Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego

Powieść kryminalna w Replice

czwartek, 12 maja 2016

 


KRYMINALNA REPLIKA POLECA

IDEALNA WAKACYJNA LEKTURA!!!

 

ZABITA NA ŚMIERĆ
Aurora Teagarden Charlain Harris

 

Gdzie w tym roku poślesz swoje dziecko na wakacje? Czy jesteś pewna, że dobrze wiesz? PURGATORIUM. Wyspa tajemnic Eva Pohler


 

 

KLASYKA W REPLICE: Targowisko próżności. Vanity Fair. Tom II

opis: http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&id=619

 

 

Osobom zainteresowanym nonfiction polecamy LOKAL DLA AWANTURNYCH

Witolda Gadowskiego

 

 

 

Wszystkie opisy tytułów dostępne są na stronie głównej w aktualnościach http://www.replika.eu/

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

 

 

Przypominamy o dzisiejszym spotkaniu autorskim z autorką  TEATRU WSKRZESZONYCH, który to zdecydowanie pretenduje do miana najmroczniejszego thrillera 2016 roku!

 

 

 

 

Premiera thrillera jutro, tj 19 kwietnia 2016r. :)

 

 

 

 

 

 

 

 


wtorek, 12 kwietnia 2016

 

TEATR WSKRZESZONYCH

zdecydowanie pretenduje do miana najmroczniejszego thrillera 2016.

Premiera książki - 19 kwietnia br.  W związku z tym 18 kwietnia 2016 o godzinie 19.00

odbędzie się w spotkanie autorskie w Antrakt Cafe, w Teatrze Wielkim w Warszawie

 

 

 


wtorek, 05 kwietnia 2016

 

Już 19 kwietnia premiera najgłośniejszego thrillera Tatiany Jachyry "Teatr Wskrzeszonych".

Dzisiaj fragment pierwszy.

 

 


 – Możesz już sobie iść… – Głos mężczyzny był spokojnie rzeczowy.

– Jak to? – zapytała zdezorientowana.

– Normalnie. Wstać. Ubrać się i zobaczyć, czy cię nie ma za drzwiami.

– Jak to?

– Jestem pewien, że już jesteś na korytarzu, tylko twoje ciało jeszcze o tym nie wie. Było miło. Byłaś ekstra… no, jesteś ekstra. I tyle.

– Ale…

– Czy mam użyć bardziej dobitnych słów w stylu „spierdalaj, mała”?

Spojrzała zaskoczonym wzrokiem na leżącego obok faceta, który jeszcze chwilę temu doprowadził ją do obłędnego orgazmu. Wciąż miała wrażenie, że w niej był. Czuła na ciele zapach słodkiego potu połączonego z wonią wody toaletowej. Zbliżała się szósta nad ranem. Właśnie świtało. Miała nadzieję na śniadanie do łóżka albo chociaż buziak na dzień dobry. Usiadła, naciągając na siebie pościel. Niezręczna nagość drażniła. Przyglądał się jej z ciekawością.

– Jak to mam sobie iść? Kim ja jestem niby?

– Nie, no, mała… Bez histerii mi tu proszę. Pozbieraj swoje ciuszki, zostaw numer telefonu i po prostu wyjdź. Spędziliśmy razem noc, co nie znaczy, że spędzimy razem całe życie. Powiedziałbym nawet, iż jest to kompletnie wykluczone. – Uśmiechnął się zadowolony ze swojego cynicznego tekstu.

– Dupek…

– Nie pierwszy i nie ostatni w twoim życiu, przypuszczam. A tak w ogóle, to Michał. Miło mi. – Podparł głowę ręką.

Fuknęła. Owinęła się prześcieradłem. Zwlekła z łóżka. Powoli zaczęła kompletować garderobę porozrzucaną po sypialni. Z głośników cichutko majaczyła „Sonata Księżycowa”, romantyczne dźwięki, które jeszcze kilka chwil temu podkręcały atmosferę perwersji i erotyki, teraz drażniły ją bardzo. „Spierdalaj, mała”, co za…

– Pospiesz się. Chcę jeszcze pospać. – Widział, jak bardzo jest poirytowana sytuacją. Bawiło go to.

Ubrała się szybko. Nie minęły trzy minuty, a usłyszał trzaśnięcie drzwiami. No… grzeczna dziewczynka. A ty jesteś skończonym kutasem, powiedział sam do siebie, zapalając papierosa. Nie przestawał się uśmiechać. Czuł się zrelaksowany po gorącym seksie z panienką, której imienia nawet nie pamiętał. Czy w ogóle mówiła mu, jak się nazywa? Wzruszył ramionami. Czy to ważne? Była. Zrobiła swoje. Poszła. Przeciągnął się na łóżku, wyprężając nagie, muskularne ciało.

– Czas na poobiednią drzemkę… – Niedopałek papierosa wylądował w popielniczce.

Mężczyzna leżał na wznak, z zamkniętymi powiekami. Ręce założył pod głowę. Chwilę wcześniej jednym naciśnięciem guziczka od pilota zmienił muzykę. Teraz z głośników sączył się fragment „Requiem” Mozarta. „Lacrimosa” miała ukołysać jego myśli i uspokoić puls. Czekał na sen. „Dzień ów łzami zlan gorzkimi, w którym na sąd z prochu ziemi grzeszny człowiek wstanie żyw – nucił. – Bądź mu Boże miłościwy. Dobry Panie Jezu, daj duszom zmarłym wieczny raj. Duszom zmarłym wieczny raj…”. Ale sen nie przychodził. Znowu. Powinien wpisać sobie w CV – chroniczna bezsenność.

Minuta za minutą. Kwadrans za kwadransem. Czas płynął wolno, rozbudzany przez promienie wschodzącego słońca. Jego ciało, członki, każdy mięsień też powoli zaczęło wychodzić z letargu. Niespecjalnie miał na to ochotę. Najchętniej przeleżałby w pościeli cały dzień, wchłaniając w siebie dźwięki muzyki, która odcinała go od świata zewnętrznego. To było jak medytacja. Wejście w stan nirwany. Spokój.

Sygnał budzika, niemal jak wycie syreny, zawrócił jego myśli o sto osiemdziesiąt stopni.

Siódma. Podniósł się z łóżka. Podszedł do okna. Otworzył drzwi na taras. Poranne powietrze zalotnie owinęło się wokół jego nagiego ciała. Uśmiechnął się. Zapalił papierosa. Daj duszom zmarłym wieczny raj, zanucił cicho, wpatrzony w przestrzeń. Zamyślił się. Tu na peryferiach miasta mógł poczuć pierwotne zespolenie z naturą. Niczym nieskrępowana nić porozumienia. Wolność, której mieszkając w centrum, nie był w stanie zaznać. Nakazy i zakazy, a w międzyczasie przymykanie oka na wszystko, co niedozwolone. Gardził ludźmi, którzy tak łatwo ulegają wpływom i podporządkowują się garstce debili na prezesowskich stołkach. Odetchnął pełną piersią, powietrzem nasyconym unoszącym się po burzy ozonem. Czas wydawał się płynąć wolniej, ulegając magii leniwego poranka.

Nie, nie był ideałem… Broń Boże, daleko mu było do mężczyzny idealnego. Choć jeśli miałby brać pod uwagę zainteresowanie kobiet jego osobą, to mieściło się ono w przedziale dużo powyżej średniej. Cóż… Wiedział, jak owinąć sobie laskę wokół palca, żeby szybko i bez większego problemu zaczęła grać według zasad nakreślonych przez niego. Dobry bajer nie jest zły, powtarzał z uśmiechem.

Nie moja wina, że wyglądam jak młody bóg”. Natura obdarzyła go wzrostem i budową ciała, którą śmiało mógłby konkurować z greckim Erosem. Do tego śniada karnacja, ciemne włosy przystrzyżone na krótko i typowy trzydniowy zarost. Kolor oczu dopełniał całości. Niektórzy uważali, że nosi kolorowe szkła kontaktowe; że niemożliwością jest, aby ktoś miał tak ciemne, prawie czarne tęczówki. Śmiał się z tego. Lubił to swoje „szatańskie” spojrzenie.

Korzystał z przyjemności, jakie daje przepełnione androgenami centrum aglomeracji, wyciskał je jak cytrynę, do granic możliwości. Żyć na maksa i wykorzystywać życie na maksa. Jest zbyt krótkie, żeby zastanawiać się nad tym, co wypada, a co nie. Nie myślał o konsekwencjach. Jeśli lalka pierwszego wieczoru po poznaniu od razu pcha ci się do łóżka, nie do końca wiedząc, jak masz na imię, to sorry wielkie, ale żal nie skorzystać z okazji. Nie on pierwszy i nie ostatni kusi się na niezobowiązujące dymanko.

Jeśli tak wyglądałby raj, to nie mam się czego obawiać po śmierci…”.

Dźwięk telefonu wyciągnął go z zamyślenia. Co znowu, pomyślał, sięgając po leżący na fotelu aparat.

Halo? Co tam koleżko? – Ustawił na głośnomówiący.

Hehehe… Same interesujące rzeczy… Właśnie przyjechałem na zdarzenie… i chyba mam coś ciekawego dla ciebie, panie kolego prokuratorze Gabryjelski. – Usłyszał w słuchawce dobrze mu znany niski męski głos.

Mam dziś wolne… I miałem ciężką noc… – Michał zamknął drzwi na taras i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu koszuli. – Rozumiem, że to coś niecierpiącego zwłoki?

Powinieneś się wreszcie ustatkować, stary… No właśnie o zwłoki się rozchodzi.

Kamil, jakiś ty, kurwa, dowcipny z samego rana.

Uczę się od mistrzów… – roześmiał się mężczyzna.

Dobra, co masz?

Mam chyba twoją pannę młodą.

Tak?

Facet ubrał ofiarę w suknię i wybrał dość kiepskie miejsce na noc poślubną… Wiem, że prokuratura okręgowa zajmuje się tą sprawą.

Tak, przejęliśmy ją po drugim morderstwie. Ale nie spodziewałem się, że w ciągu niespełna tygodnia pojawią się kolejne zwłoki. Chyba trafił nam się seryjny bigamista. – Prokurator usiadł na łóżku, tym razem starając się zlokalizować spodnie. – Możesz wysłać po mnie radiowóz?

– Jasne. Już wysyłam.

 

 


czwartek, 31 marca 2016

 

 

ZŁO WKRACZA DO GRY. DOKĄD CIĘ ZABIERZE?...

TEATR WSKRZESZONYCH TATIANY JACHYRY już w kwietniu w REPLICE

Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, którypozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. Czując, żedochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego decyduje się na powołanie biegłegopsychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiadamężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.

 

 

 

Ciche szepty rozcinanych tkanek, kiedy skalpel, prowadzony wprawną ręką, starał sięwydobyć informacje i głośny, pełen histerii krzyk sprzeciwu wycinanych organów,które, pobrane do analizy, skazane będą na długie tortury powracającychwspomnień. Fragment "Teatru Wskrzeszonych"

 

Pisanie tej książki było ekscytującą, ale i chwilami wyczerpującą podróżą po meandrach ludzkiegoumysłu, poezji obłędu i otchłani zła; zmierzeniem się z własnymi lękami. Kiedy tworzysz postać, tapostać zaczyna żyć w tobie, być częścią ciebie. Tak było i w moim przypadku. I bywało trudno. Alenajważniejsze, że wraz z zakończeniem pracy nad Wskrzeszonymi bohaterowie pozostali nastronach powieści, a nie w mojej psyche. Tatiana Jachyra

 

Marta-Żmuda Trzebiatowska Bartłomiej Kotschedoff Jacek Rozenek Krystian Wieczorek Krzysztof Wieszczek

 

POLECAJĄ! Bo już teraz twierdzą, że...


Hitem będzie film, którego scenariusz zostanie napisany na podstawie tej książki.

Jeśli wydawało wam się, że książki Chucka Palahniuka są pełne przerażającej grozy, to dlatego, żenie czytaliście jeszcze Tatiany Jachyry. Fight Club to tylko romantyczna historia przy Teatrzewskrzeszonych.

Piotr Adamczyk, pisarz (Dom tęsknot, Pożądanie mieszka w szafie)

Powieść Jachyry ma wiele wspólnego z jej fotografiami - jest mroczna, tajemnicza, zmysłowa. Zanurzona w klimacie jak z filmów Burtona, nasycona psychologicznie, a nawetpsychopatologicznie... Autorka przenosi nas do świata zbrodni, eksploruje najciemniejszezakamarki ludzkiej psychiki. To ostra, wciągająca i odważną książka, którą świetnie się czyta. Zdecydowanie nie dla pensjonarek i grzecznych dziewczynek!

Krzysztof Wieszczek, aktor

Jeśli wracasz nocą do domu spokojnie nie oglądając się za siebie to oczywisty znak, że jeszcze nieczytałeś tej książki.

Bartek Kotschedoff, aktor, scenarzysta

Choć mamy świadomość, że zło istnieje, zawsze mamy nadzieję, że nigdy nie dotknie nasbezpośrednio. A ono jest tuż za nami, czekając na odpowiedni moment, by wkroczyć bezpardonowow nasze życie lub nawet nim zawładnąć. I choć wydaje się, że gorzej być nie może, to jednak...może. Na szczęście Teatr wskrzeszonych to nadal literacka fikcja. Polecam.

Krzysztof Liedel, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego

Książka jest wstrząsająca i bardzo realistyczna. Doceni ją czytelnik, który już posmakowałkryminału z nurtu naturalistycznego. Tak trudne emocje, wywołane połączeniem drastycznychobrazów i fantazji nekro, zdecydowanie wymagają dojrzałego i przygotowanego odbiorcy.

Dariusz Piotrowicz, psycholog policyjny

Teatr wskrzeszonych dla jednych będzie thrillerem psychologicznym czy kryminałem, dla innychprozą sensacyjno-psychologiczną. Jakkolwiek go nazwiemy, nie zmieni to mojego poczucia, że togorzka opowieść o ludzkiej kondycji, która, zawierzając tylko egoistycznym emocjom, prowadzi doobłędu, nierzadko zbrodniczego. To konstatacja, że to duchowe demony kierują ludzkim życiem.

Grażyna Korzeniowska, dziennikarka

Będąc miłośnikiem gatunku wszelkiego rodzaju thillerów, nie spodziewałem się kompletnie takiejpozycji ze strony polskiego autora. Powieść skończyłem czytać jednego wieczora nie odrywając sięani na minutę. Mocna fabuła z wyrazistymi postaciami, za których emocjami po prostu się podążabez wytchnienia. Zbudowany świat w książce, oparty na głębokim wniknięciu w ludzką psychikę,sposób prowadzenia narracji, sugestywne opisy i fachowe, specjalistyczne komentarze z zakresumedycyny sądowej, sprawiły, że teraz czekam niecierpliwie na następne książki tej autorki. I niezdziwiłaby mnie jej obecność na rynkach zachodnich obok uznanych autorów tego gatunku jakMaxime Chattam, Cody MacFadyen, Tess Gerritsen czy Jonathan Kellerman.

Marcin Godlewski, Unlimited Coach

 

Tatian Jachyra BIO

Tatiana L. Jachyra od lat związana ze światem filmu i telewizji, fotograf z pasją. Urodzona weWrocławiu Warszawianka z wyboru. Realizuje sesje zdjęciowe na pierwsze strony gazet. Obdarzona umiejętnością bezbłędnego wyczucia osobowości fotografowanego obiektu,zaprezentowała swoje artystyczne umiejętności na wystawie Gwiazdy z obiektywie. Koroniewska, Małaszyński, Hirsch, Wieczorkowski to tylko parę nazwisk z całej plejady gwiazd,które zawierzyły swój wizerunek Jachyrze.

Nie boi się wyzwań, które stawia przed nią życie. Biorąc udział w produkcji programu DominikiKulczyk Efekt domina, odwiedziła Zambię, Etiopię, Bangladesz, Rumunię. To tam powstawałykarty jej najnowszej powieści Teatr Wskrzeszonych (premiera: kwiecień 2016).

Historia seryjnego mordercy powstawała w dość trudnych "warunkach przyrody". Pracowałam wówczas jako fotograf przy drugim sezonie programu Efekt Domina. Tak więc Michał i Wiktor, moi bohaterowie, towarzyszyli mi w samolotach, pokojachhotelowych, o świcie przed rozpoczęciem zdjęć, kiedy z kawą siadywałam na tarasie istarałam się skupić mając przed oczami zapierające dech widoki, między innymipanoramy Etopii.   Tatiana Jachyra, 2016

 

Pasjonuje się wszystkim, co symboliczne i mistyczne, co znalazło i nadal znajduje odzwierciedleniew jej pisarskiej twórczości. Mierząc się z tematami tabu, sięgnęła po oryginalny gatunek, jakim jestthriller erotyczny i stworzyła skandalizująca powieść Wieczerza (2013).

Strona autorska: www.tatianajachyra.com

wtorek, 15 marca 2016

 

 

 

 

 

 ROZDZIAŁ I

Na miejsce wypadku dotarł pierwszy radiowóz. Pięć minut później ambulans. Ratownicy stwierdzili tylko, że nie mają dużo do roboty. Dwóch policjantów próbowało odepchnąć żądnych sensacji widzów, którzy nagle ze stoickim spokojem stawiali czoła sztormowej pogodzie. Jeden z policjantów wsiadł do radiowozu i zadzwonił, prosząc o pomoc.

− Proszę przysłać grupę operacyjną do zadań specjalnych na róg Ascherbergsgatan – Molinsgatan. Z piątego pietra wypadł jakiś starszy mężczyzna. Wygląda na to, że to ten robiący kokosowe interesy, Knoch – czy jakoś tak. Jego żona z synem są tutaj. Oboje w wielkim szoku. Potrzebujemy dla nich dodatkowego ambulansu.

− Ahaa… Oj! Chodzi o… von Knechta.

Komisarz kryminalny Sven Andersson właśnie włożył kluczyki do drzwi swojego starego Volvo 240, gdy usłyszał z tyłu dobrze mu znany głos:

− Sven, zaczekaj! Szykuje się niezła robota! − wołała Irene.

Zirytowany odwrócił się do niej i westchnął:

− Co znowu?

W głosie inspektor kryminalnej słychać było wietrzenie sensacji.

− Richard von Knecht wyskoczył z balkonu!

− Richard von Knecht? Ten Richard von Knecht…?

− Tak. To brzmi nieprawdopodobnie. Na pewno będą zawirowania na giełdzie. Albo krach!

− Wsiadaj. Wiesz dokąd mamy jechać?

Lało jak z cebra i komisarz włączył wycieraczki na najwyższe obroty, aby mógł coś widzieć. Göteborg można by śmiało nazywać „Deszczoborgiem”. Tydzień wcześniej na ulicach panował chaos z powodu śniegu. Napadało pół metra i całe miasto było sparaliżowane przez kila dób. Można się domyślać, jakie będą tego skutki. Duży przyrost naturalny w sierpniu następnego roku. Teraz temperatura podniosła się powyżej zera i nie pozostał ani jeden płatek śniegu. Inspektor kryminalna Irene Huss zadzwoniła do domu i poinformowała swoje córki bliźniaczki, że wróci później. Były do tego przyzwyczajone po wielu latach pracy mamy w Wydziale Kryminalnym. Obiecały wyjść z psem, dać mu jeść i powiedzieć o jej spóźnieniu tacie, dla którego nie było to nic nowego. Zgodnie z rutyną dnia miał przygotować córkom kolację. Wszystko w ich rodzinie przebiegało bez zarzutu, nawet, gdy jej nie było w domu. Musiała głośno westchnąć, gdyż komisarz Sven Andersson zerknął na nią, pytając:

− Czy masz jakiś problem?

− Nie, wszystko w porządku. Tylko ta okropna pogoda. I do tego samobójstwo. To bardzo przygnębiające.

Komisarz przyznał jej rację. Gapił się ponuro w czarny deszcz, który chlustał na wycieraczki. Przerwał w końcu ciszę i spytał:

− A skąd taka pewność na centrali, że to Richard von Knecht wyskoczył z balkonu?

− Według dyżurnego na ulicy była żona z synem. To on prawdopodobnie zaalarmował.

− A wiesz, z którego pietra wypadł?

− Nie, ale wygląda na to, że był wysoko.

Przez kilka minut nic nie mówili. W końcu komisarz odchrząknął.

− Czy wiesz coś o tym Richardzie von Knechcie?

− To, co większość mieszkańców. Pochodzi ze szlachty i jest bardzo bogaty. Zdolny biznesmen, akcjonariusz i jeden z celebrytów Göteborgu. Według A-Ekonomi jest geniuszem biznesowym, ale według mojego ślubnego miał tylko nieprawdopodobne szczęście.

− Czy Krister jest też ekspertem od biznesu i akcji?

− Nie, ale posiada dwadzieścia akcji Trygg Hansa, które dostał za darmo przy restrukturyzacji firmy kilka lat temu. A na co dzień jest szefem kuchni w Gladys Corner.

− Słyszałem, że to dobry lokal.

− Bez wątpienia.

Poprzez przerwy pomiędzy wycieraczkami dojrzeli pulsujące niebieskie światło pojazdów interwencyjnych. Grupa operacyjna do zadań specjalnych ogrodziła teren. Miejsce upadku ciała oświetlało światło przebijające się przez szybę drzwi wejściowych do eksluzywnego butiku z odzieżą męską. Drzwi znajdowały się na granitowej stopie rogu kamienicy. Komisarz Sven Andersson miał przebłyski pamięci, że w jego dzieciństwie była tam apteka. Ale nie był tego w stu procentach pewien, ponieważ wychowywał się w Masthugget. Nad drzwiami róg zamieniał się w wykusz. Każde piętro miało takowy, z oknami na trzy strony. Oprócz ostatniego. Tam lokator chełpił się balkonem z dachem w formie wieżyczek. I właśnie stamtąd Richard von Knecht wypadł na ulicę.

Komisarz Andersson skierował wzrok na zwłoki, ale nie wytrzymał tego widoku. Również inspektor Huss drżała na całym ciele, patrząc na von Knechta. Nie był to piękny sposób na umieranie – pomyślała. Podszedł do nich policjant z grupy operacyjnej, aby poinformować, że lekarz medycyny sądowej jest w drodze.

− Wiesz może kto? − spytał komisarz

Zamiast odpowiedzi wzruszył ramionami. Komisarz poszedł w ślad za Irene do zaparkowanego radiowozu i przywitał się z policjantem siedzącym za kierownicą.

− Cześć! Komisarz Sven Andersson z Wydziału Kryminalnego.

− Cześć! Hans Stefansson z pierwszego okręgu. Już was ściągnęli?

− Tak, niezwykle szybko. Skontaktowali się z nami kwadrans po, co by oznaczało, że wyskoczył o godzinie siedemnastej czterdzieści pięć. Zgadza się?

− Nie. Byliśmy pierwsi na miejscu, dokładnie o siedemnastej trzydzieści pięć. A więc musiał się zbliżać do ziemi jakieś pięć minut wcześniej. Byłem z kolegą na Korsvägen, gdy nas zaalarmowali. Przypuszczam więc, że upadł dokładnie o siedemnastej trzydzieści.

Rozmowę przerwało im przybycie lekarki medycyny sądowej, Yvonne Stridner. Była profesorką i niepodważalnie jedną z najbardziej uzdolnionych lekarek-patologów w kraju. Ale komisarzowi Anderssonowi trudno się z nią współpracowało. Była kobietą świadomą swoich kompetencji i nie widziała powodów, aby się z tym kryć. Irene była kilka razy świadkiem, jak hipotezy policji zostały wywrócone do góry nogami po dokładnych ekspertyzach medycyny sądowej, wydanych przez Yvonne Stridner. I do tej pory zawsze miała rację.

Ale to nie dlatego Andersson miał problemy z zaakceptowaniem jej osoby. Przeszkadzało mu, że była autorytarna i taka akademicka. Irene podejrzewała, że komisarz w głębi serca uważał, że medycyna sądowa nie była zawodem odpowiednim dla kobiet.

Na krawędzi ogrodzonego terenu zaparkował biały Ford Escort z napisem „Lekarz” na przednich drzwiach po obu stronach. Wysiadła z niego Yvonne. I nawet ci, którzy nie mieli żadnego pojęcia, czym się zajmuje, pochylili czoła przed otaczającym ją autorytetem. Jej płonące pomarańczowe włosy pasowały jak ulał do miękkiego wełnianego płaszcza w kolorze musztardy. Podeszła do zwłok i zdjęła płaszcz, prosząc jednego z policjantów, aby go potrzymał. Miała na sobie czysty biały fartuch. Otworzyła małą torebkę i wyjęła z niej parę gumowych rękawiczek, które naciągnęła w okamgnieniu i przykucnęła przy zwłokach von Knechta. Technicy kryminalni ustawili reflektor, dzięki któremu mogła lepiej widzieć. Nie rozglądając się dookoła, nałożyła na swoje eleganckie skórzane buty obuwie ochronne. Wokół ciała było bardzo dużo krwi zmieszanej z czymś innym i rozcieńczonej z deszczówką. Przygnębiający widok.

By czuć się potrzebną, Irene zdecydowała się na postawienie kilku pytań obecnym policjantom. Szefa grupy operacyjnej Håkana Lunda znała bardzo dobrze, ponieważ piętnaście lat wcześniej zaczęli równocześnie służbę w trzecim okręgu dyżurnym, zwanym obecnie PO1. Lund nie był dużo wyższy od niej, miał najwyżej sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Ale objętość w talii wkrótce mogłaby być taka sama jak wysokość, jak się nie weźmie za siebie. Członkowie grupy operacyjnej otrzymali przydział zadań i instrukcje. Håkan Lund odwrócił się w stronę Irene i powitał ją, zadowolony ze spotkania.

− Cześć, Huss! Czyżby kryminalni był już na miejscu?

− Witaj! Tak, wezwano nas tym razem wcześnie. A kiedy wy przyjechaliście?

− Zostaliśmy zaalarmowani przez centralę tuż po wpół do szóstej. Byliśmy na komisariacie, ale od razu ruszyliśmy do akcji. „Najwyższy priorytet. Richard von Knecht leży martwy na rogu Molinsgatan i Ascherbergsgatan”.

− Jak to wyglądało, jak przyjechaliście?

− Jeden chaos. Zleciały się sępy. Trudno nam się było przedostać przez tłum. Ale ryczeliśmy przez opuszczoną szybę i udało nam się usunąć gapiów i ogrodzić teren. Zrobiliśmy to naprawdę porządnie, jak widzisz. Niejeden próbował przedostać się pod plastikowymi taśmami, ale wtedy zacząłem im ryczeć prosto w twarze. Dosłownie ryczeć.

Irene Huss wyobraziła sobie tę scenę i zadała następne pytanie.

− A kto zidentyfikował Richarda von Knechta?

− Jego żona i syn. Kiedy weszliśmy w tłum, zauważyliśmy całą zakrwawioną kobietę, która zanosiła się płaczem. Jakiś chłopak próbował ją podtrzymywać. To byli żona von Knechta i jej syn. O ile dobrze zrozumiałem, byli na ulicy, gdy spadał – powiedział Lund ze współczuciem.

− A gdzie są teraz?

− Ambulans zawiózł ich do szpitala Sahlgrenska. Z nią nie dasz rady rozmawiać przez kilka najbliższych dni, a syn miał twarz białą jak kreda. Zwymiotował zanim wsiedli do karetki pogotowia.

Lund wyglądał poważnie, ale po chwili jego twarz zajaśniała:

− Chodź. Przedstawię ci kogoś interesującego, kogo powinnaś spotkać.

Irene szła za nim w stronę grupy operacyjnej. Teatralnym gestem otworzył boczne drzwi, mówiąc:

− To jest pani Eva Karlsson. A to inspektor kryminalna Irene Huss.

Zwrócił się do małej kobiety w jasno-czarnym trenczu, która oniemiała kiwnęła głową na powitanie. Na jej kolanach siedział brązowy jamnik. Przez jego przeraźliwe szczekanie Irene ledwo słyszała, co mówił Håkan Lund.

− To jest najbliższy wydarzenia świadek, jakiego mamy. Była około siedem metrów od miejsca, w którym upadł.

Irene zwróciła się do damy, która wyciągnęła w jej stronę cienką, niemal przezroczystą dłoń. Objęła delikatnie kruchą i zimną jak lód rękę i łagodnym głosem rozpoczęła rozmowę.

− Pani Karlsson, chciałabym, żeby mi pani opowiedziała troszeczkę o tym tragicznym wydarzeniu, którego była pani świadkiem.

− To okropne. Skończę wkrótce siedemdziesiąt siedem lat i coś tak ohydnego nigdy mi się nie przytrafiło. Oglądanie jak człowiek rozbija się przed moimi stopami, to ponad moje siły. O mało nie przygniótł Snobbena!

Cienkim palcem wskazała oskarżająco na resztki, które pozostały z Richarda von Knechta. Irene dała jej spokój. Najlepiej będzie odwieźć tę kobietę do domu i spróbować przesłuchać ją później, uznała.

 




Nikt nie widział, jak spadał w kompletnych ciemnościach. Był listopad. Richard von Knecht uderzył z hukiem o mokry chodnik na Molinsgatan w Göteborgu... 
Inspektor Irene Huss rozpoczyna dochodzenie w sprawie, która wygląda na samobójstwo popełnione w bogatej rodzinie. Ale to tylko pozory. Bardzo szybko pojawiają się następne ofiary. Mnożą się pytania dotyczące tajemniczych zgonów, które początkowo wyglądają na przypadkowe. Policjantka trafia na trop przebiegłego i niebezpiecznego mordercy… 
Na podstawie cyklu Inspektor Irene Huss powstał wyśmienity serial telewizyjny z Angelą Kovács w roli głównej. 

Bez wątpienia Szwecja doczekała się w końcu królowej kryminałów! 
„Länstidningen Östersund” 


Patroni medialni: 

deckare.pl, Kawiarenka Kryminalna, Kryminalna Piła 

wtorek, 09 lutego 2016

 

 

 

 

CYNAMONOWE DZIEWCZYNY *
HANNA GREŃ



OPIS
Gdy tak leżała rozciągnięta w literę X, ze złotobrązowymi włosami rozsypanymi na poduszce, stanowiła kwintesencję jego pragnień. Należała do niego. Mógł z nią zrobić wszystko. 

W Bielsku-Białej w dziwnych okolicznościach ginie policjant, który zajmował się sprawą morderstwa młodej dziewczyny. Ktoś chciał zostawić obok ciała tajemniczą wiadomość – różę bez kolców – lecz pomylił mieszkania. Czy na pewno był to morderca? Dlaczego wybrał inne drzwi? W śledztwie pojawia się coraz więcej pytań bez jasnych odpowiedzi. Morderca jest bardzo pewny siebie i czuje się bezkarny – mimo że policja odnajduje kolejne ciała jego ofiar, ciągle pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Młode dziewczyny o podobnym wyglądzie są bezlitośnie kaleczone i wykorzystywane, a ich napastnik coraz częściej wyrusza na kolejne polowania. Dwóch młodych policjantów łączy siły, by z pomocą przyjaciół schwytać psychopatę, zanim ten skrzywdzi następną dziewczynę. By choć na krok zbliżyć się do sprawcy, uczynić go realnym, nadają mu imię, Yellowknifer. Czas pokaże kto ukrył się pod tym imieniem, czy jeszcze człowiek czy tylko sadystyczny potwór? 

Wartka akcja, wciągająca fabuła, dosadny język, krwawe zbrodnie. Myślę, że jeszcze nie raz usłyszymy o tej autorce. 
Anna Klejzerowicz, pisarka 

„Cynamonowe dziewczyny” to powieść, która pochłania czytelnika nie tylko ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale i opisem relacji międzyludzkich. Hanna Greń stworzyła fascynującą kompilację kryminału z powieścią obyczajową, a całość doprawiła szczyptą bardzo ostrego pieprzu. Polecam. 
Augusta Docher, pisarka

fragment: http://replika.eu/index.php?k=ksi&id=595&fr=1#fragment


GDZIE JESTEŚ, LENO?
JOANNA OPIAT - BOJARSKA


OPIS
Kiedy każda poszlaka prowadzi donikąd 

Pewnego dnia Lena Pietrzak, dobrze sytuowana i pełna życiowego optymizmu studentka anglistyki, wybiera się z przyjaciółmi do popularnego poznańskiego klubu, po czym... znika bez śladu. 
Jej zrozpaczona matka zgłasza na komisariacie zaginięcie dziewczyny. Tropem Leny ruszają świeżo upieczeni partnerzy, Przemysław Burzyński i Michał Majewski. Prowadzone przez nich śledztwo odkryje jednak znacznie więcej, niż bliscy dziewczyny mogliby przypuszczać... Na jaw wychodzą liczne – nie tylko rodzinne – sekrety, a sprawa dodatkowo mocno komplikuje życie osobiste podkomisarza Burzyńskiego. 

Wciągające policyjne śledztwo, wyścig z czasem, narastające napięcie, humor i genialna postać podkomisarza Przemysława Burzy Burzyńskiego – Gdzie jesteś, Leno? czyta się jednym tchem. Joanna Opiat-Bojarska w mistrzowski sposób pokazała emocje osoby, której bliski wychodzi z domu i znika bez wieści... Podobnych uczuć doznaje ponad 15 tysięcy rodzin rocznie. 
Marta Jeziółkowska, szukamywas.pl

fragment: http://replika.eu/index.php?k=ksi&id=604&fr=1#fragment

 

 

 

W PRZYGOTOWANIU


Porcelanowy konik. 

INSPEKTOR IRENE HUSS. Tom 1.
HELENE TURSTEN


Nikt nie widział jak spadał w kompletnych ciemnościach. Był listopad. Richard von Knecht uderzył z hukiem o mokry chodnik na Molinsgatan w Göteborgu... 

Inspektor Irene Huss zaczyna dochodzenie w sprawie, która wygląda na samobójstwo, popełnione w bogatej rodzinie. Ale to tylko pozory. Pojawiają się następne ofiary. Policjantka trafia na trop przebiegłego i niebezpiecznego mordercy. 

Na podstawie cyklu Inspektor Irene Huss powstał wyśmienity serial telewizyjny z Angelą Kocacs w roli głównej. 

Bez wątpienia Szwecja doczekała się w końcu królowej kryminałów.
„Länstidningen Östersund”


TEATR WSKRZESZONYCH
TATIANA JACHYRA



Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który pozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. Czując, że dochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego, decyduje się na powołanie biegłego psychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiada mężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.


O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi