Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
środa, 31 sierpnia 2016

 

 

Od recenzji książek po momentami niebezpieczny świat polityki.

 

Wydawnictwo Kobiece

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 286

Książkę znajdziecie:

http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/mary-mcgrory/


 

Tym zdaniem zacznę przedstawiać Wam sylwetkę niezwykle upartej, zupełnie nieszablonowej, ekscentrycznej, trochę tajemniczej, ale utalentowanej Mary McGrory, amerykańskiej dziennikarki, felietonistki i co najważniejsze – pierwszej kobiety, która swoim talentem i ciętą ripostą potrafiła wprawić w konsternację nawet najlepszego dziennikarza. Taki obraz jawi mi się po przeczytaniu tej niezwykle interesującej książki, którą bardziej traktuję jak reportaż niż książkę typowo biograficzną.

 

Zaczynała jako recenzentka książek w „Starze”. Po udanym, zaskakującym debiucie, relacjach z przesłuchań senatora Josepha McCarthy’ego, Mary weszła w świat dziennikarskiego młyna, wyróżniając się przede wszystkim lekkością pióra, indywidualnym, a nawet osobistym tonem wypowiedzi:

„Mary nigdy nie określała swoich tekstów dotyczących przesłuchań jako odważnych czy innowacyjnych, ale takie właśnie były. Pióro miała lekkie, a sposób opowiadania historii niezwykle intymny. Nie wahała się używać sarkazmu, charakteryzując McCarthy'ego. […] Pisała o słabostkach i hipokryzji senatorów i prezydentów tak beztrosko – i dosadnie – jakby plotkowała przy kuchennym stole o sąsiadach. Jej styl był wyraźnie inny, umiejętności obserwacji zadziwiały.”

 

Źródło: Internet

 

Życie zawodowe Mary to przede wszystkim gonitwa z zegarkiem i notatnikiem w ręku. Nawet zdjęcie na okładce jest tego dowodem. Bardzo długo była jedyną kobietą w redakcji „Stara”, która grała na nosie kolegom po fachu. To było dosyć ryzykowne posunięcie ze strony redaktora naczelnego, narażając Mary na komentarze i zazdrość mężczyzn, którzy nie kryli swego niezadowolenia, że kobieta zaczyna „rządzić” w ich wypełnionym testosteronem świecie. Ale, Mary nigdy się nie poddawała, zawsze trzymała fason i wysoki poziom w swoich tekstach. Jeśli coś jej się nie podobało pisała ostro, bez kompromisów, ale rzetelnie i zgodnie ze swoim sumieniem. Wielu odbiorców uwielbiało ją za to, że potrafiła tak celnie i wartościowo trafić w ich serca. I, jak wszyscy, miała swoich zwolenników i przeciwników. Jeśli chodziło o jakąkolwiek relację, pojawiała się na miejscu owego wydarzenia. Nigdy nie kierowała się pogłoskami, czy informacjami z drugiej ręki. Nie lubiła sprzeciwów. Zawsze kategoryczna, momentami obcesowa.

 

Szczególne wahania nastrojów, czy ciśnienia wywoływała u polityków, których nigdy szczędziła. Prezydent Nixon jej nienawidził, była na jego czarnej liście. Za to bliższe, szczersze, a nawet rodzinne relacje łączyły ją z kolei z Johnem Kennedy'm, jego bratem Bobbym i żoną Jackie. Swoim niezwykle poruszającym artykułem o uroczystościach pogrzebowych Johna Kennedy'ego, towarzysząc rodzinie i znajomym zamordowanego prezydenta pokazała klasę i poziom zasługujący na podziw, a nawet poklask.

 

 Z Robertem Kennedy'm 

Źródło: Internet 

 

Praca była jej pasją. Praca przyniosła jej pozycję, status w społeczeństwie, wysoki poziom i przekonania, których twardo się trzymała. Jawnie sprzeciwiała się wszystkim wojnom, szczególnie tej w Wietnamie. O tym, jakie szkody i spustoszenie, jak niebezpieczna jest broń jądrowa napisała niezwykle poruszająco, siejąc jawny niepokój i bunt, czytały to miliony.

Zmysł obserwacji miała wyjątkowy. Atak terrorystyczny na World Trade Center opisywała skrupulatnie, emocjonująco. Autor tej wyjątkowej książki zadbał o szczegóły, teksty źródłowe. Oprócz sylwetki słynnej dziennikarki mamy w tle obraz udręczonej Ameryki. Zresztą, Mary nigdy nie kryła swego strachu co do stanu społeczno - gospodarczego kraju, w którym żyła, który był jej ojczyzną, w którym przyszło jej umrzeć.

 

 

 

 

 

Źródło: Internet

 

Udzielała się społecznie, pomagała sierotom, ale swoich dzieci nie miała. Nie tylko w redakcji namawiała wszystkich, by brali udział w pomocy charytatywnej w Świętej Annie, również politycy zostali przez nią zaciągnięci do ofiarności na rzecz biednych, poszkodowanych przez los dzieci. Nigdy nie wyszła za mąż, chociaż lubiła romansować. A o samotności nie myślała w ogóle, nie miała po prostu na to czasu. Ciężko było zdobyć jej sympatię, przyjaciół miała naprawdę niewielu. Twardo sprzeciwiała się aborcji, kusym spódniczkom i powszechnej głupocie.

 

 

 

 Źródło: Internet

 

John Norris obok tekstów źródłowych przytacza opinie i rozmowy z bliskimi i współpracownikami Mary. Całość napisana jest lekko, przystępnie. Język książki nie jest trudny i chociaż to nie pozycja typowo obyczajowa czyta się ją z wielką przyjemnością. A Mary była po prostu kobietą, która przetarła pewne szlaki innym i przyszłym dziennikarkom, by mogły pracować na równi z mężczyznami. Charyzmatyczna, niesztampowa, w ogóle nie wpisująca się żadne trendy. Ona tym trendom nadawała swój ton i swoją klasę. Taka była i taki zostawi po sobie obraz w pamięci.

 

Pozycję polecam całym sercem!

 


 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:

 

 

 

 

 

17:09, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

 

 

 

 

 

"Widziałem wszystko, com chciał i potrzebował widzieć" to bogato ilustrowany tom korespondencji Henryka Sienkiewicza, w którym czytelnik znajdzie nieznaną do tej pory twórczość epistolarną autora Trylogii. Wśród adresatów znalazły się tu osoby z kręgu najbliższych krewnych i przyjaciół pisarza, m.in. Jadwiga Janczewska, Karol Potkański, Stanisław Witkiewicz czy Maria Skłodowska-Curie.

W Roku Sienkiewiczowskim, ustanowionym przez Sejm i Senat RP dla uczczenia setnej rocznicy śmierci Pisarza i sto siedemdziesiątej rocznicy Jego urodzin, oddajemy do rąk Czytelników wybór listów skierowanych do rodziny i najbliższych przyjaciół.

 

Pełne wydanie listów ukazało się w Państwowym Instytucie Wydawniczym w latach 1977– 2009.  Korespondencja ta – napisana z prawdziwym artyzmem i pełna ogromnego uroku – stanowi integralną część twórczości Sienkiewicza, przynoszącą atrakcyjne i osobiste świadectwo czasów, w których żył i tworzył. Dopełnieniem książki jest Pokłosie epistolarne – listy niepublikowane, które wypłynęły na światło dzienne już po wydaniu pięciotomowej edycji.

 

Więcej informacji na www.piw.pl.

 

 


 

 

 

DATA PREMIERY: 15.09.2016

KATEGORIA: Poradnik dla chorych

ILOŚĆ STRON: 134

 

Poradnik „Jak leczyć osteoporozę” przedstawia najnowsze zasady postępowania i leczenia tej choroby. Zawiera on bardzo ciekawe i użyteczne informacje, przydatne zarówno dla chorych oraz członków ich rodzin i zapewne także dla lekarzy rodzinnych i specjalistów z innych dziedzin medycyny. Publikacja napisana jest prostym językiem, w sposób przejrzysty, bez zbędnej filozofii i trudnych medycznych terminów. Umożliwia chorym szybkie zorientowanie się w zasadach leczenia i czy nie powinni skorygować terapii, aby wykorzystać wszelkie możliwości zahamowania choroby i osiągnięcia sukcesu jakim jest jej wyleczenie. Autor podkreśla, wbrew obiegowym opiniom, że osteoporoza jest chorobą całkowicie uleczalną.

 

 

 

DATA PREMIERY: 15.09.2016

KATEGORIA: Literatura faktu

ILOŚĆ STRON: 204

 

Przejęcie władzy na Kubie przez Raúla Castro w 2008 roku to bez wątpienia moment przełomowy, albowiem zakończył się pewien etap, a zarazem rozpoczął nowy w historii karaibskiej wyspy. Czy jednak w rzeczywistości brat el Comandante przyczyni się do mpolepszenia życia mieszkańców Kuby? Książka stanowi analizę tego, co zmieniło się na przełomie lat 2008 – 2015 na Kubie w dziedzinie praw człowieka oraz jak postrzegają te zmiany obywatele. Książka bazuje na wywiadach, rozmowach z Kubańczykami oraz raportach pozarządowych organizacji broniących prawa człowieka. Opiera się również na artykułach, reportażach pojawiających się w prasie kubańskoamerykańskiej, a także na statystykach oraz dokumentach takich jak konstytucja kubańska i Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.

 

 

DATA PREMIERY: 19.09.2016

KATEGORIA: Poezja

ILOŚĆ STRON: 78

 


Poezja współczesna. „Wiersze, które chodzą parami” – w jednym tomiku dwa odmienne typy poetyckiej dykcji – miniatury i korespondujące z nimi wiersze pisane szeroką frazą. Liryczna wędrówka podążająca tropami współczesnej kultury w poszukiwaniu sensu życia i śmierci, miłości i samotności, przemijających ludzkich doświadczeń i transcendencji. Zbiór finezyjnych erotyków – zmysłowych i zarazem intelektualnych – pełen inteligentnych fabularyzacji i celnych puent.

 

 

DATA PREMIERY: 26.09.2016

KATEGORIA: Powieść obyczajowa

ILOŚĆ STRON: 232

 

W powieści „Okruchy życia” śledzimy życie Piotra Ruczaja od dzieciństwa przez czasy średniej szkoły i studiów do dorosłego życia. Czytelnik uczestniczy w sukcesach i porażkach bohatera, jest świadkiem jego zmagań z nierzadko dramatycznymi sytuacjami, jakimi zaskakuje go życie. Piotr jest synem cenionego lecz przedwcześnie zmarłego lekarza. Sam, po wielu perypetiach, też kończy medycynę i dzięki swojej ambicji, pracowitości oraz uczciwości zyskuje szacunek wśród pacjentów, a także w swoim środowisku. W trudnych momentach życia, na jego drodze stają ludzie, którzy go wspierają i wskazują kierunek, w którym powinien podążać. Życia nie da się przejść bezboleśnie, więc i Piotra spotykają traumatyczne wydarzenia... Autor umieszcza swoją historię w PRLowskiej rzeczywistości. Jest ona jednak tylko subtelnym tłem, z którego rzadko przebijają się aluzje do ówczesnej sytuacji politycznej. Bo nie polityka jest bohaterką tej książki, lecz człowiek. Człowiek, który nieustannie jest w drodze, próbując odkryć prawdę o sobie i otaczającym go świecie.

 

 

DATA PREMIERY: 30.09.2016

KATEGORIA: Thriller psychologiczny

ILOŚĆ STRON: 376

 


Jest to thriller psychologiczny z zaskakującym zakończeniem, równie specyficzny, jak jego bohaterka. Dla Izy, słynnej diwy operowej, na pozór nic i nikt się nie liczy się poza karierą. Rezygnuje z małżeństwa i posiadania dziecka, łamie serca uwielbiających ją mężczyzn. Jednak w końcu zagląda jej w oczy widmo samotności, kiedy aktualny kochanek znajduje przystań w ramionach młodszej śpiewaczki, która namawia go do zatrucia Izy amfetaminą, bo pragnie ją zastąpić nie tylko w łóżku, lecz również na scenie. Iza traci głos i halucynuje diabła z opery „Faust”, w której gra rolę Małgorzaty. Szatan składa jej propozycję odzyskania głosu w zamian za pozbycie się hamulców moralnych, tkwiących w głębi jej duszy, w gruncie rzeczy szlachetnej i spragnionej miłości.

 

Zapraszamy do sklepu, w którym niektóre w/w tytuły można już zarezerwować, a wysyłka nastąpi w dniu premiery.

Wszystkie pozycje już wkrótce dostępne będą w sklepie internetowym http://tylkorelaks.pl

 

 

Opublikowane materiały są materiałami nadesłanymi przez Wydawnictwo Psychoskok

 

 

Tak Kochani, już zbliża się jesień. Ale to doskonała okazja do rozpoczęcia jej od dość bogatej oferty książkowej wydawnictwa Psychoskok. Jak grzyby po deszczu, „rosną” premiery!!! Myślę, że każdy znajdzie spośród nich prawdziwą perełkę na długie jesienne wieczory. Zapoznajcie się z nimi już teraz!

 

 

DATA PREMIERY: 09.09.2016

KATEGORIA: Poradnik

ILOŚĆ STRON: 55

 

Książka zawiera zbiór praktycznych i konkretnych porad, które ułatwiają zmierzenie się z problemami wszelakiej maści. Autor, bazując na doświadczeniach i obserwacjach, daje możliwość spojrzenia na temat z zupełnie innego – świadomego punktu wiedzenia, dzięki któremu nawet te najbardziej skomplikowane i trudne problemy stają się łatwiejsze. Prosta budowa rozdziałów gwarantuje, że każdy czytelnik znajdzie analogię do swojego życia i w łatwy, przejrzysty sposób ujrzy istotę trapiącego go dylematu.

 

 

DATA PREMIERY: 09.09.2016

KATEGORIA: Powieść erotyczna

ILOŚĆ STRON: 226

 

Jest to historia o kobiecie, która postanowiła całkowicie odmienić swoje życie. Nie spodziewała się jednak, że przeżyje życiową rewolucję. Gdy przez przypadek spotyka swoje przyjaciółki z dzieciństwa wszystko się zmienia. Zakochuje się z wzajemnością w bracie jednej z nich. Dzięki temu czuje, że narodziła się na nowo, jest szczęśliwa jak nigdy dotąd. Dzieją się rzeczy, których nigdy by się nie spodziewała. Cudowna przyjaźń, jeszcze lepsza miłość i seks. Nic więcej do szczęścia jej nie jest potrzebne.

 

 

DATA PREMIERY: 10.09.2016

KATEGORIA: Powieść psychologiczno-obyczajowa

ILOŚĆ STRON: 276

 

To powieść psychologicznoduchowa, prezentująca dynamiczny obraz ludzkich doświadczeń, w tym także tych marginalnych, z pogranicza życia i śmierci oraz kalectwa i medycznego wykluczenia z rutynowej codzienności. Bohaterami są Bronisław i Marta, ludzie z pozoru bardzo różniący się od siebie i nie posiadający wspólnych płaszczyzn i doświadczeń, lecz jak się okaże, nie wszystko można zaplanować. Spotykają się w przedziale pociągu, gdzie jako pasażerowie zaczynają niby luźną, towarzyską pogawędkę, która jednak stała się preludium do ich dalszych losów, a jednocześnie treści powieści. Kalendarz wydarzeń ulokowany jest we współczesności. Zasadnicza fabuła umiejscowiona jest w roku 2014, jednak bohaterzy w swoich wspomnieniach wracają pamięcią do własnych biografii, a szczególne epizody z nich wyciągnięte potrafią zaskakiwać, wzruszać, wzbudzać podziw, a nawet uczyć głębszych postaw humanistycznych.

 

 

DATA PREMIERY: 15.09.2016

KATEGORIA: Powieść obyczajowa, erotyczna

ILOŚĆ STRON: 287

 

Izabella na oko wiedzie szczęśliwe życie. Małżeństwo z mężczyzną, którego "kocha". Tworzą idealną rodzinę, jednak brakuje im dziecka. Pieniędzy im nie brakuje i mogą mieć wszystko, czego chcą. Jednak pewnego wieczoru, coś się zmienia. Wincent nakrywa Tomka, męża Belli w dwuznacznej i dość jasnej sytuacji. Mimo wszystko zaciska pięści i nie wyjawia tego, co zobaczył. Jednak w głowie układa plan. Plan, który pozwoli zbliżyć się do niej. Ponownie. Plan, który może zniszczyć ich raz na zawsze, lub może uratować to, co może nie do końca jest stracone? Ma jeden cel: zyskać na nowo jej zaufanie i może miłość. Jednak czy mu się uda? Czy kobieta mimo przeszłości, która bolała wybaczy mu i sprawi, że będą żyć długo i szczęśliwie? A może przypieczętuje swój i jego los żyjąc osobno?

 

 

DATA PREMIERY: 15.09.2016 

KATEGORIA: Powieść obyczajowa

ILOŚĆ STRON: 157

 

Poruszająca historia napisana w formie pamiętnika. Jest oparta na faktach. Fabułę nakreśliło tu samo życie, a na główną bohaterkę wybrało właśnie autorkę. Opisuje jej losy od dnia ślubu z mężem, tyranem. To budzący emocje obraz walki o siebie i swoją godność. Tytuł nawiązuje do pracy podjętej przez nękaną kobietę, która, aby zarobić na siebie i dzieci, postanawia zostać służącą. Pracuje w domach w Warszawie i okolicach. Każdy dom to inna historia. Co się działo w każdym z nich? Jak ciężka jest praca pomocy domowej? Jak znieść towarzyszące jej upokorzenia? ,,Służąca” to książka o brutalności, poniżeniu, ciężkiej pracy, ale także o wychodzeniu na prostą. Składają się na to, między innymi, rozprawy sądowe z byłym mężem, trwające aż siedem lat. Szerokie retrospekcje: powrót do dzieciństwa, domu rodzinnego i życia na wsi pięćdziesiąt lat temu są dopełnieniem obrazu życia autorki i tworzą tym samym jej bogaty portret psychologiczny.

 

 

Wyżej zamieszczone materiały są materiałami prasowymi, nadesłanymi przez wydawnictwo Psychoskok.

 

 

 

 

 

 

 Premiera: 28.09.2016

 

Mistrzowska intryga. Charyzmatyczny i bezkompromisowy bohater. Polski kryminał w najlepszym wydaniu.

Zgliszcza spalonego domu kryją w sobie ponurą tajemnicę. Marek Bener ma przed sobą ostatnie dziennikarskie zadanie. Nie wie jednak, że to początek kryminalnej gry, w którą zostaje uwikłany. Przeszłość daje o sobie znać, gdy okazuje się, że ofiarą pożaru jest dawny przyjaciel Benera, który przed laty uwiódł mu narzeczoną. Najgorsze dopiero nadejdzie. Wkrótce kobieta również znika bez śladu. Dziennikarz nie przypuszcza nawet, że z pozoru zwykły dzień przerodzi się w walkę o życie.  Czy Marek Bener wygra wyścig z czasem?

 

Pełnokrwisty kryminał, porywająca fabuła. To nie może być debiut! – Mariusz Czubaj

 

 

 

wtorek, 30 sierpnia 2016

 

 

ZAGINIONE MIASTO Anna Klejzerowicz 

 

 

Link do książki:

http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&id=77

 

Emil Żądło powraca! A wraz z nim tajemnica pewnego zaginionego w dżungli amazońskiej prastarego miasta oraz ludzi od lat nadaremnie go poszukujących. Cóż może mieć ono wspólnego z Gdańskiem czasów II wojny światowej oraz z Gdańskiem współczesnym? Dlaczego znów giną ludzie, którzy dali się porwać zagadce? Przekonajcie się wraz z dziennikarzem śledczym Emilem Żądło oraz jego przyjaciółką, muzealniczką Martą Zabłocką. Będą Wam towarzyszyć żądza i obsesja, niebezpieczeństwo i śmierć. Ale także pasja i wielkie emocje. 

 

 

 

BRUDERSZAFT ZE ŚMIERCIĄ Boris Akunin

 

 

 

 Link do książki:

http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&s=now&id=484



Druga odsłona cyklu Bruderszaft ze śmiercią to kolejne dwie minipowieści utrzymane w eksperymentalnej konwencji „powieści-filmu”, która ma na celu połączenie tekstu literackiego z wizualnością dzieła filmowego. 
W Latającym słoniu poznajemy wyborną historię o szpiegowskich aferach z 1915 roku – aferach, które zrewolucjonizowały rosyjskie lotnictwo… Kapitan Josef von Teofels otrzymuje niecodzienną misję – dostać się do elitarnej załogi Ilji Muromca. Rzeczywistość pokaże, że nie jest to wcale takie proste… 
W Dzieciach Księżyca napotykamy na agenta rosyjskiego kontrwywiadu, który ma za zadanie rozpracować siatkę szpiegowską. Aby wykonać zadanie, musi przeniknąć do artystycznego klubu i kabaretu „Dzieci Księżyca”. A zbierają się tam ludzie bardzo szczególni − dekadenci… 
Wyborny humor i doskonale skonstruowana fabuła tylko potwierdzają kunszt pisarski Borisa Akunina! 

 

 

 

 

 

Wczoraj mieliście okazję poznać recenzję bardzo ciekawej i mądrej książki Urszuli Smoktunowicz „Suchą nogą”, która pojawiła się na moim blogu. Książki, która daje jakiś podstawowy ogląd, że korporacyjne machiny nastawione są tylko i wyłącznie na pieniądze, a pracowników przecież można łatwo i szybko wymienić.

 

Jako, że autorka przygotowuje swoją książkę do wydania w formie papierowej, przygotowałyśmy dla Was konkurs. Przez trzy tygodnie będę publikowała nie tylko tutaj na blogu, ale również na profilu Facebookowym fragmenty powieści. Wybrane oczywiście.

 

 

 

 

Chciałybyśmy poznać Wasze zdanie na temat języka powieści, bohaterów, wciągającej fabuły, ale i samego tematu książki. Dyskutujcie, udzielajcie komentarzy na temat wszystkiego, co dotyczyć będzie przytoczonych fragmentów. Najciekawsze, najbardziej kreatywne, aktywne osoby zostaną nagrodzone e-bookiem, bo tylko w takiej formie jak na razie autorka dysponuje swoją powieścią.

 

FRAGMENT I

 

„Pewnego pięknego dnia Raissę wypierdolili z pracy. A więc

tak wygląda pierwszy dzień mojego nowego życia, myślała

Raissa – trochę zdumiona, a trochę nie. Ulga jest dominująca.

Poczucie wolności tak obezwładniające, że rezonuje w uchu

przyciśniętym od kilku godzin do słuchawki, bo gdyby nie

rozmowy przez telefon, mogłoby się wydarzyć nie wiadomo

co. No właśnie, co takiego mogłoby się zdarzyć? W zasadzie

z wolnością nigdy nie wiadomo co począć, więc na wszelki

wypadek, w pierwszym dniu życia, lepiej jest ukryć się za słuchawką

i nie słyszeć myśli. Albo pytań, które pewnie się cisną

nieproszone i na razie nikomu niepotrzebne. […]

 

Kiedy Raissę wypierdolili z roboty, Irena była pierwszą

osobą, która się Aiszy napatoczyła. Objęła Isę, oczywiście,

nawet przytuliła, a potem wypaliła z grubej rury:

– Baliśmy się, że wpadniesz w histerię.

– No co ty? I że złapię za klawiaturę, i przywalę Witkowi?

– Raissa nie mogła się powstrzymać od tej drobnej

uszczypliwości, tego leciutkiego nawiązania do starych

sprawek Witka.

Personalna wzruszyła ramionami.

– Teraz, dokładnie teraz, wszystko mi się zaczyna układać

w całość, wszystkie te sytuacje, które miały miejsce…

To wszystko było takie dziwne, ale teraz nabrało sensu, teraz

tak – mówiła Aisza siłą rozpędu.

  • Oj, za bardzo się temu przyglądałaś – stwierdziła Irka,

  • a Aisza niemal oniemiała. Puzzle się ułożyły, więc za bardzo

się przyglądała?

– Jak to: za bardzo? A ty byś się nie przyglądała? Obserwując

dziwne zdarzenia wokół ciebie, niczego byś sobie nie

myślała? Zastanawiając się, czemu Witek zachowywał się jak

kretyn, naprawdę niczego?

– Oj, zrozum go! Nie wiedział, jak się zachowywać. Przeżywał

duże emocje, od kiedy zdecydował, że musi cię zwolnić –

paplała dalej Irka.

– On przeżywał emocje? On? A to jego wypierdolili z pracy?

Wiesz, może jednak szkoda, że nie wpadłam w histerię. – Aisza

spojrzała na Irkę z niesmakiem, obróciła się na pięcie i poszła

do domu.

– Jak ty się wyrażasz? – Gonił ją jeszcze po schodach głos

kadrowej.

Raissa oczywiście wiedziała, że coś się święci, wiedziała już

wcześniej. Nie umiała jednak zgadnąć, czego dotyczy ta gęsta

atmosfera wokół niej. Pewnie, że snuła różne przypuszczenia,

kto by nie snuł na jej miejscu, miała liczne teorie i coraz bardziej

była nimi zmęczona.

– Dwa tygodnie temu już prawie rzuciłam papierami – mówiła

wieczorem kolejnemu ze swoich rozmówców. – Bo dawno

było jasne, że ktoś kogoś, tylko nie było wiadomo, czy ja

ich, czy oni mnie.

No i ostatecznie oni Raissę, owszem, niemniej nie w taki

sposób, na jakim im najbardziej zależało; nie dała się. Nie do

końca wiedząc, że się im nie daje. Ona tylko walczyła z materią.

 

Materia miała na imię Witold. O tym, że Witek był wilkiem

w owczej skórze, Raissa wiedziała, jeszcze zanim został jej

szefem, ale bagatelizowała sprawę. Sądziła, że sama wiedza

wystarczy jej za zbroję. Co gorsza, wtedy zajmowały ją inne

sprawy. Właściwie gry i zabawy – trochę z innymi, trochę ze

sobą. Może właściwie najbardziej ze sobą. Co za niepoukładana

istota z tej Raissy, mieć taki mętlik w głowie i bałagan

w życiu, aż wstyd! W jej wieku? No owszem, wstydziła się, i co

z tego. Nawet – skruszona – obiecywała poprawę, ale silnej

woli wystarczało jej najwyżej na tydzień.

 

Uwikłała się. Znowu. W chwili, gdy Witek po raz pierwszy

rozsiadł się w fotelu naczelnego, nieład u Raissy trwał w najlepsze

od dwóch miesięcy. Rzecz jasna, gdyby jej ktoś wtedy

powiedział, że potrzebne są gruntowne porządki, że powinna

sobie uczciwie odpowiedzieć na kilka pytań, pewnie by

go wyśmiała, a w najlepszym wypadku – wykpiła się, w ten

czy w inny sposób. Niektórzy próbowali, ale tych zbywała:

w jej mniemaniu uroczą, w ich – odrobinę żałosną wiarą

w przeznaczenie.”

 

 

 

Czekamy na Wasze zdanie, komentarze, dyskusję!

Powodzenia :)

11:43, toksiazki12 , Konkursy :)
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016

 

Wydawnictwo Riposta, e-book

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 232

 Książkę znajdziecie:

http://suchanoga.zamowtaniej.pl/

 

Dla Urszuli Smoktunowicz „Suchą nogą” to debiut prozatorski, ale autorka ma za sobą już dwa wydania książek poetyckich: Żalnik moderne i Pomiędzy. Oprócz układania wersów jest dziennikarką w pismach ekonomicznych, prawnych i IT. Absolwentka filologii polskiej.

 

„Suchą nogą” jest powieścią dotykającą bardzo trudnego, ale mimo wszystko skądś nam znanego tematu. Najczęściej z mediów, rzadziej bowiem mobbing, dotyka kogoś z naszych bliskich, czy nieszczęśliwie nas. Co nie oznacza, że jest to temat nieistotny. Nie można mówiąc kolokwialnie - zamiatać go pod dywan, czy udawać, że takie coś nie istnieje. Istnieje. Mało tego, musimy zdać sobie wreszcie sobie sprawę, że mobbing ma nie tylko wydźwięk personalny, ale przede wszystkim psychiczny i to nie jest błahostka, a sprawa nader ważna i nikt nigdy nie powinien tego doświadczyć.

 

Autorka na przykładzie głównej bohaterki pokazuje nam system funkcjonowania mobbingu, dręczenia pracownika, jego poniżanie, ośmieszanie, zaniżenie samooceny. Konsekwencje takich działań wobec drugiego człowieka, bo pracownik to przede wszystkim człowiek, są niedopuszczalne i karygodne! Mogą one doprowadzić do eliminacji, zniszczenia pracownika, a na pewno do psychicznego poniżenia.

Pokuszę się tutaj nawet o stwierdzenie, że Smoktunowicz użyła wszelkich elementów mobbingu ukośnego, pokazując jego sieć i stopniowe doprowadzanie do eliminacji podwładnego przez szefa, czyli znajdujących się na różnych poziomach hierarchii pracowniczej.

 

Źródło: Internet

 

Raissa pracuje w redakcji pisma filmowego. Pewnego pięknego dnia dostaje wypowiedzenie. Wtedy cofa się pamięcią o dziewięć miesięcy, by przypomnieć sobie początki tego, o czym kilka tygodni wcześniej wspominał jej psychiatra, u którego się leczyła:

„Fragmentów układanki, które dotąd nie chciały się ułożyć

w całość, a teraz same wskakują w odpowiednie miejsca, dopasowując

się do siebie bez najmniejszych zgrzytów. Strzępy

rozmów, niejasne sytuacje, absurdalne komentarze – teraz

wszystko jasne.”

 

Retrospekcja w czasie pozwala Raissie na dokładne przeanalizowanie pewnych zachowań, nie tylko kolegów czy koleżanek z pracy, ale przede wszystkim moment, kiedy to Witek stał się jej przełożonym, redaktorem naczelnym. Raissa wspomina podróże służbowe w znakomitym towarzystwie, często tym z pierwszych stron kolorowych gazet. Swoje zmagania z niechęcią pisania artykułów, nierzadką pustką w głowie, zmaganiem z własnymi lękami zrobienia czegoś na czas. Kłopoty w pracy, słowne przepychanki z Witkiem, jego doszukiwanie się niuansów i detali, by podkreślić, jak ważną pełni on rolę, a ona z kolei odczuła jego niechęć i dziwną grę, którą zaczął krok po kroku realizować:

„No dobrze, mam więc pisać, jak chce Witek. Prawo szefa.

On ustala linię, narzuca zasady. Otworzyła jeszcze raz tego

maila; od niego. Zdanie, które proponował zamiast zdania,

które napisała Raissa, zawierało błąd. Nie, dwa błędy. Czy

mam robić błędy, o to chodzi? Czy to możliwe, żeby chodziło

o błędy? Do czego on zmierza, czego chce, myślała, roztrząsała,

analizowała, i im dalej w to brnęła, tym bardziej wszystko

wydawało jej się pozbawione sensu.”

 

Muszę przyznać, że bardzo zżyłam się z bohaterką. Tym bardziej, że narracja, jaką zastosowała autorka nie pozwala na nic innego, jak na bezpośrednie przeżywanie razem z Raissą tego, co ją spotyka. Kłopoty dotykały ją nie tylko w pracy. Ale, to między innymi one stają się główną przyczyną jej nieumiejętnego budowania relacji i bliższego kontaktu z mężczyznami, prywatnie. Igor, Borys, Gaston. Przyznam, że te relacje były nawet nie tylko dziwne, ale pełne frustracji, niepewności, wewnętrznego buntu. Lekiem na ukojenie jawnej tęsknoty za Igorem stał się Borys. To z nim chciała zbudować stały związek, mieć rodzinę, dzieci. Borys zresztą lubił robić jej na złość karmiąc – tucząc. Czy był feedersem? Raissa przybierała na wadze, a Borys dodatkowo krasił ich związek codzienną potocznością, klął, krzyczał. Sadystycznie się zachowywał wobec niej. Jak zatem żyło jej się z takim typem? Czy można w ogóle z takim człowiekiem żyć?

A Gaston? To spełnienie cielesnych marzeń Raissy. Z nim przeżywała najlepszy seks. Jego obrazy wprawiały ją w zachwyt, marzenia. Czekała na niego, kiedy spotkali się przypadkiem w Barcelonie. I, nie ma co ukrywać, to właśnie Gaston był tym, któremu Raissa mogła się wypłakać po stracie pracy.

 

Źródło: Internet

 

Autorka nadała swojej powieści bardzo psychologiczny wydźwięk. Już nie mam na myśli nawet fabuły, której to osnową stała się zawodowa kariera Raissy, ale przede wszystkim bohaterów. Gdyby przyjrzeć się temu jeszcze bliżej, praktycznie Raissa nie miała takiej od serca przyjaciółki. W pracy też nie miała się komu zwierzyć, czy chociażby pójść po radę. Ta frustracja, wypalenie zawodowe kładły się cieniem na jej psychice, doprowadzając tym samym do psychiatry. To on uświadomił Raissę, że metody Witka wpisują się w działania mobbingu, polecił urlop, odpoczynek. Jednak, to wcale nie jest takie proste – dostać urlop.

„Prawdę mówiąc Raissa marzyła o urlopie. O tak, co najmniej

trzytygodniowym. Dwumiesięcznym. Półrocznym.

Jakimkolwiek. Spędzonym najchętniej w lesie. Z dala od

wszystkich i wszystkiego. Niekoniecznie w Nowej Zelandii,

tam było za daleko. Myślała o górach, ale w góry też było za

daleko; Raissa niemal w przeddzień kolejnego wyjazdu służbowego

miała dość także jeżdżenia. No to zostawał Kampinos.

Dokładnie, idealnie i w sam raz. W lesie i niedaleko.

Znalazła interesujący turnus dla takich jak ona: złaknionych

detoksu od rzeczywistości, zmęczonych adrenaliną.”

 

Muszę przyznać, że momentami podziwiałam jej spokój, że nie miała odwagi tupnąć nogą, postawić się. Dlaczego tak łatwo poddawała się manipulacjom, obłudzie, wszechobecnej fałszywości? Niby wszyscy w pracy znali plany zwolnienia Raissy, a nikt nawet jej nie ostrzegł. Do tego docinki Witka, jego wulgarne i trywialne zachowanie wobec niej. Miałam ochotę nią potrząsnąć i postawić do pionu, ale autorka przygotowała dla czytelników niespodziankę i to zupełnie na samym końcu. Raissa się „obudzi” z letargu i owszem, zacznie walczyć o siebie, ale w zupełnie inny sposób.

 

Źródło: Internet

 

„Suchą nogą” to powieść o świecie ociekającym blichtrem, festiwalami. Poznajemy niejako ten światek od podszewki krocząc razem z główną bohaterką wszędzie tam, gdzie nie ma kamer. To powieść o bardzo samotnej kobiecie, zagubionej w labiryncie nieuczciwej współpracy, mackach mobbingu, która trochę nie ma odwagi, trochę boi się zawalczyć o swoje prawa. To powieść, w której codzienność przybiera kształty bohomazów nierzadko stając się pustką, bezgraniczną tęsknotą za czymś zupełnie normalnym, zwyczajną koleją rzeczy.

 

Polecam i to bardzo!

 


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję autorce, Urszuli Smoktunowicz :)

 


 


17:40, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 sierpnia 2016

 

 

 

„Język to więcej niż słowa, więcej niż syntaktyka i semantyka.

Język to jest granie słowami, podwójnym znaczeniem.”

Janusz Leon Wiśniewski


 

 

Wydawnictwo Znak Litera Nova

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 268

Książkę znajdziecie:

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,10244,Siedem-lat-pozniej

 

Liczba siedem dla każdego może mieć inny wydźwięk, znaczenie, inną wartość. Może być, jak talizman, liczba przynosząca szczęście, albo pecha, przypominająca o jakimś zdarzeniu. Siedem lat, to też długo. Wiele może się przecież w tym czasie wydarzyć.

 

Szczera, ciekawa i bardzo intymna rozmowa dwojga przyjaciół, którzy po siedmiu latach od premiery „Arytmii uczuć” spotykają się ponownie, by porozmawiać praktycznie na każdy temat. Świat nie ma przed nimi tajemnic. Wywiad, to określenie na wyrost, to rozmowa. Już pierwsze pytania świadczą o ich zażyłości, przyjacielskich relacjach, swobodzie wypowiedzi, lekkości i bezpośredniości, której jednak wielu tym podobnym pozycjom brakuje.

 

 

Źródło: Internet

 

Szanuję Dorotę Wellman, jako znakomitą, niesztampową, charyzmatyczną dziennikarkę. Kobietę, która nie wstydzi się swej ekscentryczności i tego, że mówi wprost, bez obaw używając słów wpisujących się w kanon wulgaryzmów. Cenię jej niezależność i za styl bycia. Tego, że nie próbuje upodabniać się do kogoś, kim nie jest, tylko dlatego że panują jakieś powszechne trendy, czy mody na bycie pięknym, młodym, szczupłym. W książce również nie boi się zadawać pytań często, mogłoby się nam wydawać niewygodnych, osobistych, takich, których nie uchodzi zadać, bo z tego będzie przecież materiał do książki.

 

 

Źródło: Internet

 

Janusz Leon Wiśniewski, rozmówca Doroty, to człowiek niezwykle obyty, mądry, no i powiedzmy przystojny, w zależności od gustu. Dzięki tej szczerej rozmowie dowiedziałam się mnóstwa interesujących rzeczy o autorze, którego uwielbiają tabuny kobiet na całym niemal świecie. Absolutnie nie wiedziałam, iż autor nosi tytuł profesora nadzwyczajnego z dziedziny chemii i informatyki. Od dwudziestu dziewięciu lat pracuje w jednej i tej samej firmie we Frankfurcie nad Menem w Niemczech. W książce Wiśniewski opowiada o swojej mentalności niemieckiej, jak wsiąkł w tę społeczność, czy w ogóle mu się to udało. Opowiada o tym, jak Niemcy Polaków, w czym pomogło mu zaaklimatyzowanie się w niemieckiej firmie. Nawiasem, chciałabym, aby w Polsce pracodawcy podchodzili do swojego pracownika podobnie jak w Niemczech, gdzie: „Pracodawca szanuje pracobiorcę. A pracobiorca jest chroniony niezwykle szczelnie przez radę zakładową.” U polskiego pracodawcy jeszcze w większości przypadków dużo brakuje do należytego pracownikowi szacunku. Jak na wieść o tym, że pisze książki reagowali jego współpracownicy, szefostwo, co wcale nie przyszło tak szybko? Te wieści dochodziły do nich stopniowo, z lekkim niedowierzaniem.

 

Co może niektórych również zdziwić, czytając ową pozycję, że autor największą popularnością cieszy się na rosyjskim rynku wydawniczym. A wydawany jest w osiemnastu krajach min. w Chinach, Włoszech,Turcji, Holandii, Belgii, Rumunii, Chorwacji, Słowacji, Czechach, na Węgrzech, Ukrainie, w Bułgarii, Albanii, Wietnamie, na Litwie, Łotwie, Armenii i właśnie w wymienionej wcześniej Rosji.

Pisarz wspomina swoją pierwszą miłość, opowiada o swoich poglądach wciąż lewizujęcych na sprawy aborcji, in vitro, ale też dotyka kwestii wiary, polityki, min. dlaczego wstydzi się za jednego z polskich europarlamentarzystów, dotyka spraw bardzo intymnych opowiadając o spostrzeżeniach na temat seksu, współpracy z profesorem Izdebskim, gdzie najlepiej mu się kontempluje, odpoczywa. No i w końcu wyjawia, jaki jest jego ulubiony typ kobiety i jak to naprawdę jest z tabunami fanek :)

 

Bardzo mi się spodobał w tej rozmowie brak skrępowania, czy powściągliwości na niektóre tematy. Jeśli rozmówca nie chciał, grzecznie odmawiał udzielenia odpowiedzi na dane pytanie. Poza tym, dobra komunikacja, zrozumienie, szacunek do drugiej osoby.

 

„Siedem lat później” to lektura lekka i przyjemna. Można się z niej dowiedzieć nie tylko ciekawostek związanych z życiem na emigracji polskiego autora, ale przede wszystkim jak ciekawym, mądrym, wrażliwym, obytym i nader skromnym jest On człowiekiem.

Muszę przyznać, że dzieląca mnie od pana Janusza tak wielka różnica wieku w żaden sposób nie przeszkadza mi, by ze szczerością przyznać, iż pod wieloma Jego poglądami mogę śmiało się podpisać, szczególnie jeśli chodzi o wolność wyboru kobiety co do zabiegu aborcji, o którym mówi również w kontekście Niemiec, przytaczając prawa Niemek, czy te dotyczące odpowiedzialności księży za swoje występki.

 

Książkę czyta się szybko. Polecam wszystkim, którzy lubią nie tylko tę formę wypowiedzi, ale również wszystkim wiernym fankom Janusza L. Wiśniewskiego.

 

Wydawnictwo Znak Literanova podarowało mi egzemplarz recenzyjny, za który bardzo serdecznie dziękuję, a Was zachęcam do udziału w akcji związanej z książką i przygotowaną specjalnie od wydawnictwa. Szczegóły poniżej :)

 

 

 

 

 

Co dziś zrobiliście, aby za siedem lat Wasze relacje z bliskimi były tak samo szczere, trwałe i wartościowe? Niech brak czasu, zasięgu i odległość, jaka Was w tym momencie dzieli nie będą wymówką! Potrzeba tak niewiele, aby pielęgnować, a nawet odnowić utraconą przyjaźń!

Wciąż zastanawiacie się, jak wykonać pierwszy krok? Pomożemy Wam w tym! ⬇ ⬇ ⬇
CO ZROBIĆ?


➡ wykonaj selfie lub inne zdjęcie z karteczką „Siedem lat później”, którą znajdziecie tutaj: http://bit.ly/SpotkaniePoLatach_SiedemLatPozniej

 


➡ udostępnicie je na swoim Instagramie lub Facebooku,


➡ wytypujecie przyjaciela, z którym chętnie spotkalibyście się za siedem lat,


➡ dodacie hasztagi #spotkaniepolatach i #polatach.


IDEA

idea akcji narodziła się z potrzeby, jaką jest podtrzymywanie i pielęgnowanie przyjaźni.


INSPIRACJA


naszą inspiracją byli autorzy książki „Siedem lat później” – Dorota Wellman i Janusz L. Wiśniewski, którzy po siedmiu latach wrócili do przerwanej rozmowy i podjęli na nowo fascynujące tematy – od miłości i radości życia, przez pasję, życie na emigracji, receptę na szczęście, aż po politykę.

 

14:13, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 sierpnia 2016

 

 

 Wydawnictwo Czwarta Strona

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 351

Książkę znajdziecie:

http://www.ravelo.pl/dobra-matka-malgorzata-rogala,p100440787.html

 

 

Nie jest tajemnicą, że „Dobra matka” jest kontynuacją „Zapłaty”. Nie jest tajemnicą, że autorka również tutaj, w drugiej części zostawiła sobie niedomkniętą furtkę, jeśli chodzi o kilka istotnych wątków i uraczy nas jeszcze trzecią częścią. Tak wspaniale dopracowane książki czyta się z wielką przyjemnością i z równą przyjemnością poleca się je czytelnikom. To już czwarta na koncie autorki, i kolejna budząca zachwyt odpowiednio dobranym słownictwem - w zależności od chwili, sytuacji, czy bohatera, wszelką poprawnością językową, idealnie dopasowaną charakterystyką postaci, znajomością słownictwa typowego przy prowadzeniu policyjnego śledztwa, no i tematyka, jaką autorka porusza w swojej książce - budzi pewien niepokój, strach oraz powszechną dyskusję, zazwyczaj po tym, jak się coś wydarzy - łatwo pokazuje się w sieci swoją prywatność, trudniej ją ukryć, czy wyzbyć się obłędnej mani, że muszę się przecież światu i znajomym pochwalić, jaka to jestem ładna, mądra, jakie mam piękne i idealne dzieci, gdzie pracuję, chodzę do szkoły, w jakich miejscach bywam poza pracą. To niestety „choroba” naszych czasów. Media społecznościowe wciąż kuszą coraz to nowszymi aplikacjami, wystarczy jeden klik z uśmiechem na ustach i już wiadomo, gdzie i z kim jesteśmy. A skutki takiego działania potrafią być niestety nieodwracalne. Dlatego autorka już na okładce przestrzega: „Pilnuj swojej prywatności.”

 

 

 Źródło: Internet

 

Wraca moja ulubiona para policjantów, Agata Górska i Sławek Tomczyk. Tym razem ich działania skupią się na śledztwie wyjaśniającym okoliczności śmierci dwóch młodych kobiet. Ale, po kolei.

W Lesie Kabackim młody mężczyzna spacerujący z psem odkrywa ciało kobiety. Denatką okazuje się Paulina Zdunek. Matka samotnie wychowująca kilkuletnią córeczkę. Przyczyna śmierci? Strzał w klatkę piersiową z bardzo bliskiej odległości. Wszelkie okoliczności wyjaśniające zaprowadzą śledczych poniekąd do Heleny Dobosz, która nota bene okaże się znajomą Agaty jeszcze z czasów studenckich. Okazuje się też, że Dobosz już wcześniej próbowała kontaktować się z policjantką, mając pilną sprawę, o której chciała koniecznie z nią porozmawiać.

Helena to luksusowa prostytutka, swoje ciało sprzedaje tylko wybranym mężczyznom, o określonym statusie społecznym, będącym przy kasie. Ma już swoich stałych klientów, chociaż w przeszłości bywało różnie. Przede wszystkim uciekła z domu rodzinnego przed bardzo apodyktycznym ojcem. Tak trafiła do Holandii. Tam życie nie było dla niej łaskawe. Musiała szybko zarobić duże pieniądze. Wróciwszy do kraju poszła na studia. Miała artystyczne upodobania i talent do różnorodnych projektów. Takim sposobem nauczyła się projektować bardzo wysublimowaną biżuterię. Co ją łączy z denatką? To właśnie Lena, jako dobra sąsiadka i koleżanka załatwiła Paulinie pracę w jednej z agencji ochroniarskich. Śmierć Pauliny odbije się na Lenie. Uświadomi sobie, jak niewiele wiedziała o tej skromnej i lubianej dziewczynie, matce, która samotnie musiała wychowywać córkę. Wielu nie wiedziało, jaką kobietą, ale przede wszystkim jaką matką była Paula. Wiedział za to świat wirtualny, a konkretnie facebookowa grupa, w której matki dyskutowały o swoich dzieciach, problemach, chętnie dzieląc się publicznie mnóstwem zdjęć swoich pociech.

 

Śledczy skupią swoją uwagę na osobie Pauliny, jej znajomych, współpracownikach. Tuż przed śmiercią, denatka otrzymała z nieznanego numeru wiadomość sms-ową. Jej treść budziła zdziwienie i wiele znaków zapytania: „Bądź dobrą matką”. Cóż to właściwie mogłoby oznaczać? Nie dbała o swoją córkę, a może się nad nią znęcała? I kto mógłby o tym wiedzieć, przecież Paulina nikomu się z niczego nie zwierzała w cztery oczy?

 

 

 

 

Autorka nie daje też odpocząć swojej głównej bohaterce, Agacie, dla której przeszłość zacznie kłaść się nawet cieniem na prowadzone śledztwo. Osoba doktora Mazura i jego upodobań, zboczeń, przewinie się jako jeden z podejrzanych w sprawie. Za to niewiele będzie o poznanej w „Zapłacie” przyjaciółce Agaty, Justynie. Wiadomo tylko, że pilny wyjazd zmusi ją do oddania po opiekę przyjaciółki swojego psa, Vincenta. Za to relacje między Górską a Tomczykiem zaczną trochę bardziej nabierać kształtów. Mam nadzieję, że w trzeciej części nabiorą wyraźniejszych rumieńców.

Dokąd i do kogo zatem zaprowadzi śledztwo? I tutaj wielki ukłon do autorki. Przyznam bez bicia, że do końca nie wiedziałam, kto jest mordercą. Tak wplotła kryminalną intrygę i zagadkę, że trudno się domyśleć. Nie ma tu jednoznaczności i to właśnie ona podnosi wartość napisanego przez Rogalę kryminału.

 

 

Źródło: Internet

 

„Dobra matka”, to bardzo dobrze dopracowany kryminał, z zaskakującym i ciekawym zakończeniem. Można by się nawet pokusić o określenie – niedokończeniem. Sprawnie scharakteryzowani bohaterowie. Całość jest napisana bardzo lekko, z poszanowaniem słowa, jak najbardziej poprawną polszczyzną. Osnowa fabuły nie skupia się tylko na śledztwie, ale też na codzienności i tematyce, o której często się nie myśli.

Gdzie w okazywanej przez siebie prywatności leży granica? Ile jesteśmy w stanie pokazać swojego świata? To bardzo konkretne pytania, które skłaniają do głębszej refleksji, ale przede wszystkim do zachowania zdrowego rozsądku. Ten instynkt powinien się w nas obudzić zanim cokolwiek pokażemy, by nie stało się to przyczyną jakiejś tragedii.

 

Myślę, że każdy z nas powinien sobie zadać te pytania, przemyśleć pewne kwestie. A ten znakomity kryminał polecam wszystkim jego koneserom!

 

 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję:

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 Moją recenzję "Zapłaty" mogliście poznać tu:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/07/Zaplata-Malgosi-Rogali-Wydawnictwo-WAB.html

 

 

 

16:47, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi