Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
wtorek, 31 maja 2016

 

 

 

 

Drogie Dziewczynki! Drodzy Chłopcy!

Świat wierszyków nie jest wam obcy,

więc zapraszam Was do podróży

(która nie będzie się Wam dłużyć)

po stronicach tejże książeczki,

gdzie mieszczą się liczne bajeczki.[...]”

 

Autorka – Dorota Frątczak – zaprasza małych czytelników w swoją podróż po kartach niezwykle ciekawej książeczki, dźwięcznej, rymowanej i co najważniejsze – wierszowanej! Poezja jest jedną z nielicznych form, która tak fantastycznie dociera do dzieci. Cieszy mnie fakt, że autorka pokusiła się o przedstawienie przygód swoich bohaterów właśnie w ten sposób.

 

W wierszykach znajdziecie ich dzielnych, mądrych i wesołych bohaterów, którzy nie tylko poznają świat od strony codziennych trosk, ale również zabierają nas w ciekawe podróże do niezwykle interesujących i magicznych miejscowości. To wspaniały pomysł, aby ciekawostki, legendy i pogłoski związane z mniej znanymi miejscami w Polsce przekazać właśnie w wierszach, jak np. o Pile, Świeciu, Chalinie, Koninie.

 

Siwek”

 

Oto wielka jest nowina!

Koń się wybrał do Konina –

koń nad konie, stary Siwek,

co to miał srebrzystą grzywę.

 

Siwek chciał na stare lata

zwiedzić choć kawałek świata,

bo w niewielkiej żył stadninie,

co mieściła się w Chalinie.

[…]

 

 

 

 

„Świecie”

 

Czy wy wiecie, czy nie wiecie,

że jest na tym cudnym świecie

miasto, które zwie się Świecie

i że w Polsce je znajdziecie –

właśnie w Polsce, w naszym kraju,

w którym żyje się jak w raju?

Świecie, tak to jakoś wyszło,

położone jest nad Wisłą,

nad największą w Polsce rzeką,

i to jeszcze niedaleko

tego cudownego miasta,

które pod niebo wyrasta

gotyckimi zabytkami

i częstuje piernikami.

[...]

 

Mądre, dowcipne, zabawne, z rymem, rytmem, swoją muzyką, bo czytając te wierszyki ma się wrażenie, że można je po prostu śpiewać, albo wygrywać im melodie. Te wiersze czarują, są wręcz magiczne. Gwarantuję, że i dorośli się w nich odnajdą, a już na pewno darzyć zaczną wielką sympatią.

 

Psotny Irek”

 

W wiosce zwanej Wyszomirek

mieszkał sobie mały Irek.

Niezły z niego był gagatek,

ancymonek, urwis, kwiatek.

 

Irek niezły miał tupecik,

jak coś zdziałał, to dla hecy.

Świetnie szargał wszystkim nerwy,

i tak ciągle, tak bez przerwy.

 

Chłopiec rwał się do roboty,

wciąż wymyślał różne psoty.

Bawił przy tym się wspaniale,

wyśmienicie, doskonale.

 

Dnia pewnego wyszła draka:

pan policjant się rozpłakał,

Irek zwędził mu lizaka,

po czym szybko dał drapaka.

 

Sąsiadowi w sadzie pomógł,

i cichutko, po kryjomu,

zjadł mu wszystkie dobre śliwki,

a zostawił robaczywki.

 

Lekarzowi do nogawki

poprzystawiał raz pijawki.

Lekarz przez to stracił zdrowie

i się znalazł w wariatkowie.

 

A największe Irek pole

do popisu miał w swej szkole.

Jakie cuda w niej odstawiał,

co wyczyniał, co wyprawiał!

[...]

 

 

 

„Pracuś Jacuś”

 

– Nie mam czasu, nie mam czasu –

tak wciąż mówił w domu Jacuś.

Ktoś by myślał, że to pracuś,

skoro ciągle nie miał czasu.

 

Jacuś pracował z zacięciem,

zawsze jakieś miał zajęcie,

i to bardzo, bardzo ważne,

nigdy głupie, niepoważne.

 

– Na głupoty szkoda czasu –

tak zwykł mawiać pracuś Jacuś,

uważając za głupotę

każdą porządną robotę.

 

Chłopiec nigdy więc nie sprzątał

w swoich własnych czterech kątach,

nie wynosił z domu śmieci,

jak to robią inne dzieci.

 

Nie zabawiał swego brata,

choć go o to prosił tata.

Nie wychodził na dwór z psami,

bo nie słuchał próśb swej mamy.

 

Za to chętnie zbijał bąki,

robił sobie z włosów strąki,

dłubał w nosie, dłubał w uszach,

z sofy prawie się nie ruszał.

[…]

 

 

 


Wiele jest takich pięknych wierszy w tej książeczce. A co najważniejsze, i tutaj dzieci oprócz czytania będą miały frajdę, by móc się wykazać kolorując ilustracje – kolorowanki, które się w niej znajdują, autorstwa Emilii Krajewskiej i Agnieszki Kazały. Piękne i bardzo wartościowe. Ja, oprócz patronatu medialnego mam swój wkład na tyle okładki, gdzie znajdziecie moją rekomendację.

 

 


 

 

 

 

Polska jest piękna, poezja jest piękna!

 

Pakujcie walizeczki i zabierajcie się w podróż do pięknej krainy poezji!

 

 


Polecam całym sercem!


 

Za możliwość patronatu medialnego, zapoznanie się z książką dziękuję:

 



 


 

 

 Wydawnictwo EKWITA

 Rok wydania: 2015

 Ilość stron: 50

 

To książeczka ciekawa pod wieloma względami. Nie jest typowym przewodnikiem. To książka łącząca wiedzę z dobrą zabawą. I myli się ten, kto myśli, że tylko dla dzieci, czy młodzieży. Gwarantuję, że i dorośli znajdą w niej wiele interesujących wiadomości, czy ciekawostek z historii dotyczącej Stolicy Apostolskiej, czyli najmniejszym państwie świata.

 

Autorka od wielu lat żyje i działa na rzecz Polonii włoskiej w Bolonii. Tam jest nauczycielką języka polskiego, prezesem Stowarzyszenia „Na głos” oraz redaktorem naczelnym Radia Klik, skierowanego do Polonii i Włochów, zafascynowanych Polską. Ilustracje do książeczki wykonała Maja Lulek. Niezwykle kolorowe i działające na wyobraźnię dzieci.

 

Na pierwszy plan wysuwa się forma treści. O historii Watykanu opowiada czternastoletni Piotrek, którego mama jest Polką, a tata Włochem. Nie ma tutaj niezrozumiałego słownictwa, czy potoczności. Cała książka opisana jest bardzo przyjaźnie, interesująco, a tekst uzupełniany jest dodatkowymi elementami, takimi jak hasła zapowiadające ciekawostki w postaci: "Coś takiego!" oraz "Coś innego...". Dodatkowo znajdziecie przy każdym tekście łamigłówki, kolorowanki, czy dodatkowe zadania „Wykonaj!”, które mają na celu sprawdzić, czy to co czytamy jest dla nas zrozumiałe. Na końcu publikacji znajdują się dwie plansze z puzzlami, kilka stron z elementami do wycięcia oraz mały słowniczek wyjaśniający nowe słowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie ma tu suchych faktów, a całość to znakomita kopalnia wiadomości z dziedziny historii, geografii, czy historii sztuki. Myślę, że gdyby ta pozycja była dodatkową pomocą naukową w szkole, to byłby to znakomity pomysł. Bo wzbudza ona nie tylko ciekawość dzieci, ale i nas dorosłych. A dzieci mają dodatkową frajdę, jeśli mogą wykonać zadania dodatkowe, trochę pogłówkować, użyć własnej fantazji, czy wyobraźni.

 

 



Watykan. Najmniejsze państwo świata skrywa wiele tajemnic, które dzięki tej książce poznamy od źródełka.


Warto zapoznać z nimi nasze pociechy. W końcu to czysta przyjemność wyruszyć w małą podróż, chociażby


tylko na kartach książki.


 

 

 

 

 

 

 

Ważne!



Z każdej sprzedanej książki 2 złote jest przekazywane na Fundusz Dzieci Osieroconych


Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

 

 



Za możliwość zapoznania się z egzemplarzem recenzenckim dziękuję Wydawnictwu:




poniedziałek, 30 maja 2016

 

 

Kochani!

Tak, jak obiecałam, przed nami kolejny konkurs w związku z moim patronatem medialnym nad książką pani Urszuli Kędzia "Ja zołza". Recenzję książki poznaliście już kilka dni temu na blogu.

Pani Urszula to kobieta silna, wrażliwa i spełniona, nad wyraz doceniająca uroki życia, propagatorka zdrowego stylu życia. W swojej książce opisuje zmagania z trudną i ciężką chorobą. Pod koniec opowieści autorka pisze List do Życia. Wasze zadanie konkursowe będzie takie samo.

 

 

Co napiszecie swojemu Życiu? Co o nim myślicie? Jak Je potraktujecie?

Jak zawsze, interpretacja tematu dowolna.


Na odpowiedzi macie ponad dwa tygodnie czasu.

 

Konkurs zaczyna się dzisiaj, tj. w poniedziałek 30 maja b.r.,

a kończy w środę 15 czerwca b.r.


Oczywiście odpowiedzi udzielacie w komentarzach pod postem, pamiętając o tym,

by zostawić do siebie adres e-mail. Koniecznie!

 

Będzie nam miło, jeśli polubicie nasze profile na Facebooku:

pani Urszuli - Świat Od Zaplecza: https://www.facebook.com/swiatod.zaplecza?fref=ts

i mój - Recenzje Agi.

 

Udostępniajcie, zapraszajcie znajomych :)

 

 

Nagroda - dwa egzemplarze :)

 


 

Wydawnictwo Armagraf

Ilość stron: 93

 

Dzień Dziecka przed nami. Czas na kolejną pozycję dla wymagających czytelników, jakimi bez wątpienia są dzieci. Książka to prezent doskonały. Poznawanie świata przez czytanie jest dla nich nie tylko wyzwaniem, ale i przyjemnością. Tym bardziej, że i w tej książeczce dzieci mogą nie tylko poznawać otoczenie przez rymowane wierszyki, ale i kolorować wedle własnej kreatywności i uznania.

Autorką poniżej pozycji jest pani Barbara Śnieżek, która gościła już na łamach mojego bloga swoimi dwoma poprzednimi tomikami wierszy, lecz przeznaczonych dla czytelników starszych: „Powrócę echem" i „Cieszmy się chwilą". Pani Barbara dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Tarnowie. Ukończyła studia matematyczne, założyła rodzinę i zamieszkała w Rzeszowie, z którym to miastem związana jest cały czas, między innymi należąc do Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Rzeszowie. Babcia trójki wnucząt i to im autorka dedykuje wierszyki.

Ilustracje – kolorowanki do książeczki wykonała pani Emilia Wołoszyn, znana rzeszowska malarka, także członkini Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Rzeszowie.


"Babcia Basia kleci wierszyki dla dzieci" to książka wyjątkowa, odpowiednio przystosowana do wieku dziecka, podzielona na trzy rozdziały:
Rozdział I „Na bajkowej łące", przeznaczony głównie dla najmłodszych.
Rozdział II „Bądź mądrą sową", dla dzieci szkolnych z młodszych klas.
Rozdział III „Kwiat przyjaźni", raczej dla starszaków.


Staś oczywiście poleca!


Wszystkie te wiersze uważam za znakomite. Czytając uśmiecha się po prostu buzia. Rymowanki nadają im odpowiedni szyk, dźwięk, rytm, są niezwykle plastyczne i mądre.


„Na bajkowej łące"
Na bajkowej łące
łódką z kartoniku
płyną sobie brzdące
czyniąc wiele krzyku.
Włoski rozwiewane
zefirkiem troszeczkę,
buźki roześmiane
śpiewają piosneczkę.
A nad nimi ptaszki
wciąż krążą w kółeczko -
to świetne igraszki
nad tą kwietną rzeczką.
[...]

Uczą empatii, szacunku, ogólnej wrażliwości na piękno świata, rzeczywistości. Myślę, że przez te wiersze można dzieci oderwać od komputera, zachęcić je do szukania w sobie chęci niesienia pomocy innym, słabszym, ale też otworzyć się na drugiego.

„Mały piesek"
Widzieliście tego pieska
malutkiego, kudłatego,
który z dziećmi chce zamieszkać,
by się bawić w chowanego?
Właśnie siedzi tam w schronisku
i ma bardzo smutną minkę,
czeka biedny w przytulisku
na chłopczyka lub dziewczynkę.
Do schroniska przyszedł Adam,
spodobał się piesek mały,
więc pomyślał: Teraz ja dam
mu opiekę przez dzień cały.
Lecz pamiętaj chłopcze drogi,
pies nie tylko do zabawy,
nim go weźmiesz w swoje progi,
zastanów się. Słuchaj rady!
Rano trzeba z nim pobiegać,
nakarmić go i napoić,
obowiązków tych przestrzegać,
musisz swój czas dlań wykroić.
Chłopczyk sobie pieska zabrał,
razem w domu zamieszkali,
o kundelka Adaś zadbał -
wzajemnie się pokochali.
Teraz piesek jest wesoły,
lubi ciągle czynić psoty,
czeka grzecznie, gdy ze szkoły
Adaś wraca - on wie o tym.
[...]

To oczywiście fragmenty. Całość znajdziecie w tej niezwykłej, interesującej pozycji. Natomiast urzekł mnie wiersz „Deklaracja Praw Dziecka". Uważam, że ten wiersz powinien znaleźć się w każdej polskiej szkole i nie tylko. Pamiętajmy, że dobro dzieci jest najważniejsze. Sami nimi byliśmy. Pozwolę sobie przytoczyć go w całości.

„Deklaracja Praw Dziecka"
Każde dziecko ma swe prawa,
deklaruje to ustawa
i tak jest na całym świecie.
Czy wy, dzieci o tym wiecie?
I nieważne pochodzenie,
rasa, płeć, język, wyznanie
lub poglądy, stan majątku
nie stanowią tu wyjątku.
Dobro dziecka najważniejsze -
to w tym wszystkim najpiękniejsze.
Nikt nie będzie zawiedziony
ze szczególnej tej ochrony.
Uchwalono więc zadanie:
Rozwój dziecka w pierwszym planie;
umysłowy i fizyczny,
i moralny, i społeczny.
Kiedy dziecko się urodzi,
swe nazwisko dać się godzi
i jak to jest w obyczaju
zapisać je w własnym kraju.
Dziecko, matkę trzeba chronić,
przed krzywdami ich obronić
i zapewnić im leczenie,
mieszkanie i wyżywienie.
Gdy ich męczą niesprawności,
nie mówimy o litości -
na zawsze im zaręczymy,
że opieką otoczymy.
By w miłości się rozwijać,
państwo musi dzieciom sprzyjać
i zapewnić godne środki
dla rodziny, czy sierotki.
Twa nauka i zabawa
są bezpłatne. Ważna sprawa
byś był mądry, kulturalny,
pożyteczny i moralny.
Ochronę ci zapewniamy,
w tym pierwszeństwo zawsze damy.
Możesz liczyć też na pomoc,
wykluczamy każdą przemoc.
Pracy dzieciom też nie szukaj,
dla nich ważna jest nauka.
Chrońmy dzieci przed wyzyskiem,
okrucieństwem i uciskiem.
Dobry przykład im dawajmy,
przyjaźni ich nauczajmy,
tolerancji i braterstwa,
zrozumienia, dobra, męstwa.
Aby pokój był na świecie,
tego pragnie każde dziecię.
Niech się zdrowo rozwijają
i ku dobru wciąż zmierzają.
Prawa dzieci są chronione -
masz ustawą zapewnione,
zapisane w Deklaracji
w całym świecie - nie bez racji.

Wiersz napisany na podstawie
Deklaracji Praw Dziecka

 

Zachęcam do tego, by w tę książkę zaopatrzyć dziecko. Jest nie tylko ciekawa, ale mądra.

Ten egzemplarz trafi w wyjątkowe miejsce.

  

Z tego miejsca pragnę podziękować autorce za zaufanie i w imieniu dzieci z GB w Kęsowie za niezwykły prezent. 


Książkę znajdziecie tutaj:

http://armagraf.otwarte24.pl/39,Barbara-Sniezek-Babcia-Basia-kleci-wierszyki-dla-dzieci


 

 Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 98

Wydano w maju 2016 r.

Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, zatem pora na kilka pozycji właśnie dla naszych kochanych pociech. Zaczynam od pozycji, której mam przyjemność i okazję patronować medialnie. Dodatkowo kilka moich zdań na temat książeczki znajdziecie na tyle okładki.

Śmieszka, Sysi, Artur, ślimak, sroka i wiele innych wspaniałych postaci niezwykle intrygującej propozycji nie tylko, jak się okazuje dla dzieci. W książeczce autorstwa Magdaleny Laski poznajemy sympatyczną żabkę i jej trochę mniej sympatyczną przyjaciółkę żmiję Sysi. Czy taka przyjaźń jest w ogóle możliwa? Jak najbardziej! W bajkach, wszystko jest możliwe!

 

Staś również poleca!

 

Śmieszka, to mała żabka. Nie bez powodu się tak nazywa. To dosyć rzadki gatunek płazów z rodziny żabowatych. Śmieszka, to główna bohaterka bajki. Za wszelką cenę zapragnie dotrzeć na Żabią Wyspę, do rodziny. Przy okazji pozna żmiję Sysi. Pomoże ona dotrzeć Śmieszce na Wyspę, ale jak to w bajkach nie obejdzie się bez przeszkód, a i tam, jak się okaże, czeka na nie nie lada wyzwanie. Trzeba skryć się przed niebezpiecznym bocianem i wykonać wyrok żabiego sądu, na którym Sysi zostanie oskarżona o coś, czego nie powinna zrobić. Co takiego się wydarzy?

 

Niezwykłe przygody małych bohaterów, w które autorka sprytnie wplotła pewną tajemnicę związaną z podziemną komnatą. Do tego widmo zagłady Żabiej Wyspy, przed którą należy ją prędko uratować. Każdy zwierzak będzie miał w tym udział. O co chodzi i kim jest żabka Artur?

 

 

 

 

Pomysłowa, ciekawa, z humorem, ale i mądrym morałem „Tajemnica Żabiej Wyspy” zabierze wszystkich w świat zwierzęcych problemów, trosk, radości, ale i ważnych wyborów. Autorka pokazuje cechy prawdziwej przyjaźni, wspólnej walki, mobilizacji o dobro i przetrwanie jednego z wielu odcinków przyrody, też ważnego i cennego.

 

Dodatkowym atutem książeczki są obok fascynującej przygody przepiękne ilustracje, autorstwa Marty Kowalskiej. Skromne, ale barwne oraz kolorowanki do pokolorowania przez dzieci, wedle własnej wyobraźni, a ta wiadomo bywa kreatywna.


 

 

 


 

 

 

 

Pozycja, którą szczerze polecam!

 

 

Za możliwość zapoznania się z pozycją, patronat medialny dziękuję:



 

 

Książeczkę znajdziecie również:

http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/glowna/103-tajemnica-zabiej-wyspy.html

 

Wydawnictwo MaMiko

Ilość stron: 34

Premiera: maj 2016

 

 

Cóż to za tytuł? Przekorny? Być może, ale taki jest właśnie Piotr Barański. Nieprzewidywalny.

To już piąty tomik w dorobku autora wydany w dość krótkim czasie, ale myślę, że nie to jest ważne. Po raz kolejny bowiem poeta daje dojść do głosu swoim emocjom, refleksji, znacznie ujawniając swoje uczucia, odczucia, a nawet opisując otaczającą rzeczywistość, którą wytyka palcami, uświadamiając nam, jak bardzo potrafimy popaść ze skrajności w skrajność, otaczać się przedmiotami tracącymi na znaczeniu, sztucznością, fałszywością, często przywdziewając maski.

 

Zatem, o czym jest to tomik? O życiu.

Tym razem autor odszedł od poezji pełnej wyimków. Tutaj znajdziecie wiersze o dłuższej formie – inaczej niż to było dotychczas, ale przede wszystkim poezję, która w strofach i wersach zawiera bardzo ważne przesłanie, czy myśl, która powoduje, że się człowiek zatrzymuje, chociaż na chwilkę. Wiersz otwierający tomik wysupłuje z istoty poezji to, co najważniejsze dla samego tworzącego:

 

„Krągłości”

Bóg był odważny, kiedy powierzał poezję ludziom.

(Albo przeprowadził o tym zbyt krótki wywiad środowiskowy

wśród siebie.) Teraz nie żąda zwrotu. Nasza. Wchodzisz

w nią czasami z brutalnością kogoś, kto sprawdzał ziemię,

zanim uznał, że jest odpowiednia dla ciał. (Uwierzyliśmy mu:

mógł być Bogiem albo, też przykładowo, nie istnieć.) Wiersz,

który ma w składzie nawiasy jest bardziej bezpieczny dla świata,

lepiej chroniony dla siebie i przyjemnie zaokrąglony dla nikogo, chyba że

to nie pomaga.

 

Poezja jest nadwrażliwością, a czy Bóg faktycznie był odważny, kiedy powierzał ją ludziom? Zapewne. Bo, to co wydaje nam się proste, wcale takie być nie musi. O poezji jeszcze nie wypowiedziano ostatniego słowa, nie postawiono przy niej ostatniej kropki. Poezja ma wzruszać, poruszać, wzbudzać zainteresowanie, bo czym jest Wiersz, który ma w składzie nawiasy jest bardziej bezpieczny dla świata”? Czy to, że trafia do wyobraźni?

 

Ile jest w tej poezji prawdy uniwersalnej, odpowiedź znajdziecie w wierszu „Art”. Znakomicie oddający klimat naszych czasów. Codzienności wypełnionej pustymi frazesami, galerią bilbordów, z której sztucznie wyimaginowana rzeczywistość często kłóci się z naszym wewnętrznym poczuciem bezpieczeństwa?

 

„Art”

Upraszczam, mówiąc: galeria billboardów.

Dużo widać nawet z przepełnionych autobusów.

Musicie lepiej się czuć, stojąc jako tłum niż jako wy.

Upraszczam, mówiąc: galeria billboardów,

tym bardziej, że eksponowana jest też reszta:

więcej i mniej, kilka rzeczy pośrednich.

Łatwo mi interpretować puste ściany lub zamknięte usta.

Nadal nie znam się na billboardach. Nie wiem, czy są dobre.

 

Po tym wierszu powinniśmy zadać sobie podstawowe pytanie o sens naszego bytu, wartościach, które stawiamy ponad wszystko. Czy faktycznie pośredniość, sztuczność, przywdziewanie masek, o której mowa w wierszu jest tym, czego chcemy?

 

Żeby dopełnić i oddać klimat tomiku, przeczytajcie również moją krótką rozmowę z Piotrem Barańskim. W „Znowu”, głosu autora jest dużo. Buntuje się, zmusza do refleksji, balansuje emocjami.

Co o swoim piątym tomiku mówi sam autor?

Zapraszam na rozmowę.

 

Piotrze. Piąty tomik. Idziesz jak burza ;) Tytuł „Znowu”. Czy to „Znowu” wyszło Ci przypadkiem, czy może świadomie, bo „znowu” wracasz, po dosyć krótkiej przewie na łono poezji?

 

Oczywiście, że to świadomy zabieg, wszystko jest u mnie świadome, nawet jakieś nieudane frazy są, ma się rozumieć, świadome, w jakimś wyższym celu podjęte, tak, tak (śmiech). „Znowu”, bo znowu, ale nie tylko dlatego. To tomik, w którym otwieram się, pewnie z różnym skutkiem, na nową poetykę – więcej dłuższych niż przeważnie dotychczas wierszy/tekstów.

 

Bóg był odważny, kiedy powierzał poezję ludziom”, to cytat z wiersza otwierającego Twój najnowszy tomik. Myślisz, że trzeba mieć odwagę i trochę samozaparcia, by stworzyć wersy poezji, ale jeszcze takiej, która trafi idealnie w gust odbiorców? Że ci odbiorcy znajdą w naszej poezji akurat to, czego potrzebują? Przyznam Ci się, że cytat mnie bardzo zainspirował i pozwolił na chwilę pomyśleć o poezji, jak o darze, który nie ma się co oszukiwać jest prezentem od Boga dla poszukujących. Po co tak naprawdę Bóg nam zesłał poezję?

 

Był odważny kiedy powierzał ją też mnie (śmiech). Nie powiem nic odkrywczego. Na pewno trzeba być w pisaniu sobą, być wolnym, a jeśli to się spodoba odbiorcom, to wielkie szczęście. Chciałbym, żeby poezja bardziej trafiała do Czytelników, którzy nie są twórcami, a są po prostu odbiorcami, tak jak ma to miejsce przeważnie w sztuce – w filmie, teatrze, muzyce, czy prozie. Odbiorca poezji jest zwykle albo często jednocześnie poetą lub krytykiem, i powstaje nie zawsze smaczny „sos własny”. Wiem, że sprawę upraszczam… Myślę, że Bóg odważnie wręczył nam poezję w takim samym celu jak wiele innych rzeczy – po to, żeby pomóc. A my średnio umiemy nią pomóc sobie.

 

Źródło: Internet

 

Moje odczucia, kiedy czytałam te wiersze były skrajnie emocjonalne. Piszesz o swoich spostrzeżeniach dotyczących otaczającego Cię świata. Miałam wrażenie, że często piszesz o sztuczności, o jakimś naszym ludzkim wewnętrznym zagubieniu. Czy to jest ten właśnie nasz „art”, o którym piszesz w wierszu o tym samym tytule? Aż tak bardzo lubimy otaczać się sztucznościami, przywdziewać maski niedorzeczności, fałszu? Co Cię tym razem zainspirowało?

Wychodzi na to, że inspirowała mnie, najzwyczajniej w świecie, teraźniejszość. Dużo w tej książce odniesień do niej. To rzecz m. in. o ludziach, zagubieniu, komercji i poezji.

 

Co miałeś na myśli pisząc: „Kocham swoje dzieci. Dlatego ich nie robię”? Ile jest w tym wierszu, w tej frazie, czy może stwierdzeniu, intymności? To raczej bardzo intymny wiersz. Przynajmniej ja go tak odbieram.

Ta fraza chodziła za mną przez jakiś czas i w końcu skłoniła do napisania wiersza. Nie mogę zdradzić, czy to ja jestem podmiotem lirycznym. Interpretację też chciałbym pozostawić Czytelnikowi. Myślę, że wiersz, choć może taki sobie – swoją drogą nierówne książki są bardziej, moim zdaniem, prawdziwe, naturalne, życiowe – dotyka głębokich przeżyć, dlatego na pewno może być dla kogoś intymny.

 

Źródło: Internet

 

Dużo umieściłeś siebie w tych wierszach? Swoich zwierzeń, emocji, odczuć?

Odczuć i emocji na pewno dużo. A czy ja zawsze mówię w tych wierszach? Czasami mówię. Innym razem mówi stworzony przeze mnie podmiot, że powiem górnolotnie.

 

Zbyt publicystycznie”, to Twoje zdanie na tematy będące „na czasie”, o których się zrobiło ostatnio głośno?

Tak, trochę tak. Ale myślę, że są tam, tak, wręcz uniwersalne treści. Zapraszam Państwa serdecznie do lektury.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Jeśli chcecie zapoznać się z całą twórczością autora, zapraszam na Jego stronę internetową:

http://piotr-baranski.pl/

Tam też znajdziecie możliwość zaopatrzenia się w tomiki.

11:58, toksiazki12 , Poezja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 maja 2016

 

Wydawnictwo Czarna Kawa, to stosunkowo młode Wydawnictwo,

a startuje z bardzo dobrymi książkami.

 

Premiera 02.07.2016

 

Alan, niedoszły reżyser filmowy, marzy o wolności, wrażliwa artystka Anja nie może pokonać strachu przed publicznym występem, a Patryk chce wreszcie być bogaty. Mimo starań ich życie coraz bardziej zaczyna przypominać tworzony przez Anję obraz, który pokrywa czarna maź. Pogoń za oddalającymi się marzeniami i nieustanne zderzenia z rozczarowującą rzeczywistością stopniowo powodują poczucie coraz większej utraty kontroli nad życiem. Alan nie wytrzymuje napięcia i zabija żonę… Niepokojąca książka o emocjach, naiwności i marzeniach.

 

 Tej właśnie książce będę patronowała medialnie:

 http://wydawnictwoczarnakawa.pl/3122-2/

 

 

 

Premiera 15.07.2016

 

W mieście grasuje seryjny morderca. Działa w sposób wyrafinowany i bezwzględny. Nie pozostawia żadnych śladów oprócz symbolicznych znaków i tajemniczych informacji. Ambitni, ale nie zawsze działający zgodnie z prawem policjanci z wydziału kryminalnego prowadzą intensywne śledztwo, jednak sprawca wciąż ich przechytrza, a potencjalni podejrzani wymykają się z braku dowodów.

Czy uda się zapobiec kolejnym ofiarom i w porę schwytać zabójcę?

Oddech śmierci to niezwykle udany debiut Joanny Bagrij,  ukazujący nam kilka światów – policyjny, biznesowy i artystyczny – oraz ich przedstawicieli, których przypadek połączył ze sobą, komplikując dochodzenie. Dzięki temu przez powieść przewija się plejada barwnych postaci, nakreślonych w bardzo realny sposób, z ich dziwactwami, marzeniami, tajemnicami i bolesnymi wspomnieniami.

 

 

 

Premiera 12.08.2016

 

Życie pechowej emigrantki to książka przedstawiająca skomplikowane i bardzo dynamiczne losy autorki, której niespokojny charakter i odwaga nie pozwalają zadowolić się w życiu byle czym. Opisane historie, przeżyte m.in. wśród ufnych Norwegów, sprytnych Cypryjczyków i pragmatycznych Holendrów, łączą sprawy śmieszne, nieprawdopodobne i straszne. Autorka, która miejsce zamieszkania zmieniała ponad 40 razy i wykonywała ponad 35 zawodów, pracując np. dla mafii na Cyprze, przechodzi ewolucję myślenia i przewartościowuje swoje życie w obliczu tragedii. To opowieść o wytrwałości, odwadze i miłości.

Opisy niektórych wydarzeń ze swoich podróży autorka umieściła na blogu – w książce można jednak znaleźć nowe, nigdy niepublikowane historie, przepełnione ogromną dawką emocji.

Treść wzbogacają zabawne rysunki oraz mapka przedstawiająca miejsca odwiedzone przez autorkę.

A to jeszcze nie koniec jej podróży!

 

 

Zapraszam na stronę Wydawnictwa:

http://wydawnictwoczarnakawa.pl/


piątek, 27 maja 2016

 

Kochani!

 

Seria książek o Bułgarii autorstwa Skarlet i Alberta pojawiły się już na naszych blogach. Teraz mamy, wspólnie z Grażynką z bloga Czytaninka, niebywałą okazję, by patronować medialnie najnowszej pozycji. Wznowionej, uzupełnionej, w zupełnie świeżej szacie graficznej „Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas”. To radość ogromna, a co za tym idzie niespodzianka dla Was!

 

Macie niebywałą okazję do tego, by wygrać jeden z trzech e-booków tej właśnie książki. Ale, jak to w konkursach, liczymy na Waszą kreatywność i inwencję! Z doświadczenia wiem, że tej Wam nie brakuje. Dlaczego warto? Wakacje za pasem, a Bułgaria oczami naszych przewodników jest zupełnie inna niż ta, którą oferują często biura podróży. To znacznie bardziej wartościowa pozycja!

 

Teraz szczegóły.

 

 

 

Do wyboru macie jedno z trzech proponowanych przez nas zadań:

 

  1. Kolaż zdjęć z najciekawszymi Waszym zdaniem miejscami w Bułgarii.

 

  1. Opisać w kilku zdaniach – proponujemy 5-10 zdań – miejsce w Bułgarii Waszym zdaniem najciekawsze, albo takie, do którego chcielibyście się udać – tutaj proszę napisać, dlaczego właśnie tam, albo miejsce w Bułgarii, do którego może trafiliście całkiem przypadkiem, itp.

 

  1. Wymyślić hasło reklamujące serię książek o Bułgarii autorstwa Skarlet i Alberta.

 

Dodatkowo prosimy o polubienie FP:

https://www.facebook.com/Bu%C5%82garia-nie-znana-619688304800524/?fref=ts

 

 

Pamiętajcie, że wybieracie jedno z trzech zadań!

Interpretacja – dowolna!

 

 

Tym razem prace konkursowe wysyłacie na jeden z naszych meili:

czytaninka@onet.pl lub stokrotka954@wp.pl

 

W temacie e-maila wpisujecie: Konkurs Skarlet i Albert.

W treści jedno z trzech zadań, z tymże, proszę na początku napisać, które zadanie wybraliście. Proszę chociaż się z imienia podpisać, żebyśmy wiedziały, do kogo ewentualnie trafi nagroda :)

Jeśli kolaż zrobicie w osobnym pliku, proszę go załączyć do e-maila.

 

Konkurs zaczyna się dzisiaj, tj. 27 maja b.r. o godz 20:00,

a kończy 3 czerwca b.r. o godz. 23:59.

 

I teraz tak.

Zwycięzców będzie w głównej mierze wybierać Skarlet z Albertem. Jako autorzy mają zdanie pierwsze i ostateczne.

Pomocniczo, jeśli zajdzie taka potrzeba, pomożemy razem z Grażynką.

 

Zwycięzcy zostaną poinformowani o nagrodzie meilowo. Na naszych blogach pojawią się wyniki i galeria pokonkursowa! :)

 

Powodzenia!

 

 

Nagroda: jeden z trzech e-booków:

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Wielka Litera

Rok wydania: 2014

Ilość stron: 320

Audiobook:  9 godz. 52 min

 

Hotel to także budynek pełen obcych sobie osób, które oprócz walizek, plecaków i toreb przywiozły także swoje biografie, tak samo nieznane innym gościom jak ich nazwiska i imiona. Być może to właśnie ta tymczasowa anonimowość powoduje, że w hotelach ludzie stają się często zupełnie inni, niż są we własnych domach, mieszkaniach i biurowcach, w których pracują. Niektórzy zachowują się jak spuszczone z łańcucha psy, inni jak wypuszczeni z aresztu więźniowie, jeszcze inni jak rekruci na pierwszej przepustce po przysiędze.”

 

Jeszcze nie miałam okazji czytać czegokolwiek tego autora. I chociaż „Grand” odsłuchałam jako audiobooka, muszę przyznać, że było to dla mnie spotkanie bardzo udane. Zaintrygowała mnie okładka. Nie chcę szkalować natomiast Piotra Grabowskiego, który czytał tę powieść nie tak, jak to powinno być. Niestety, z bólem serca stwierdzam, że nie był do udany odczyt. Tak, właśnie. Pan Piotr potraktował tę powieść, jak odczyt, bez artykułowania w odpowiednich miejscach akcentów, czy emocji. A o to w tym właśnie chodzi. O emocje, która trzeba odpowiednio umieć przekazać. Chłód płynął z Jego interpretacji. Powieść sama w sobie jest dobra. Tyle, albo aż tyle.

 

Źródło: Internet

 

Nie bez powodu przytoczyłam powyższy cytat. Autor skupił się w tej powieści właśnie na życiorysach osób, które zatrzymały się w jednym ze znanych, najlepszych, o wysokim standardzie, sopockich hoteli „Grand”. Jest w nim kilka osób, których biografie mogłyby posłużyć za ewidentny scenariusz filmowy. Co najbardziej mi utkwiło w tej powieści, to język. Prosty, bez ukwieceń, z gwarą, dialektem, czy z charakterystycznym dla zagranicznych gości hotelowych akcentem.

 

Wiele jest historii w tych bohaterach. A my – czytelnicy stoimy gdzieś obok i wysłuchujemy ich, przyglądamy się postaciom, bez komentarza, czy chwili na refleksję. Zasypiamy z nimi, poznajemy ich tęsknoty, marzenia, ból, czy cierpienie po odrzuceniu przez drugą osobę.

 

Źródło: Internet

  

Kim są bohaterowie, goście hotelowi? Słynna dziennikarka, Justyna, którą narzeczony zostawił na sopockiej plaży, a którą to znalazł stary, bezdomny Marian Szczepan Lichota, przez znajomych zwany Lichutkim. Justyna odnajdzie w Lichutkim kompana do rozmów i refleksji o życiu, zwierzając mu się ze swojego cierpienia, kiedy to zazdrosny narzeczony nie tylko ją bił, ale i znęcał się psychicznie, wymyślając jakieś niestworzone historie, oskarżając ją o zdradę. Niemiecki pastor Maksymilian von Drewnitz, którego dziadek zabijał Polaków w pobliskim Stuthoffie. Czy rosyjski biznesmen, który zakochuje się w ukraińskiej, hotelowej sprzątaczce, Lubie nawiasem bardzo wykształconej, znającej kilka języków obcych. Ale to nie wszyscy.


Różni są ludzie, różne są ich koleje losu, a jeszcze inne powody dla których pojawiają się hotelu „Grand”. To miejsce, gdzie faktycznie jest się anonimowym, gdzie można pozwolić sobie na wiele rzeczy, których normalnie w domu by się nie zrobiło. Ile ludzi, tyle historii, tyle biografii.

Grand” odczytuję nie tylko jako powieść obyczajową, ale przede wszystkim jako psychologiczną. Mam na myśli tutaj nie tylko język, czy idealne dialogi, ale bohaterów z krwi i kości, noszących w sercach tajemnice, a my powoli, krok po kroku te tajemnice odkrywamy.

Poza tymi elementami, autor znakomicie wplata wątki dotyczące historii Grand Hotelu. O tym głównie opowiada Lichutki. W czasie wojny gościem był tam sam Adolf Hitler wydający dekret na pozwolenie mordowania psychicznie chorych, Charles de Gaulle, Fidel Castro, czy Wladimir Putin.

Autor znakomicie oddał klimat swoisty dla hotelu.

 

Czy warto sięgnąć po tę pozycję? Tak. Ja traktuję ją jako spojrzenie na hotel z innej perspektywy. Nie tylko miejsca przejściowego, chwilowego, przystanku w podróży, ale jako miejsce wielu kumulacji, doświadczenia i często przeszłości. Hotel, to teraźniejszość i okno, przez które nie śmielibyśmy się wyjrzeć na swoje życie i próbować coś zrozumieć.

 

Czy to miejsce przemiany wewnętrznej?

 

Zajrzyjcie do książki, albo odsłuchajcie audiobooka :)

 

 

16:51, toksiazki12 , Audiobooki
Link Komentarze (1) »
środa, 25 maja 2016

 

 

Wsiąść do pociągu byle jakiego... „ - tak śpiewała Maryla Rodowicz, a piosenka ta towarzyszy mi za każdym razem, gdy zaglądam do tej pozycji. To książka wyjątkowa pod każdym względem. Cenię sobie takie opowieści, bo pokazują nam podróże – te małe, ojczyste i duże, zagraniczne – z zupełnie innej strony. Autorki, prywatnie przyjaciółki, opowiadają o swoich wojażach od strony organizacyjnej. Jak się okazuje, te przygotowywane przez agencje turystyczne nie zawsze są zbieżne z kolorowymi fotografiami ze stron ich biuletynów.

 

Źródło: Internet

 

Przyjaciółki spotykają się w Pobierowie, rodzinnej miejscowości Halinki i wspominają swoje przygody na wojażach. Takie z własnego doświadczenia są lepsze, bardziej wiarygodne.

Halina Kowalczuk opisuje w swoich powieściach wiele ciekawych miejsc, istniejących realnie. Na jednym ze spotkań autorskich, mąż jednej czytelniczki z ekscytacją i oburzeniem opowiadał, jak to żona, śladami bohaterów chodziła i zaglądała w każdy kąt górskich szlaków:

„– A co tu jest niezrozumiałe? – oburzył się starszy jegomość. – W „Chacie pod jemiołą” opisała pani wycieczkę na Morskie Oko, tak?

No, tak… – przytaknęła Halina.

- No to ta, moja baba, wymyśliła sobie, że na urlop pojedziemy do Zakopanego, oczywiście musieliśmy zatrzymać się w pensjonacie wymienionym w książce. A już na drugi dzień zaciągnęła mnie na Morskie Oko! Po powrocie wyglądałem gorzej niż te konie, które ciągną wozy w Zakopanem. Para buchała ode mnie, czerwony na pysku byłem jak żul spod Żabki, dyszałem jak pies po gonitwie za zającem. Myślałem, że na zawał zejdę. Z przerażeniem myślę, co będzie, jak się pani spodoba napisać o Montt Everest!”

 

Takich historyjek jest naprawdę wiele. Aga, to miłośniczka wypraw dalekich. Weneckie uliczki przez nią opisane nie grzeszą urokliwym i klimatycznym zapachem. Do tego świetna przygoda pod słynną Wieżą Eiffla, która polegała głównie na porozumiewaniu się na migi.

 

Źródło: Internet

 

Książka jest spojrzeniem na podróże z wielu stron, ale przede wszystkim w sposób żartobliwy, z humorem. Czytając ją uśmiech nie schodził mi z twarzy. Oprócz wesołych opowieści - wspomnień, znajdziecie tu smaczne przepisy na ulubione dania autorek, autorskie, bądź te podpatrzone. Tu wszystko kipi zapachami, smakami i podróżniczymi zakamarkami.

 

Mogę zdradzić, iż ja mam także swój maleńki udział w tworzeniu książki. Znajdziecie tam moje wiersze. Kobiece, subtelne, idealnie wpasowujące się w treść.

 

Źródło: Internet


Można mieć apetyt na wiele rzeczy, wartości, ale życie potrafi nas czasem zaskakiwać. Coś nam doda, czegoś ujmie. Wycieczki mają swoje uroki, ale też skazy. Oby, jak najmniej, ale o tych właśnie skazach przeczytacie w książce. To nie jest przewodnik. To dobre rady, porady naszych znajomych pisarek, które w delikatny sposób pokazują, gdzie można się udać, dokąd zmierzyć, aby się nie sparzyć, nie zepsuć tego co najcenniejsze – wrażeń, by wrócić zadowolonym.

 


Polecam, bardzo!

 


Za możliwość przeczytania, patronat medialny dziękuję:


18:43, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi