Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego

Konkursy :)

wtorek, 07 lutego 2017

 

 

 

 

 

Kochani!

Jeśli macie ochotę zdobyć wspaniałą książkę dla swoich dzieci "O dwóch przyjaciołach i niedźwiedziu. Na podstawie bajki Ezopa" wydaną przez Wydawnictwo Sofijka, to macie okazję do udziału w konkursie. Pytanie nie jest trudne, a znając Waszą kreatywność, wiem, że nie zawiodę się :)

 

 

 

 

Wystarczy w komentarzu pod postem napisać swoją definicję "Przyjaźni". Każdy z nas taką ma, bo każdy ma inny światopogląd, inny sposób widzenia świata, dla każdego z nas Przyjaźń, to zupełnie co innego. Napiszcie. Interpretacja, jak to u mnie, dowolna.

Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, a kończy 26 lutego b.r. o godz. 23:59 :)

Jednym z warunków, jakie trzeba spełnić jest polubienie profilu facebookowego Wydawnictwa Sofijka - https://www.facebook.com/WydawnictwoSofijka/?fref=ts

Podpiszcie się jakoś, by było nam łatwiej ogłosić zwycięzcę. 

Ważne! Będę to powtarzać do znudzenia. Jeśli bierzecie udział w konkursie, sprawdzajcie potem wyniki.

 

Życzę powodzenia!


 

20:52, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (7) »
piątek, 03 lutego 2017

 

 

Kochani!

Anna Kasiuk znana jest z niezwykłej sagi o mazurskich Łowiskach, które pisze niezwykle klimatycznie, sugestywnie, sprawiając, że wszystkie emocje odczuwa się na swojej skórze. To trzeci tom, wieńczący sagę o mazurskich Łowiskach.

Do recenzji - KLIK :)

 

Dzisiaj przyszedł czas na konkurs, w którym macie okazję wygrać tą wspaniałą książkę, której z przyjemnością patronuję medialnie :)

 


 

Wystarczy zadać autorce maksymalnie dwa pytania, by mieć szansę na zdobycie jednego z dwóch egzemplarzy "Jagody" :) Autorka będzie odpowiadała na Wasze pytania i przy okazji wytypuje dwóch zwycięzców. A zwyciężą osoby, których pytania autorkę zaskoczą, zadziwią, zauroczą, bądź zszokują.

Pytania zostawiacie w komentarzach pod postem. Pamiętajcie, jedna osoba może zadać maksymalnie dwa pytania :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i kończy 24 lutego o godz. 23:59.


Polubcie post konkursowy, zachęćcie do zabawy znajomych i polubcie nasze profile :)

Ważne! Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie, by potem śledzić wyniki!


Powodzenia! :) 

 

 

środa, 01 lutego 2017

 

 

 

 

 

 

Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym to będziecie mieli okazję wygrać egzemplarz "Karate Lemur" Agnieszki Kazały. Zadanie konkursowe nie jest trudne. Szczególnie zachęcam dzieci do udziału.

 

 

 

 

 

Napiszcie o swoim sporcie, jaki uprawiacie, jaki lubicie, jaki chcieli byście uprawiać, ale nie macie predyspozycji, albo, o jakim marzycie.

Znając Waszą kreatywność, wierzę, że się na Was nie zawiodę :) Oczywiście, odpowiedzi zostawiacie w komentarzach pod postem. Pamiętajcie, by jakoś się podpisać. Jak zawsze - interpretacja dowolna.


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, a kończy 14 lutego o godz. 23:59. 

Ważne, byście śledzili potem wyniki konkursu.


Jednym z warunków jest polubienie profilu autorki:

https://www.facebook.com/Kaza%C5%82ka-437828253015862/?fref=ts

 

Życzę powodzenia! :)

 


Recenzja - KLIK :)


21:45, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 16 stycznia 2017

 

 

 

 

 

Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych mam przyjemność ogłosić konkurs, w którym macie okazję wygrać dwa egzemplarze "Otulonych ciemnością" Hanny Greń :)

Pytanie konkursowe nie jest trudne, a wiem, że na Was można liczyć zawsze :)

 

 

 

Napiszcie, jakie lubicie czytać kryminały? Chodzi mi o cechy, na jakie zwracacie uwagę, czym musi się Waszym zdaniem wyróżniać dobry kryminał, co Was wciąga w kryminałach, lubicie polskie czy jednak zagraniczne?

Piszcie wszystko o swoich dobrych kryminałach :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i trwa do 3 lutego 2017r. do godz. 23:59

 

Polubcie profil autorki: https://www.facebook.com/hannnagren/?fref=ts, a przy okazji i mój :)

Będzie nam miło, jeśli udostępnicie konkurs na swoich profilach i zachęcicie do udziału innych :) 

 

Po terminie konkursu, wspólnie z autorką wybierzemy dwóch zwycięzców. Po ogłoszeniu wyników czekam na adres do wysyłki nagród do siedmiu dni. Ważne! Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie, by śledzić potem wyniki! I proszę, podpiszcie się jakoś :)

 

 

Życzę zatem powodzenia!

 

 

czwartek, 05 stycznia 2017

 

 

 

 

Kochani,

jako jeden z patronów medialnych mam przyjemność ogłosić, wspólnie z autorką konkurs, w którym głównymi nagrodami są dwa egzemplarze "Niepokornej" Jolanty Bartoś :) Kilka osób mnie podpytywało, kiedy i czy w ogóle będzie konkurs z tą książką, bo macie ochotę o nią powalczyć.

Dla przypomnienia, recenzja "Niepokornej":

Życie pisze różne scenariusze. Dobrze, gdy z tego, co nas spotyka umiemy wyciągać odpowiednie wnioski. Coraz więcej pojawia się na rynku wydawniczym książek o prawdziwym, nieudawanym życiu, w którym przeszłość kładzie się cieniem na tym dotychczasowym. Czasami jest też tak, że podtyka nam pod nos gotowe rozwiązania, optymistyczne wizje przyszłości rozpościerając obrazy tak bardzo rozmyte, co nie do końca wydawałoby się możliwe, realne. Cieszę się, że książka o niepokornej, zbuntowanej, dążącej do celów, hardej bohaterce właśnie ujrzała światło dzienne. To nie jest książka o sztuczności relacji międzyludzkich. To książka, która w niejednym spowoduje chwilę refleksji, a może obudzi skryte w sercu demony, o których woleliby zapomnieć, a już na pewno nie pamiętać.

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/11/8222Niepokorna8221-Jolanta-Bartos-Recenzja.html

 

I tutaj znajdziecie wywiad z autorką, w związku z którym związane jest zadanie konkursowe :)

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/11/Wywiad-z-Jolanta-Bartos-autorka.html

 

 

 

 

Prosimy o odpowiedzi w komentarzach pod postem, na które czekamy

do 6 lutego 2017 roku do godz. 23:59.

 

Podpiszcie się jakoś i ważne! Jeśli bierzecie udział w konkursie, sprawdzajcie potem wyniki :)

Wyniki ogłaszam zawsze do trzech dni po zakończeniu konkursu, zaś na meile z danymi do wysyłki nagród od zwycięzców - zawsze do siedmiu dni :)

Udostępniajcie, zachęcajcie znajomych :)

Jednym z warunków też jest polubienie profilu autorki pod linkiem:

https://www.facebook.com/Bartos.Jolanta/?fref=ts

 

 

Trzymam kciuki za Waszą kreatywność i życzę powodzenia :)

 


 


środa, 04 stycznia 2017

 

 

 



Kochani!

Zapowiadałam, że od Nowego Roku ruszę z nowym cyklem. To wszystko dla Was, żebyście mieli okazję powygrywać coś fajnego, niekoniecznie musi być to książka :) Chociaż cykle z konkretnymi tytułami na pewno się pojawią i będą jako nagroda w konkursie :)

 

Jednak, na pierwszy rzut, jako nagrodę przygotuję kilka gadżetów regionalnych. Drobiazgi, łącznie z widokówką z pozdrowieniami z Borów Tucholskich. 

A skoro cykl literacko – kulturalny, dotyczyć będzie wszystkiego co związane z dobrą książką, filmem, muzyką, sztuką teatralną :)

 

 

 


Cykl literacko - kulturalny zaczynamy od dzisiaj do odwołania i będzie trwał w poszczególnych miesiącach, bądź tygodniach, zależy od tego, czego akurat będzie dotyczył. Pierwszy cykl, który zaczynamy dzisiaj dotyczy haseł :)

Przyszło mi do głowy, by hasłami, które wymyślicie zachęcić tych, którzy nie lubią czytać, z książką im nie po drodze, albo zwyczajnie im się nie chce, bo np. wolą gadżety elektroniczne.

 

W komentarzach pod postem wpisujcie swoje hasła, które będą zachęcały innych do czytania w ogóle. Najciekawsze odpowiedzi – hasła nagrodzę :)

Ważne, by jedna osoba wymyśliła max. 2 hasła.

 

Mam też do Was małą prośbę. Zanim napiszecie tylko same hasła, które będą brały udział w konkursie, chciałabym znać Wasze zdanie na temat mojego pomysłu – cyklu, co sądzicie, czy fajny pomysł? Ewentualnie Wasze spostrzeżenia i uwagi, opinie, dyskusje o tym, czy w taki sposób warto promować czytelnictwo, itp. :)

 

Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, a kończy 20 lutego 2017 r. o godz. 23:59.

Podpiszcie się jakoś, bym wiedziała, kogo nagrodzić :)

 

Z haseł, które napiszecie powstanie galeria pokonkursowa i podsumowanie, które ukaże się w formie mini artykułu na zaprzyjaźnionych portalach literackich :)

 

 

 

wtorek, 03 stycznia 2017

 

 

 



Kochani,

skończył się stary rok, trzeba zakończyć konkursy i projekty, które gdzieś, kiedyś się zaczęło, potem zapomniało, a czas leci nieubłaganie. Przyszedł wreszcie czas na piąty, ostatni fragment powieści w e-booku "Suchą nogą" Urszuli Smoktunowicz.

"Suchą nogą" dotyka mobbingu w prestiżowym piśmie filmowym. Wróćcie do poprzednich fragmentów, zapoznajcie się z tematem.


Pierwszy fragment poznaliście tu:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/08/KONKURS-Wygraj-8222Sucha-noga8221-Urszuli.html

Drugi fragment:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/09/Sucha-noga-Urszula-Smoktunowicz-Fragment-II.html

Trzeci fragment:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/09/Sucha-noga-Urszula-Smoktunowicz-Fragment-III.html

Czwarty fragment:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/10/Konkurs-Wygraj-Sucha-noga-Urszuli-Smoktunowicz.html

 

Zachęcamy, wspólnie z autorką do śledzenia losów Raissy, ale przede wszystkim do dyskusji, wyrażenia własnej opinii o języku powieści, bohaterach, wciągającej fabuły, ale i samego tematu książki. Dyskutujcie, udzielajcie komentarzy na temat wszystkiego, co dotyczy przytoczonych fragmentów.

Najciekawsze, najbardziej kreatywne, aktywne osoby zostaną nagrodzone e-bookiem, bo tylko w takiej formie jak na razie autorka dysponuje swoją powieścią.

A, może sami doświadczyliście podobnego problemu, jak główna bohaterka powieści? Jeśli tak, podzielcie się swoimi przeżyciami, niekoniecznie przecież trzeba podawać nazwę firmy, czy zakładu pracy. Napiszcie, jak wyglądał mobbing w Waszym przypadku, jak sobie z tym radziliście, czy poradziliście. Możecie wymienić się spostrzeżeniami.

 

Na komentarze, dyskusję czekamy

do końca stycznia - 31.01.2017r, do godz. 23:59 :)

 

 

FRAGMENT V

"Raissa wróciła z tej Gdyni naładowana „Różą” do niemożliwości, pełna róży czy róż po brzegi, rzekłbyś – róża wiatrów wróciła, z wiatrem znad morza. Nie mogła o niej nie gadać, bo „Róża” się z niej ulewała; kipiało. Mało pomna chwilowo czegokolwiek, pomrocznie jasna zapewne, zdaje się, że to choroba z Wybrzeża, więc pasowało.

– Dorociński genialny! Kulesza? Absolutna rewelacja! No i bardzo przejmująca historia… Miłość niemożliwa… On robi, co może, aby jej pomóc, a ona i tak umrze na jego rękach. Ona zostawi po sobie list. On będzie płakał czytając. A potem dopiero się okaże, jak wiele jej poświęcił, jak ani razu się nie ugiął, a ona się o tym nigdy nie dowie.

– Oj, nie mów nam wszystkiego – oponowała, trochę niemrawo,Eliza.

– A tobie co za różnica? – zdziwiła się Raissa. – I tak na tonie pójdziesz, nie lubisz takich filmów.

– Nieprawda, lubię! Bo skoro o miłości…

– Ale o takiej miłości nie lubisz. O takiej nie…

– Ale ona ma rację – wtrąciła spokojnie Dagmara. – My z Teresą lubimy, pójdziemy na pewno, nie psuj nam przyjemności.

– Dziewczyny, przecież nie mówię nic ponad to, co i tak już macie w Internecie. Raissa miała rację, z Internetu też się Gdynia wylewała, właśnie głównie „Różą”.

– Poświęcał się? Uginał? Polak dla Niemki? Idiota jakiś – odezwał się znienacka Witek, do tej pory jakby nieobecny.

– Dlaczego idiota? Co mają nacje do tego?

– No wiesz, tuż po wojnie, Mazury… Coś tam może mają… –Teresa na wszelki wypadek od razu postanowiła tonować.

– Bzdura, nic nie mają! Zresztą, jeśli mają, tym bardziej czapki z głów, że się nie ugiął, nie uważasz? – rozpędzała się Aisza.

– Dla kobiety? – prychnął z pogardą.

– Tak, dla kobiety. Owszem. Tak.

Witold już otwierał usta, bo Raissa go nie wiedzieć czemu prowokowała, ale Teresa była szybsza.

– Witek, wiemy, wiemy, na jakiego konika za chwilę z radością wskoczysz, jaki jest twój ulubiony, ale weź może głębszy oddech, co?

– Bo co?

– Bo to Smarzowski. Helooo-ooł? „Wesele”? „Dom zły”? – Teresa sobie pozwalała, ale znała Witka tyle lat, że jej było wolno więcej. Najwięcej ze wszystkich redakcyjnych koleżanek. Jeszcze Dominice było dosyć dużo wolno, ale Dominika rzadko uczestniczyła w ich dyskusjach, zawsze wycofana, zresztą siedziała gdzie indziej – więc i na własne życzenie także odosobniona. Raissa tego jednego jej zazdrościła, zwłaszcza w takich sytuacjach jak ta.

– Ale co: „Wesele”? No, śmieszny nawet, i co z tego? Zwykła obyczajowa historia. O, wiem! Palce ucinają.

– Tak, nawet dostają sraczki od bigosu, jasne. A cytaty,a nawiązania? A Wajda, czyli Wyspiański? A Tarantino, czyli ten twój palec, to pies? A Tymon śpiewający „Białego misia”? Przecież ironia do bólu!

– Może i ironia, nie wiem, ale ten twój „Dom zły” to też jakieś aj-waj. Zwykłe peerelowskie śledztwo!

– Witek, błagam cię, już się nie kompromituj! – Teresa była wyjątkowo bezlitosna. – Zwykły kryminał to możesz sobie oglądać co tydzień, jeden i ten sam, ale „Dom zły” obejrzysz raz w życiu. A wiesz dlaczego? Nikt tyle mroku z tego PRL-u nie wydobył, nikt go tak ciężko nie pokazał, żaden Wajda, żaden Kutz, żadna Holland. A najgorsze ze wszystkiego jest to, że nic się nie zmieniło, że ten twój PRL to tylko przykrywka, że nadal tak jest.

– Gdzie tak jest? – Witold wyglądał na autentycznie zaskoczonego. Znowu. 

– Oj, Witek, rozejrzyj się czasem! Świat się nie kończyna twoich upranych gaciach, posortowanych kolorystycznie, które same zjawiają się w szufladzie. Nie każdemu żona z uśmiechem serwuje poranną kawkę, nie każdy „zbliża się”do własnych dzieci na weekendowym wypadzie! – Teresa naprawdę nie miała dziś litości.

– Witek, zbliżyłeś się do własnych córek na weekendowym wypadzie?! Aż się boję zapytać, w jakim znaczeniu… – Raissa znów się nie powstrzymała, ta pomroczność jasna musiała ją wybitnie mocno zaatakować.

Witold spurpurowiał. No, bo jak to? On? Taki bogobojny i świętojebliwy, z cytatami z Biblii nad łbem, a tu takie insynuacje? 

– Poznałem je… bliżej. To znaczy: lepiej… – Brnął. Po pas, po szyję. Kto go uratuje, no kto? Bo już nie Teresa. Teresa ma dość na dziś, na tę rozmowę, więcej się nie poświęci, nie jest Dorocińskim. Eliza? Połowy odniesień do filmów nie rozumiała, nie wiedziała, o co tak sobie skaczą do gardeł. Dagmara?Miała w nosie, nie chciała się wychylać, stawać po niczyjej stronie.

Nic więc nie uratowało sytuacji. Raissa już miała na końcu języka ciętą ripostę, ale zrezygnowała. Bo stwierdziła, że może lepiej będzie, jeśli te słowa zawisną w powietrzu, nic ich nie przykryje, nie zamiecie pod dywan, będą tak wisieć, aż zgęstnieją, do wszystkich dokładnie dotrą; niczym nie zmącone, wyraźne, smutne. Witek w końcu nie wytrzymał. Chrząknął, wstał i wyszedł.

– No i co znowu zrobiłaś? – Teresa spojrzała na Isę z wyrzutem.

– Nic nie zrobiłam. – Raissa wzruszyła ramionami. – Wróciłam z festiwalu i próbowałam wam powiedzieć, co mnie poruszyło.

– A nie mogło cię poruszyć takie „Essential Killing”? Albo „Młyn i krzyż”? Dobra, wycofuję, wiem, że ani jedno, ani drugie nie mogło. Ale „Sala samobójców” mogła! Czemu nie gadałaś o „Sali samobójców”, do cholery!?

– Teresa, wiesz doskonale, że to wszystko jedno. Wychodzisz od Komasy albo od Smarzowskiego, a kończy się na pedofilii z kazirodztwem razem wziętych. Czy to moja wina? – Raissa znów wzruszyła ramionami.

– Isa, on coś do ciebie ma, tak? Podkłada się, nie przeczę, ty wykorzystujesz. Błagam cię, nie rób tego, raz wreszcie przestań!

– Mogę przestać, ostatecznie zwykle się powstrzymuję, wiesz doskonale, widzisz, ile razy mielę w zębach. Ale to też trochę twoja wina! Musiałaś wyjechać z tym zbliżeniem?

– Dobra, trochę moja. Poniosło mnie. – Teresie udało się uderzyć w pojednawczy ton. Mimo wszystko.

– Nie wiem, moje miłe blondyneczki, o czym dokładnie gadacie, szczegóły mi umykają – odezwała się nagle Eliza, a dziewczyny spojrzały po sobie w poszukiwaniu tych domniemanych blondynek, których w zasięgu wzroku jakoś nie było. – Ale widzę co innego. Isa, rzeczywiście działasz na Witka jak płachta na byka. Trochę nadreaguje. Drażnisz go. Czemu ty go tak drażnisz?

– Nie wiem. No, drażnię! On mnie drażni, ja go drażnię, miłość do grobowej deski!

– Ale bo popatrz: Teresa może gadać, co chce – drążyła Eliza, co było do niej trochę niepodobne.

– Znają się jak łyse konie, to może. No to gada, co chce,a potem pretensje do mnie – wytknęła Raissa.

– Prowokujesz, on tego nie znosi. – Teresa twardo trzymała się swojej teorii.

– Możemy tak w koło Macieju. Ja prowokuję, ale i ty prowokujesz. Tobie wolno, mnie nie. Ustalmy w końcu, w czym rzecz.

– W tobie rzecz. Mnie zna, ty mu zagrażasz. Dominika już chyba to zdiagnozowała, mylę się?

– Och, wiesz, jak ktoś ma umysł ciasny i mało ustawny, to każdy mu zagraża! – Isa kolejny raz wzruszyła ramionami.

– No nie każdy, bo ja jakoś nie. Może właśnie dlatego, że mnie zna, więc jestem znane zło. Ty jesteś obce zło.

– Dzięki!

– Oj, Isa, bez uników. My obie też się znamy jak łyse konie, na gierki mnie nie weźmiesz, litości nie wzbudzisz! – roześmiała się Teresa.

– No dobrze. Obce zło… Trudno. Nie stanę się mu bliższa, do łóżka z nim nie pójdę. Pozostanę nieoswojona i dzika. I od teraz na wieki milcząca, obiecuję!

Jak zwykle nic nie wynikło z tej rozmowy. Jak zwykle niczego nie ustaliły, bo obce zło nie było niczym nowym. Prawie niczego. Bo nagle odezwała się Dagmara.

– Wiecie co? Daję głowę, że on z róż woli „Różyczkę” od „Róży”.

– Cholera, niech cię! Nie mogłaś wcześniej? Uniknęłybyśmy kalumnii Raissy, a teraz kto ten cały śmietnik posprząta? – Teresa nie była zła; w najmniejszym stopniu.

– Mogę ja, za karę za zbyt słaby refleks! – Dagmara zgłosiła się na ochotnika. – Niech no tylko wróci, natychmiast dźgnę go tą „Różyczką”.

– Byle w miękkie, Dagmara, byle w miękkie… – Eliza przeciągnęła się, znów odprężona.

 

Witek czepiał się nieprzerwanie, za każdym razem równie głupio. A więc to taka zabawa, pomyślała sobie Raissa któregoś dnia. Czego bym nie napisała, on mi będzie kazał poprawiać,i jakkolwiek nie poprawię, okaże się, że już teraz doskonale, że o to chodziło? Zapytała o to profesora. Przyznał jej rację i poradził, aby następny artykuł napisała w najbardziej nonsensowny i infantylny sposób, jaki jej przyjdzie go głowy. Dobrze, więc się pobawimy, postanawiała Raissa, ale za chwilę pojawiała się nowa przykrość, nowa szykana.

[...]

 

Iwona już od stycznia nie grała fair, choć Raissa nie zauważyła tego tak od razu. Iwona była szefową związków zawodowych. Tak, wciąż istniał taki relikt, śmieszne, ale tak. Pełniona przez nią funkcja zapewniała parasol ochronny – nie można było jej zwolnić inaczej niż dyscyplinarnie. Korzystała z tego przywileju do przesady – przychodziła do pracy o skandalicznych godzinach, najchętniej mocno popołudniowych, mimo że w myśl ustnych ustaleń trzeba było się stawić najpóźniej do południa.

Funkcja nakładała na nią również obowiązki, ale Iwona niespecjalnie się tym przejmowała. Powinna była na przykład zwoływać zebrania, chociażby po to, aby raz w roku postawić związkowców przed koniecznością dokonania zmian we władzach. Na przykład w celu wybrania nowych. No niechby i ją wybierali, co roku, ale jakoś nie mieli szansy. Bo było jasne jak słońce, że funkcja ma chronić tylko jej dupę, tylko po to była.

Jako szefowa związków była informowana przez pracodawcę o planowanych wypowiedzeniach, takie są przepisy. Oczywiście nie mogła się temu przeciwstawić, mogła to tylko zaopiniować, niemniej musiała być poinformowana. Korzystała z tego przywileju na swój sposób: zawsze, ale to zawsze, brała urlop w dniu, kiedy kogoś wypierdalali z pracy. Gdyby ludzie przyglądali się temu jakoś uważniej, mogliby drżeć –tego dnia, kiedy jej nie było. Bo to zawsze były pojedyncze wolne dni, łatwo było zauważyć. Ale na szczęście, ich szczęście i jej, nikt nie zwracał na to uwagi.

[...]

Prawdę mówiąc Raissa marzyła o urlopie. O tak, co najmniej trzytygodniowym. Dwumiesięcznym. Półrocznym. Jakimkolwiek. Spędzonym najchętniej w lesie. Z dala od wszystkich i wszystkiego. Niekoniecznie w Nowej Zelandii, tam było za daleko. Myślała o górach, ale w góry też było za daleko; Raissa niemal w przeddzień kolejnego wyjazdu służbowego miała dość także jeżdżenia. No to zostawał Kampinos. Dokładnie, idealnie i w sam raz. W lesie i niedaleko. Znalazła interesujący turnus dla takich jak ona: złaknionych detoksu od rzeczywistości, zmęczonych adrenaliną.

Czekała ją batalia z Witkiem. Rzecz jasna, dla Kampinosu wszystko, ale problem polegał na tym, że nie umiała wymyślić wystarczająco błyskotliwego rozwiązania – takiej sprytnej furtki, za którą nie zdoła zaczaić się wilk. Och, oczywiście, że istniały plany urlopowe, oczywiście, że Raissa wpisała w nich jakieś daty. Przecież zarządowi w papierach musiało się zgadzać.Ale chwileczkę, czy nie miała w nich właśnie czegoś w lipcu, musiała to koniecznie sprawdzić w mailach. Bo jeśli miała, a plany były zaakceptowane, to może po prostu nic prostszego niż wziąć ten urlop planowo. Przecież na taki ruch Witek nie znajdzie argumentów merytorycznych, ostatecznie już dawno zaakceptował. No pewnie, że poszuka niemerytorycznych,ale będzie miał trudniej.

[...]

Ale ich niespodzianka (pamiętacie jeszcze ich niespodziankę, prawda?) była niczym, w porównaniu z niespodzianką, jaką Raissa przygotowała im. Albo może samej sobie. Albo niczym, w porównaniu z tym, jak się później potoczyły sprawy. To znaczy jedna sprawa, jej sprawa."


 



12:47, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 grudnia 2016

 

 

Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych mam tę okazję i przyjemność, by dać Wam możliwość udziału w konkursie, byście mogli delektować się lekturą wyjątkową pod każdym względem :) Recenzję "Tajemnicy błękitnej alkowy" mogliście poznać w poprzednim poście. Pytanie konkursowe nie jest trudne, a szanse na wygraną są duże. 

 

 

 

 

Wystarczy, że w komentarzu pod postem napiszecie, jakie tajemnicze miejsce udało Wam się kiedyś znaleźć i z czym się wiązało?

Pytanie nawiązuje bezpośrednio do fabuły książki, w której bohaterowie przypadkiem w lesie znajdują stary, opuszczony dom, w którym zrządzenie losu sprawia, że przychodzi im spędzić noc. Tam odnajdują pamiętnik jego dawnej mieszkanki.

Interpretacja tematu dowolna.

Na odpowiedzi czekamy do 27 stycznia 2017 roku. do godz. 23:59. Macie miesiąc czasu na odpowiedzi. Zwycięzców wyłoni oczywiście autorka. Pamiętajcie, by zostawić jakieś namiary do siebie w postaci pseudonimu, imienia, nicka, czy tym podobne. 

Ważne!

Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie, by potem śledzić wyniki, bowiem czekam na meila od zwycięzców do trzech dni z danymi do wysyłki nagrody!

Miło nam będzie, jeśli udostępnicie post konkursowy u siebie, zaprosicie znajomych, polubicie Nasze profile :)

Nagrodami są dwa egzemplarze "Tajemnicy błękitnej alkowy" :)

Nagrody funduje autorka, Magdalena Ludwiczak oraz Wydawnictwo Literackie Białe Pióro :)

 

 

 

 

Powodzenia :)

niedziela, 25 grudnia 2016

 

Kochani!

Jako jeden z patronów medialnych mam okazję i przyjemność zaprosić i zachęcić Was do udziału w konkursie, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz "Bajek ze zrozumieniem i konfiturką" Łukasza Kosika. Recenzję książki mogliście poznać u mnie w poprzednim poście.

Aby wygrać jeden egzemplarz tej bardzo ciekawej książki, wystarczy zadać autorowi max. 2 pytania.

 

 

 

 

 

Zasady konkursu są proste i zrozumiałe.

Wystarczy, że w komentarzu pod postem zadacie autorowi max 2 pytania. O tym, kto zwycięży, zdecyduje sam autor, kierując się Waszą pomysłowością, kreatywnością. Puśćcie wodze Waszej niezawodnej kreatywności. Zadajcie takie pytania, które autora zaskoczą, zadziwią, może zmuszą do pewnej refleksji. Czasu macie dużo. Konkurs trwa miesiąc 25.12.16 - 25.01.17 do godz. 23:59. Także macie naprawdę wiele czasu.

Będzie nam miło, jeśli polubicie nasze profile - Wydawnictwa Inne i mój. Zachęćcie do zabawy znajomych. Udostępnijcie post konkursowy :)

Aha! Ważne! Zostawcie jakiś swój pseudonim, imię, nick, by potem nie mieć problemu z wyłonieniem zwycięzcy. Niekoniecznie musi być to adres e-mail, chyba, że na własną odpowiedzialność, w myśl o warunkach Ustawy o ochronie danych osobowych.

I jeszcze jedno!

Jeśli bierzecie udział, pamiętajcie, by śledzić potem wyniki! Czekam bowiem na adres zwycięzcy do trzech dni po ogłoszeniu wyników :)


Zatem, powodzenia!  

 

 

 


12:21, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (9) »
środa, 16 listopada 2016

 

Kochani!

Tak, jak obiecałam. Wczoraj opublikowałam recenzję najnowszego tomiku Kuby Bednarczyka "Autokryf" i obiecałam, że niebawem pojawi się możliwość wygrania tomiku w konkursie. Dzisiaj macie tę niepowtarzalną okazję.

Wystarczy w komentarzu napisać, z czym kojarzy Wam się tytuł "Autokryf". Interpretacja oczywiście dowolna.

 

 

 

 

 

Macie czas do końca miesiąca. 

Jest o co powalczyć! Autor przewidział dwie nagrody z autografem! :)

 

Zatem, powodzenia! :)

17:32, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi