Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
wtorek, 21 lutego 2017

 

 

 

Usługi badawcze i wydawnicze

dr Rafał Brzeziński

Rok wydania: 2014

Ilość stron: 105

Tomik znajdziecie:

http://rafalbrzezinski.info/?product=1542

 

Liryczny wydźwięk poezji Roberta Baranowskiego daje czytelnikowi do zrozumienia, jak ważne w życiu są chwile, miłość, egzystencja oparta na spokoju, towarzyszeniu rzeczywistości w ważnym utrwalaniu naszego śladu człowieczeństwa, współodczuwaniu istnienia i wzajemnej koegzystencji z naturą, której jesteśmy częścią, bo nic w życiu nie jest trwałe, a ono samo przemija niezauważalne gdzieś w amoku i chaosie potocznej codzienności. Przyznam szczerze, że wiersze bardzo przypadły mi do gustu, dotykają ważnych dla mnie sfer, dają natchnienie i nadzieję, że w poezji, jak w świecie, nie ma rzeczy oczywistych, każdy może spostrzegać je inaczej, indywidualnie, osobliwie.

 

Nastał czas

Bystry nurt rzeki wyprzedza moje myśli
Oczy śledzą obłoki żeglujące po niebie
Nastał czas pojedynku z czasem i przestrzenią
Dźwigam jarzmo niewolnika wspomnień

Kwiaty więdną i rozkwitają na moich oczach
Początek i koniec zamieniły się miejscami
Nie mogę odnaleźć obrazu samego siebie
Szukam w ciemności śladu alter ego

Szara masa przelewa się przez rozgrzane
słońcem tortuary
Gubi bezpowrotnie okruchy rozedrganych,
złocistych promieni
Depcze odciski rozbieganych po ulicach
współplemieńców

Wszyscy pędzą, aby dogonić czas
Mijają się uciekając wzrokiem od siebie
Byle dalej, byle szybciej, byle...

 

Nie trudno nie zauważyć, że wiersz w pełni oddaje ducha naszych czasów. Rozmywamy się w tym naszym wypełnionym pędem bycie, zapominamy o tym co ważne, istotne, najważniejsze, nadrzędne, a jednocześnie poeta tymi wersami zwraca naszą uwagę, by zawrócić z krętych ścieżek, tajemniczych, osnutych ciemnością drogach, po których często się gubimy, zatracamy w nieważnościach, odpychając się nawzajem, nie przyjmując niczyjej pomocy.

 

 

 

 

Tomik podzielony jest na cztery rozdziały, od początku do końca w przemyślany sposób, misternie ułożony, w ważnym nie tylko dla poety, ale myślę wielu odbiorców porządku, ustanawiające pewien harmonogram znaczeniowy. Wiersz „Międzylądowanie…” otwierający zbiorek doskonale precyzuje i nadaje pewien ton całości: „Wiersz/ który się łasi/ Ociera się/ Choć nie pora/ Udaje, że/ mu/ zależy/ W duchu/ się naigrawa/ Zamiast współczuć/ Taki wiersz/ trzeba/ Resocjalizować/ Dać mu szansę/ by mógł/ Wybrzmieć/ pełnią Słowa/ W końcu/ stawiany pierwszy/ Krok/ Nie zawsze znajdzie/ finał/ W chmurach…” Początek nadaje słowo – tak bardzo dzisiaj deptane, rzucane półgębkiem, szargane, sprowadzane do roli podrzędnych, mało wartych.

 

W pierwszym rozdziale „Wiara” autor nie ukrywa swojej religijności, mówi otwarcie, że Bóg jest mu potrzebny, że wiara jest tym, co go uszlachetnia. Stawia pytania retoryczne, buduje utkane z niepewności szlaki, modli się: „Proszę Cię Panie Boże/ o dobre – jutro/ Bo na złe – dziś/ nie starcza mi odwagi...”, nie są mu obojętne jej symbole.


 

 

 

W drugim rozdziale „Nadzieja” poeta używa wielu metaforycznych frazesów, języka nawiązującego do tęsknot, wspomnień. Poeta utrwala słowami zapamiętane obrazy, jak fotografie w sepii bądź czarno-białe konterfekty z dawnych ścieżek, na których on sam kiedyś błądził: „Milczał las/ I ja zaniemówiłem/ Wlókł się czas/ I ja się spóźniłem/ Krzyczał brzask/ A ja zaspałem// Przegapiłem siebie wśród ludzi/ Zostałem.../ Porzuciłem przyjaciół/ Zaniedbałem.../ Byłem daleko/ Nie zdążyłem.../ Chciałem zasnąć/ I się obudziłem...”. Poeta dokonuje w w tych wierszach jakby rozliczeń ze swojego dotychczasowego życia, przyznaje się do popełnianych błędów. Jego głos wyraźnie odbiega od radości, słychać w nim przemawiającą mądrość i stabilizację. Nie brak w nich pewnych metaforycznych odniesień, rzewności, refleksji, gdzie samotność człowieka przyrównana jest do starych, opuszczonych domów, które oprócz tajemnic mają swój jedyny, niepowtarzalny urok: „Dom nad rzeką - / Skurczył się i zmalał/ […] Zapadłe oczy okien/ Straszą czeluścią/ Poprzetykaną spróchniałymi/ kikutami ram// […] Upadek domostwa/ Ma swoją przyczynę - / Opuścili go bliscy// Lokatorzy, którym świat/ W przeciwieństwie do dachu/ Zwalił im się na głowę”.

 

Miłość w rozdziale pod tym samym tytułem jest u Baranowskiego delikatna niczym poranna mgła osnuwająca budzącą się do ruchu świadomość. To miłość absolutna. Trochę utkana z pragnień i tęsknot za dotykiem, cielesnością. Trochę to obraz miłości infantylnej, dawnej, utraconej. I wreszcie to miłość niewinnie poszukująca, jakby samotna i odległa: „Chciałbym Cię znaleźć/ bez dźwigania powiek/ Tuż obok.../ Rozleniwioną rytmem/ ostatnich kroków nocy [...]”

 

 

 

 

Ostatni rozdział „Natura” to chwile głębokich refleksji nad nieustannie zachwycającym obrazem natury. Natury, jako stałego elementu, niczym puzzel, czy patchwork dołączony do ludzkich kresów. Natura podkreślająca swoją siłę, wagę i wszechwładną potęgę. Nieustannie inspirująca, zachwycająca i zdumiewająca. Natura, jedna z cech charakteru człowieczeństwa. Ujmująca, zasługująca na najwyższe podium, szacunek, estymę. Natura od początku była tym, co budziło respekt i atencję.

 

„Z perspektywy płomienia...” Roberta Baranowskiego to poezja wyraźnie zarysowująca się w naszej wyobraźni, odsłaniająca niczym w kalejdoskopie obrazy różnorodne, wielowymiarowe, które w czytelniku wywołują głębokie refleksje i sinusoidę emocjonalną. To poezja poruszająca najczulsze struny serca i duszy, jak z perspektywy płomienia, za każdym razem czaruje, przyciąga, maluje indywidualność.

 

Polecam!


 

Za tomik dziękuję Panu dr Rafałowi Brzezińskiemu :)

Strona wydawcy :) 

21:54, toksiazki12 , Poezja
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

 

 

Kochani!

Projekt, któremu patronuję medialnie, finiszuje. Antologia opowiadań "Nikomu się nie śniło" już 15 marca trafi do księgarń :) Jak wiecie, projekt od początku ma ściśle określony cel. Tym razem, kupując książkę, wspieracie Fundację "Światło" pomagająca osobom wybudzonym ze śpiączki zacząć żyć na nowo :)

 

 

 

Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron: 553

Data premiery: 15 marca 2017r.

Książkę znajdziecie:

http://www.wydawnictwopoznanskie.com/PL-H14/ksiazki/415/nikomu-sie-nie-snilo.html

 

Jak wybrać temat opowieści, jak dobierać słowa, jakich stworzyć bohaterów? Wyobraź sobie, że masz napisać historię złożoną z konkretnych słów, z konkretnych zdań, a może nawet z konkretnymi postaciami. Brzmi jak wyzwanie, prawda?

Efektem takiego eksperymentu jest antologia opowiadań „Nikomu się nie śniło”. Kilkanaście tekstów. Zupełnie nietuzinkowe historie. Różnorodność wrażliwości autorskiej i stylów pisarskich. I jeden zamiar – opowiedzieć o czymś, co nie przyśniło się jeszcze nikomu.

Kupując tę książkę, wspierasz Fundację Światło, która pomaga osobom wybudzonym ze śpiączki zacząć żyć na nowo.

Więcej informacji o projekcie znajdziecie na stronie  www.wykupslowo.wordpress.com

 

 

 

Tak prezentuje się okładka w całej okazałości. Zaś logo patrona/partnera będzie umieszczone w książce wraz z podziękowaniami za wsparcie :)

 

 

 


poniedziałek, 20 lutego 2017

 

 

 



 

Wydawnictwo Novae Res

Ilość stron: 76

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://zaczytani.pl/ksiazka/basniowe_sciezki,druk

 

Autorka stworzyła bardzo dobrą gatunkowo książkę, zarówno merytorycznie, jak i znaczeniowo, z celną i pouczającą puentą, jednak mam pewne zastrzeżenie i to dotyczy bajki, która otwiera książkę. Zanim o tym, przejdę do szczegółów, które przy gatunku baśni są ważne, albo i najważniejsze. W baśniach Sabiny Pelc widać przemyślane, misternie ułożone wątki, sporą pracę autorki w doborze bohaterów. Wbrew pozorom, w baśniach w przeciwieństwie do bajek, autorzy muszą kierować się ściśle określonymi zasadami, które dotyczą świata przedstawionego, charakterystycznych rekwizytów, motywów, budową gatunkową, bohaterów, a także funkcji, jakie pełnią. W bajkach to wygląda nieco inaczej. Z jednym zastrzeżeniem, cała reszta jest w należytym porządku.

 

I trochę mnie uwierało, przyznam się szczerze, bo rozpocząć zbiór baśni i na samym początku się zreflektować, to oznaczało tylko jedno, odłożyć książkę. Jednak, czy tak naprawdę przez pryzmat jednej baśni ma się oceniać całość? Raczej, nie na tym to polega. Sześć opowieści napisanych prostym, zrozumiałym językiem, w których o zdarzeniach opowiada trzecioosobowy narrator, autorka używa w nich typowych dla baśni zwrotów, każda z nich kończy się szczęśliwie, pouczającym morałem. Jako swoich bohaterów, uczyniła prostych, biednych, często pokrzywdzonych przez los ludzi, dzieci, a tuż obok występują zaczarowane elfy, zwierzęta, drzewa, diabeł płatający figle, skrzaty. Nieustająca przepychanka, jaka panuje w baśniach: dobra ze złem, miejsce i czas rozgrywających się sytuacji są bliżej nieokreślone i liczne mądrości zawarte w morałach. To idealne w tych baśniach wątki, które podwyższają jej wartość i znaczenie.


 

 

 

Otwierająca zbiorek, pierwsza baśń „O diabelskim młynie” mówi o pysze, jak zgubne bywają skutki przyjmowania pochwał za wykonaną nie tylko przez siebie pracę. Młynarz Maciej miał młyn, do którego zboże zwozili gospodarze z całej niemal okolicy. To przysporzyło Maciejowi wielu dodatkowych godzin pracy, jaką musiał w efekcie wykonywać też i w nocy. Był tak zmęczony nieustanną pracą, że nawet nie był świadom skutków zawartej z diabłem umowy. Diabeł pomógł mu przemielić całe zboże każdej jednej nocy, ale Maciej pochwały za pracowitość przyjmował tylko na siebie, nie wspominając o pomocy diabła. W końcu diabeł się zbuntował. W ramach zemsty dokonał niemałego chaosu w młynie. Śmiałkiem, który miał okiełznać i wygnać diabła ze młyna okazał się Jasiek. I tu wyjaśnienie, co mi się nie podobało. Diabeł, akcent święta Trzech Króli, małego Jezuska i te cięgi, jakie Jasiek wymierzył diabłu. Dlaczego mi się to nie podoba? Bo to jakby ukierunkowanie na tylko jedną religię. Dzieci pochodzą z różnych rodzin, różnych kręgów kulturowych i nie można narzucać się z tokiem myślenia tylko jednej religii. A już wykluczone dla mnie jest bicie, użycie przemocy wobec drugiego. Zatem, baśń, mimo iż kończy się pozytywnie, nie uczy dobrych zachowań.

 

Baśń „O złocie, bogactwie i sercu biedaka” uczy dzieci, że nie ważne są wielkie, wysokie do nieba budowle, bogactwo, a szczere, dobre, otwarte dla innych serce i uczciwa praca, bo pycha bywa zgubna i w rzeczywistości, później, możemy zostać sami.


 

 

 

 

Następne opowieści mówią o chciwości, bezgranicznym pragnieniu dóbr materialnych, zachłanności, obłudzie, o szukaniu właściwych dróg, odczarowywaniu złego losu, o dobru, które często jest w sercach zwykłych, prostych ludzi, o radościach, które niosą codzienności, a czasem i normalna rozmowa. Na pewno są to baśnie niesamowicie interesujące, bo moje dzieci czytały z zainteresowaniem.

 

 

 

 

 

Autorka włożyła w swe opowieści wiele najlepszych cech gatunkowych, użyła prostego, zrozumiałego języka. Dzisiaj na baśnie trzeba mieć pomysł – niebanalny, niesztampowy, niepospolity i niezwyczajny. Poza tą jedną wpadką „Baśniowe ścieżki” uważam za dobrą lekturę zarówno dla starszych, jak i młodszych dzieci. Na uwagę zasługują też ciekawe i miłe dla oka ilustracje autorstwa Doroty Król. Kolorowe, pastelowe, jakby malowane farbami olejnymi.

 

Polecam.


 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:


 


 

niedziela, 19 lutego 2017

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2014/05/O-mnie.html

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?2048756

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1928998

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?2085147

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1811036

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1892327

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?2053361

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?2036505

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1865245

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?2028041

17:42, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

 

 Publikacja niebawem pojawi się na księgarskich półkach.

Trwają ostatnie prace redakcyjne.

 

 

„A w bałkańskim kociołku...” ... czas płynie wolniej, delektując się panoramą smaków, zapachów i ferią malowniczych obrazów :)

 

Podczas kiedy My – Polacy tak bardzo uwiązaliśmy się z czasem, goniąc za nim, pędząc na oślep w chaosie i przestworzach wszelkich ograniczeń, Bułgarzy mają w ciągu dnia wydzieloną godzinę, by zjeść w spokoju posiłek, wspólnie z rodziną, nigdzie się przy tym nie spiesząc. Dzisiaj maksyma „spiesz się powoli” najlepiej pasuje właśnie do nich i właśnie ten obraz najbardziej utkwił mi w pamięci, kiedy czytałam tę wspaniałą pod wieloma względami książkę.

„- Polacy jedzą szybko – stwierdził pewien Bułgar – na początku myślałem, że są ciągle głodni.

Czy jesteście ciekawi dlaczego tak się spieszymy? Oto odpowiedź:

- Nie jest tak, że są głodni. Ludzie w Polsce chcą mieć więcej czasu na pracę. Długie obiady i kolacje jak u nas, to dla nich nierozsądne.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że w Bułgarii obowiązuje w środku dnia pracy, zazwyczaj godzinna przerwa, podczas której je się ciepły posiłek na ogół w pobliskiej restauracji, co oczywiście sprzyja pogawędkom i nie każe się szczególnie spieszyć. Obiado-kolacje je się chętnie wspólnie z rodziną lub ze znajomymi i one naprawdę długo trwają.”

 

Kolejna publikacja o Bałkanach, które Skarlet upodobała sobie nadzwyczaj. Nie bez powodu zresztą. Bułgaria mimo swej różnorodności wciąż przyciąga tabuny turystów, prawdziwych podróżniczych pasjonatów, poszukiwaczy przyrodniczych rarytasów, przygód, a Bułgaria znana ze swych dziewiczych, chronionych terenów ma się czym poszczycić. Nie byłoby może całej bułgarskiej serii książek, gdyby nie Albert, do którego serce Skarlet zabiło mocniej, goręcej i połączyła miłość nieograniczona. Autorzy przygotowali dla Was niespodziankę - dostaniecie namiastkę tej prawdziwej historii, ich historii.

 

 

 

 

Wiele nas dzieli, ale i znajdą się pewne elementy, które nas w jakiś sposób łączą. Dla Bułgarów dziwna, wręcz niezrozumiała jest nasza kawa sypana parzona, czy picie herbaty, które dla nich praktykowane jest przy okazji chorobowych dolegliwości. Ale... historia, ta z odległych, przeszłych czasów ma swój polski akcent w postaci legendy o prawdziwej śmierci Władysława Warneńczyka, który podobno miał zginąć pod Warną, gdzie przybył walczyć z Turkami. Na Jego cześć nazwano jedną z głównych ulic w Warnie.

 

Zauroczyła mnie historia wnuczki brytyjskiej królowej Wiktorii, Marii Edinburgh, o której autorka nie nie mogła nie wspomnieć i uraczyła nas opowieścią o mądrej, silnej, ale niezwykle kochliwej kobiecie, która wyszła za mąż nieszczęśliwie. Pogłoski o Marii mówiły, że miała licznych kochanków, wielbiła przyrodę, chcąc jej odrobinę zatrzymać w swym ogrodzie, ale już nie doczekała efektu finalnego. Kiedy umarła, jej serce spoczęło w rezydencji, w której spędzała największą ilość czasu.

 

 

 

 

Ujęły mnie przepiękne zdjęcia dziewiczej, bułgarskiej przyrody, urzekającej swym niezwykłym artyzmem. Ogromne wrażenie robią zamarznięte wody w jaskiniach, osnute legendami góry, wąwozy, doliny, tereny przy twierdzach, okalające miasta, maleńkie wsie, klasztory itp. Wrażenie niemałe robią przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje oraz znaczenie niektórych słów, które dla nas będą trochę niezrozumiałe i dziwne.

 

„Dżendema to rezerwat w górach Stara Planina, z najwyższym szczytem - Botev. „Piekło” jest rajem dla zwierząt, którym nikt nie może zakłócić tu spokoju, bo chyba nie ma w całej Bułgarii miejsca mniej dostępnego dla ludzi. Po Dżendema można się poruszać tylko pieszo lub konno i nie wolno zbaczać z wyznaczonych szlaków. Przez ten niezwykły teren przepływa Biała Reka, do której wpadają rwące rzeczki biegnące z gór.

Dla amatorów górskich wycieczek i niezwykłych widoków jest tu schronisko nazwane przewrotnie „Raj”, położone w pobliżu najwyższego Rajskiego wodospadu, spadającego ze 124 metrów wysokości.”

 

 

 

Cieszę się, że nie zabrakło tu przepisów na wiele bułgarskich dań, podsycane regionalnymi dodatkami, bogactwem ziół, zachwycające prostotą, zapachem i aromatem. Nie są to przepisy jakoś szczególnie skomplikowane. Może zrobić je niemal każdy. Ja na pewno skorzystam z kilku. Bułgarski kociołek wywołuje zdziwienie, że wino będące ich tradycyjnym, słynnym produktem służy im nawet w celach leczniczych. A wszystko zaczęło się dawno temu... Jak dawno? Odszukajcie i przeczytajcie.

 

A co wszelkimi świętami, które w świadomości Bułgarów utrwaliły i zakorzeniły się od pokoleń? Oprócz legend, wierzeń, etnicznego tygla jaki zamieszkuje różne regiony tego kraju, Bułgarzy swoją mentalnością nie przestają zadziwiać. Wiele elementów z obchodzonych przez nich świąt jest podobnych do naszych. Martenica jest dla nich symbolem wiosny, które święto to obchodzą już 1 marca:

„W bałkańskiej duszy tkwią przesądy przodków, o których wiadomo, że nie szkodzą, a więc w najgorszym wypadku nie pomogą.

Najsłynniejszym amuletem w Bułgarii (i nie tylko) jest "martenica" (w Grecji mówi się na nią marti, w Macedonii: martinka), czyli bransoletka lub zawieszka ze splątanej, biało-czerwonej włóczki. Ludzie obdarowują się nią nawzajem 1 marca - w dniu powitania wiosny.

Biel i czerwień w martenicy symbolizują nadzieję, zdrowie, miłość. Wysyłając kartki i składając sobie życzenia (a jest ich tyle samo, co w Boże Narodzenie) Bułgarzy mówią: „Bądźcie biali i czerwieni”. Amulet można zdjąć najwcześniej 9 marca i należy powiesić go na drzewie, dzięki czemu nawet w środku lata zdarza się zobaczyć marteniczkę, która oparła się podmuchowi wiatru i pozostała na gałązce.”

 

Jeśli zaś chodzi o typowe przesądy, istniejące niemal w każdej religii, grupie kulturowej, również i na tej płaszczyźnie mamy wiele wspólnego. By odczarować tzw. „zły los”. My mamy swoje guziki na widok kominiarza, odczekania chwili, gdy cofniemy się przed podróżą do domu, a Bułgarzy?

Mieszkańcy Bałkanów też mają sposoby na zapewnienie sobie życia bez wymienionego pecha. Wiedzą co robić, żeby nie był im straszny kręcący się w pobliżu zły los, a dzięki niektórym metodom zapewniają sobie spokój na cały, najbliższy rok. Znają też sposób na pozbycie się dolegliwości zdrowotnych. Wystarczy przejść przez naturalny otwór w skale. Prawda, że proste?”

 

Okazuje się, że z okresu starożytnego zachowało się nie tylko mnóstwo elementów budowli, placów walk gladiatorów, czy ogrzewania podziemnego, ale też różnego rodzaju legendy, dotyczące chociażby przepowiedni bogini egipskiej Bastet, która rzuciła klątwę na wszystkich tych, którzy będą chcieli zakłócić jej pośmiertny spokój. Wiadomo, że tradycją Egipcjan było składanie po śmierci darów zmarłym. Tak było i w tym przypadku. Nie obyło się bez śmiałków, drążących w skałach tunele, by dostać się do jej grobu i zrabować cenne rzeczy. Ludmiła Żivkova, córka Todora Żivkowa – pierwszego sekretarza partii rządzącego krajem 35 lat, do 1989 roku. Po śmierci matki była przez wiele lat pierwszą damą Bułgarii, a przez 6 lat ministrem kultury, nie mogła nie odmówić sobie przyjemności dostania się do ukrytego skarbu. Zorganizowała pięcioosobową grupę, która prawdopodobnie dostała się do kosztowności, jednak po kilku miesiącach nagle zmarła. Czy przepowiednia bogini Bastet się spełniła?

 

Takich cytatów, ciekawostek i historii jest w tej pozycji wiele. Nie sposób o nich napisać w recenzji. Zresztą, co to byłaby za przyjemność, gdybym zdradziła dosłownie wszystko? Zachęcam do sięgnięcia po książkę, która jest naprawdę różnorodna.

„A w bałkańskim kociołku...” aż wrze, chciało by się napisać i myślę, że nie będzie to żaden z mojej strony nietakt. Książka ta stanie się dla wielu z Was inspiracją do podróży, odrywania miejsc wyjątkowych i malowniczych, do wyprawy po legendy, wciąż przez archeologów odgrzebywanych nowych historii. To pozycja, która zachwyca kolorem, formą, naturalnością, różnorodnością, zapachami kuchni, smakiem i wielowątkowością. To książka, która zainspiruje Was do tego, by żyć wolniej i degustować chwile, jak Bułgarzy.

 

Polecam całym sercem i zachęcam do tej niesamowitej lektury :)

 

 

Za możliwość patronatu i egzemplarz przedpremierowy dziękuję autorom :)

 

 

 W książce znajdziecie także Przedmowę mojego autorstwa :)

 

sobota, 18 lutego 2017

 

 

Premiera: 15.03.2017 

 

Kinga pogrąża się w rozpaczy po stracie ukochanego, zaniedbując pracę i przyjaciół. Czy otrząśnie się na czas, by nie stracić tego, co najważniejsze i co dotąd trzymało ją przy życiu? Nie jest to łatwe, bo ilekroć Kinga wyjdzie na prostą, powracają do niej koszmary…

Tymczasem Hania, przyjaciółka Kingi, staje na początku nowej drogi – niestety bardzo wyboistej. Przeszkodą w dążeniu do szczęścia okazują się liczne zobowiązania oraz chęć osiągnięcia sukcesu. Rosnąca ambicja przyćmiewa wartości, dla których jeszcze nie tak dawno Hania była w stanie poświęcić wszystko.

 

„Kropla zazdrości, morze miłości” to nie tylko wspaniała opowieść o miłości, lecz także o emocjach – nie zawsze tych łatwych. Bohaterki Natalii Sońskiej wiedzą, że życie wymaga od nas dużo zaangażowania i dobrej woli, by ład i harmonia mogły zagościć w nim na dobre.

 

 

 

 

 

Premiera: 15.03.2017

 

 

Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego.

Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma.

Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…

 

piątek, 17 lutego 2017

 

 



 

Wydawnictwo Papierowy Motyl

Ilość stron: 66

Rok wydania: 2016

Książka: http://papierowymotyl.pl/?ksiazki_custom=cztery-strony-twarzy

 

Ostatnio określenie „cztery strony...” staje się modne. Mówi się o czterech stronach świata, o czterech stronach miłości, dlaczego nie może być określenia czterech stron twarzy? Tym bardziej, że poetycka metafora tego określenia przybiera formę plastycznej masy, którą można w odpowiedni dla siebie sposób formować. W tomiku znajdziemy odniesienia do czterech stron świata, tak, jakby autor chciał nam pokazać uniesienia emocjonalnych wierszy ze wszystkich stron na świecie, zachowując przy tym odpowiednią erudycję, delikatność i poszanowanie dla co wrażliwszego czytelnika.

 

Nie od dzisiaj w sztuce temat miłości, czy erotyki ukazany jest z perspektywy sensualnego odbierania świata i doznań, seksualności człowieka bez bezpośredniości anatomicznej, z użyciem metafory, czy koncepcji domysłów, bez opisów dosłownych, czy wręcz potoczności połączonej stekiem wulgaryzmów.

 

 

 

 

W wierszach Adama Buszka erotyzm sprowadzony jest do artyzmu odbieranego palpacyjnym wrażeniom. To uczucie czyste, dziewicze, nieskażone, zmysłowe. Erotyzm dwóch ciał, spotkania intymnego dwojga kochających się ludzi, to obrazy w liryce Buszka delikatne niczym porcelana i kruche, jakby miały za chwilę się rozmyć w marzeniach o miłości doskonałej: „Najpierw chyba/ cztery ściany.// Grząskich oczu/ chwiejny witraż.// […] Oto erotyk utraty:/ po drugiej stronie szeptu,/ tam, gdzie zachodzi pieszczota,/ ona chowa się nagle/ za południk twarzy.”

 

Ubrane w liryzm słowny zmysłowość harmonii ciał ukazuje bliskie, intymne chwile w aktach seksualnych, ale nie pisanych wprost lecz niczym muzyka tańczącego ciała, a scenę tworzenia świata sprowadzić do sceny aktu tworzenia ludzi, prokreacji: „Żeby stworzyć świat,/ trzeba zdjąć bluzkę przez zdumioną głowę,/ wyciągnąć ramiona,/ podzielić usta/ na wargę dnia,/ wargę nocy/ i dwudziestoma palcami/ wypowiadać/ sobie/ ciała.”

 

 

 

Niełatwo pisze się o miłości, tej namacalnej, dotykającej sfery erotycznej, jeszcze trudniej czyta się o niej poezję przez odbiorców, którzy nie są wylewni w okazywaniu swoich uczuć. A już najtrudniej jest napisać erotyk łagodnie, kobietę zaś ukazać jako istotę, o którą trzeba zabiegać, adorować, wyznawać jej na każdym kroku miłość: „Piękna jesteś w rozwidleniach twarzy./ Wygrywać cię można na wszystkich harfach śliny./ Pewnego dnia podasz mi pierś ciepłą jak serce rozgwiazdy./ Zapadniemy w krótki sen./ Potem odbędę podróż./ Zapłaczesz./ Urodzisz syna o krwi nieposłusznej/ i oczach czułego zabójcy.” Trzeba umieć wykazać się wyczuciem i delikatnością.

 

Wiersze debiutującego poety to aranżacja spotkania ze słowem, które ma wyjątkowe znaczenie, a nawet nabiera przez nie innego koloru i kształtu. To liryka wyszeptana na ucho niczym wyznanie, jakiego nie mielibyśmy odwagi wypowiedzieć wprost. Kobieta w Jego wersach nie jest sprowadzana do roli podrzędnego obiektu seksualnego. Artystyczne ujęcie obrazu uprawiania miłości jest grającą metaforą podzieloną na cztery rozdziały tomiku, schodzące się w określenie czterech stron świata. Każdy z nich bowiem przypisany jest odpowiedniej stronie świata.

 

„Cztery strony twarzy” Adama Buszka to liryka napisana z poszanowaniem każdego odbiorcy, bez względu na płeć i wiek. To wiersze, w których brak tak często używanych w codziennej potoczności wulgaryzmów. Erotyzm precyzuje seksualność człowieka, którego przecież nie powinniśmy się wstydzić, bo to przecież część naszej ludzkiej natury. To wiersze, w których zmysłowość zaciera granice banalności, czy powszechnej karykaturalności. To wiersze, które to wzniosłe uczucie i emocje, jakie mu towarzyszą opisują delikatnie, patetycznie, a nawet magnetycznie. Wyjątkowe i ciekawe :)

 

 

Polecam!

 

 

Za możliwość patronatu i egzemplarz dziękuję:

 


 

20:55, toksiazki12 , Poezja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lutego 2017

 

 

 

Wydawnictwo MOVART

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 166, oprawa twarda

Książkę znajdziecie:

http://movart.pl/ksiazki/1-bajeczki-nie-tylko-dla-majeczki.html

 

Bajecznie kolorowe ilustracje i mądre, proste, ale głębokie w przekazie bajki. Wspólne dzieło, książka napisana z pasji, potrzeby, dla córki, która jest całym światem kochającej matki i ilustracje wykonane przez kilkuletnią Maję, są dowodem na to, że razem można wiele, a nawet wszystko, wystarczą chęci i czas, a radość z efektów bywa ogromna.

 

Jeszcze nie spotkałam tak pięknej książki dla dzieci, która byłaby wspólną pracą matki i dziecka. Ta jest wyjątkowa. Podziwiam Dorotę Kościukiewicz-Markowską za pomysł, oryginalność i niezwykle uniwersalne wartości, jakie swoimi różnorodnymi bajkami, a szczególnie ich celną i mądrą puentą pokazuje dzieciom świat w wielu odcieniach i barwach, podkreślając, kładąc nacisk na szyk i potencjał, jaki tkwi w tych misternie utkanych słowach skupiających się nawet na najdrobniejszych szczegółach. I co nam się najbardziej podobało, to niewymuszony ton, nie pouczanie, ale przedstawienie problemów w sposób prosty, z perspektywy bohaterów, jacy w nich występują.

 

Jestem zdania, że czas spędzony przy tej publikacji wyjdzie Wam na korzyść. Razem, pamiętajcie, że słowo RAZEM ma niezwykłą moc. Owszem, duża czcionka pozwala dzieciom na samodzielne czytanie, ale wspólne przeżywanie przygód małych i dużych bohaterów jest cenniejsze i najważniejsze.

 

Autorka nie operuje trudnym, czy skomplikowanym językiem w swych opowieściach. Zadaje trudne pytania, ale mądrze na nie odpowiada, nie ubarwia, nie omija problemów, a z poszanowaniem wrażliwości dzieci, składnie podsuwa im rozwiązania.

A o czym głównie pisze autorka?

O szczęściu, które dla każdego ma inną definicję i każdy inaczej je spostrzega. Szczęściu, którego nie można położyć na stole, zmierzyć, zważyć, bo ono jest innego koloru i zapachu dla każdego człowieka. Jak w bajce „Szczęście na stole króla”, w której może i potężny, władczy, ale zadufany i egoistyczny król Urdun szczęściem nazywał bogactwo swojego królestwa. Wystarczyła wizyta mędrca Ksjana, by Urdun uzmysłowił sobie, czym tak naprawdę jest SZCZĘŚCIE.

 

 

 

O tym, że dzieci są radością i najlepszym, co może oferować świat. A ten nie musi być zamknięty na wszystko co wokół, jak w bajcie „Historia o rodzinie państwa Milczków i sile komunikacji”. Państwo Milczkowie nie znosili hałasu, rozmów, krzyków. Zamknęli się na cały zewnętrzny świat. Kiedy w ich życiu pojawiła się mała dziewczynka, która została ich córeczką natychmiast wszystko się zmieniło. Wniosła do ich życia wiele słońca, ale przede wszystkim rozkruszyła mury, jakie przez te wszystkie lata w małżeństwie powyrastały. Milczkowie zaczęli ze sobą rozmawiać, opowiadać o problemach w szkole, dzielić się radościami. Uzmysłowili sobie, jak nauczycielka w szkole dzieciom, kiedy Zosia obraziła córeczkę Milczków, jak ważna jest rozmowa, nie obojętność, czy bierność, ale właśnie rozmowa, jak łatwo i bezmyślnie kogoś zranić, ale przeprosić jest znacznie trudniej.

 

 


O tym, jak ważna jest rodzina i oddanie się jej, by być zawsze blisko kochanych przez nas osób, że nie ważne są dobra materialne, a gotowość do poświęceń dla swojej rodziny, jak w bajce „O tym, jak słowik przestał śpiewać”.

 

 

 

Najbardziej ujęła nas „Historia o zaczarowanym lustrze, które w końcu się ogarnęło”. Król Kazimierz ożenił się z piękną królową ze Wschodu, Argoną. Jego kilkuletnia córeczka Mariola od razu polubiła macochę. Pewnego dnia obie zapytały lustro, która z nich jest najpiękniejsza. Lustro opowiedziało im poruszającą historię o dwóch siostrach bliźniaczkach. Tragiczna historia sióstr zakończyła się szczęśliwie, ale nie obyło się bez łez i zaklinaniu własnego losu. Lustro w ten sposób, wyjaśniło i uświadomiło Argonie i Marioli, że nie ma podziału w naturze, wszystko i każdy jest na swój sposób piękny, nie liczy się piękno zewnętrzne, a to, które nosi się w sercu. Morał, jaki płynie z tej bajki uwrażliwi małych czytelników na postrzeganie różnic w świecie, w otaczającej je rzeczywistości.

 

Nie brakuje też bajek, które tłumaczą i odpowiadają na ważne, często zadawane przez dzieci pytania, jak np. co jest w życiu ważne? Od razu pojawiają się sugestywne odpowiedzi. Dla jednych będzie to szczęśliwy dom, miłość, ciepło domowego ogniska. Dla innych świadomość, że mają wszystkiego pod dostatkiem, że nie zabraknie im niczego, dla jeszcze innych przyjaciela, do których zawsze można się zwrócić. Jednak w tym wszystkim chodzi o równowagę, czyli wszystkiego po trosze, ale przede wszystkim umiejętne wyważenie proporcji miłości, szczęścia, pracy, pasji, potrzebę spotykania się z przyjaciółmi, rodzina, itp.

 

 

 Miś też jest znakomitym słuchaczem :)

 

Jest bajka o Dużej, która nie potrafiła kochać. O złej czarownicy, która lubiła straszyć dzieci, tylko mała Maja wcale się jej nie bała i odważnie z nią porozmawiała, o co chodzi w tym jej całym straszeniu. Okazało się, że czarownica miała piękne imię i z tej całej znajomości z Mają nabrała odwagi by otworzyć swoją restaurację i serwować wszystkim najpyszniejsze naleśniki. Jest bajka o kózce, która wiedziona ciekawością poznania innego świata złamała sobie nóżkę. Jest o małym wilczku, który uwielbiał wirtualny świat gier, w efekcie zyskał fajnych kolegów. To akurat przykład bajki, która uczy dzieci, że świat realny znacznie różni się od tego wirtualnego. Jest o żyrafie, która myślała, że jest żółwiem. O krowie, która była egoistką.

 

Jest tez bajka pokazująca świat pozorów i wpajanych wartości, nie zawsze z pożytkiem i poczuciem komfortu dla innych. Chodzi o bajkę „Jaś, chłopiec z innej planety”. Przepiękna opowieść. I wiele jeszcze innych, które musicie poznać sami.

 

„Bajeczki... nie tylko dla Majeczki” są skarbnicą misternie ułożonych i mądrze opowiedzianych historii, które uczą, pokazują różnice, obrazy odmiennych charakterów, innego widzenia świata. Uczą tolerancji, współczucia dla innych, otwartości dla innych, dobroci, szacunku. Bohaterami są zarówno ludzie, jak i zwierzęta, a nawet kłębuszki puszku. To bajki, które uwrażliwiają na piękno, pokazują, że nie zawsze to, o czym marzymy, czy czego pragniemy jest właśnie tym, jakie snuliśmy wyobrażenie. To bajki, które podkreślają ważną rolę pasji w życiu każdego, rozwijaniu swoich umiejętności, robieniu w życiu tego, co się kocha, co sprawia nam radość i daje poczucie swobody. Wreszcie są to bajki napisane z miłości i szacunku. Dla córki i wszystkich innych dzieci. Ich niezwykłą wartość podwyższają rysunki Mai Markowskiej. Widać w nich rękę dziecka, szczerość i niebanalność. Barwne, kolorowe, sympatyczne.

 

Książkę uważam za znakomitą rekompensatę na wspólne spędzanie czasu z dziećmi. To nie tylko radość z czytania, ale też okazja do żywych dyskusji, analizowania pewnych zachowań, wytłumaczenia, uświadomienia dzieciom, że w życiu bywa różnie i nie trzeba się tej różnorodności bać, a już na pewno nie wyśmiewać.

 

Książka niezwykle ważna i z pełną świadomością polecam wszystkim – małym i dużym!


Za egzemplarz dziękuję:

 


środa, 15 lutego 2017

 

 

Wydawnictwo Insignis

Ilość stron: 48

Rok wydania: nowość, premiera 01 lutego 2017

Książkę znajdziecie:

http://www.insignis.pl/ksiazki/1000x-polacz-kropki-spider-man/

 

Tak, bez wątpienia jest to najlepszy odstresacz dla dorosłych, zaś dla dzieci znakomita alternatywa dla komputera i długich, zimowych wieczorów, które często wypełnione są czasem na elektroniczne gadżety i wirtualny świat, w którym tracąc życie można szybko i łatwo je odzyskać. Poza tym, ta nietypowa i niesztampowa publikacja zmusza do koncentracji, skupieniu uwagi na kartce papieru, ołówku i maleńkich kropeczkach ponumerowanych odpowiednio od 1-1000, by otrzymać nasze, własnej pracy i cierpliwości „dzieło”.

 

Moi synowie prawie się o nią pokłócili. Starszy jest niesamowicie spokojny i takie robótki uwielbia. Młodszy raczej ma słomiany zapał, ale chcąc wszystkim udowodnić, że też potrafi... zrobił, nie do końca, ale można mu to wybaczyć. Energia aż go rozpalała. Starszy poświęcił się na maksa, bo do łączenia kropek użył nawet linijki. Misternie, dłubiąc, w końcu – za czymś to ma wyglądać – tak powiedział. No i faktycznie, udało mu się, a że ferie akurat miał, to i matka zadowolona była, że zamiast siedzieć w telefonie, robi coś kompletnie niecodziennego.

 

 

 

Tyle wrażeń dzieci. Teraz przyszedł czas na kilka zdań moich. Wydawnictwo Insignis wydało na rynek dwie publikacje tego autora ilustracji. Oprócz tytułowego Spier-Mana są jeszcze Superbohaterowie Marvela. Wybór pomiędzy tymi dwoma był dla nas oczywisty :) Kropki są czytelne, wyraźne, w różnych kolorach, by łatwiej było odnaleźć następujące po sobie numerki, oczywiście dla osób, które nie mają problemów jako takich ze wzrokiem. Publikacja wydana w formie perforowanej, można je śmiało wyrywać, nie tylko dla własnej wygody, ale również z chęci podzielenia się z przyjaciółmi. Do łączenia kropek użyliśmy ołówka, ale wiadomo, jak to ołówek, zaczął się w pewnym momencie rozmazywać, dlatego najlepiej użyć długopisu, bądź cienkopisu. Autor proponuje niezbyt gruby pisak. Oprócz standardowych rysunków, w formacie 270x370 mm jest dodatkowy, rozkładany plakat w środku, jeszcze raz tej samej wielkości, przedstawiający bitwę „Spider-Man kontra Doktor Octopus". Kartki nie są jakieś cieniutkie, można śmiało łączyć, bez obaw, że coś przebije na drugą stronę.

 

 

 

 

 

Autorem ilustracji jest Thomas Pavitte. Całość liczy 20 bohaterów komiksów, których potem można pokolorować i powiesić u siebie w pokoju. Jedno jest pewne. To nie tylko znakomite lekarstwo na nudę, ale równie inspirujący pomysł na wspólne, rodzinne spędzenie wieczorów, czy nawet wolnego czasu z przyjaciółmi. Uczy koncentracji, skupiania uwagi, kreatywności, ale też relaksuje. Na stres, uspokojenie się, odpoczynek. A to ma być przecież przyjemność, a nie obowiązek.

 

Polecamy! :)

 


 

 

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:


 


 

21:46, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

 

 

 

Kochani!

Jaki konkurs bym nie ogłosiła, wyłonić zwycięzców spośród tylu pięknych i niezwykłych odpowiedzi jest zawsze ciężko. Tak było i tym razem. Dylemat, jaki miałyśmy z autorką i wahania między jedną osobą a drugą, wcale nie były przyjemne. Najchętniej nagrodziłybyśmy wszystkich, bez wyjątków :) 

 

Dziękujemy wszystkim serdecznie za udział, ale przede wszystkim za chęci :)

Nagroda miała być jedna, ale nie dało się, naprawdę się nie dało. Dyskutowałyśmy, wybierałyśmy... pierwsza, druga, trzecia... ech.

Wspólnie zdecydowałyśmy, iż dwie książeczki (jedną odstępuję swoją) wędrują do:


ddg13

Justyna Sybilska

 

Serdecznie gratulujemy!!

 

Proszę o zwycięskie osoby o kontakt w sprawie wysyłki nagrody :)

 




O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi