Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
niedziela, 30 października 2016

 

 

 

 

 

Kochani,

ponieważ (aż!) trzy osoby wzięły udział w konkursie, wszystkie trzy otrzymują nagrody!

 

Miałam dwie nagrody na konkurs, ale w ramach tego, że tylko trzy osoby zgłosiły swoją chęć i udzieliły odpowiedzi, wszystkie trzy otrzymają ode mnie nagrody! Odstępuję swój egzemplarz i dostaną wszyscy. Przyjmuję zgłoszenie Beaty, która co prawda udzieliła odpowiedzi po czasie, ale... wiem, jak niewdzięczny jest niestety Blox i postanowiłam odpowiedź zaliczyć! :)

 

Pytanie konkursowe nie było trudne i jak to u mnie – każdy miał dowolność jego interpretacji. Bo dla każdego – SUKCESEM – jest zupełnie co innego, bo każdy ma w życiu zupełnie inne priorytety i wartości :)

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie, bo mimo tylko tych kilku zgłoszeń, odnotowałam duże zainteresowanie konkursem oraz zwycięzcom, których proszę o wiadomość w celu wysyłki nagrody!!!!

 

Tak więc, nagrody wędrują do: Kuby, Filozofki i Beaty!!! :)


Link do konkursu:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/10/KONKURS-Napisz-o-swoim-najwiekszym-sukcesie-i.html

 

Zachęcam w przyszłości do trochę większej odwagi, bo książki za darmo, to fajna sprawa!

 

Dziękuję i pozdrawiam! :)


 

Nagroda :)

 



 

sobota, 29 października 2016

 

 

 Wydawnictwo MBBOOKS

Ilość stron: 36

Książkę znajdziecie:

http://www.mbbooks.eu/

 

Jak wspaniale jest wrócić pamięcią do tych rozkosznie pachnących, szeleszczących, buchających kolorami, smakami chwil gorącego lata. Moja ulubiona pora roku! Szczerze Wam powiem, że za każdym razem, kiedy brałam tę książeczkę do rąk i spoglądałam na różnobarwne fotografie przy każdym z wierszyków, naszła mnie ochota na przeglądanie zdjęć z letnich albumów. Och..., prawie jak w piosence Anny Jantar „Dzień, wspomnienie lata...”

 

 

Margarett Borroughdame, to autorka książek, poezji, przedstawień teatralnych, pisze dla dzieci. Uwielbia opowiadać dzieciom bajki i je z nimi wymyślać, układać wiersze i je dla nich spisywać. W każdym dziecku widzi bacznego obserwatora świata i radosnego odkrywcę rzeczy małych i jeszcze mniejszych, wielkich i jeszcze większych. Wszak dzieci są najlepszymi recenzentami – szczerymi, bezpośrednimi. Autorka działa również dobroczynnie - jest współfundatorką i prezesem fundacji edukacyjnej dla dzieci. W 2014 roku otrzymała odznaczenie za rozszerzanie wolontariatu dobroczynnego.

Całkiem niedawno poznałyśmy się z autorką wirtualnie. To bardzo ciepła i sympatyczna osoba, otwarta na propozycje. Te dwie cechy charakteru widać także w Jej wierszykach. Bardzo naturalne, przyjemne, refleksyjne, takie wspominkowe, radosne, niczym rusałki na otwartych kwiatach :)

 

 

 

 


Wierszyki są takim dopełnieniem wspomnień o letnich, zwiewnych chwilach, które towarzyszyły nam podczas wakacyjnych wojaży, czy przy poszukiwaniach letnich pamiątek do wsunięcia w albumy. Obok wierszyków zdjęcia uśmiechniętych dzieci, w tle słońce, ciepło, zefirek, tak, jakby czas zatrzymał się w tych cudnych, słonecznych chwilach :)


 


„Rozkoszne lato” to zbiór wesołych wierszyków o lecie, które zachwycą czytelników w każdym wieku. Autorka przygotowała też małą niespodziankę. Aby książeczka stała się do końca wypełniona na końcu są dwie strony przeznaczone na Twój wiersz o lecie oraz zdjęcie z lata. Wartość książeczki podnosi wysokiej jakości papier oraz twarda okładka.

 

 


Polecam! Warto!

 


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję autorce Margarett Borroughdame :)







 

piątek, 28 października 2016

 

 

Kochani!

Jako patron medialny mam tę przyjemność, by móc między Wami rozdysponować dwa egzemplarze najnowszej książeczki dla dzieci z niesamowicie rytmicznymi i pięknymi wierszykami przygotowanymi przez autorkę z okazji Światowego Dnia Pluszowego Misia, który przypada 25 listopada :)

Jako, że konkurs trwa do 28 listopada, myślę, że będzie to nie tylko wspaniały prezent akurat na to święto, ale przede wszystkim na zbliżające się Mikołajki :) Zadanie konkursowe nie jest trudne. Wystarczy w kilku zdaniach opisać swojego pluszowego misia, którego kiedyś mieliście, a może macie jeszcze? Jak wyglądał/wygląda, jak miał na imię? Odświeżcie pamięć, warto powalczyć o miłą nagrodę.

 

 

 

 

 

 


Zasady konkursowe:


1. Polub profil organizatorki konkursu - Recenzje Agi 

2. Udostępnij i zaproś znajomych do konkursu 

3. Opisz swojego pluszaka z dzieciństwa w komentarzu pod postem

 

Regulamin:

1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga oraz Gabriela Kotas

2. Sponsorem nagrody jest Gabriela Kotas

3. Konkurs trwa od 28.10 do 28.11 do godziny 23:59. Późniejsze zgłoszenia nie będą rozpatrywane!

4. Opisujecie swojego pluszaka w komentarzach pod postem

5. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi do 7 dni od zakończenia konkursu

6. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książeczki "Misie - Gabrysie. Leśna przygoda"

7. Laureat nagrody ma obowiązek podesłać w wiadomości prywatnej do Recenzje Agi swój adres e-mail do trzech dni po wyłonieniu zwycięzcy, w celu wysłania nagrody! 

8. Każdy uczestnik konkursu winien jest zapoznać się z regulaminem oraz zasadami konkursu. Zgłaszając się w konkursie wyraża jednocześnie akceptację każdego punktu.

9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

14:25, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (7) »

 

 

25 listopada obchodzimy Światowy Dzień Pluszowego Misia. To znakomita okazja by świętować narodziny jednej z najpopularniejszych przytulanek na świecie.

 

Każdy kiedyś miał swoją przytulankę, a może jeszcze ma? Może siedzi gdzieś jeszcze na półeczce i spogląda na nas? Może wysłuchuje wiernie naszych tajemnic? Kto wie? Takie przytulanki, to bardzo fajna sprawa. A dzisiaj przyszedł czas na „Misie – Gabrysie” Gabrieli Kotas, którą mieliście okazję już poznać na moim blogu, i której Misie – bohaterowie Jej przepięknie rymowanych, wpadających szybko i lekko w ucho wierszyków, nie byli takimi sobie zwykłymi bohaterami. Ta misiowa rodzinka jest magiczna, też ma niesamowite przygody, ale przede wszystkim troski i radości, jak to w codzienności :)

 

 

Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Książeczkę „Leśna przygoda” synka Michasia, otwiera wiersz, który tak opisuje i przedstawia misiową rodzinkę:

 

Nie wiem, czy takie miejsce znajdziemy

gdy razem nad wielką mapą siądziemy

Ja już je kiedyś w swym życiu widziałam

lecz gdzie to było? Już zapomniałam

 

Widziałam tam domek nieduży wcale

i nie mieszkały w tym domku krasnale

Żyła tam sobie niewielka rodzinka

był tata i mama, mieli też synka

 

I teraz Wam powiem o nich dwa słowa:

to była prawdziwa rodzinka misiowa

Mieszkali razem w domku maleńkim

od rana już słychać było piosenki

 

To mama misiowa pięknie śpiewała,

no i do tego śliczny głos miała

A tata czasami mruczał coś basem

gdy spacerował z synkiem pod lasem

 

Mama na imię Michalina miała,

a syna imieniem Michałek nazwała

Barnaba na imię miał Michałka tata

był bardzo poważny, bo miał już swoje lata

 

Dzisiaj rodzinkę Wam pięknie przedstawiłam

i mam nadzieję, że zaciekawiłam

Bo to bardzo wesoła rodzinka,

o której opowiem

w kolejnych odcinkach

 

 

Miś na każdą niepogodę, miś na poprawę humoru, miś towarzysz w trudnych chwilach. Wydaje się, że Gabrysia Kotas stworzyła przepiękne rymowane wierszyki o misiowej rodzince, by umilić nie tylko dzieciom czas, ale i nam - zatroskanym, zabieganym rodzicom.

 

 Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Miś zawsze był przyjacielem każdego dziecka na całym świecie, dodawał otuchy, wysłuchał tajemnic wyszeptanych prosto do uszka, a nawet przemierzał niezliczone kilometry w plecaku na wakacyjnych wojażach. Autorka takiego misia dzierga codziennie na szydełku z magicznej, kolorowej włóczki. Każdemu z nich wplata inną historię, co innego do powiedzenia. I te Jej dziergane codziennie misie stały się inspiracją do napisania przygód tej niezwykłej rodzinki. O czym opowiedziała w „Leśnej przygodzie”?

 

 

Misie - Gabrysie autorstwa Gabrieli Kotas

 Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autorki

 

Niech pierwsza część misiowej opowieści stanie się nie tylko prezentem na Święto Pluszowego Misia, ale przytulanką na smutki i radości!

 

Polecam całym sercem!

 

 

Za możliwość patronatu i napisanie kilku słów wstępu dziękuję autorce – Gabrieli Kotas :)

 

 

 

czwartek, 27 października 2016

 

 

 

 

Beata Barbara Jadach jest autorką kilku pozycji dla dzieci oraz nauczycieli grup przedszkolnych. Niektóre z Jej książeczek mieliście już okazję poznać u mnie na blogu. Z wykształcenia jest pedagogiem i doskonale zna problemy związane z edukacją dzieci. Nic dziwnego, że pisząc wskazówki dla inscenizacji, bajki i wierszyki, w końcu postanowiła je opublikować. I zawsze, kiedy je czytam twierdzę, że takich pozycji jest ciągle mało, bo to nie tylko doskonała pomoc dydaktyczna, ale przede wszystkim wychowawcza. Z zaczarowanych bajek pani Beaty każde dziecko wynosi mądrość i dobroć.

 

Recenzję pierwszej części mogliście poznać u mnie tu:

 


http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/07/8222Teatrzyki-i-bajeczki-na-radosci-i.html

 

Autorka przemyca w swoich czarownych opowieściach bardzo cenne uwagi i uniwersalne przesłania, ale też omawia w niezwykle sugestywny i pouczający sposób różne sytuacje oraz zachowania, które mogą wyjaśnić dzieciom rozmaite aspekty życia.

 

 

 Źródło: Internet

 

W części drugiej „Teatrzyków...” znajdziecie przeróżne opowieści z morałem, które nauczą dzieci przede wszystkim nazywać swoje emocje i uczucia, jak chociażby w opowieści o rodzeństwie - Malwince i Jasiu, którzy zaopiekowali się smoczym jajem, a potem wyruszyli do tęczowej wróżki po eliksir, który zmienił smoki w znane nam jaszczurki i kameleony. Dzięki bajce dzieci uczą się empatii do zwierząt, chęci niesienia pomocy słabszym, innym.

 

O królewnie Dalii zamienionej w rusałkę i dzielnym Rycerzu, który zakochał się w Dalii i swoją czystą, dziewiczą miłością odczarował Dalię. Kiedy królewna była zamieniona w rusałkę, Rycerz czuł się bardzo samotny i smutny. Dzięki bajce dzieci uczą się konsekwencji złego zachowania.

 

O królu Sylwestrze i jego przepastnym pałacu, w którym lubił urządzać tylko bale, a ludzie ubożeli z dnia na dzień. Pomogła im, o dziwo uważana przez wszystkich za złą, czarownica Ognicha, która rzuciła na Sylwestra czar - sprawiła, że balując z poddanymi bez przerwy doszłoby do zawalenia się pałacu. Dzięki temu dzieci dowiadują się czym jest próżność i egoizm.

 

O maleńkim Wróbelku, który wziął udział w konkursie na najpiękniejszą piosenkę. Ukradł piosenkę i jej treść panu Słowikowi, wykonując ją jako swoją. Tu dzieci uczą się, czym jest kradzież i jakie mogą być jej konsekwencje.

 

O Kaziku, który chciał mamie dać ładny prezent na urodziny i zerwał z ogrodu sąsiadki – pani Bogny - piękne tulipany. Myślał, że nikt go nie widzi, ale pani Bogna jest czujna i chciała wymierzyć mu solidną karę. Jak się zakończyła ta bajeczka? Co wyniosą z niej dzieci?

 

Te i wiele innych wspaniałych, pouczających opowieści znajdziecie w tej niecodziennej pozycji, w której oprócz mądrych bajek są równie mądre i kształcące morały. To ważne, by dzieci już od wczesnych lat umiały odróżnić dobre emocje i zachowanie od złego, by uważnie przyglądały się otoczeniu i wyciągały wnioski, ale też by wiedziały, że są dorośli, do których można zawsze przyjść i powiedzieć, jak się czuje, co przeżywa, o czym myśli, by były świadome wszelkich dobrych i złych konsekwencji kłamstwa, próżniactwa, egoizmu. Dzieci powinny uczyć się nazywać swoje emocje po imieniu, ale równie ważne, jeśli nie najważniejsze są uczucia, nie tylko swoje, ale innych w myśl słów kard. Wyszyńskiego, które autorka zamieściła w swoim „Wstępie”: „Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi.”

Mądre i ważne. Dzięki tym bajkom dzieci zrozumieją też czym jest strata kogoś bliskiego, ważnego w życiu, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa i że dorośli są od tego, by im pomóc, a one mają prawo do wyrażenia całej gamy kłębiących się emocji, których nie wolno w sobie tłumić.

 

 Źródło: Internet

 

Książeczka podzielona jest na dwa rozdziały, jeden dotyczy uczuć, drugi – emocji. W każdym z nich, dzięki zawartej w nim bajce, płynącemu z niej morałowi, praktycznym poradom oraz wskazówkom, dzieci uczą się nazywać swoje emocje, uczucia i wyciągać wnioski, a także wynajdywać powody takiego czy innego zachowania. Pod każdą z nich autorka przygotowała gotowe inscenizacje do teatrzyków, pytania dotyczące bajki oraz kartę do pracy z dzieckiem.

 

„Teatrzyki i bajeczki na radości i smuteczki, część II: Uczucia i emocje” to doskonała pomoc dydaktyczna dla nauczycieli, ale też innych opiekunów, a przede wszystkim rodziców dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, to też pozycja, która obok dydaktycznego celu ma też działanie terapeutyczne.

 

Gorąco polecam!

 

 

 Na okładce znajdziecie też moją rekomendację :)

 

 

 

Za możliwość patronatu i zapoznanie się z treścią książeczki przed premierą, dziękuję autorce Beacie Barbarze Jadach oraz Wydawnictwu:

 


 

 

 

 

 

 

 



 

środa, 26 października 2016

 

 

 Wydawnictwo Inne

Ilość stron: 37

Rok wydania:2015

Książkę znajdziecie:

http://wydawnictwoinne.pl/kubus-z-petelka/

 

Zawsze kiedy dostaję jakąkolwiek książeczkę do recenzji, wzruszam się, bo za moich czasów dziecięcych takiego wspaniałego wyboru, to nie było, a i tak tylko nieliczni mogli sobie na nie pozwolić. Dzisiaj, gdy spływają do mnie przepięknie zilustrowane naręcza książeczek, po prostu podziwiam, za całokształt.

 

„Kubuś z pętelką” Agnieszki Chomiuk, to zbiór trzech bajeczek z morałem, które zwracają naszą uwagę na dość istotne aspekty życia, przyjaźni, ale też na marzenia naszych dzieci, ich problemy, zmagania się z kompleksami, empatię, charakter. Bo przecież każdy z nas jest inny, ma inne marzenia, pragnienia, troski w sercu i na duszy, a dzieci szczególnie podatne na nauki i pouczenia dorosłych umieją z tych nauk wynieść dobre wychowanie.

 

„Zdarzyło się kiedyś, że mały pluszowy Miś zapragnął mieć serce” - tak zaczyna się pierwsza bajka „Serduszko Małego Misia”, które otwiera książeczkę i już pierwszym wersem potrafi ująć za serce. Każdy kiedyś miał swojego i tylko swojego misia, pluszową zabawkę, która była kiedyś jego najlepszym przyjacielem, dzielnie i odważnie wysłuchując naszych trosk i radości szeptanych mu do uszka. Okazuje się, że i pluszak może zapragnąć mieć serduszko, takie prawdziwe, które bije rytmicznie. Miś wybrał się zatem do wróżki Mirabell. Miał jednak do przebycia dosyć długą drogę, w czasie której napotykając kilku innych bohaterów, pomaga im, po prostu, pokazując, jakim jest dzielnym i dobrym przyjacielem. Gdy wreszcie znalazł dobrą wróżkę Mirabell, ta wyraźnie daje Misiowi do zrozumienia, że: „Serca nie rozpoznaje się po jego biciu, ale po pełnych miłości czynach.” Morał z bajki zatem wyraźny i mądry. A tuż po pięknym zakończeniu, jako podsumowanie, autorka przygotowała dla dzieci kilka ważnych i istotnych pytań nawiązujących do bajki, ale pozwalając dziecku odpowiedzieć samemu, w kontekście Jego zachowań i reakcji.

Nadmienić trzeba, iż bajka ta otrzymała w 2012 roku I nagrodę w organizowanym przez „Charaktery” konkursie „Czytanie, bajanie...”.


 

 

Druga bajka o wiewiórce Kitce, niezwykle utalentowanej i mądrej mieszkance lasu, która jako pierwsza dowiadywała się o krzywdzie, jaka przytrafiała się innym. Zawsze skora do pomocy, chętna do zabawy i towarzystwa z innymi. Była też niezwykle zaradna, wykorzystując wszystkie dary lasu potrafiła bezproblemowo przygotować sobie mnóstwo zapasów na zimę i kiedy ta faktycznie przyszła zimna, sroga, niektórzy z jej przyjaciół, ale i tych, którzy się z niej szydzili nie potrafili o siebie i swoją rodzinę zadbać należycie. Głód i chłód zapanował w lesie, dlatego Kitka szybko zorganizowała akcję wspierającą, dzieląc się swoim jedzeniem z potrzebującymi, ale też włączyła inne, zaradne zwierzęta do pomocy.

I znowu jako podsumowanie są pytania dla dzieci.

 

Skrzatek Czuprynek, to bohater trzeciej bajki, który dzielnie w czasie burzy pomógł zaplątanej w pajęczej sieci pszczółce. A kiedy wracał wreszcie do domu, po drodze pomógł jeszcze zajączkowi w odkopaniu norki, a głodnej wiewiórce Basi podarował kilka swoich orzeszków, bo wejście do jej spiżarki uniemożliwiła burza.

 

 

W każdej bajce znajdziemy wrażliwość, empatię dla słabszych, pokrzywdzonych przez los oraz mądry morał, że warto pomagać, to nic nie kosztuje. Przyjemność i satysfakcja jest przecież bezcenna. Warto pomagać, mieć chęci, bo to świadczy też o dobrym sercu, dobrym wychowaniu, przywraca się wiara w ludzi - że istnieją jeszcze dobrzy, bezinteresowni, dając tym samym przykład innym.

 

Bajeczki są mądre, napisane z sensem, przemyślane. Tu nie ma przypadkowości. Lekkość pióra autorki sprawia, że czyta się je z przyjemnością, zaciekawieniem. Po każdej z nich, kilka ważnych pytań do czytelników i słuchaczy. Dla każdej grupy wiekowej!

Nie sposób nie wspomnieć o ilustracjach w formie kolaży wykonanych przez wychowanków Powiatowego Zespołu Kształcenia Specjalnego w Wejherowie podczas warsztatów zorganizowanych we współpracy z Wejherowskim Stowarzyszeniem Na Rzecz Osób z Autyzmem przy wsparciu animatorów z Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej Dobra Robota. Nad projektem czuwała ilustratorka książki – Emilia Garska. Jak dla mnie cudne i tak bardzo niesztampowe, nietypowe, bardzo ciekawe i z pomysłem, wykorzystując dostępne pod ręką skrawki tkanin, dzianin, a nawet tektury, gałązek drzewek, roślin. Piękne!

 

 

Polecam! Naprawdę warto!

 

 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:



 

 

 

 

Wydawnictwo Insignis

Ilość stron: 111

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://www.insignis.pl/ksiazki/kolory-wystarcza-rysuj/


Nie ma chyba osoby, która nie rysowała kiedyś żadnych bazgrołów w rogach zeszytów, w brudnopisach, notesach, brulionach, czy po prostu na kartkach. W szkole, pracy, na wykładach? Ot, taka przypadłość na nudnych i nieciekawych lekcjach, czy w przerwie pracy. Czego dotyczyły te bazgroły? Różności. Często było to zwykłe (albo i nie!) wyznanie miłości, imię ukochanej osoby, żartobliwe frazesy, lapidarne wierszyki, życiowe motta, rzadziej arcydzieła, czy po prostu zaczątek ciekawej historii.

 

Pozycja „Trzy kolory wystarczą. Rysuj!” to książka, która nauczy Was wszystkiego po trosze. Wystarczą Wam raptem trzy podstawowe kolory długopisów: niebieski, czerwony, czarny, by nauczyć się czegoś zupełnie nietypowego. Od dorysowywania portretom wąsów, brody, po delikatne próby z użyciem kreski, emocjonalne i wymyślone postaci, figlarne, delikatne kreski, po bardziej zróżnicowane, klimatyczne buźki, faktury, kształty i profile. Są tu też: styl Art Deco, Paryż z użyciem pasków, bogato zdobione ramki, tzw. bordiury, zabawne wzory, tuszem po druku, czy artystyczny alfabet.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodatkowym atutem książki, jednocześnie spinającym ją w całość jest rozdział ze wskazówkami dla rysujących długopisami oraz przydatne i bardzo praktyczne szablony, które można sobie bez szkody wyciąć, czy odrysować na cienkiej bibułce.

 

Wystarczą naprawdę trzy kolory długopisów i kartka, a możemy wyczarować sobie to, co chcemy. A przy okazji, nauczyć się trochę kreatywności i cierpliwości. To książka, która pozwoli Wam na chwilę oddechu, relaksu, niezależnie od wieku, na długie jesienno – zimowe wieczory. Bardzo czytelna, napisana nieskomplikowanie, z bogatą szatą graficzną i wysokiej jakości papierem, zupełnie niestandardowym.

 

 Źródło: Internet

 

Polecam, wszystkim!

 

 

 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:

 


 

 

20:44, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2016

 

 

 

Premiera: 23.11.2016

 

 

Rewelacyjna komedia kryminalna, od której nie można się oderwać. Będziecie płakać… ze śmiechu!

To miał być kolejny spokojny weekend w życiu Kaliny. Podrzucone na progu dziecko uruchamia lawinę zdarzeń, które wiodą wprost do dworku w Kamionkach. Kiedy na miejscu dochodzi do tajemniczego morderstwa, Kalina staje się jedną z głównych podejrzanych. Dziewczyna nie zamierza pozostawić śledztwa w rękach policji, wszak chodzi o jej dobre imię! Na miejscu zjawia się również niezawodny Marek, ale splot okoliczności sprawia, że on i Kalina stają po różnych stronach. A do tego pod nogami ciągle kręci się pewien mocno ubłocony osobnik na czterech łapach.

Tylko Kalina w jeden weekend może zostać posiadaczką dziecka, psa i być… oskarżona o morderstwo!

 

 

 

 

 Premiera: 23.11.2016

Marty świat legł w gruzach. Gdy uświadomiła sobie, że związek, w którym tkwi od lat, nie ma szansy na przyszłość, omal nie zginęła. Jej samochód uderzył w drzewo. Ale choć otarła się o śmierć, tak naprawdę zyskała nowe życie…

Między dziewczyną a strażakiem, który wyciągnął ją z wraku auta, zaczyna rodzić się uczucie. Niestety miłość czasami nie wystarcza…

Co robić, gdy los rzuca kłody pod nogi, a z pozoru najlepsze rozwiązania nie są spełnieniem marzeń? Czy Marta znajdzie w sobie siły, by zaufać w pełni?

Pod skrzydłami miłości to niezwykła opowieść o poszukiwaniu szczęścia i własnej drogi oraz o tym, że niespodziewanie na ratunek może nam zostać zesłany prawdziwy anioł…

 

 

 

 

 

 

 

 

James Schuyler

ALFRED I GINEWRA
(Alfred and Guinevere)

 

 


Z posłowiem Johna Ashbery’ego

Przełożył Marcin Szuster

Premiera: 27 października 2016

Tytuł dostępny również w formie e-booka w formatach EPUB oraz MOBI

 

 

 

Już w najbliższy czwartek premiera powieści znakomitego poety amerykańskiego, Jamesa Schuylera, która przenosi czytelnika do świata dziecięcej wyobraźni. Pełna humoru historia Alfreda i Ginewry pokazuje, jak dzieci naśladują i deformują, a przez to odświeżają język dorosłych. 

 

James Schuyler (1923–1991) zaliczany jest – obok Johna Ashbery’ego, Franka O’Hary i Kennetha Kocha – do najważniejszych poetów szkoły nowojorskiej. Schuyler był zafascynowany dziecięcą wrażliwością, a zwłaszcza sposobem, w jaki dzieci naśladują i zniekształcają język dorosłych. Językowa mimikra to główny temat ironicznej, pełnej humoru powieści Alfred i Ginewra (1958), która była książkowym debiutem Schuylera.
Darmowy fragment książki dostępny jest na stronie www.piw.pl

 

 

 Wydawnictwo PWN

Ilość stron: 160

Rok wydania: 2016

Książkę znajdziecie:

http://ksiegarnia.pwn.pl/Dogoterapia,596279301,p.html#emp-product-reviews

 

 

Już w czasach starożytnych, gdy homo sapiens prowadził koczowniczy tryb życia wiernie towarzyszył u jego boku pies, który nie tylko spełniał się jako wierny obrońca, pomoc przy polowaniu, ale przede wszystkim pilnował stad zwierząt hodowlanych przed atakami dzikich zwierząt. Nie od dzisiaj też wiadomo, iż pies jest potomkiem udomowionego ok. 500 tysięcy lat temu wilka i dzisiaj pies przede wszystkim, to najlepszy i najwierniejszy przyjaciel człowieka, często traktowany jak członek rodziny, dając tym samym dowody, by twierdzić, że więzi między człowiekiem a psem w trakcie naszej ewolucji zacieśniły się. Co tu wiele mówić, psy są po to, by je kochać :)

Dogoterapia swój początek miała już w IX wieku n.e.

„Wówczas to w klasztorach, znajdujących się w granicach dzisiejszej Belgii, praktykowano „terapię” dzieci „upośledzonych” z udziałem psów. Rzecz jasna terapia ta odzwierciedlała stan ówczesnej wiedzy medycznej. Niemniej zawierała niewątpliwy pierwiastek nowatorstwa.”- str. 31

Autorzy niniejszej publikacji zabiorą Was w podróż do przeszłości, skrupulatnie przedstawiając rys historyczny kontaktów między człowiekiem a psem, jak postrzegano psa w systemach religijnych, filozoficznych i kulturowych oraz do początków dogoterapii. Jednak najistotniejszym i wyjaśniającym istotę i cel dogoterapii jest rozdział piąty o stosowaniu dogoterapii w leczeniu wybranych zaburzeń somatycznych i neuropsychiatrycznych.

Terapia z psem – tak można w skrócie określić i zdefiniować termin dogoterapii. Wskazana przy wielu schorzeniach, chorobach genetycznych, czy po prostu upośledzeniach, jak np.: dla dzieci z porażeniem mózgowym, z zespołem Downa, osób upośledzonych umysłowo, chorych na schizofrenię, artretyzm, zanik mięśni, uszkodzenie wzroku lub słuchu, cierpiących na chorobę Alzheimera. Są także doskonałym terapeutą przy epilepsji, gdzie wyszkolone czworonogi wyczuwają nadchodzący atak i chorzy mogą w odpowiednim czasie zażyć leki oraz przy cukrzycy, gdzie wyczuwają zmieniający się poziom cukru.

 

 Źródło: Internet


Dogoterapia nie jest też lekarstwem na zawołanie, wymaga czasu, zaznajomienia się i zapoznania się nawzajem – czyli psa z pacjentem i na odwrót. Niektórym, zwłaszcza dotkniętym autyzmem, nie odpowiada dotyk, kolor, zapach czy wielkość psa. Nie należy ich do niczego zmuszać. Terapeuci muszą znać wiele sztuczek i sposobów, by pies zbliżył się do takiego pacjenta. Wszystko wymaga odpowiedniego czasu i reakcji, nastawienia, które może zmienić się w takim przypadku diametralnie i nagle, ale też zrozumienia i estymy. Nigdy bowiem do końca nie wie się, jaka nastąpi reakcja w obu przypadkach. Efekty zaczynają być widoczne po dwóch miesiącach. Zajęcia dogoterapii pomagają: stymulować zmysły: słuchu, wzroku, dotyku, ćwiczyć koncentrację, wyzwalać spontaniczną aktywność, doskonalić sprawność ruchową, okazywać uczucia, rozwijać samodzielność, porozumiewać się z otoczeniem, wzbogacać zasób słów.

 

Źródło: Internet

 

W Polsce pracą psów z ludźmi niepełnosprawnymi zainteresowała się w roku 1987 Maria Czerwińska, która podjęła pierwsze nieśmiałe próby zastosowania metod dogoterapeutycznych w pracy z dziećmi niewidomymi z ośrodka w podwarszawskich Laskach. Dzisiaj tę metodę stosuje niewielu ludzi, często pracując jako wolontariusze. Wciąż niestety zawód dogoterapeuty/kynoterapeuty jest w Polsce zawodem nowym i państwo nie wprowadziło jeszcze stosownych uregulowań prawnych:

„Żadna instytucja państwowa nie potwierdza certyfikatów przyznawanych przez liczne stowarzyszenia, związki czy fundacje. Fakt, że te organizacje wydają certyfikaty według wzoru opracowanego przez MEN nie oznacza wcale, że ten resort udziela im akredytacji! Nie ma również określonych prawem wymogów, które miałaby spełniać osoba chętna do wzięcia udziału w kursie uprawniającym do wykonywania zawodu dogoterapeuty/kynoterapeuty.” - str. 146

Książka ta, to naukowa monografia wszystkiego co związane z pojęciem dogoterapii, jej aspektami, działaniami, a nawet wynikami i swoją przeszłością, bo jak wszystko przecież kiedyś się zaczęła. Początki trudne, a nawet szokujące, jak się okazuje z opisywanych i przytaczanych przykładów, ale ważne i utwierdzające w przekonaniu, że jednak nawet nie te specjalne wyszkolone psy, które muszą mieć przecież odpowiednie ku temu predyspozycje i cechy charakteru, ale ludzie, którzy te psy szkolą winni mieć uregulowany status prawny i nie robić tego w imię dobrej idei, bo ta mówi sama za siebie i się obroni, ale jest to ich wysiłkiem, pracą, czasem i należy im się za to godziwe wynagrodzenie.

Nie ulega wątpliwościom, że dogoterapia jest potrzebna. To nieoceniona pomoc, już nie tylko w chorobie, ale często w życiu codziennym. A to jak wiadomo są już priorytety.

Jako monografia naukowa „Dogoterapia” to nie obszerne tomisko, ale napisana przystępnie, przejrzyście książka, która od podstaw przedstawia jej historię, podstawy terapii, ale przede wszystkim pozwala zrozumieć, jak ważny to aspekt w terapii chorych, niepełnosprawnych. Książkę czyta się szybko, bo oprócz typowo naukowych haseł autorzy zadbali o laików i wszystko tutaj precyzyjnie wyjaśnili. Polecam!

 


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:








21:18, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi