Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
czwartek, 09 lutego 2017

 

 

 

 

 

W monachijskim kościele pada strzał. Ksiądz Adolf Rielke, powiązany z nazistami i organizacją Stille Hilfe, zostaje zamordowany. Tymczasem Anna Braun,wnuczka Adolfa Hitlera, pragnie jednego – odzyskać władzę odebraną jej dziadkowi.Demony przeszłości wychodzą z cienia. Jeszcze chwila, a hasło „Odyn zamiast Jezusa”,może stać się rzeczywistością…

Młoda Amerykanka Zoja Pietrowna i Serge Magdi, badacz prawosławnych ikon powiązany z tajemnym Bractwem Chryzmonu, mają coraz mniej czasu. Ścigani przez dwie największe agencje wywiadowcze świata, muszą odnaleźć mityczną Ewangelię Apostolic, zanim będzie za późno.

Czy Jezus i Maria Magdalena byli potomkami królewskiego rodu Dawida? Czy Protoewangelia jest przepowiednią, która spełnia się na naszych oczach? Czy na terenie Watykanu znajduje się kościół nazistów? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywają amerykański i niemiecki wywiad?Druga część kontrowersyjnej książki „Ani Żadnej Rzeczy” to brawurowe połączenie thrillera, sensacji i powieści przygodowej. Symbole i szyfry, prowadzą w głąb historii,splatając się ze Starym Testamentem, kabałą i germańskimi mitami. Wszystkie drogi prowadzą do Izraela i grobu pewnego świętego, w którym ukryte są tajemnice Kościoła, których pragną wszyscy…

 

 

 

 

S. M. Borowiecky to Sandra Borowiecka. Rocznik 1988. Dziennikarka, autorka scenariuszy. Współpracowała min. z Radiem Kolor, TVN, TTV, Superstacją, Polsat News Dwa, Super Expressem, Gazetą Bankową, Uważam Rze. Po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” w 2013 roku, przekształciła reporterskiego bloga w niezależny magazyn reporterski Szpalta.com i wydawnictwo,które dziś wchodzą w skład Grupy Medialnej Szpalta. Obecnie pracuje nad reporterską książką na temat restytucji mienia żydowskiego w Polsce po 1997 roku.

 

 

Pierwsza część :)



Do recenzji - KLIK :)

13:34, toksiazki12 , Zapowiedzi
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017

 

 

 

 

 

Kochani!

Przyszedł czas na rozstrzygnięcie konkursu z "Niepokorną" Jolanty Bartoś, której to patronuję medialnie. W zadaniu konkursowym mieliście opowiedzieć o swojej "Legendzie", swoich marzeniach dotyczących Waszego "ja".


Oto nagrodzone osoby, które wytypowała autorka:

"Miejsce pierwsze to marzycielka, piękna historia, aż chciałabym jej posłuchać ze szczegółami i druga nagroda trafi do Dominika Kus :)

Proszę te osoby o kontakt na fb, uzgodnimy adres do wysyłki i dedykację w książce."


Dziękuję wszystkim za udział, niezawodną kreatywność i gratuluję zwycięzcom :)

Proszę zgłosić się, zgodnie z sugestią i prośbą, do autorki :)


 

 

 

Wydawnictwo MaMiKo

Ilość stron: 55

Rok wydania: 2017

Książkę znajdziecie:

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php#kalecznicy

 

 

Zapewniam, że każdy czytelnik będzie tę prozę odczytywał inaczej, na swój sposób, bo każdy znajdzie w niej co innego. Dla jednych będzie to historia tragicznej miłości, dla innych historia o ludziach, których życiowe ścieżki w pewnym momencie się ze sobą splotą. Jedno jest pewne, bohaterowie mikro opowiadań Karoliny Wiaczewskiej traktują człowieka z wielu aspektów. Autorka przygląda mu się z każdej strony, zagląda w jego serce, duszę, myśli i słowa. Wymiar moralistyczny prozy jest ściśle powiązany z zachowaniem i psychiką człowieka, które tworzą jedną całość – pewnego szczebla studium psychologicznego człowieka.

 

Karolina Wiaczewska jest absolwentką Wydziału Filozofii. Śpiewaczka operowa, kształciła swój głos w Polsce i Szwajcarii. Laureatka konkursu literackiego „Kryminalny Olsztyn 2014”. Pasjonatka historii. Debiut „Kalecznicy” uważam za absolutnie fenomenalny. Na tych zaledwie kilkudziesięciu stronach autorka pokazuje nam formę zupełnie niecodzienną, z głębokim wywodem i puentą, zahaczającą o wymiar nieustannej nauki o człowieku – jego słabościach, skłonnościach, ułomnościach, czy uleganiu wpływom innych.

 

Mamy tutaj kilku bohaterów, których życiowe losy w pewnym momencie przetną się niczym puste ścieżki nienazwanych emocji. Postać pedantycznego, ulegającego nałożonym sobie schematom Edmunda Corshaya – prawnika, który po godzinach uczy się szwedzkiego, Camdena i Melwyn – dwójki nauczycieli skrywających swoją miłość przed całą resztą świata, czy bohaterkę zupełnie anonimową, która wykrzykuje do nieznanej nam osoby swoje dywagacje. Co ich łączy? Zbrodnie, liczne niedopowiedzenia, tragedie, cierpienia, zdrady, oszustwa. W swoich kłamstwach i fałszu, w maskach, jakie przywdziewają wiją się, nakładają je niczym balsam. Zależnie od okazji, czasu, czy ludzi, których spotykają na swoich drogach.

 

 

 

Autorka zręcznie manewruje tutaj czasem i przestrzenią, stawia przed swoimi bohaterami różne przeszkody, by zobaczyć jak będą się zachowywać. Czytelnik ma wrażenie, że momentami brodzą w fabule i osobliwym światem przedstawionym, obrazach znikomych, jakby za chwilę wszystko miało zniknąć, bo nie ma tu konkretnych opisów miejsc, ogranicza dialogi do niezbędnego minimum, podsycając naszą ciekawość i zmotywować nas do zadawania elementarnych pytań o sens człowieczeństwa, o jego granice wytrzymałości psychicznej.

 

Co zatem tak fascynuje autorkę, że pozwoliła sobie na napisanie prozy z lekka filozoficznej? Człowiek, odmieniany przez wszystkie przypadki i różne znaczenia. Wiaczewska pokazuje nam swoich bohaterów uwikłanych w wymyśloną przez siebie układankę słów, z których każde ma swoje miejsce i określony cel. Identyfikacja elementów poznawczych skłania do głębszych przemyśleń i refleksji. Narrator trzecioosobowy toczy z czytelnikiem osobliwy, wysublimowany, a zarazem dyskretny dyskurs, konwersację opartą na poufałości, wyszeptanych zwierzeń i prawd.

 

 

 

„Kalecznicy” Karoliny Wiaczewskiej odsłaniają kluczenie człowieka przez sfery pozostawiające głębokie ślady w psychice, człowieka zagubionego w swych fiksacjach, człowieka złego, szpecącego się własnym fałszem i zakłamaniem. Autorka jednocześnie pokazuje nam, jak daleko, do jakich granic jesteśmy w stanie się posunąć, by zyskać coś tylko dla własnego interesu. To proza, która budzi skrajne emocje, chęć przeciwstawienia się utartym schematom, ciekawi nieszablonową i niesztampową formą, buduje napięcie i emocje, wytycza pytania o sens poznawalności człowieka. Autorka wytycza swoje ścieżki i linie papilarne w literaturze, dając nam historie ludzi nie nieomylnych, popełniających błędy, rozbitych, zafascynowanych własnym ego.

 

Debiut autorki uważam za absolutnie udany! Polecam!


 

Za egzemplarz dziękuję autorce :)

14:09, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 lutego 2017

 

 

 

 

 

Kochani!

Jeśli macie ochotę zdobyć wspaniałą książkę dla swoich dzieci "O dwóch przyjaciołach i niedźwiedziu. Na podstawie bajki Ezopa" wydaną przez Wydawnictwo Sofijka, to macie okazję do udziału w konkursie. Pytanie nie jest trudne, a znając Waszą kreatywność, wiem, że nie zawiodę się :)

 

 

 

 

Wystarczy w komentarzu pod postem napisać swoją definicję "Przyjaźni". Każdy z nas taką ma, bo każdy ma inny światopogląd, inny sposób widzenia świata, dla każdego z nas Przyjaźń, to zupełnie co innego. Napiszcie. Interpretacja, jak to u mnie, dowolna.

Konkurs rozpoczyna się dzisiaj, a kończy 26 lutego b.r. o godz. 23:59 :)

Jednym z warunków, jakie trzeba spełnić jest polubienie profilu facebookowego Wydawnictwa Sofijka - https://www.facebook.com/WydawnictwoSofijka/?fref=ts

Podpiszcie się jakoś, by było nam łatwiej ogłosić zwycięzcę. 

Ważne! Będę to powtarzać do znudzenia. Jeśli bierzecie udział w konkursie, sprawdzajcie potem wyniki.

 

Życzę powodzenia!


 

20:52, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (7) »

 

 

 

 

Wydawnictwo Sofijka

Ilość stron: 40

Książkę znajdziecie:

http://sofijka.pl/sklep/

 

Nikogo nie trzeba przekonywać co do racji i zdania, że przyjaźń jest najlepszym co mogło się człowiekowi przytrafić. Ba! Przyjaźń jest człowiekowi niezwykle potrzebna. Jakoś tak lżej na sercu i inaczej, jak ma się takiego przyjaciela, do którego w każdej chwili można się zwrócić w potrzebie, ale przede wszystkim w odruchu zwyczajnej, ludzkiej rozmowy.

 

Czoli był chłopcem o specyficznym wyglądzie, żył na Biegunie Północnym i miał swojego psa Fufo, który był jego jedynym i najlepszym przyjacielem. Więź łącząca chłopca z psem była niezwykła i wyjątkowa. Nie od dziś wszak wiadomo, że pies najlepszym przyjacielem człowieka. Tak było i w tym przypadku. Fufo towarzyszył chłopcu na każdym kroku i wszędzie. Wiernie podążał za swoim przyjacielem. Czoli lubił codziennie łowić ryby w zrobionym przez siebie przeręblu. Pewnego dnia, do chłopca i psa podąża niedźwiedź. W pierwszym odruchu, Czoli ucieka co sił w nogach, by tylko nie przydarzyła mu się jakakolwiek krzywda. Fufo też chciał uciec, ale nieszczęśliwie ogon zakleszczył mu się w jednej ze szczelin w lodzie. Niedźwiedź nie mógł dogonić chłopca, więc zainteresował się psem. Podszedł do Fufa, który ze strachu udawał martwego. Obwąchał go i odszedł. Czoli podbiegł do swojego psa uradowany ze szczęścia w nieszczęściu, że nic im się nie stało. Zaciekawił się jednak, co niedźwiedź szeptał mu do ucha, kiedy tak się nad nim nachylał:

"Niedźwiedź powiedział mi, że nie jest prawdziwym przyjacielem ten, kto zostawia swojego towarzysza w niebezpieczeństwie."

 

Czoli bardzo zawstydził się swoim zachowaniem. A przekaz bajki jest mądry i uniwersalny. Nigdy nie zostawia się przyjaciela w potrzebie. Przyjaźń i pomoc należy okazywać zawsze w granicach swoich możliwości, albo przynajmniej próbować podejmować trud i chęć pomocy. Zachowanie Czoliego nie było wzorowe, a na końcu książeczki zostały postawione pytania o całą tę sytuację.

 


 

 

 

 

Pytania postawione przez Joannę Berendt (trenerki i mediatorki Nonviolence Communication, akredytowanego coacha) skupiają się na uczuciach Czoliego i Fufa: co czuł Czoli, kiedy widział, że niedźwiedź zbliża się do Fufa?, co czuł Fufo?, czego nauczył się Czoli przez tę przygodę? Itp. To ważne pytania. My dorośli powinniśmy nauczyć się rozmawiać z dziećmi o uczuciach, o emocjach, nauczyć dzieci nazywać swoje emocje i towarzyszące im stany. Ale najważniejsze, rozmawiajmy z dziećmi w ogóle, słuchajmy tego, co mają nam do powiedzenia:

"Uczucia informują nas

o naszych potrzebach.

Nie ma dobrych

ani złych uczuć.

 

Każde uczucie

to informcja o tym,

co w danym momencie

jest dla nas ważne,

za czym tęskni nasze serce."  

 

Książeczka, obok głównej treści bajki posiada też zagadnienia edukacyjne. Etnolog i znawca problematyki krajów byłego ZSRR, podróżnik Mateusz Kubiak na końcu opowieści zamieścił notę informacyjną napisaną bardzo przystępnym i zrozumiałym dla dzieci językiem, kim są tak naprawdę Eskimosi. Jak żyją współcześni Eskimosi: co jadają, co robią na codzień, z czego się utrzymują.

 

Natomiast Monika Jędrzejewska-Wiergiles jest nie tylko wydawcą książeczki. Zapytała swoją ośmioletnią córkę i inne dzieci: co sądzą o przyjaźni, co dla nich oznacza przyjaźń. Pojawiły się tym samym ciekawe i bardzo mądre odpowiedzi. Ale przede wszystkim szczere, bo dzieci mówią zawsze szczerze.

 

W książeczce znajdziecie też cytaty i przysłowia o przyjaźni oraz niespodziankę w postaci wspólnej fotografii pociech, ich przyjaciół i niedźwiedzia. Na uwagę zasługują również piękne ilustracje wykonane przez Annę Żaczek-Siwczuk, które wyróżniają się swoją prostotą, a jednocześnie głębią stonowanych kolorów.

 

A książeczka sama w sobie urzeka przepiękną, sugestywną i emocjonalną fabułą, która wciąga od pierwszych wersów, mądrym i uniwesralnym morałem oraz merytoryką poruszającą ważny temat. Mogą ją czytać zarówno dzieci starsze, jak i młodsze, bo posiada dosyć dużą, czytelną czcionkę nawet do samodzielnego czytania przez najmłodszych.

 

 

 

 

"O dwóch przyjaciołach i niedźwiedziu" to historia o przyjaźni na podstawie bajki Ezopa, greckiego bajkopisarza, który swoimi bohaterami czynił zwykłe zwierzęta. Personifikacje, jakich używał do tworzenia postaci pozwalały odsłonić słabości i wady człowieka, wskazać błędy w postępowaniu, a jednocześnie stworzyć mądry, ponadczasowy morał wypływający z zasad etyki i moralności. To opowieść o chłopcu i jego psie, który w obliczu zagrożenia zostawia swojego przyjaciela, by uniknąć niebezpieczeństwa. To książeczka bogata treścią i wymową merytoryczną, odpowiadającą na ważne pytanie, kim jest ten prawdziwy przyjaciel.

 

 

Polecam! Bardzo!


 

Za egzemplarz dziękuję:



poniedziałek, 06 lutego 2017

 

 

Wydawnictwo Szara Godzina

Ilość stron: 296

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://www.szaragodzina.pl/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=210&cntnt01returnid=18

 



Historia druku, Gaju Gutenberga, zagadkowych zdjęć i wiadomości na ich awersach, poplątanych uczuć, skrytych marzeń, pragnień, nienazwanych uczuć i emocji i wreszcie, to opowieść o wycinku z historii, która wydarzyła się naprawdę i miała ścisły związek z Biblią Gutenberga.

 

Główna bohaterka Janka ma prawie czterdzieści lat, jest współwłaścicielką niewielkiej drukarni. Poznajemy ją w chwili, kiedy rozstaje się ze swoim chłopakiem Łukaszem. Dla Janki to przecież nie koniec świata. Po prostu coś się wypaliło i nie warto tego ciągnąć dalej. Łukasz jednak poczuje się bardzo urażony i postanowi się na kobiecie zemścić. Zacznie nie tylko od śledzenia byłej dziewczyny, ale w przypływie agresji, nieokreślonej nerwowości, pomszczenia swojej urażonej męskiej dumy, posunie się nawet do aktu wandalizmu, a konkretniej włamie się do drukarni. Janka kocha swoją pracę. Nie ukrywa, że jest jej wielką pasją, tworzyć książki to przecież możliwie najlepsze co mogło ją w życiu spotkać. Fakt ten dodatkowo podsyca rodzinna historia dziadka, który w 1939 roku jechał pociągiem razem z księdzem Liedtke, który wywiózł Biblię Gutenberga zanim Niemcy zajęli Pelplin. Swoje wspomnienia dziadek opisał w dzienniku, na podstawie którego Janka obiecała napisać dla niego reportaż i wydać go.

Tradycją jest, że kiedy z drukarni Janki i Antka wyjdzie jakakolwiek książka, kobieta biegnie do Gaju Gutenberga, gdzie stoi altanka z posągiem drukarza i na jego cokole zostawia zawsze jeden egzemplarz. Obojętnie, jaka to forma wypowiedzi, czy poezja, czy proza, Janka tak sobie to umyśliła, by książki które zostawia były rodzajem hołdu dla Mistrza druku, ale i mogły komuś przysłużyć się do miłego spędzenia czasu przy książce. Jednak ktoś postanowi zabawić się w detektywa i co jakiś czas zostawia w tym samym miejscu fotografie z różnymi wiadomościami. Te z kolei nie pozostawiają złudzeń, iż anonim ewidentnie dąży do spotkania z Janką. To jeszcze bardziej podsyci jej ciekawość i wywoła lawinę niespodziewanych zdarzeń.

 

 

Na jakiś czas do Janki przyjedzie kuzynka z Wrocławia, Honorata, którą zostawił chłopak. Kobieta ma specyficzny charakter i gust w doborze garderoby. Kuzynka wywoła niemałe zamieszanie w życiu Janki, ale też będzie taką bratnią duszą do rozmów, których z kolei bardzo Jance brakuje, bo nie ma żadnej przyjaciółki, z którą mogłaby podzielić swój samotny los i rozterki życia. Tym bardziej, że rodzice kobiety wciąż drążą temat wnuków, małżeństwa. A to nie za bardzo jej się podoba, wręcz od nich ucieka.

 

Kiedy Honorata wraca do siebie, Janka całkowicie skupi się na reportażu i tajemniczej grze, jaką podjęła z nieznajomą osobą od zdjęć. To, kim okaże się anonim całkowicie zburzy racjonalny spokój. Burza emocjonalna Janki wywoła kryzys i niemałe wątpliwości dotyczące jej tożsamości. Problemów przysporzy jej również Łukasz, wściubiający nosa w nie swoje sprawy. Ta pętla życiowych problemów i ambarasów Janki bardzo się zaciśnie. Obok sercowo – emocjonalnych komplikacji dojdzie nagła choroba dziadka. Ciosy, jakie spadną na kobietę zburzą wszystko w co dotychczas wierzyła, zasieją mnóstwo pytań, wątpliwości, niepewności i skrępowania.

Jak zakończy się ta cała historia?

 

 

Autorka stworzyła w swojej powieści nie tylko wyrazistych bohaterów, z silnymi charakterami, ale wplotła wątki historyczne w snutą przez siebie opowieść obyczajową, co powoduje, że uwaga czytelnika skupia się nie tylko na życiu codziennym wykreowanych przez nią postaci, ale też na obrazach pobocznych. Narracja poprowadzona jest w trzeciej osobie, ale w perspektywie niemal wszystkich bohaterów. Jesteśmy w ich myślach, czynach i słowach. Obok narracji głównej mamy przeplecione wątki zaborczego i agresywnego Łukasza, który opisuje swój punkt widzenia i emocje, jakie towarzyszą mu po rozstaniu z Janką. Dynamiczna akcja, fabuła, która znakomicie nadaje się na scenariusz filmowy, idealne dialogi i absolutnie prawdziwi bohaterowie nadają powieści niewymuszonego tonu, czyniąc ją autentyczną, jakby wyjętą z czyjegoś życiorysu. Napisana lekko, momentami zabawnie, wzruszająco, poruszająco.

 

„Niedomówienia” Anny Sakowicz to sugestywna powieść o zagubieniu, skrywanych emocjach, o odnajdywaniu własnego „ja”. To powieść, w której nie brakuje chwil głębokich refleksji, ale też dobrego humoru, bo szczerze przyznam, że czytając śmiałam się i płakałam. Nie brakuje w niej pytań, często retorycznych, niedopowiedzeń, nieporozumień, obrazów wyjętych z otaczającej nas rzeczywistości. To książka, która porusza bardzo wiele istotnych problemów, kwestii tożsamości seksualnych, o jakich nie pisze się łatwo, a jednak autorce udało się stworzyć powieść, która nie gorszy, nie wzbudza podejrzeń. To powieść o wątpliwościach, jakie mogą pojawić się u każdego z nas. Jak dla mnie rewelacyjna!

 

Polecam!

 

 

16:34, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lutego 2017

 

 

 

Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 648

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://czwartastrona.pl/ksiazki/immunitet/


Remigiusz Mróz wielkim Mistrzem zakończeń. Dla mnie, jeden z najlepszych polskich pisarzy, którego miałam przyjemność odkryć w zeszłym roku.

W czym tkwi sedno i esencja tej serii? Odpowiedź jest prosta i taka, którą każdy czytelnik potrafi przewidzieć. W zakończeniu, które rozbudza naszą ciekawość. Tak jest właśnie w tym przypadku. Za każdym razem, w każdej części ostatnie słowo należy do Chyłki i to w taki sposób, że umiejętnie elektryzuje i działa na naszą wyobraźnię niczym głód, wsysający się w nią jak bakteria. A ta bakteria ma na imię Joanna.

Czwarty tom sagi o nieugiętym duecie prawniczym, który uzupełnia się znakomicie na każdym szczeblu zawodowym i prywatnym. Kordian ma zaufanie do swojej patronki, ale też duży dystans, chociażby ze względu na jej ostatnie ekscesy alkoholowe, po których budzi się w szpitalu. I tak rozpoczyna się ta część i odsłona chyłkowej serii. Joannę po ciągu alkoholowym, kiedy to nieprzytomną, zalaną do granic możliwości znajduje podwładny, nieodstępujący jej niemal na krok, odwiedza dawny znajomy ze studiów Sebastian Sendal. To spotkanie będzie miało swój ściśle określony cel, bo Sendal bynajmniej nie przypomni sobie o starej znajomej tak od razu, bez jawnej przyczyny i powodu. Sebastian jest najmłodszym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, którego ktoś oskarżył o zamordowanie człowieka. Sendal znając poczynania zawodowe Chyłki, wiedział do kogo zgłosić się po pomoc w obronie swojej niewinności. Joanna oczywiście nie odmówi znajomemu i jak się okaże już tam w szpitalu, tuż przed jej wyjściem, wszystko wskazywać będzie na spisek przeciwko młodemu sędziemu.

Zainteresowało ją jednak co innego. Tuż obok stał drugi wazon, a w nim pojedyncza czarna róża. Nietypowy prezent, choć dla kobiety uwielbiającej Iron Maiden być może adekwatny.

Podeszła do kwiatka i zobaczyła, że tuż obok leży złożona na pół kartka papieru. Otworzyła ją i przebiegła wzrokiem krótką wiadomość. Sprowadzała się do jednego zdania.

Zostaw tę sprawę, jeśli nie chcesz problemów”.

 

 

 

Proces ruszy pełną parą. Prokuratura wyciągnie na światło dzienne wiele ukrytych w życiorysie młodego sędziego faktów, które nieźle zarysują jego nienaganną dotychczas opinię. Jakim naprawdę człowiekiem okaże się Sendal? Nie obejdzie się bez drążenia tematu przez Joannę i Kordiana. Znowu posuną się do podstępu, naginania prawa, a nawet omijania wszelkich jego przepisów szerokim łukiem. Śledztwo prawników wyjawi nieznośną dla nich samych prawdę o hobbystycznych skłonnościach sędziego. Krwawe, nielegalne walki psów wzbudzą nich odrazę i zaostrzą apetyt na odkrycie w przeszłości Sebastiana wątku, który okaże się ściśle powiązany z jedną z członkiń partii rządzących. Niespodziewanie żona Sendala zmieni kierunek zeznań robiąc z siebie ofiarę niepohamowanych wybuchów agresji męża.

Sędzia Trybunału pełni nie tylko funkcję odpowiedzialną w państwie i społeczeństwie, ale przede wszystkim jest niezależny i niezawisły. Sędzia stoi na straży prawa i według niego postępuje, jednak w przypadku Sendala sprawa przybierze nieco inny wymiar. Poszlaki prokuratury zawiodą śledztwo w kierunku Krakowa, gdzie doszło do rzekomego morderstwa. A kiedy polityka wedrze się na jego tory, Sebastian niespodziewanie wycofie się z przyjmowanego dotychczas stanowiska. Co kryje się za tym wszystkim?

Mróz pozwolił swoim frontowym bohaterom nieco od siebie odpocząć. Chyłka zniknie zostawiając w swoim mieszkaniu „Cymelium Chyłki” zaadresowane bezpośrednio do Kordiana. Z niego mężczyzna dowie się o przeszłości swojej patronki. Wyznanie Joanny, które przez te wszystkie lata tak bardzo ciążyło w jej życiu, i które pośrednio stało się przyczynkiem do alkoholizmu, odkryje przed Oryńskim obraz, jakiego się nie spodziewał. To nagłe wyznanie, w dodatku jakby zakodowane i nietrudne do rozszyfrowania, wywoła w nim mieszane uczucia i nagły przypływ agresji wobec ojca Joanny, który domaga się, by córka broniła go w sądzie, jednak nie wiemy tak do końca o jaką sprawę chodzi, bo autor zostawił nam ją na przyszłą część.

Co stanie się z Chyłką? Czy odnajdzie się i wróci do swoich obowiązków i dotychczasowego życia? Jak potoczy się sprawa Sendala? Jaka niespodzianka czeka nas na koniec powieści?

 


Ja znam odpowiedzi na te wszystkie pytania. Zdradzę tylko, że autor jak zawsze kompletnie zaskakuje. To, co przygotował dla Chyłki, kompletnie odbiega od jej charyzmatycznego, niezależnego, cholerycznego charakteru. Jestem bardzo ciekawa, jak odnajdzie się moja ulubiona bohaterka w nowej roli.

Immunitet” Remigiusza Mroza jak zawsze zaskakuje swoją pomysłowością, lekkością pióra, przestrzenią wokół bohaterów, których sylwetki nakreślone są wręcz znakomicie. Wydaje się, że Chyłka nieco zejdzie z tonu, ale życie jeszcze bardzo ją zaskoczy. Idealne dialogi, sugestywne opisy, emocjonująca i wręcz poruszająca. Powieść, która wciąga od pierwszych wersów. Kto zna poprzednie części, nie powinien żałować. Ja już przebieram nogami i czekam na piątą część.

 

A ta już  premierę będzie miała 15 marca! :)


 

 

 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:



 

18:36, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 lutego 2017

 

 

 

 

 

 

Kochani!

Dziękuję za tak liczny i kreatywny udział. wasze odpowiedzi po prostu przechodzą najśmielsze oczekiwania. Nie jest łatwo wybrać spośród tylu ciekawych i zupełnie nieprzeciętnych odpowiedzi. Jesteście koneserami kryminałów. Wiecie konkretnie czego w nich szukacie i czego oczekujecie od autora.

Łatwo nie było, ale wspólnie wytypowałyśmy z autorką trzy odpowiedzi:


1. Marakuja

2. edytacha00

3. melisaanonim

 

Nagrody miały być dwie, ale nie dało się inaczej. Najchętniej nagrodziłabym wszystkich ;)

 

Dziękuję wszystkim za udział i serdecznie gratuluję zwycięzcom :)


Czekam na meile z Waszymi adresami do wysyłki nagrody :)

 


piątek, 03 lutego 2017

 

 

Kochani!

Anna Kasiuk znana jest z niezwykłej sagi o mazurskich Łowiskach, które pisze niezwykle klimatycznie, sugestywnie, sprawiając, że wszystkie emocje odczuwa się na swojej skórze. To trzeci tom, wieńczący sagę o mazurskich Łowiskach.

Do recenzji - KLIK :)

 

Dzisiaj przyszedł czas na konkurs, w którym macie okazję wygrać tą wspaniałą książkę, której z przyjemnością patronuję medialnie :)

 


 

Wystarczy zadać autorce maksymalnie dwa pytania, by mieć szansę na zdobycie jednego z dwóch egzemplarzy "Jagody" :) Autorka będzie odpowiadała na Wasze pytania i przy okazji wytypuje dwóch zwycięzców. A zwyciężą osoby, których pytania autorkę zaskoczą, zadziwią, zauroczą, bądź zszokują.

Pytania zostawiacie w komentarzach pod postem. Pamiętajcie, jedna osoba może zadać maksymalnie dwa pytania :)


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i kończy 24 lutego o godz. 23:59.


Polubcie post konkursowy, zachęćcie do zabawy znajomych i polubcie nasze profile :)

Ważne! Jeśli bierzecie udział w konkursie, pamiętajcie, by potem śledzić wyniki!


Powodzenia! :) 

 

 

 

 



  

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 28

Rok wydania: 2017

Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/149-kiboliada.html

 

Może nie jest to obszerne tomisko, jak dzieła wielkich klasyków, do którego ten ewidentnie nawiązuje gatunkowo i swą elokwencją, ale zapewniam Was, że warto zapoznać się z nim, bo to jeden z niewielu współczesnych poematów heroikomicznych, z którymi akurat miałam okazję i przyjemność się zapoznać.

 

Tematycznie odbiega od tych, jakie pozostały w literaturze po wielkich poprzednikach, żyjących na przełomach wieków, jednakże śmiem twierdzić, że nie potrzeba prawdziwych wojen, w których giną miliony, by napisać coś lekkiego, z przymrużeniem oka i z humorem. Tak, właśnie z humorem!

I chociaż to właśnie klasycy są wzorem dla tych, którzy mają odwagę dzisiaj pisać o wielkich, bohaterskich czynach, są właśnie tymi, od których czerpie się inspirację, wszak „Kiboliada” przywodzi na myśl „Iliadę”, bądź „Ostatni zjazd na Litwie”.

 

„Wszystkie ważne zdarzenia mają swój ślad w słowie:

Opisano, jak Wszechświat powstał i Bogowie,

Opisano, jak Grecy wdarli się do Troi,

Jak Odyseusz wracał do Ojczyzny swojej,

Jak na niego czekała cierpliwa niewiasta,

Jak Ajnejasz uciekał z płonącego miasta;

Wszystko notują skrzętnie pilni kronikarze.

I mnie wspomagaj, Muzo, abym przebieg zdarzeń

Nie mniej ważnych opisał dzięki Twojej woli –

Wojnę przesławną, świętą – ustawkę kiboli. [...]”

 

Niemożliwe? Możliwe. Poemat Macieja Rączkowskiego posiada wszystkie najlepsze cechy gatunkowe. Żartobliwy ton poematu uwydatnia jego przesłanie. Kibole należą do grupy ludzi niezbyt lubianych przez społeczeństwo. Zamiast trzymać kciuki i wiernie kibicować swoim drużynom, zwierają pięści na kibiców drużyny przeciwnej.

 

„Nóż długi, zakrwawiony w jego prawej pięści;

Oddech się z jego piersi wydobywa ciężki...

Podbiega ze złośliwym na ustach uśmieszkiem

Do przeciwnika Cwaniak i pięść jego w stronę

Pankracego wystrzela – pięścią tą trafiony

Człowiek, choćby był zdolen przypalanie ogniem

Przetrwać, przez parę godzin nie wstanie na nogi.

Lecz nim cios doszedł, zniknął Pała jako zjawa;

Wtem wydarł się krzyk głośny z piersi Mirosława,

Który padł jako w lesie stara, chora brzoza –

Pankracy nieopodal wyciera krew z noża...”

 

Tu znajdziecie walkę na śmierć i życie, gdzie poleje się krew, niejeden będzie miał porachowane kości, czy zostanie bez zębów, a wszystko z miłości do klubu sportowego, dlatego też warto przeczytać „Kiboliadę” Macieja Rączkowskiego, by zrozumieć sens tej zupełnie kuriozalnej miłości. Udział wezmą też kobiety, które pokażą, że potrafią również walczyć, niemal jak lwice. Bo kto powiedział, że wojaczka jest tylko dla prawdziwych mężczyzn? Jak zakończy się ta bitwa?

 

Autor podaje nam dzieło sugestywne, emocjonalne, wręcz palpacyjne, przy którym można się nieźle ubawić.

 

 

Polecam! Warto!

 


 

Książce patronuję medialnie. Na okładce znajdziecie też moją rekomendację.

 

 

O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi