wierszu „Ludziki z drutu” piszesz:

(…)

Już nie ma odwrotu,

nie możesz przestać,

twoja sztuka trwać musi.

Twórz swoich synów i córki swoje

z powyginanych kawałków drucika

ze swoją duszą

i z Twoim sercem”

Przyznam, wiersz bardzo ciekawy i taki wyrwany codzienności. Jak to jest z tą sztuką, czym ona dla Ciebie jest? Czy faktycznie, tak jak piszesz, trzeba w nią włożyć i serce i duszę? Jakie jest Twoje podejście do sztuki współczesnej?


Inspiracją do napisania tego konkretnego wiersza był Wojtek Gozdzik, mieszkający w USA artysta, który tworzy ludziki z drutu. Nie jest to sztuka banalna, to sztuka oryginalna. Proszę sobie wyobrazić, że te ludziki rozsiane są po całym świecie. Z tego co czytałem – goszczą nawet w Białym Domu w USA. Jestem zaszczycony, że siedzą też i u mnie na półce.

Wszystko co ma mieć szczery i prawdziwy przekaz musi posiadać cząstkę serca i duszy artysty. W innym przypadku sztuka bez tych elementów staje się tylko towarem handlowym, czy ozdobnikiem w naszym domu. Z poezją jest tak samo.
Sztuka współczesna się rozwija, w różnych kierunkach. Nie powiem, że zawsze w dobrym kierunku, ważne natomiast jest to, by była szczera, prawdziwa, a na pewno znajdzie swoich odbiorców.


W „Wiosennym przebudzeniu” myślałeś o krainie, co barwami się mieni. Istnieje taka kraina? Masz takie swoje miejsce na ziemi, do którego chętnie wracasz nawet w myślach?
Gdy byłem małym chłopakiem miałem swoje ulubione miejsce nad Notecią (w Nakle, gdzie mieszkałem). To była moja kraina, gdzie czułem się bezpiecznie. Lubiłem to miejsce zwłaszcza wiosną. Ten wiersz nie był inspirowany właśnie tym konkretnym miejscem – W ogóle wiosna to moja ulubiona pora roku. W innych porach, taką krainę wymyślam w głowie, by móc na przykład w zimie pisać o ciepłych porankach.

 

Dwa wiersze poświęcone naszej wspaniałej Noblistce Wisławie Szymborskiej. Opowiedz, jak te wiersze powstawały.

Przeczytałem biografię Wisławy Szymborskiej, czytałem sporo Jej wierszy. To właśnie zainspirowało mnie do napisania moich wierszy o Szymborskiej i dla Szymborskiej, która zajęła część mojego poetyckiego serca, które dzieli teraz ze Staffem, Broniewski, Słobodnikiem….

 

Spowiedź niedoszłego samobójcy”, to Twoja historia?

Tak – to jest wiersz o wydarzeniu autentycznym. To działo się w moim życiu. Ale to nie tylko chęć opisania tego wydarzenia, chciałem przekazać i coś więcej – nie wiem czy mi się to udało.

 

Spowiedź niedoszłego samobójcy

Stałem tam – patrząc śmierci w twarz,

sumienie moim sekundantem,

moim ekonomem – co przeciw, a co za.

Co bardziej się opłaca – kilka łez nad padołem,

czy uśmiechu kilka chwil – jakie da los?

Już wiatr nie oddychał gałęziami.

Świat – milimetr ode mnie wstrzymał bieg.

Wpatrywały się we mnie miliardy pęcherzyków

powietrza na wodzie, uginał się most pode mną,

który nie chciał winy na siebie brać.

Nie moja to rzecz – znać dzień i godzinę moją,

nie mnie iść ku śmierci, ona sama do mnie przyjdzie,

w końcu pracuje na umowę zlecenie.

Trach, pach i już modły odprawia nad tobą ksiądz.

A tak jej łatwiej by było – umywałaby ręce,

to przecież ja chciałem ją znać,

ale rachunek nie pozwala podrzeć czeku in blanco na życie.

Nie zrealizuje go żaden bank, dopóki nie spełnię

warunków, podpisanych w okienku.

Odszedłem z kwitkiem,

ale jakby radośniejszy,

może potrzebny jestem,

może szuka mnie ktoś,

może jest w tym wariactwie sens – żyć na przekór

innym,

a problemy da się obejść. Wystarczy dobrze żyć.

 

Standardowy zestaw pytań, o który pytam moich rozmówców dotyczą teatru, kina i poezji. O poezji już było, najlepiej chyba jak można było, a jak jest z teatrem? Napisałeś w jednym swoim wierszu, że poznałeś ich wiele. A jakie jest Twoje spojrzenie na teatr, jako rodzaj sztuki?

W teatrze nie byłem wiele lat. Było to tak dawno temu, że nie pamiętam nawet na czym byłem. A chęć pójścia na dobrą sztukę mam nadal. Tylko, że na chęciach się kończy. Niestety dla kogoś z takim uposażeniem jak moje trzeba wybierać. Miałem ochotę pójść na… Moralność Pani Dulskiej. Ta sztuka najbardziej pasuje mi do otaczającego mnie świata, gdzie każdy kogoś gra. Ja też muszę, jeszcze muszę grać…

 

Kino. W domowym zaciszu, czy z przyjaciółmi. Polskie czy zagraniczne?

Różnie. Mam swoje ulubione filmy, które mógłbym oglądać codziennie – oglądam je z takimi samymi emocjami, jak za pierwszym, dziesiątym czy setnym razem. To takie filmy jak chociażby ,,Kolor Purpury”, ,,Uwierz w ducha”. Tak. Lubię tzw. ,,wyciskacze łez” Z polskich filmów lubię komedie, np. ,,Sami swoi”, ,,Jak rozpętałem drugą wojnę światową”. Chęć obejrzenia czegoś nowego rozbija się niestety o… finanse.

 

A jak z książkami. Masz czas na ich czytanie? Jeśli tak, to jaki gatunek preferujesz?

Czas na książki musi być. Problem jest taki, że to co mam chęć przeczytać nie jest w zasięgu mojej ręki. Staram się wypożyczać – często sprowadzać przez czytelnie, książki, których ceny przerażają, a są godne uwagi. Lubię czytać biografie, zwłaszcza pisarzy. Znajduję tam inspirację do walki, nie poddawania się… Sporo czasu poświęcam na czytanie poezji. Sam napisałem powieść – z wieloma wątkami autobiograficznymi, może kiedyś się ukaże…

 

I teraz kilka słów od siebie:

Zachęcam do czytania poezji. Nie tylko mojej, ale ogólnie poezji – zwłaszcza debiutantów. Poezja uczy nas wrażliwości, doceniania tego co mamy, ale uczy nas również dostrzegania tego, czego nie widzimy a co widzi poeta. Poezja to dar nie tylko dla autora, ale i dla czytelnika. Wspierajmy kulturę, zwłaszcza naszą, polską.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi