Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego

Patronat medialny :)

czwartek, 02 marca 2017

 

 

Pozycję znajdziecie:

https://www.ravelo.pl/ziolowa-magia-skarlet,p300016959.html

 

 

Skarlet i Alberta oraz ich niezwykle interesujące, rzadkie pozycje książkowe, których nie znajdziecie w żadnym klasycznym przewodniku turystycznym, gościłam na łamach swojego bloga już wcześniej. Dzisiaj przedstawiam Wam "Ziołową magię" w nowej szacie graficznej, z mnóstwem zdjęć i pachnących ziołami przepisów dla ciała i urody. Bo ziół używa się zarówno w kuchni, jak i w łazience w kosmetykach, jak maseczki, kremy, balsamy itp.

Czy można opóźnić proces starzenia się? Można i zioła mogą nam zdecydowanie w tym pomóc. Autorzy w swojej książce opisują nie tylko w sposób bezpośredni, jakie odpowiednie specyfiki dobrać do swoich potrzeb, podają nam mikstury w określonych proporcjach, ale przede wszystkim obrazowo opisują, podają rysunki, jak je zbierać, w jakim okresie suszyć, w jakich ilościach łączyć, itp., itd.

Przepisy dla ciała: maseczki na włosy, paznokcie, na problemy z cerą, czy skórą i wszystko z zastosowaniem oczywiście ziół.

Poza tym, książka ta łączy ze sobą nie tylko wiedzę, ale i wiarę w gusła, czyli tzw. białą i czarną magię. Co może dawać zaskakujące wyniki. Zapewniam, że wszystko jest tutaj w odpowiedniej dawce.

 

Pozycji z przyjemnością patronuję medialnie :)

 

 

A gdybyście mieli ochotę na Magiczne góry udajcie się do Księgarnia TaniaKsiazka.pl 

Autorom będzie miło, jeśli dodacie opinię o książce. Każdy kto doda recenzję ma szansę wygrania 100 zł na zakupy (informacja ze strony księgarni) :)

 

 

 

Magiczne góry znajdziecie TU: 

http://www.taniaksiazka.pl/ebook-bulgaria-znana-i-nieznana-magiczne-gory-mobi-epub-p-844797.html

piątek, 03 lutego 2017

 

 



  

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 28

Rok wydania: 2017

Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/149-kiboliada.html

 

Może nie jest to obszerne tomisko, jak dzieła wielkich klasyków, do którego ten ewidentnie nawiązuje gatunkowo i swą elokwencją, ale zapewniam Was, że warto zapoznać się z nim, bo to jeden z niewielu współczesnych poematów heroikomicznych, z którymi akurat miałam okazję i przyjemność się zapoznać.

 

Tematycznie odbiega od tych, jakie pozostały w literaturze po wielkich poprzednikach, żyjących na przełomach wieków, jednakże śmiem twierdzić, że nie potrzeba prawdziwych wojen, w których giną miliony, by napisać coś lekkiego, z przymrużeniem oka i z humorem. Tak, właśnie z humorem!

I chociaż to właśnie klasycy są wzorem dla tych, którzy mają odwagę dzisiaj pisać o wielkich, bohaterskich czynach, są właśnie tymi, od których czerpie się inspirację, wszak „Kiboliada” przywodzi na myśl „Iliadę”, bądź „Ostatni zjazd na Litwie”.

 

„Wszystkie ważne zdarzenia mają swój ślad w słowie:

Opisano, jak Wszechświat powstał i Bogowie,

Opisano, jak Grecy wdarli się do Troi,

Jak Odyseusz wracał do Ojczyzny swojej,

Jak na niego czekała cierpliwa niewiasta,

Jak Ajnejasz uciekał z płonącego miasta;

Wszystko notują skrzętnie pilni kronikarze.

I mnie wspomagaj, Muzo, abym przebieg zdarzeń

Nie mniej ważnych opisał dzięki Twojej woli –

Wojnę przesławną, świętą – ustawkę kiboli. [...]”

 

Niemożliwe? Możliwe. Poemat Macieja Rączkowskiego posiada wszystkie najlepsze cechy gatunkowe. Żartobliwy ton poematu uwydatnia jego przesłanie. Kibole należą do grupy ludzi niezbyt lubianych przez społeczeństwo. Zamiast trzymać kciuki i wiernie kibicować swoim drużynom, zwierają pięści na kibiców drużyny przeciwnej.

 

„Nóż długi, zakrwawiony w jego prawej pięści;

Oddech się z jego piersi wydobywa ciężki...

Podbiega ze złośliwym na ustach uśmieszkiem

Do przeciwnika Cwaniak i pięść jego w stronę

Pankracego wystrzela – pięścią tą trafiony

Człowiek, choćby był zdolen przypalanie ogniem

Przetrwać, przez parę godzin nie wstanie na nogi.

Lecz nim cios doszedł, zniknął Pała jako zjawa;

Wtem wydarł się krzyk głośny z piersi Mirosława,

Który padł jako w lesie stara, chora brzoza –

Pankracy nieopodal wyciera krew z noża...”

 

Tu znajdziecie walkę na śmierć i życie, gdzie poleje się krew, niejeden będzie miał porachowane kości, czy zostanie bez zębów, a wszystko z miłości do klubu sportowego, dlatego też warto przeczytać „Kiboliadę” Macieja Rączkowskiego, by zrozumieć sens tej zupełnie kuriozalnej miłości. Udział wezmą też kobiety, które pokażą, że potrafią również walczyć, niemal jak lwice. Bo kto powiedział, że wojaczka jest tylko dla prawdziwych mężczyzn? Jak zakończy się ta bitwa?

 

Autor podaje nam dzieło sugestywne, emocjonalne, wręcz palpacyjne, przy którym można się nieźle ubawić.

 

 

Polecam! Warto!

 


 

Książce patronuję medialnie. Na okładce znajdziecie też moją rekomendację.

 

 

poniedziałek, 23 stycznia 2017

 

 

 

 

Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 355

Premiera powieści przewidziana na 14 lutego 2017r. :)

 

 

Już kiedyś napisałam, że lubię wracać do bohaterów, których poznałam wcześniej, którzy zapadli mi głęboko w pamięci, wywarli ogromne wrażenie, bądź przyciągają swoją charyzmą. Lubię wracać do ich miejsc, poznanych wcześniej perypetii, by móc z nimi na nowo przeżywać, emocjonować się i siłować z własnymi lękami, słabościami, ukrytymi na dnie serca pragnieniami. Takich bohaterów i magię mazurskiej wsi stworzyła Anna Kasiuk w swojej trzytomowej już teraz sadze o łowiskach. Mroczne, tajemnicze, eteryczne i empiryczne.

 

Wracamy do braci Ławczuków, z których młodszy Paweł zapada w śpiączkę i przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Robert stara się być przy Mai o każdej porze dnia i nocy. Dziewczyna po jakimś czasie orientuje się, że jest w ciąży. Dopadają ją zmory przeszłości – Matylda, która teraz już bezpretensjonalnie, coraz bardziej zuchwale, bez najmniejszego oporu potrafi się pokazać nawet w ciągu dnia, oraz wyrzuty sumienia, że ostatnio zaniedbuje przyjaciółkę Ewę, czy po prostu pamięć o ojcu, za którym bardzo tęskni. Do tego wszystkiego pojawia się dylemat, kto tak naprawdę jest ojcem jej dziecka: Paweł, czy Robert?

 

 

 

Maja, mimo ciąży nie przestaje pracować. Stale wraca do swojej przychodni i młodszych pacjentów, ich problemów, kłopotów, życiowych zawirowań. Jej myśli coraz częściej kierują się ku Pawłowi, którego ciągle kocha, dziecka, które ma przyjść na świat i Łowisk, które stale ją zaskakują i odkrywają nieznane rewiry. W tym całym zagmatwaniu uczuciowym jest jeszcze Robert, nieustannie dostarczający dowodów swojego uczucia do niej. Zaczyna się przemeblowywanie domu i rzeczywistości do sytuacji, jaka czeka na nich za kilka miesięcy.

Z czasem, kiedy lekarz zaleca odpoczynek, znajduje zastępstwo w pracy. Magda okazuje się bardzo profesjonalną pracownicą i w pełni zaskarbia sobie zaufanie pracodawczyni.

 

 

 

W miłosnym ambarasie, Maja spędza święta, wciąż wracając wspomnieniami do ojca, ukochanych miejsc. Cieszę się, że jedną twardo stąpającą po ziemi jest Ewa, przyjaciółka odwiedzająca systematycznie Łowiska. Charyzma i racjonalne myślenie dziewczyny powoli zaczyna przemawiać też i do Mai. Świadomość treści klątwy jej tego nie ułatwia, ale Maja jak na przyszłą matkę - nie pozwoli nikogo skrzywdzić, a już na pewno nie swojego dziecka. Niepokój narasta w niej jeszcze bardziej, gdy odnajduje pamiętniki matki Ławczuków. Zapiski kobiety jakby były zapiskami jej sytuacji, życia na Łowiskach, łudząco podobne.

 

 

 

Dni snują się leniwie do momentu, gdy w drzwiach domu staje Paweł, zaskakując wszystkich, a już na pewno Majkę, której uczucia z czasem zaczynają budzić się na nowo. Kocha i Pawła, i Roberta. Nietypowa sytuacja jaka ich spotyka sprawia, że między braćmi daje się wyczuć narastające napięcie, bowiem ani jeden, ani drugi nie zamierza odpuścić w staraniach o miłość Majki. Dojdzie do szarpaniny, potyczek słownych, żaden w tym momencie nie zamierza odpuścić. Tymczasem Matylda coraz częściej odwiedza dom, dając tym samym do zrozumienia, że klątwa musi zostać wypełniona do końca, bo takie jest jej przeznaczenie, a ofiarą ma być dziecko Majki. Jak potoczy się dalej życie trójki mieszkańców Łowisk?

 

Autorka stworzyła bardzo wyrazistych bohaterów. Tak się zastanawiałam, jacy są tu pozytywni, jacy negatywni. Stwierdzam, że nie ma podziału. Każdy z nich jest indywidualnością, odrębną cząstką, która marzy, pragnie, oddycha zupełnie jak my. Tacy są bohaterowie Anny Kasiuk. Podobni do nas, ze swoimi charakterami, można ich pokochać, albo znienawidzić. Tragiczni w swych wyborach i decyzjach, pogubieni. Mężczyźni są silni, pociągający fizycznie, nic dziwnego, że Majka zatraca się w miłości, której tak naprawdę nie wie, jak dać na imię. Paweł jest bardzo wojowniczym cholerykiem, buntownikiem, porywczy, wydawałoby się, że odpornym na sugestie innych, a jednak zatraca się w klątwie, metafizycznym świecie, do którego żywi odnoszą się z pewną powściągliwością. Robert jest z kolei bardzo spokojny, wyciszony, często potrafi usunąć się w cień byle nie sprawić komuś przykrości. Siłę pokazuje bijąc się z bratem o względy ukochanej kobiety. I między nimi Majka, rozdarta wewnętrznie między dwie miłości, żadnej z nich nie potrafi odtrącić.

 

 

 

„Jagoda” Anny Kasiuk to znakomicie nakreślona powieść, wyróżniająca się lekkim piórem, swobodą bohaterów i magią natury, która oplata mieszkańców wielopokoleniowego domu owianego tajemnicą. Autorka stworzyła bardzo sugestywnych i wyrazistych bohaterów, którzy są nie tylko częścią mazurskiego krajobrazu, ale są jednym z elementów układanki, którą autorka przygotowała nie tylko im, ale przede wszystkim czytelnikom. Jeśli macie ochotę na lekturę niebanalną, magiczną, tajemniczą, zapraszam Was na Łowiska. Gwarantuję, że będzie to dla Was niezapomniana przygoda.


Powieści z dumą patronuję medialnie! :)

 



 

Za możliwość patronatu i zapoznanie się z książką, dziękuję

autorce, Annie Kasiuk oraz Wydawnictwu:


 

 

 

 

Recenzje poprzednich tomów sagi znajdziecie także na moim blogu :)

 


 

Tom I:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/02/8222Lewy-brzeg-Lowiska-Tom-I8221-Anna-Kasiuk.html

 

 

Tom II:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/05/8222Mroki-Lowisk8221-Anna-Kasiuk-Drugi-tom-sagi-o.html


poniedziałek, 16 stycznia 2017

 

 

 

Wydawnictwo -Replika

Ilość stron – 432

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&id=623

 

Lubię wracać do autorek, które serwują mi ucztę duchową. Czytając kryminał jestem co do tego gatunku bardzo wymagająca. Tutaj już nie chodzi o samą fabułę, pomysł, ale przede wszystkim o intrygę, którą pisarz musi umiejętnie wpleść nawet w wątki poboczne, bo tutaj one mają takie samo znaczenie jak pierwszy plan. Hanna Greń to bez wątpienia jedna z najlepszych polskich autorek powieści kryminalnych. Pokazała to już w „Cynamonowych dziewczynach” teraz tę lekkość i zręczność pióra kontynuuje w „Otulonych ciemnością”.

 

Autorka znakomicie nakreśliła sylwetki swoich bohaterów, nadając im bardzo charakterystyczne cechy, typowe dla policyjno - operacyjnych pracowników. Szczególną sympatię zaskarbiła u mnie komisarz Benita Herrera. Akcja powieści dzieje się w Cieszynie, ale autorka dała swoim poprzednim bohaterom również szansę na pokazanie się z jak najlepszej strony. Myślę tutaj o Petroneli i Konradzie.

 

 

 

Na zwłoki młodej kobiety w rzece natrafiają młodzi chłopcy. Śledztwo wyjaśniające przyczyny i okoliczności jej śmierci prowadzi komisarz Benita Herrera. Ona i kilku kolegów z posterunku zajmują się tą dosyć nietypową sprawą, bo ciało kobiety pokryte było białą tkaniną, ręce złożono jak do modlitwy, dodatkowo trzymające w palcach zapaloną świecę. Przy zwłokach znaleziono też rysunki dosyć sielskich pejzaży. Wkrótce okaże się, że policjanci będą zmuszeni rozstrzygać sprawę dwóch morderstw. Śledztwo o nazwie „Całunnik” przejdzie na tory seryjnego mordercy, który szczególnie upodobał sobie młode, piękne kobiety. Będzie trudno. Tym bardziej, że tropy prowadzące do podejrzanego Aleksandra Podżorskiego sprawią Benicie nie lada wyzwanie. Przystojna pani komisarz poczuje coś do Podżorskiego, a on nie zamierza skrywać czy udawać swojej fascynacji jej osobą. Sprawy pokomplikują się, gdy w Wiśle dojdzie do morderstwa, powiązanego z tym z Cieszyna i tym samym sprawa z obu miejscowości połączy się w jedno śledztwo. Zanim jednak to nastąpi, Herrera straci zaufanie przełożonego i zostanie odsunięta od sprawy.

 

Żmudna, ciężka i nieprzerwana praca czeka śledczych, w dodatku zagmatwana wątkami i intrygami mordercy, który czuje się bezkarny i gra im na nosie. Niesamowicie wiele wyjaśnień i rozwikłań przyniesie im znana ze swoich niezwykłych zdolności żona Konrada, Petra. Kobieta widzi w ludziach znacznie więcej niż tylko sylwetkę człowieka, potrafi dogłębnie, z ruchów, gestów, sposobu zachowania, mówienia, w ogóle z mowy ciała odczytać to, czego przeciętny człowiek nie jest w stanie, bądź czego na pierwszy rzut nie widzi. To dzięki wspólnym działaniom uda się wyprowadzić śledztwo na drogę odkrycia zagadki, której finał będzie kompletnie zaskakujący.

 


 

To mi się w książkach Hani podoba. Autorka potrafi poprowadzić swoją powieść pod wieloma względami psychologicznymi. Zdecydowanie najmocniejsze są tutaj dialogi i typowy dla policji żargon. To jeszcze bardziej dodaje jej autentyczności. Poza tym, popełniane przez morderców zbrodnie dają nam wyraźny zarys ich charakterów. Ważne są też, jak już wcześniej wspomniałam, wątki poboczne. Nie tylko samo życie zawodowe bohaterów, ale też i prywatne. Cieszę się, że pojawiła się znowu Petra, Konrad. Dzięki nim mamy okazję podpatrzeć ich w życiu codziennym. Bardzo odważnym i myślę sobie trudnym dla obu stron było przejęcie obowiązków rodzinnych, sprawowanie prawnej opieki nad uratowaną z wcześniejszego śledztwa, którym zajmował się Konrad, Zuzanny. Dziewczyna wnosi do powieści wiele sympatii, ciepła i wypełnienia tęsknoty Petry za własnym dzieckiem, którego po prostu mieć nie może. Miło czyta się, że małżonkowie się z dziewczyną dogadują, a ona sama odnajduje się w nowej sytuacji.

 

 

 

 

Sylwetka Herrery jest niesamowicie charakterna, krnąbrna, konkretna, wyróżniająca się na tle pozostałych. To kobieta silna, wie czego chce, potrafi wyraźnie, dobitnie i bezpośrednio powiedzieć co myśli, jednocześnie używając przy tym ciętego języka i riposty, wręcz z przytupem, by pokazać, że nie da sobie grać na nosie. W sposób przemyślany autorka wykreowała postać pani komisarz i specjalnie wmanewrowała ją uczuciowo z podejrzanym. Wszak, wszystko jest możliwe, a kobieta chociaż silna jest też krucha i spragniona uczuć, bliskości wewnątrz, nawet gdyby kilkukrotnie, jak Herrera temu zaprzeczała.

 

„Otulone ciemnością” Hanny Greń to znakomity kryminał o zabarwieniu sensacyjno – thrillerowym. Autorka dopracowała go w każdym detalu, jednocześnie dając przestrzeń czytelnikom na snucie swoich domysłów. Mnóstwo tu zagadek, komplikacji, nieustanna mieszanka charakterów i napięcie, jakie im towarzyszy niczym tykająca bomba. Tutaj jest nie tylko praca nad żmudnym śledztwem, ale też i sfera prywatna, która znakomicie wyrównuje siłę sugestii, jaką autorka zastosowała w wartko toczącej się akcji. Znakomite dialogi, autentyczni, wyraziści bohaterowie, emocje, które momentami sięgają zenitu, to wszystkie najlepsze elementy wyśmienitego kryminału, któremu mam przyjemność patronować medialnie.

 

 

Recenzję „Cynamonowych dziewczyn” mieliście okazję przeczytać tu:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/07/8222Cynamonowe-dziewczyny8221-Hanna-Gren.html

 

 

Polecam! Bardzo! Co najważniejsze, każdą część można czytać oddzielnie. Jest bowiem nawiązanie do poprzedniej części, ale to nawiązanie fragmentaryczne, przejrzyste i zrozumiałe dla czytelnika.

 

 

 

Za możliwość patronatu medialnego i zapoznania się z powieścią,

dziękuję autorce oraz Wydawnictwu:



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 27 grudnia 2016

 

 

 

 

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Rok wydania: 2017

Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/145-tajemnica-blekitnej-alkowy.html

 

To trzecia w dorobku autorki książka i już teraz mogę śmiało powiedzieć, że podbije serca czytelników przede wszystkim tematyką owianą tajemniczym wątkiem, ale też bardzo ciekawym sposobem narracji. Widać w niej, jak autorka rozwija się warsztatowo, dba o szczegóły i detale, nie zapominając, by bohaterowie przechodzili emocjonalną sinusoidę. To ważne, żeby wszystko idealnie ze sobą współgrało. A tutaj tak bez wątpienia jest.

Tajemnica błękitnej alkowy” to historia bardzo klimatyczna, jak stare domy, które kryją różne tajemnice. Autorka stworzyła fabułę opartą na prawdziwych wydarzeniach sprzed ćwierć wieku. Napotkany gdzieś po drodze opuszczony, stary dom stał się inspiracją do powieści owianej magią minionych lat. Stare domy kryją też pewne emocje, dobre bądź przykre wspomnienia, przeżycia, przedmioty i meble w zaklętych datach oraz pamiętniki w pustych szufladach.

 

Dwóch braci, dwie rodziny, jeden przypadek. Paweł z Anią i Piotr z Renią, dwa małżeństwa, różne światopoglądy. Wycieczka do lasu zmieni ich dalsze losy. Ania jest rozkapryszona, nie wie czego tak naprawdę w życiu chce. Często zmienia zdanie. Dotychczas nie musiała pracować, bo pensja męża starczała na wszystko. Paweł pracował w warsztacie samochodowym. Kochał tę pracę. Ania zaczęła bardziej cenić męża dopiero, gdy warsztat zamienił na modny garnitur i pracę w salonie, ale Paweł źle się w niej czuje. Grzebanie przy silnikach samochodowych, to jest cały sens, to, w czym czuje się najlepiej. Za to Renia z Piotrem są jak dwa gołąbeczki. Idealnie się dogadują i uzupełniają.

Las kryje w sobie wiele tajemnic, nieodkrytych ścieżek, które albo doprowadzają nas do znajomego celu, albo do nieznanych zakątków. Cała czwórka wybrała się na wycieczkę, by odpocząć od codziennych trosk. Zbierając grzyby, spacerując, dyskutując napotykają stary, opuszczony dom. Jednak nie mają czasu by wejść, bo zaczyna się ściemniać. Niestety, samochód nie chce odpalić i zmuszeni są wrócić w miejsce, gdzie stoi ów dom. W nim spędzają noc.

 

 

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki


Między Anią i Pawłem często dochodzi do sprzeczek. Kobieta nie może darować sobie, że dała się namówić na wycieczkę i tym samym na spędzenie nocy w tak ohydnym miejscu. Jak się okaże, noc nie będzie czasem straconym. Znaleziony w jednej z szuflad biurka zażółcony pamiętnik odkryje tajemnice domu i jego mieszkanki. Poznają bohaterkę zapisanych stronic dziennika - Lilę i jej bardzo tragiczne losy.

Lila żyła w latach głębokiej komuny, szarej, z dala od wsi, ludzkich zawiści, w domu, w którym czwórce bohaterów przyszło spędzić noc. Żyła sama z matką, ojciec zmarł, kiedy dziewczyna miała kilka lat, a gdy była nastolatką, straciła też matkę. W tamtych czasach wieś żyła swoim rytmem, swoją mentalnością, swoją prymitywnością nawet. Tadzik był chłopakiem silnym, wraz ze swoim ojcem uknuł intrygę, że Lila zostanie jego żoną, mimo jej protestów. Dziewczyna chciała uciec z domu, zostawić wszystko na pastwę losu. Straszne wydarzenia, które później miały miejsce, miały też tylko dwoje świadków, błękitną alkowę i Lilę. Od tego też momentu czytający pamiętnik, odkrywają te skrywane przez lata sekrety.

 

 Zdjęcie z prywatnego albumu autorki


Lila poznaje Elę, nauczycielkę ze wsi, to ona dostrzeże u dziewczyny talent plastyczny, zacznie przynosić jej farby, by mogła malować. Kilka z tych obrazów, małżonkowie znajdą w piwnicy domu. Lila z kolei, stanie się niemal jak członek ich rodziny. Pamiętnik wypełniony żalem, tęsknotą, bólem, samotnością, lękiem przed światem, ale przede wszystkim zbrodnią, o której nikt oprócz mordercy dotychczas nie wiedział będzie towarzyszył im przez dalszy czas.

 

 

W życiu Lili wiele się jeszcze wydarzy. Do drzwi jej domu zapuka nawet członek rodziny Lubeckich, rodziny o wysokim statusie społecznym. Okaże się, że Lila też do tej rodziny należy i dalsze jej losy będą ściśle związane z Łodzią. Jakie jeszcze tajemnice odkryją pożółkłe kartki sekretnika sprzed wielu, wielu lat?

Między Pawłem i Anią popsuje się na dobre. Rzeczywistość, do której wrócą całkowicie przewróci ich życie do góry nogami. Za to Renia z Piotrem postawią sobie za cel podążanie śladami bohaterki pamiętnika.

 

 

 Źródło: Internet


Magdalena Ludwiczak wykazała się niezwykłą lekkością pióra, zręcznością wplecionej w fabułę intrygi, historii miejsca zapomnianego przez ludzi, a nawet w pewnym fragmencie historii związanej z rozwojem przemysłu włókienniczego w Łodzi. Dzięki retrospekcji czasowej znakomicie nakreśliła obraz wsi sprzed ponad pół wieku, gdzie dominowała gnuśność, zabobon, odseparowanie od świata zewnętrznego, zamknięcie się na wszelkie innowacje, a ludzie kierowali się zupełnie innymi wartościami niż dzisiaj.

Autorka pokazuje swój nowy styl i warsztat twórczy. Ciekawie zestawia tajemniczą przeszłość z teraźniejszością, na którą te wspomnienia ubogiej, prostej dziewczyny mają ogromny wpływ. Co tak naprawdę wydarzyło się kiedyś, a co wydarzy się u bohaterów „tu i teraz”? Odsyłam do tej wspaniałej książki!

Ja jestem absolutnie zafascynowana i polecam całym sercem!

 

 

 

Książce patronuję medialnie :)

Na okładce znajdziecie też moją rekomendację :)

 



Za zaufanie i możliwość przeczytania, patronowania powieści dziękuje autorce,

Magdalenie Ludwiczak oraz Wydawnictwu:

 


sobota, 03 grudnia 2016

 

 

Skarlet raczy nas swymi podróżami w bardzo wysublimowany i wyjątkowy sposób. Pojawiły się wersje papierowe Jej książek.

Czy warto po nie sięgać i się zaopatrywać? Gwarantuję, że warto :)

Jest część I, ale pojawił się już wersja papierowa części II :)

 

 

 

Książka do kupienia:

http://www.empik.com/z-podrozy-do-swiata-retro-czesc-2-opracowanie-zbiorowe,p1133786043,ksiazka-p

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/10/8222Z-podrozy-do-swiata-retro-Czesc-II8221.html

 

W drugiej części nie brakuje dobrego humoru, żartów, figlików pana Muchy, pysznych i pachnących przepisów kulinarnych, i w tym miejscu dziękuję autorce, że na końcu tego rozdziału wyjaśniła współczesne odpowiedniki miar i wag, oraz ważnego rozdziału dotyczącego kobiecego szyku, czyli dobrych rad, porad i wskazówek, jak prawdziwą damą być: „Dama to dobre maniery, wdzięk i doskonałe kreacje, zgodne z trendami mody”. I cieszę się, że o obowiązujących wówczas trendach mody jest tu znacznie więcej, niż to było w części pierwszej. Poradnik dla kobiet „Szyk” jasno i precyzyjnie klaruje kobietom, do jakiego typu sylwetki najlepiej pasują desenie, kolory tkanin. Zwraca również uwagę na kwestię najważniejszą, o której nie powinnyśmy zapominać, a do której raczej uwagę przywiązywać większą – fryzura. Wiele tych rad i porad jest uniwersalnych, aktualnych do dziś. Zdziwią się niektórzy, ale tak właśnie jest :)

Fragment książki:

"Moja podróż do świata retro niespodziewanie się wydłużyła. Wspomnień będzie co niemiara, co oczywiście nie oznacza, że powstanie niekończąca się opowieść, ale... Już byłam na początku dwudziestego wieku, już, już miałam pomaszerować do przodu, kiedy nagle - coś spostrzegłam, zrobiłam dwa kroki w tył i przepadłam. Szybka decyzja: - Zostaję! I oto jestem znowu w dziewiętnastym wieku. I mam bardzo poważne spotkanie ze spirytyzmem. Zaczęło się niewinnie. Zwrócił moją uwagę mały anons prasowy: „stoliki wirujące”. Natychmiast przyszedł mi do głowy stół dobrze znany w Chinach, przy którym zdarzyło mi się jadać. Ale czy on był wirujący? Miał drugi, mniejszy blat zamontowany na środku, który nie wirował samoistnie, ale można było go obrócić.

- No proszę – pomyślałam – pewnie chiński stół wymyślili Europejczycy w czasach retro! Z błędu wyprowadziło mnie inne ogłoszenie: „stoliki wirujące - mediumistyczne”. W tym momencie wszystko stało się jasne. Zrozumiałam, że chodzi o kontakt z duchami. I natychmiast wyruszyłam na poszukiwanie medium."


 

Część I :)

 

 Książka do kupienia:

 http://www.empik.com/z-podrozy-do-swiata-retro-o-satyrze-modzie-kuchni-zbrodni-skarlet,p1131204767,ksiazka-p

 

Tym razem w ręce Czytelników, Autorka oddaje książkę o podróży po kobiecej duszy i sercu z przymrużeniem oka, ale też i z sentymentem. To podróż do retro świata, w którym pełno ciekawostek, przytoczonych cytatów z kronik przełomu XIX i XX wieku, by w pełni oddać klimat minionej epoki, w której, jak się okazuje kobieta wcale nie miała lekko. Musiała nie tylko pięknie wyglądać, dbać o swój wygląd zewnętrzny, stroniąc od słońca, ale przede wszystkim bronić swej nieskazitelnej, nieposzlakowanej opinii, inteligencji i stale dbać o swoje dobre wykształcenie. Mężatki miały dodatkowe zadanie, brylować u boku męża, by nie musiał się za nią wstydzić. Uśmiech na mej twarzy nie schodził nawet wtedy, gdy czytałam „ O chorobach dzieci” i zalecanym przy nich postępowaniu rodziców, jako opiekunów dbających o dobro swojego dziecka.

 

 

Wszystkim częściom patronuję medialnie :)

poniedziałek, 28 listopada 2016

 

 

O książce pisałam już kilka dni wcześniej. Dostępna jest już na stronie Empkiu :)

http://www.empik.com/kuchnia-balkanska-110-recept-scarlet-albert,p1103571824,ksiazka-p

 

 

 

Ebook "Kuchnia bałkańska" wydanie 2 będzie miał premierę 2-4 grudnia. :)


Tym bardziej mi miło, bo patronuję obok znakomitych blogerek książkowych, no i dostąpiłam zaszczytnej sytuacji, by napisać "Przedmowę". Uwielbiam, gdy można patronować tak znakomitym pozycjom!!! :)

 

 


 

Zachęcam do zakupu :)


piątek, 25 listopada 2016

 

Kochani!

Skarlet i Alberta gościłam już na łamach swojego bloga. Nie ma chyba pozycji ich autorstwa, której bym nie znała, nie recenzowała. Przede wszystkim, autorzy odkrywają przed nami nieznane, mało dostępne miejsca Bułgarii, do których nie zaprowadzą Was nawet ogólnodostępne przewodniki najlepszych biur podróży :) Bo Bułgaria to przede wszystkim kraj niesamowitych kontrastów, tygiel kulturowy, mieszanka religii i magiczne miejsca, które nie tylko przyciągają, ale i czarują :)

"Kuchnię bałkańską" mieliście okazję również poznać już jakiś czas temu, ale dzisiaj, przedstawiam Wam drugie wydanie książki, która pojawiła się w jednej z największej sieci księgarskiej w Polsce. Mało tego! Książka z "Przedmową" mojego autorstwa oraz patronatem medialnym :)


 

 

 

Ogromnie się cieszę, bo ostatnio mam "fazę" na gotowanie, małe eksperymentowanie w kuchni i jeden przepis nawet udało mi się z niej wypróbować :) A konkretnie przepis na retro szarlotkę, zdjęcie poniżej :)

 

 

 


"Kuchnię bałkańską" można kupić w księgarni EMPiK.com z bezpłatną dostawą do najbliższego salonu (lub pod wskazany adres). W ciągu kilku dni system zaktualizuje foto okładki i opis. Pomimo niewłaściwego zdjęcia, każdy kto od dziś złoży zamówienie - otrzyma 2 wydanie książki (uaktualnione!).

 

 

Link do książki:

 

http://www.empik.com/kuchnia-balkanska-110-recept-scarlet-albert,p1103571824,ksiazka-p

 

 

 

 

A znajdziecie w niej między innymi :)

 

 

 

 

 

 

 


piątek, 04 listopada 2016

 

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 200

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/141-niepokorna.html

Życie pisze różne scenariusze. Dobrze, gdy z tego, co nas spotyka umiemy wyciągać odpowiednie wnioski. Coraz więcej pojawia się na rynku wydawniczym książek o prawdziwym, nieudawanym życiu, w którym przeszłość kładzie się cieniem na tym dotychczasowym. Czasami jest też tak, że podtyka nam pod nos gotowe rozwiązania, optymistyczne wizje przyszłości rozpościerając obrazy tak bardzo rozmyte, co nie do końca wydawałoby się możliwe, realne. Cieszę się, że książka o niepokornej, zbuntowanej, dążącej do celów, hardej bohaterce właśnie ujrzała światło dzienne. To nie jest książka o sztuczności relacji międzyludzkich. To książka, która w niejednym spowoduje chwilę refleksji, a może obudzi skryte w sercu demony, o których woleliby zapomnieć, a już na pewno nie pamiętać.

Bohaterkę powieści – Annę, dwudziestoośmioletnią, piękną i mądrą panią mecenas poznajemy jako miłą kobietę, dobrze wykonującą swoje zawodowe obowiązki. Jednak Anna nosi w sercu zadrę z przeszłości, która nie szczędziła jej goryczy. Już w dzieciństwie straciła rodziców i młodszego braciszka w wypadku, co spowodowało, iż będąc dzieckiem musiała sprostać nieopisanemu żalowi, smutkowi, ale przede wszystkim nieograniczonej samotności. Kiedy została sama, opiekę nad nią podjęło wujostwo. Niestety nie okazali się oni dobrą rodziną zastępczą. Ania zaznała tam dodatkowych krzywd, w tym molestowania. Dziewczyna dorastała, potrzebowała oparcia mentalnego, wsparcia w trudnych ale i najważniejszych dla niej chwilach lecz ani ciocia, ani wuj nie podejmowali nawet kroków, by okazać dziewczynie jakichkolwiek uczucia. Jedyne co wchodziło w grę, to alkohol. Kiedy tylko nadarzała się okazja uciekała, wolała dom dziecka od toksycznej rodziny. Nad jej życiem czuwał jednak oschły i zasadniczy mecenas Tomasz, przyjaciel jej zmarłego ojca. Dzięki mężczyźnie, Anna skończyła szkołę średnią, a nawet studia prawnicze, po których mogła podjąć pracę w jego kancelarii. W odczuciach Anny, Tomasz jest wymagający, niełatwo zaspokoić jego oczekiwania zawodowe. Ania daje z siebie możliwie wszystko, ale ciągle czuje presję Tomasza, którą on traktuje niemal jak córkę i jak się z czasem okaże, mężczyzna potrafi wykrzesać z siebie empatię. Kiedy Anna popadnie w tarapaty, pierwszy wyciągnie do niej rękę, poruszy niebo i ziemię, by jej pomóc.

 

Źródło: Internet

 

Wydawałoby się, że oprócz męża u boku, Ania nie potrzebuje wiele do szczęścia. Na ślubie przyjaciół poznaje przystojnego i tajemniczego Kacpra. Szybko się w nim zakochuje. Wydawałoby się, że z wzajemnością, bo chłopak rozpościera przed nią wizję wspólnej przyszłości, jednak znika na coraz dłuższe okresy czasu, tłumacząc to pracą. Pewnego dnia, Anna otrzymuje tajemniczą kopertę ze zdjęciami. Jaką tajemnicę odkryje przed kobietą jej zawartość? I jaki to będzie miało związek z Kacprem? Kim jest Karol? Jaką rolę w ogóle spełnią w jej życiu obydwaj mężczyźni? I co z tym wszystkim ma wspólnego przemiły i sympatyczny starszy pan, sąsiad Anny?

 

Źródło: Internet

 

„Niepokorna” to bardzo sprawnie i sugestywnie opowiedziana historia, która przydarzyć mogłaby się każdemu z nas. Niezwykle prawdziwa w swej wymowie fabuła powieści od pierwszych stron wciąga wartką akcją, ciekawie poprowadzonymi wątkami tajemniczych zaginięć młodych dziewczyn oraz żywymi dialogami. To nie tylko powieść obyczajowa. Autorka kreśląc dramatyczne sceny, wykazała się niesamowicie lekkim piórem i odpowiednim wyczuciem, dając tym samym dowód na to, że powinna spróbować napisać kryminał. Główna bohaterka jest kobietą z krwi i kości, pokaleczoną przez los, cichą ale nieugiętą. Nieopacznie szukającą szczęścia w ramionach mężczyzny, który wcale nie jest tym za kogo się podaje.

 

Źródło: Internet

 

„Niepokorna” to wreszcie powieść o maskach, jakie ludzie potrafią przywdziewać w imię osiągania celu, o samotności, niezrozumieniu, o przeszłości, która boli i budzi się w najmniej oczekiwanym momencie oraz o tym, że niektórzy umieją przywrócić wiarę w ludzi, bo przecież nie wszyscy są źli.

Czy Anna wreszcie da radę odciąć się od przeszłości, która kładzie się cieniem na jej dotychczasowe życie i relacje z mężczyznami? Czy zazna wewnętrznego spokoju? Czy odnajdzie wreszcie szczęście?

Odpowiedzi na wszystkie pytania, znajdziecie w tej niezwykle poruszającej powieści, którą polecam. Warto!

 

Na okładce znajdziecie też moją rekomendację :)

 

 

 

 

Za możliwość zapoznania się z egzemplarzem przedpremierowym

oraz możliwość patronatu dziękuję Wydawnictwu:





 

piątek, 28 października 2016

 

 

25 listopada obchodzimy Światowy Dzień Pluszowego Misia. To znakomita okazja by świętować narodziny jednej z najpopularniejszych przytulanek na świecie.

 

Każdy kiedyś miał swoją przytulankę, a może jeszcze ma? Może siedzi gdzieś jeszcze na półeczce i spogląda na nas? Może wysłuchuje wiernie naszych tajemnic? Kto wie? Takie przytulanki, to bardzo fajna sprawa. A dzisiaj przyszedł czas na „Misie – Gabrysie” Gabrieli Kotas, którą mieliście okazję już poznać na moim blogu, i której Misie – bohaterowie Jej przepięknie rymowanych, wpadających szybko i lekko w ucho wierszyków, nie byli takimi sobie zwykłymi bohaterami. Ta misiowa rodzinka jest magiczna, też ma niesamowite przygody, ale przede wszystkim troski i radości, jak to w codzienności :)

 

 

Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Książeczkę „Leśna przygoda” synka Michasia, otwiera wiersz, który tak opisuje i przedstawia misiową rodzinkę:

 

Nie wiem, czy takie miejsce znajdziemy

gdy razem nad wielką mapą siądziemy

Ja już je kiedyś w swym życiu widziałam

lecz gdzie to było? Już zapomniałam

 

Widziałam tam domek nieduży wcale

i nie mieszkały w tym domku krasnale

Żyła tam sobie niewielka rodzinka

był tata i mama, mieli też synka

 

I teraz Wam powiem o nich dwa słowa:

to była prawdziwa rodzinka misiowa

Mieszkali razem w domku maleńkim

od rana już słychać było piosenki

 

To mama misiowa pięknie śpiewała,

no i do tego śliczny głos miała

A tata czasami mruczał coś basem

gdy spacerował z synkiem pod lasem

 

Mama na imię Michalina miała,

a syna imieniem Michałek nazwała

Barnaba na imię miał Michałka tata

był bardzo poważny, bo miał już swoje lata

 

Dzisiaj rodzinkę Wam pięknie przedstawiłam

i mam nadzieję, że zaciekawiłam

Bo to bardzo wesoła rodzinka,

o której opowiem

w kolejnych odcinkach

 

 

Miś na każdą niepogodę, miś na poprawę humoru, miś towarzysz w trudnych chwilach. Wydaje się, że Gabrysia Kotas stworzyła przepiękne rymowane wierszyki o misiowej rodzince, by umilić nie tylko dzieciom czas, ale i nam - zatroskanym, zabieganym rodzicom.

 

 Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Miś zawsze był przyjacielem każdego dziecka na całym świecie, dodawał otuchy, wysłuchał tajemnic wyszeptanych prosto do uszka, a nawet przemierzał niezliczone kilometry w plecaku na wakacyjnych wojażach. Autorka takiego misia dzierga codziennie na szydełku z magicznej, kolorowej włóczki. Każdemu z nich wplata inną historię, co innego do powiedzenia. I te Jej dziergane codziennie misie stały się inspiracją do napisania przygód tej niezwykłej rodzinki. O czym opowiedziała w „Leśnej przygodzie”?

 

 

Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

 Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Niech pierwsza część misiowej opowieści stanie się nie tylko prezentem na Święto Pluszowego Misia, ale przytulanką na smutki i radości!

 

Polecam całym sercem!

 

 

Za możliwość patronatu i napisanie kilku słów wstępu dziękuję autorce – Gabrieli Kotas :)

 

 

 

 
1 , 2
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi