Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego

Zapowiedź patronatów medialnych

wtorek, 21 lutego 2017

 

 

 

 

 

Kochani!

Projekt, któremu patronuję medialnie, finiszuje. Antologia opowiadań "Nikomu się nie śniło" już 15 marca trafi do księgarń :) Jak wiecie, projekt od początku ma ściśle określony cel. Tym razem, kupując książkę, wspieracie Fundację "Światło" pomagająca osobom wybudzonym ze śpiączki zacząć żyć na nowo :)

 

 

 

Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 553

Data premiery: 15 marca 2017r.

Książkę znajdziecie:

http://www.wydawnictwopoznanskie.com/PL-H14/ksiazki/415/nikomu-sie-nie-snilo.html

 

Jak wybrać temat opowieści, jak dobierać słowa, jakich stworzyć bohaterów? Wyobraź sobie, że masz napisać historię złożoną z konkretnych słów, z konkretnych zdań, a może nawet z konkretnymi postaciami. Brzmi jak wyzwanie, prawda?

Efektem takiego eksperymentu jest antologia opowiadań „Nikomu się nie śniło”. Kilkanaście tekstów. Zupełnie nietuzinkowe historie. Różnorodność wrażliwości autorskiej i stylów pisarskich. I jeden zamiar – opowiedzieć o czymś, co nie przyśniło się jeszcze nikomu.

Kupując tę książkę, wspierasz Fundację Światło, która pomaga osobom wybudzonym ze śpiączki zacząć żyć na nowo.

Więcej informacji o projekcie znajdziecie na stronie  www.wykupslowo.wordpress.com

 

 

 

Tak prezentuje się okładka w całej okazałości. Zaś logo patrona/partnera będzie umieszczone w książce wraz z podziękowaniami za wsparcie :)

 

 

 


niedziela, 19 lutego 2017

 

 

 

 

 Publikacja niebawem pojawi się na księgarskich półkach.

Trwają ostatnie prace redakcyjne.

 

 

„A w bałkańskim kociołku...” ... czas płynie wolniej, delektując się panoramą smaków, zapachów i ferią malowniczych obrazów :)

 

Podczas kiedy My – Polacy tak bardzo uwiązaliśmy się z czasem, goniąc za nim, pędząc na oślep w chaosie i przestworzach wszelkich ograniczeń, Bułgarzy mają w ciągu dnia wydzieloną godzinę, by zjeść w spokoju posiłek, wspólnie z rodziną, nigdzie się przy tym nie spiesząc. Dzisiaj maksyma „spiesz się powoli” najlepiej pasuje właśnie do nich i właśnie ten obraz najbardziej utkwił mi w pamięci, kiedy czytałam tę wspaniałą pod wieloma względami książkę.

„- Polacy jedzą szybko – stwierdził pewien Bułgar – na początku myślałem, że są ciągle głodni.

Czy jesteście ciekawi dlaczego tak się spieszymy? Oto odpowiedź:

- Nie jest tak, że są głodni. Ludzie w Polsce chcą mieć więcej czasu na pracę. Długie obiady i kolacje jak u nas, to dla nich nierozsądne.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że w Bułgarii obowiązuje w środku dnia pracy, zazwyczaj godzinna przerwa, podczas której je się ciepły posiłek na ogół w pobliskiej restauracji, co oczywiście sprzyja pogawędkom i nie każe się szczególnie spieszyć. Obiado-kolacje je się chętnie wspólnie z rodziną lub ze znajomymi i one naprawdę długo trwają.”

 

Kolejna publikacja o Bałkanach, które Skarlet upodobała sobie nadzwyczaj. Nie bez powodu zresztą. Bułgaria mimo swej różnorodności wciąż przyciąga tabuny turystów, prawdziwych podróżniczych pasjonatów, poszukiwaczy przyrodniczych rarytasów, przygód, a Bułgaria znana ze swych dziewiczych, chronionych terenów ma się czym poszczycić. Nie byłoby może całej bułgarskiej serii książek, gdyby nie Albert, do którego serce Skarlet zabiło mocniej, goręcej i połączyła miłość nieograniczona. Autorzy przygotowali dla Was niespodziankę - dostaniecie namiastkę tej prawdziwej historii, ich historii.

 

 

 

 

Wiele nas dzieli, ale i znajdą się pewne elementy, które nas w jakiś sposób łączą. Dla Bułgarów dziwna, wręcz niezrozumiała jest nasza kawa sypana parzona, czy picie herbaty, które dla nich praktykowane jest przy okazji chorobowych dolegliwości. Ale... historia, ta z odległych, przeszłych czasów ma swój polski akcent w postaci legendy o prawdziwej śmierci Władysława Warneńczyka, który podobno miał zginąć pod Warną, gdzie przybył walczyć z Turkami. Na Jego cześć nazwano jedną z głównych ulic w Warnie.

 

Zauroczyła mnie historia wnuczki brytyjskiej królowej Wiktorii, Marii Edinburgh, o której autorka nie nie mogła nie wspomnieć i uraczyła nas opowieścią o mądrej, silnej, ale niezwykle kochliwej kobiecie, która wyszła za mąż nieszczęśliwie. Pogłoski o Marii mówiły, że miała licznych kochanków, wielbiła przyrodę, chcąc jej odrobinę zatrzymać w swym ogrodzie, ale już nie doczekała efektu finalnego. Kiedy umarła, jej serce spoczęło w rezydencji, w której spędzała największą ilość czasu.

 

 

 

 

Ujęły mnie przepiękne zdjęcia dziewiczej, bułgarskiej przyrody, urzekającej swym niezwykłym artyzmem. Ogromne wrażenie robią zamarznięte wody w jaskiniach, osnute legendami góry, wąwozy, doliny, tereny przy twierdzach, okalające miasta, maleńkie wsie, klasztory itp. Wrażenie niemałe robią przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje oraz znaczenie niektórych słów, które dla nas będą trochę niezrozumiałe i dziwne.

 

„Dżendema to rezerwat w górach Stara Planina, z najwyższym szczytem - Botev. „Piekło” jest rajem dla zwierząt, którym nikt nie może zakłócić tu spokoju, bo chyba nie ma w całej Bułgarii miejsca mniej dostępnego dla ludzi. Po Dżendema można się poruszać tylko pieszo lub konno i nie wolno zbaczać z wyznaczonych szlaków. Przez ten niezwykły teren przepływa Biała Reka, do której wpadają rwące rzeczki biegnące z gór.

Dla amatorów górskich wycieczek i niezwykłych widoków jest tu schronisko nazwane przewrotnie „Raj”, położone w pobliżu najwyższego Rajskiego wodospadu, spadającego ze 124 metrów wysokości.”

 

 

 

Cieszę się, że nie zabrakło tu przepisów na wiele bułgarskich dań, podsycane regionalnymi dodatkami, bogactwem ziół, zachwycające prostotą, zapachem i aromatem. Nie są to przepisy jakoś szczególnie skomplikowane. Może zrobić je niemal każdy. Ja na pewno skorzystam z kilku. Bułgarski kociołek wywołuje zdziwienie, że wino będące ich tradycyjnym, słynnym produktem służy im nawet w celach leczniczych. A wszystko zaczęło się dawno temu... Jak dawno? Odszukajcie i przeczytajcie.

 

A co wszelkimi świętami, które w świadomości Bułgarów utrwaliły i zakorzeniły się od pokoleń? Oprócz legend, wierzeń, etnicznego tygla jaki zamieszkuje różne regiony tego kraju, Bułgarzy swoją mentalnością nie przestają zadziwiać. Wiele elementów z obchodzonych przez nich świąt jest podobnych do naszych. Martenica jest dla nich symbolem wiosny, które święto to obchodzą już 1 marca:

„W bałkańskiej duszy tkwią przesądy przodków, o których wiadomo, że nie szkodzą, a więc w najgorszym wypadku nie pomogą.

Najsłynniejszym amuletem w Bułgarii (i nie tylko) jest "martenica" (w Grecji mówi się na nią marti, w Macedonii: martinka), czyli bransoletka lub zawieszka ze splątanej, biało-czerwonej włóczki. Ludzie obdarowują się nią nawzajem 1 marca - w dniu powitania wiosny.

Biel i czerwień w martenicy symbolizują nadzieję, zdrowie, miłość. Wysyłając kartki i składając sobie życzenia (a jest ich tyle samo, co w Boże Narodzenie) Bułgarzy mówią: „Bądźcie biali i czerwieni”. Amulet można zdjąć najwcześniej 9 marca i należy powiesić go na drzewie, dzięki czemu nawet w środku lata zdarza się zobaczyć marteniczkę, która oparła się podmuchowi wiatru i pozostała na gałązce.”

 

Jeśli zaś chodzi o typowe przesądy, istniejące niemal w każdej religii, grupie kulturowej, również i na tej płaszczyźnie mamy wiele wspólnego. By odczarować tzw. „zły los”. My mamy swoje guziki na widok kominiarza, odczekania chwili, gdy cofniemy się przed podróżą do domu, a Bułgarzy?

Mieszkańcy Bałkanów też mają sposoby na zapewnienie sobie życia bez wymienionego pecha. Wiedzą co robić, żeby nie był im straszny kręcący się w pobliżu zły los, a dzięki niektórym metodom zapewniają sobie spokój na cały, najbliższy rok. Znają też sposób na pozbycie się dolegliwości zdrowotnych. Wystarczy przejść przez naturalny otwór w skale. Prawda, że proste?”

 

Okazuje się, że z okresu starożytnego zachowało się nie tylko mnóstwo elementów budowli, placów walk gladiatorów, czy ogrzewania podziemnego, ale też różnego rodzaju legendy, dotyczące chociażby przepowiedni bogini egipskiej Bastet, która rzuciła klątwę na wszystkich tych, którzy będą chcieli zakłócić jej pośmiertny spokój. Wiadomo, że tradycją Egipcjan było składanie po śmierci darów zmarłym. Tak było i w tym przypadku. Nie obyło się bez śmiałków, drążących w skałach tunele, by dostać się do jej grobu i zrabować cenne rzeczy. Ludmiła Żivkova, córka Todora Żivkowa – pierwszego sekretarza partii rządzącego krajem 35 lat, do 1989 roku. Po śmierci matki była przez wiele lat pierwszą damą Bułgarii, a przez 6 lat ministrem kultury, nie mogła nie odmówić sobie przyjemności dostania się do ukrytego skarbu. Zorganizowała pięcioosobową grupę, która prawdopodobnie dostała się do kosztowności, jednak po kilku miesiącach nagle zmarła. Czy przepowiednia bogini Bastet się spełniła?

 

Takich cytatów, ciekawostek i historii jest w tej pozycji wiele. Nie sposób o nich napisać w recenzji. Zresztą, co to byłaby za przyjemność, gdybym zdradziła dosłownie wszystko? Zachęcam do sięgnięcia po książkę, która jest naprawdę różnorodna.

„A w bałkańskim kociołku...” aż wrze, chciało by się napisać i myślę, że nie będzie to żaden z mojej strony nietakt. Książka ta stanie się dla wielu z Was inspiracją do podróży, odrywania miejsc wyjątkowych i malowniczych, do wyprawy po legendy, wciąż przez archeologów odgrzebywanych nowych historii. To pozycja, która zachwyca kolorem, formą, naturalnością, różnorodnością, zapachami kuchni, smakiem i wielowątkowością. To książka, która zainspiruje Was do tego, by żyć wolniej i degustować chwile, jak Bułgarzy.

 

Polecam całym sercem i zachęcam do tej niesamowitej lektury :)

 

 

Za możliwość patronatu i egzemplarz przedpremierowy dziękuję autorom :)

 

 

 W książce znajdziecie także Przedmowę mojego autorstwa :)

 

piątek, 06 stycznia 2017

 

 

Miło mi poinformować, iż w najbliższym czasie na rynek wydawniczy wyjdą książki, którym oficjalnie patronuję medialnie. Cieszę się, że będą to wierszyki dla dzieci Bożeny Czarnoty "O pchłach, które miód ukradły", które to jak zwykle będą miały kolorowanki dla dzieci i kolekcjonerskie wydanie poematu heroikomicznego "Kiboliady" Macieja Rączkowskiego. Na okładkach obydwu książek znajdziecie również moje rekomendacje :)

 

 

 

 

Moja rekomendacja :)

 

 

 

 

 

Poemat heroikomiczny Macieja Rączkowskiego


 

 

Moja rekomendacja :

 

"Współczesny poemat heroikomiczny? A jakże!

Dzieła wielkich klasyków są wzorem dla tych, którzy mają odwagę pisać dzisiaj o wielkich, bohaterskich czynach. Utwór Macieja Rączkowskiego posiada wszystkie jego najlepsze elementy. Żartobliwy ton poematu uwydatnia jego przesłanie. Czy warto przeczytać „Kiboliadę”?

Warto.

Tu znajdziecie walkę na śmierć i życie, gdzie poleje się krew, niejednemu wypadną zęby, i będą porachowane kości, a wszystko z miłości do klubu sportowego.

Autor podaje nam dzieło, przy którym można się nieźle ubawić."

 

 

 

 

Ostatnio także doszły do mnie moje ostatnie patronaty:

 


 

 Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/143-szuja.html

 

 

 

 

 

 

 

O książkę Magdaleny Ludwiczak możecie powalczyć w jednym z konkursów :)

 http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/12/KONKURS-PATRONACKI-Odpowiedz-na-pytanie-i-wygraj.html

 

 

 

Wszystkie książki wydane są i zostaną przez Wydawnictwo:



poniedziałek, 14 listopada 2016

 

 

 

Miło mi poinformować, iż zostałam oficjalnym Patrnerem wspaniałej Akcji Charytatywnej, która ma na celu wydanie do maja 2017 r. zilustrowanej książki dla dzieci. Książka będzie zbiorem bajek, opowiadań i wierszy z pozytywnym przekazem. Autorami będą osoby piszące zawodowo, jak i hobbystycznie np. mamy/ojcowie, którzy piszą dla swoich dzieci! Książka zostanie przekazana do szpitali, domów dziecka i innych placówek opiekuńczych, a część środków ze sprzedaży zostanie przekazana na akcje organizowane na portalu Siepomaga.pl. 

Środki na druk zostaną zebrane przez portal crowdfoundingowy i dzięki sponsorom.

Bardzo się z tego powodu cieszę i wspieram całym sercem!!! :) Piękna i mądra inicjatywa!!! :)

Dlaczego?

Bo dzieci są przyszłością i nie powinny cierpieć, czy odpowiadać za błędy dorosłych, a od chorych i cierpiących powinnyśmy uczyć się pokory i mądrości. Po drugie, jestem mamą i nie wyobrażam sobie nawet, gdyby miało spotkać coś złego któregoś z moich synów.

 

 

Propozycja i apel do Was, Kochani!

 

Piszesz dla dzieci? 
Dołącz do BAJKOWEGO ŚWIATA i stwórz z nami książkę charytatywną!

Piszesz bajki lub wiersze dla dzieci do szuflady? Pokaż je światu! Wydajemy książkę charytatywną dla dzieci.

Przyłącz się - naprawdę warto!

Nazywam się Monika J.Wiergiles. Trzy lata temu byłam tylko mamą z 12-letnim doświadczeniem w korporacji, a dzisiaj jestem także właścicielką Wydawnictwa Sofijka, trenerem biznesu i rozwoju osobistego, działaczką społeczną i generalnie szczęśliwą osobą :)

Moja firma powstała z miłości do dzieci i książek, a tworzy ją wspaniały zespół pedagogów, ilustratorek i mam.

Często odzywają się do mnie kobiety, które napisały bajki/wiersze/opowiadania dla dzieci. Pomyślałam, że wspaniale byłoby wydać książkę charytatywną, która będzie zawierała zilustrowane bajki i wiersze i przekazać ją w prezencie szpitalom/domom dziecka etc. Dodatkowo dochód ze sprzedaży trafi m.in. na konto portalu www.Siepomaga.pl.

Jeśli piszesz bajki/opowiadania/wiersze dla dzieci, kochasz to robić i podoba Ci się ten pomysł, skontaktuj się z nami. Wiek, płeć, wzrost i waga ;) nie mają znaczenia - liczy się treść. Prześlij swoje teksty z uwzględnieniem następujących informacji:

- imię i nazwisko
- telefon kontaktowy + adres e-mail
- krótka informacja o sobie: czym się zajmujesz, dlaczego piszesz, co najbardziej lubisz pisać, czy masz dzieci, w jakim wieku itp. - daj się lepiej poznać :)
- wskazanie grupy wiekowej, do której skierowane są Twoje bajki

 

 



Na Twoje prace czekamy pod adresem: kontakt@sofijka.pl do 8 stycznia 2017 roku! W temacie maila wpisz hasło "książka charytatywna". Do końca lutego skontaktujemy się mailowo lub telefonicznie z informacją zwrotną. 

Poszukujemy też ilustratorek, redaktorki i korektorki tekstu, które chciałyby się zaangażować i przyłączyć do projektu. Środki na druk zostaną zebrane społecznie i dzięki sponsorom. Jednym słowem czeka nas prawdziwa przygoda, bo chcemy udowodnić, że na tym świecie jest mnóstwo dobrych ludzi, którzy działają bezinteresownie.
Jest bardzo prawdopodobne, że z osobami, które będą współpracowały przy tworzeniu książki charytatywnej, podejmiemy długotrwałą współpracę przy kolejnych książkowych projektach. 

Przyłącz się - naprawdę warto!

Pamiętaj, że wysyłając nam swoje materiały nie przekazujesz nam do nich swoich praw autorskich. To oznacza, że nie możemy ich wykorzystać w jakiejkolwiek formie bez Twojej zgody.

Jeśli podoba Ci się ten pomysł i chcesz nas jakoś wesprzeć/promować/podjąć współpracę napisz lub zadzwoń: kontakt@sofijka.pl, tel. 604-060-980.

Bieżące informacje na temat akcji znajdziesz tutaj: http://sofijka.strikingly.com/

O mnie:
Monika J.Wiergiles - wydawca, trenerka, działaczka.
Kocham życie i ludzi. Cieszę się z tego, co mam. Bardzo ważny w moim życiu jest również śmiech :)

Prywatnie: 
Jestem żoną pewnego wspaniałego mężczyzny i mamą cudownych córek: 8,5-letniej Zosi i i 5-letniej Helenki.

Zawodowo:
Wydaję książki dla dzieci wspierające naukę czytania Sofijka oraz prowadzę warsztaty czytelnicze w szkołach i przedszkolach: www.sofijka.pl,https://www.facebook.com/sofijka.czytanie/
Jestem trenerem biznesu i rozwoju osobistego. Specjalizuję się w pracy na celach i zarządzaniu sobą w czasie. Prowadzę szkolenia, warsztaty, Grupy Działania, Biznesowe Grupy Wsparcia.
Wcześniej przez 12 lat pracowałam w banku zarządzając Departamentem Operacji, Działem Call Center i Działem Reklamacji. Dzisiaj moje życie wygląda inaczej :)

Działam społecznie - jestem: 
Lokalnym Koordynatorem Klubu Przedsiębiorczych Mam w Grodzisku Mazowieckim: 
Założycielką Klubu Mam w Brwinowie
Lokalnym Koordynatorem Fundacji ABC XXI Cała Polska czyta dzieciom i wolontariuszką Fundacji Onkolandia i prowadzę spotkania czytelnicze dla dzieci m.in. w Centrum Zdrowia Dziecka. 
Wspieram akcje na www.Siepomaga.pl: https://www.siepomaga.pl/b/sofijka/payments
Codziennie klikam tu: http://dobryklik.pl/dziekujemy.php i Ciebie też do tego zachęcam :)

Moje motto życiowe: Carpe diem!, czyli Chwytaj dzień! i Nigdy się nie poddawaj!
Moje motto zawodowe: Tworzyć, mieć z tego radość i pieniądze :)
W życiu kieruję się miłością i hasłem: Traktuj ludzi tak, jak sama chciałabyś być traktowana.

Chętnie odpowiem na dodatkowe pytania.

Monika J.Wiergiles
tel. 604-060-980
kontakt@sofijka.pl
www.sofijka.pl
https://www.facebook.com/sofijka.czytanie/

https://web.facebook.com/FirmaZmisja/

 


 

http://sklep.sofijka.pl/pl/p/zestaw-trzech-ksiazeczek/82

 


WYJĄTKOWA AKCJA I OKAZJA!!!! :)


Przypominamy o naszej akcji. Kupując zestaw przekazujesz jedną książkę dziecku z Centrum Zdrowia Dziecka. Książki zostaną przekazane za tydzień, 20-ego listopada!

A dlaczego dzieci lubią książki serii Sofijka-książeczki do odkrywania czytania? Bo to wyjątkowe książeczki dla dzieci w wieku 5-8 lat wspierająca naukę czytania przez zabawę. Ćwiczenia oparte na nowatorskich metodach pedagogiki zabawy zostały stworzone przez zespół metodyków, pedagogów i rodziców.

Sofijka to :
- wiersze "Okulary" i "Abecadło" Juliana Tuwima oraz "Paweł i Gaweł" Aleksandra Fredry,
- piękne ilustracje do podziwiania,
- wiersze z dużymi literami do czytania,
- naklejki do ilustracji uzupełniania,
- ciekawe i kreatywne ćwiczenia do edukowania,
- dodatkowe pytania i zadania,
- obrazek do pokolorowania,
- punkty do zbierania,
- Dyplom Odkrywcy Czytania.

Książki można kupić w naszym sklepie: www.sklep.sofijka.pl, a więcej o książkach można dowiedzieć się tutaj: www.sofijka.pl.

 

 

 

 

poniedziałek, 06 czerwca 2016

 

17 czerwca będzie miała miejsce premiera najnowszej książki Marcina Brzostowskiego "Podpalę wasze serca!" pod, między innymi moim patronatem medialnym :)

 

 

 

 

„Podpalę wasze serca!” – to zanurzona w grotesce i absurdzie powieść, ukazująca perypetie głównego bohatera, czterdziestoletniego pracownika korporacji, który zostaje uwikłany w „spisek” oraz w życiu którego pojawia się demoniczna postać z „innego wymiaru”. Gdy dotychczasowe życie głównego bohatera legnie w gruzach, jedyną szansą na odmianę losu stanie się SZALEŃSTWO. Czy faktycznie jest to dobre rozwiązanie, niech odpowie sam Czytelnik.

Marcin Brzostowski (ur. 1969) – autor powieści „Pozytywnie nieobliczalni”, „Radio miłość nadaje!”, „I tak skończymy w więzieniu! czyli Tryptyk Polski (bez trzeciej części)”, „Podpalę wasze serca!”, „Zemsta kobiet”, „The vengeance of women”; zbioru miniatur „Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję” oraz tomiku poezji „Teraz dni pachną kawą”. Laureat konkursu Ad Absurdum zorganizowanego przez wydawnictwo Indigo. Fragment nagrodzonego tekstu został opublikowany w książce „Śmiertelnie absurdalne zebranie, edycja 2007/08”. Jest także zdobywcą II miejsca w konkursie na opowiadanie, zorganizowanym przez portal literacki kochamksiazki.pl (2013).

Strona autora: www.brzostowski.org

E-book jest już dostępny w większości księgarń. Jest też książka papierowa. Na razie dostępna tylko na stronie wydawnictwa:

https://www.e-bookowo.pl/rw%202010/podpale-wasze-serca.html

sobota, 23 kwietnia 2016

 

 

 

Data premiery "Mroków Łowisk" Anny Kasiuk została przeniesiona na 4 maja b.r.

 


W drugiej części sagi Anny Kasiuk, Łowiska, Majka podejmuje wyzwanie, jakie rzuca jej los. Z wrodzonym sobie zapałem próbuje budować swoje szczęśliwe życie w cieniu malowniczych pejzaży Łowisk. Spełnia marzenia o własnej poradni, miłości wymarzonego mężczyzny. Wydawać by się mogło, że jej historia jest baśnią współczesnego Kopciuszka..

Ale czy na pewno? Enigmatyczne zjawiska i magiczna atmosfera miejsca, do którego przenosi się zwracają jej uwagę na przedwieczną tajemnicę. Wszystko, co otrzymuje od losu okupione jest ogromną ofiarą a cena, jaką przyjdzie jej zapłacić za szczęście może okazać się zbyt wysoka. Czy młoda pani psycholog znajdzie w sobie siłę by stawić czoło nieznanym jej dotąd zjawiskom? Czy jej mężczyzna okaże się być godnym przewodnikiem po historii miejsca, które nazywa swoim domem?

 

 

 


Anna Kasiuk czaruje słowem, fabułą i bohaterami. Aż chce się przeżyć tę niezwykłą historię wraz z nimi. 
Jednocześnie należy uzbroić się w cierpliwość i otworzyć na to, czego nie da się ogarnąć umysłem 
i zdrowym rozsądkiem. 
Bo Łowiska mają swoje piękne, a także mroczne strony. Historia, która porusza serce, 
ale i funduje pewną dawkę strachu i niepokoju.
Agnieszka Lingas-Łoniewska, pisarka



Wiosna w Replice zapowiada się imponująco :)


 


A tutaj potwierdzenie mojego patronatu medialnego, a jak wiecie 
idzie za tym konkurs :) Jednak, wszystko w swoim czasie! :)


wtorek, 26 stycznia 2016

 

 

Jak już Wam wcześniej wspominałam moim najbliższym patronatem medialnym są

"Małe wojny"

Joanny Kruszewskiej.

 

 

 

 Fragment powieści:

"Motyle pozdychały. Taki to niestety gatunek, z tych krótko, ale bardzo intensywnie żyjących. Mogła jakoś temu zapobiec? Chyba nie. Nie dostały niczego, czym mogłyby się pożywić, niczego, co pozwoliłoby im na przetrwanie. To miejsce, w którym kiedyś zawzięcie trzepotały skrzydłami, wypełnił teraz gorzki posmak porażki, kwaśny rozczarowania, tak jakby małe, niegdyś żywotne ciałka pozostawiły po sobie gnijące, organiczne cząstki.

Beata wzdrygnęła się, odstawiając kubek z zimną już herbatą na stolik. Przy okazji jej wzrok padł na zdjęcie w jasnej, ozdobnej ramce. Młoda para uśmiechała się serdecznie do obiektywu, a na twarzach obojga malował się znany wszystkim nowożeńcom wyraz rozanielenia i niekwestionowanej pewności co do własnego uroku, szczęścia i nadziei na spędzenie razem tysiąca lat.

Wtedy jeszcze motyle żyły. Tłukły się w niej jak oszalałe i rządziły każdym krokiem Beaty, sterowały jak najbliżej tego, który zbudził je ze snu.

Po cholerę budził…?

Beata ze złością położyła ramkę i po raz setny zadała sobie pytanie, dlaczego ciągle nie pozbierała tych śladów wspólnej przeszłości, które najbardziej kłuły w oczy i nie wyrzuciła gdzieś w kąt. Spoza zasięgu wzroku. A wiadomo przecież, że skoro spoza zasięgu wzroku to i z pamięci.

Ale ona chciała pamiętać. Od ponad miesiąca tkwiła w tym samym fotelu, rozpamiętując dzień po dniu, godzina po godzinie ostatnie lata. Lata, kiedy Kacper był jeszcze obok. Uparcie przewijała wspomnienia w poszukiwaniu tej jednej chwili, która zaważyła na porażce, na tym, że motyle jeden po drugim pozdychały. Kiedy to się stało… Czy wtedy, gdy na świat przyszedł Igor? Kadr po kadrze przypatrywała się kolejnym momentom i zagryzała ze złości wargę, sama nie była w stanie tego znaleźć, a Kacper…?

Przyszedł wtedy z pracy i zaczął pakować walizkę. Wyjrzała z kuchni, trzymając łyżkę z cieknącym sosem nad dłonią.

- Jesteś już? Obiad dopiero za godzinę.

- Nie będę chyba jadł – spojrzał na nią uważnie i wyciągnął z szafy walizkę.

- Wyjeżdżasz gdzieś? Nie mówiłeś… czekaj – rozejrzała się, gdzie by tu odłożyć łyżkę – pomogę ci się spakować i zaraz coś szybkiego zrobię.

- Nie trzeba, Beata.

- No jak nie trzeba, jak nie trzeba, jesteś po pracy, nic pewnie nie jadłeś. Nie puszczę cię głodnego.

- Ja wyjeżdżam… – zaciął mu się głos, a do Beaty dotarło właśnie, że w powietrzu wisi coś, czego ona za żadne skarby nie chce usłyszeć; coś, co wszystko zmieni. W jednej chwili wydarzyły się dwie rzeczy, łyżka stuknęła o jasną terakotę i jednocześnie padły słowa – nie wrócę.

- Jak to? – wyszeptała – jak to nie wrócisz?

Kacper oparł się rękoma o szafę i nie patrząc na nią, wyrzucał z siebie bardzo szybko różne słowa. O tym, że już nie daje rady, o tym, że wszystko go dusi, że to już nie ma sensu, a Igor taki duży, na pewno zrozumie.

Beata owszem, czytała o takich przypadkach, oglądała filmy z podobnym wątkiem i zazwyczaj pozwalała sobie na chwilę luźnej refleksji, stawiając się na miejscu porzuconej. Różne słowa przychodziły jej do głowy, okrągłe zdania układały się jedno po drugim i po krótkim zastanowieniu naiwnie dochodziła do wniosku, że w filmie wszystko jest tak bardzo przekolorowane, w życiu przecież bywa inaczej. W życiu ludzie chyba raczej potrafią się ze sobą dogadać. Głośniej, ciszej, ale potrafią. Przytulała się do Kacpra i czytała bądź oglądała dalej, nie pozwalając zagnieździć się nieprzyjemnym myślom na dłużej. Bo Beata zawsze uciekała od nieprzyjemnych myśli, ubarwiała rzeczywistość i przez to oślepła.

On się zakochał, a ona tego nie dostrzegła. Spotykają się od ponad roku. Z nią widzi swoją przyszłość.

A ja już swojej nie mam wcale, pomyślała wtedy i osunęła się po ścianie.

- Beata, proszę cię, nie rób scen – spojrzał na nią z niesmakiem.

- Nie robię.

- Mniejsza – machnął ręką i wyminął ją szerokim łukiem, jakby nie chciał nawet poczuć jej ciepła, ani tym bardziej jej dotknąć. Siedziała tak, a jej do uszu dobiegały odgłosy odsuwanych drzwi szafy w sypialni, wyciąganej z impetem szuflady, potem stuknęła szafka…

Przecież przed chwilą całowałeś mnie podczas wigilii, łamałeś się ze mną opłatkiem i życzyłeś wszystkiego, co najlepsze, bo na to zasługuję. Trzymałeś za rękę, śmiałeś się, całowałeś.

- Po resztę rzeczy przyjadę za jakiś czas, będziemy w kontakcie – trzasnęły drzwi, zamykając głośno i nieodwołalnie wspólny rozdział.

Zdrętwiały jej nogi, podniosła się więc powoli i ruszyła do sypialni."


 

 

 

 

Dzisiejsza zapowiedź dotyczy przede wszystkim wprowadzenia Was w temat.

Ale... śledźcie wpisy, bowiem już niebawem

rozstrzygnięcie konkursu, który zakończył się tydzień temu i dotyczył zadawania 

autorce pytań. Niebawem recenzja przedpremierowa powieści oraz dodatkowy konkurs!

 


O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi