Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
sobota, 30 kwietnia 2016

 

 

Jego piosenki śpiewała cała Polska! Jest poetą, prozaikiem i autorem wielu utworów, które z dnia na dzień stawały się przebojami. Już 18 maja nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukaże się Tekściarz, opowieść o życiu i twórczości Krzysztofa Dzikowskiego, autora tekstów piosenek, które śpiewali m.in. Czesław Niemen, Ewa Bem, Kasia Sobczyk, Maryla Rodowicz, Anna German, Anna Maria Jopek i wielu innych.

 

 

Tekściarz to pierwsza w historii opowieść o życiu i twórczości prawdziwej legendy polskiej muzyki – Krzysztofa Dzikowskiego, autora wielu przebojów Czerwonych Gitar i Seweryna Krajewskiego, których teksty śpiewali najpopularniejsi piosenkarze tamtych czasów: Ewa Bem, Piotr Cugowski, Anna German, Irena Jarocka, Anna Maria Jopek, Stenia Kozłowska, Jacek Lech, Czesław Niemen, Maryla Rodowicz, Kasia Sobczyk, Anna Wyszkoni i wielu innych.


Dlaczego Elvis Presley nie zaśpiewał jego Anny Marii? Kto zablokował występ Kasi Sobczyk na festiwalu w Sopocie po wygranym Opolu? Dlaczego Anna Jantar nie śpiewała piosenek Krzysztofa Dzikowskiego? Za co autor Małego księcia szanował Annę German i dlaczego miał problem z władzą ludową? To tylko kilka pytań, na które odpowiedzi znajdą Państwo w tej książce!


Książka bogato ilustrowana fotografiami Krzysztofa Dzikowskiego oraz gwiazd - wykonawców jego piosenek.

Więcej informacji o książce: http://www.piw.pl/aktualnosci/teksciarz-krzysztof-dzikowski/.

 

 


piątek, 29 kwietnia 2016

 

Przyznam szczerze, że opowieść autorki wywarła na mnie ogromne wrażenie i lawinę emocji. Zawsze mówiłam i powtarzam cały czas, że najtrudniej pisze się o prawdziwym życiu. Tym bez ubarwień, bez ciągłych radości, optymizmu. Z boku może się to wydawać łatwe, ale tak w gruncie rzeczy nie jest.

 

Autorka powieści ma za sobą już debiut książkowy. Moje spotkanie z Jej twórczością co prawda pierwsze, ale już wiem, że nie ostatnie. Wykazała się bowiem kunsztownie wyważonym słowem, bez wdawania się w niepotrzebne dyskusje. Widać też w tej historii doświadczenie dziennikarskie autorki. Narratorem jest Mirka, ale, mimo tego, że opowiada ona swoje życie ze swojej perspektywy, miałam wrażenie, iż robi to kompletnie bezuczuciowo, jakby stała z boku i mówiła o wszystkich wydarzeniach z jej życia bez emocji, sprawozdawczo.


„Umierałam wiele razy. Śmiercią tragiczną, beznadziejną, bezsensowną i rozpaczliwą. Oprócz śmierci fizycznej są też śmierć emocjonalna i śmierć cywilna. Tragiczne jest to, że po nich się jeszcze oddycha, choć czasem już wbrew woli.”

 

Mirka urodziła się jako wcześniak w roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym. Wydawałoby się, że jej rodzina jest jak najbardziej porządną, dobrze funkcjonującą. Ojciec spokojny, pracowity, miłośnik gołębi, a jednak czegoś chyba mu w żuciu zabrakło, że popełnił samobójstwo. Powiesił się w piwnicy. To była też Miry śmierć. Uzależniona od bliskości ojca, umarła częściowo.

„Tego dnia rano było pochmurno i deszczowo. Pomyślałam wtedy przez chwilę, że nawet niebo płacze za tatą. Na pewno płakały gołębie. Od bladego świtu słychać było ich nadzwyczajne poruszenie. Nikt nie przyniósł im jedzenia.[...] Ostatnio zrobiłam się twardsza. Nie ryczałam z byle powodu. Mój tata umarł. Stało się. Po prostu. Nie rozumiałam tylko dlaczego.”


Kiedy dziewczyna była nastolatką w życiu jej matki pojawił się ojczym. Alkoholik. Wielokrotne awantury, pijackie zaczepki. Wtedy poznaje największego rozrabiakę ze szkoły, Adama. Zaprzyjaźnia się z nim. Ukrywają swoją znajomość przed światem, Mirka dokarmia chłopaka, rozmawia jak z najlepszym przyjacielem. Brat Mirki, Mariusz jest jeszcze mały, niewiele rzeczy rozumie. Wtedy dzieje się rzecz najważniejsza. Matka z konkubentem ma dziecko. Na tamtego chłopca ojczym patrzy zupełnie inaczej, bo to jego syn. Ona z Mariuszem, to dzieci wisielca, tchórza, który wolał odebrać sobie życie. Dochodzi do coraz częstszych awantur. W końcu matka dzieci, zabiera Mirę i Mariusza do dziadków. Tam spędzają resztę czasu do dorosłości. Tam zostaje zgwałcona. Wie, co to ból duszy, a teraz i serca.

 

Źródło: Internet


„Byłam już wtedy na tyle duża, aby wiedzieć, że są doświadczenia, które odbierają dech. Nie tylko szczęście i zachwyt. Jest taki rodzaj cierpienia, kiedy ból nie pozwala uwolnić z siebie krzyku. A ten krzyk trwa. Brzmi wewnątrz, odbijając się w duszy przerażającym echem.”

 

Źródło: Internet

 

Szkoła, studia, pierwsza miłość. Pierwsze rozterki, tęsknoty za brakiem bliskich spojrzeń i chwil zrozumienia, czy zwykłej uwagi. Bo dziadkowie mogą być najlepsi na świecie, jednak nie zastąpią tego, co w życiu dziecka najważniejsze, miłości rodzicielskiej:

„Prowadziłam dwa równoległe życia, to w które wierzyłam, że jest prawdziwym, osnute wokół Achmatowej, Dostojewskiego, Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej oraz to, które pozwalało choć trochę zaspokoić potrzebę bliskości. Gdy odkryłam Broniewskiego, a potem Różewicza, Baczyńskiego i Borowskiego, moje nocne eskapady chwilowo ustały. Poczułam, że nie jestem sama.”

 

Miłość przyniosła Mirze małżeństwo z Jarkiem, a jej owocem była Hania, która urodziła się chora – podwyższone napięcie mięśniowe. Praca odeszła na bok, ktoś przecież musi zająć się chorym dzieckiem, rehabilitacją. Kiedy Mira siedziała przez pierwszych pięć lat życia Hani przy niej, przywracając ją światu do zdrowia:

„Bycie rodzicem chorego dziecka to często poczucie spadania w przepaść bez żadnego zabezpieczenia. Bez dmuchanego materaca na ziemi, który mógłby uratować życie. Nie wiesz, kiedy ten lot się skończy i czy w ogóle to nastąpi. A może będziesz tak spadać bez końca? Mimo optymistycznych perspektyw nakreślanych przez lekarzy lęk pozostaje. Bo nie masz pewności, że się nie mylą. Pozostaje ci prymitywne uczepienie się brzytwy i trwanie. Trwanie mimo ciągłego zmęczenia, niekompetencji własnej i lekarzy oraz ich wyraźnej niechęci, której nie starają się ukryć, gdy widzą cię kolejny raz w drzwiach swojego gabinetu. Trwanie, na wszelki wypadek bez określania mety.”

 

W tym czasie Mirka przechodzi załamanie, jest ciągle poddenerwowana. Popija alkohol, nawet sięga po heroinę. Rozpada się jej związek z Jarkiem, stacza się na dno. Od najmłodszych lat ma ciągle pod górkę. Poczucie odrzucenia nawet przez własnego ojca towarzyszyło jej przez całą dorosłość. Brak poczucia bezpieczeństwa, lęk o odrzucenie społeczeństwa, tuszowanie sytuacji, w jakiej spędziła dzieciństwo. Córka samobójcy, bezuczuciowej matki i siostra alkoholika. Mariusz też nie miał łatwego życia. Kłopotów doprawiało mu ciągłe zaglądanie na dno kieliszka.

 

Źródło: Internet

 

Czy wszelkie problemy i zło tego świata da się wyleczyć alkoholem?

„Blizny” to powieść szczera aż do bólu, bo to historia wyciągnięta nam zza ściany. Przecież taka sytuacja może przydarzyć się każdemu. To powieść, która daje nam chwilę refleksji, zastanowienia się nad swoim losem. To powieść o wielkiej samotności, niezrozumieniu, o alkoholowym rozwiązywaniu problemów. To jak naznaczenie przez los. Skoro jest źle, to weźmy alkohol i się upijmy. Czy tędy droga?

„Blizny” to powieść przede wszystkim o poszukiwaniu własnej, życiowej ścieżki, o poszukiwaniu bliskości, tęsknocie za tym co znajome. To próba wytłumaczenia sobie, co w życiu ważne i ile potrzeba wysiłku i samozaparcia, by zejść ze złej drogi, a alkoholizm wcale nie musi deptać nam po piętach, nawet jeśli byliśmy jego świadkami wcześniej. To właśnie ta przeszłość powinna dać nam kopa, by zmienić siebie i swój świat.

 

To powieść o trudnej tematyce, ale godna polecenia, za którą bardzo dziękuję Wydawnictwu:

 


 

17:58, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

 

 

Powieściopisarz, publicysta, „jeden z najgenialniejszych twórców powieści historycznych na całym świecie” (Cat-Mackiewicz), „demon, katastrofa naszego rozumu, szkodnik” (Gombrowicz). Jego dzieła już ponad 100 lat temu zbłądziły pod polskie strzechy, do dziś były wydawane co najmniej kilkadziesiąt razy.

Świętujemy Rok Henryka Sienkiewicza! Z okazji przypadającej w maju 170 rocznicy urodzin polskiego Noblisty, Państwowy Instytut Wydawniczy zaprasza na kiermasz książek związanych z autorem Trylogii i jego epoką.

W sprzedaży podczas kiermaszu znajdzie się kilkaset tytułów: twórczość Henryka Sienkiewicza, jego nowele, publicystyka, Trylogia (w kilkunastu wydaniach), powieści, opracowania krytyczne, a także korespondencja, kalendarium i biografie Noblisty. Ponadto literatura epoki pozytywizmu i opracowania historyczno-literackie. Wśród nich m.in. kroniki, publicystyka i powieści Bolesława Prusa, dzieła Władysława Reymonta, Aleksandra Świętochowskiego, Antoniego Sygietyńskiego i innych.


Sienkiewicz i jego epoka. Kiermasz książek PIW-u
4-6 maja 2016, w godz. od 8.00 do 17.00
Państwowy Instytut Wydawniczy, ul. Foksal 17, Warszawa

Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/488110371389264/


czwartek, 28 kwietnia 2016

 

 

Jak już wiecie 4 maja swoją premierę będzie miał drugi tom o magicznych, mazurskich Łowiskach Anny Kasiuk, które ukażą się nakładem Wydawnictwa Replika. Recenzję pierwszej części mogliście poznać u mnie tutaj: http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/02/8222Lewy-brzeg-Lowiska-Tom-I8221-Anna-Kasiuk.html

Teraz okazja jest szczególna, bo drugiej części patronuję medialnie. Bardzo się cieszę i już nastawiam się, że dane mi będzie patronować i trzeciej części :) Z tego tytułu ma się też pewne przywileje i przyjemności. Już dzisiaj mogę zapowiedzieć, iż 4 maja, w dzień premiery pojawi się u mnie recenzja premierowa. A dla Was dzisiaj konkurs! :)

Jako patron medialny, wspólnie z autorką ogłaszamy konkurs. Pytanie nie jest trudne, a właściwie to nawet nie pytanie. Czekamy z Anią na Wasze sugestie dotyczące tego, z czym kojarzy Wam się tytuł drugiej części sagi łowiskowej. Tytuł drugiej części "Mroki Łowisk". Z czym Wam się kojarzy, co przywodzi na pierwszą myśl? Wiadomo, ile czytelników, tyle propozycji i sugestii. Wiem, że Wasza wyobraźnia potrafi działać cuda, dlatego tym bardziej zachęcam Was do udziału w konkursie :)

 

 

Zasady zawsze te same.

Odpowiedzi zostawiacie w komentarzach pod tym postem,

pamiętając o adresie e-mail, by zostawić, co ułatwi kontakt ze zwycięzcami!

Konkurs trwa ponad tydzień.

Zaczyna się dzisiaj 28 kwietnia, a kończy 8 maja b.r. o godz. 23:59


Udostępniajcie post na FB, zachęcajcie znajomych do udziału, polubiajcie nasze profile FP na Facebooku.

Nagrodą na pewno będzie druga część sagi o Łowiskach. Jednakże!

Przewidywana jest nagroda specjalna. Zależy od inwencji i

stopnia ciekawości Waszych odpowiedzi! :)

Zatem!

Trzymam kciuki! Powodzenia!

 


 

 

 

Pochodzi z Radomia. Z zawodu urzędnik. Z serca i duszy – artystka. Malarka, pisarka, poetka, rękodzielnik, kabalistka, blogerka, copywriter. Laureatka XII Regionalnego Konkursu Literackiego w Radomiu, w kategorii proza za bajkę „Poszukiwacze skarbów”. Laureatka 3 miejsca w konkursie na „Twarz Katalogu Artystycznego”. W styczniu 2015 roku wydała e-booka p.t. „Eseje pisane nocą” - zbiór kabalistycznych tekstów.

 

Tomik „Dalekość” odczytuję jako bardzo osobisty, pisany emocjami, refleksją oraz natchnieniem pod wpływem jakiegoś impulsu. Wydają mi się zapiskami intymnymi, otwierającymi dyskurs na to, co dalekie od krainy szczęśliwości. To odzieranie autorki własnego ja i otaczającej ją rzeczywistości. Wiersz otwierający tomik, o tym samym tytule zwraca naszą uwagę przestronnością i dalekością w naszych uczuciach, w okazywaniu ich innym. Jak daleko jesteśmy ze szczerością swych uczuć od tych, których kochamy.

„Dalekość”

zbyt długo byłam

zimną szklanką ograniczoną sobą

zbyt blisko siebie

zbyt daleko od ciebie

by zrozumieć

że dalej od siebie

to bliżej ciebie

 

Źródło: Internet.

 

Autorka często bawi się z czytelnikiem w liczbowe zgadywanki. Często też pokazuje nam nasze stereotypy, roszczeniowe traktowanie części życia, a jednocześnie zachęca do tego, by brać z niego wszelkie dobro, sprzyjający los, miłość, ciepło, czy zwyczajne szczęście.

„Drzewo życia”

mówiący

chodzący

zawsze biorący

więc

chodź i zobacz, weź sobie

smaku dobrego losu

i bądź

chorym z miłości

okiem sprawiedliwego

 

Ale są też w tym tomiku wiersze o takiej prawdziwej codzienności. Nieubarwianej, nieprzekoloryzowanej, takiej, która często boli, zmusza do chwili refleksji, czy po prostu wiersze będące hołdem dla tych, którzy pozostaną naszymi migawkami, wspomnieniami, chwilami zadumy na fotografiach pamięci

„Wspominki”

Dla Teresy

Są specyficzni ludzie, a życie ich jest jak film,

po którym wychodzi się w ciszy i milczeniu.

Jak sen kończą się nagle

i niby wszystko wygląda tak jak zawsze,

ale w środku nie ma nikogo,

a tęsknota dzielnie czyni swoją powinność.

 

Zdarzyło się i nie mogę jeszcze w to uwierzyć,

bo wciąż pamiętam te oczy co na mnie patrzyły

i te usta co do mnie mówiły.

Lecz mimo tej pustki

wyczuwa m bliskość, która mnie nie opuszcza.

 

Czasami tylko budzę się w nocy i słowa piszą się

same.

Modlę się, że dotrą do Ciebie

o pierwszym blasku.

Tylko to nam pozostało...



Źródło: Internet.

 

 

„Pachnie ojcem”

Od rana pachnie ojcem, zapach roznosi się

zawsze gdy pamięć wraca do chwil z dzieciństwa

zabaw z nim beztroskich, partyjek remika

i góry papierosów, które go zabiły.

 

Teraz nie ma już łóżka ani jego ubrań,

matka zrobiła reset. Chyba dobrze i tak

nie ma sensu się modlić, bo jeszcze się spełni

tak jak wtedy gdy spadł deszcz i zabrał jego

woń.

 

Czasami śni się tylko jakby szukał drogi

i sposobu n a troski. Wtedy jest ten zapach,

więc gładzę nim poduszki spłoszone echem snu.

 

Przemykają się w tomiku wiersze tchnione duchem kabały, której to autorka jest wierną fanką, wcielającą w życie. Ale są też wiersze o samotności, takiej bardzo przenikliwej, wśród tłumów, niezrozumienia.

 

„Idzie nowe”

Z ostatnim dźwiękiem

przyszła myśl

że jeśli nie dalej

można posunąć się choć trochę

 

Jeden krok - jedno wiązanie

telepatyczne wydeptanie

zmian

 

W sumie

realno-racjonalnym kwarkom

niedaleko jest d o siebie

Autorka często opisuje swoje stany, swoje niezakamuflowane „ja”. Nie ma takiej potrzeby, by słowom przyglądać się z każdej strony – są proste, nie gmatwają rzeczywistości w gąszczu metafor, czy bliskich skojarzeń. To poezja przeżywająca wszelkie stany, z której wypływa smutek oraz przygnębienie, zastanawianie się nad sensem życia i egzystencji. Najważniejszymi jej cechami są nadwrażliwość oraz gruntowna analiza odczuwania i zależności pojedynczej jednostki w relacjach międzyludzkich.

 

Dla autorki najważniejsza jest prawdziwość, niezakłamana aktualność, realność naszpikowana emocjami. Dużo smutku, mało radości. I tak sobie myślę, że samotność, smutek są bodźcami, które pozwalają autorce tworzyć tak ważne wersy. Niech zakończenie mojego wywodu nad poezją z tomiku „Dalekość” dopnie swą głęboką wymową wiersz „Nowe życie M.”, który jednocześnie zamyka tomik i jest taką nadzieją na może lepsze jutro, może na lepszą nadzieję?

 

„Nowe życie M.”

Nie wiem czy powiem jeszcze

nie chcę istnieć

 

Nie wiem czy powiem

jeszcze chcę istnieć

 

Nie chcę o tym myśleć

 

i żyć pod hasłem nie chcę

też nie chcę

 

Chcę

zupełnie nowej M.

15:21, toksiazki12 , Poezja
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 kwietnia 2016

 

Autorki specjalnie nie wszystkim trzeba przedstawiać, bowiem znana jest na rynku wydawniczym z takich tytułów, jak: "Lista. Historia zbrodni niedoskonałych..." oraz "JestĘ magistrĘ" z 2013 roku, wydanych przez Wydawnictwo Novae Res. Dziennikarka i autorka. Obecnie redaktor naczelna lokalnej gazety i PR-owiec w urzędzie gminy. Prowadziła bloga "Z życia Wąsatej Kreatury”. Prywatnie miłośniczka książek i kotów.

„Przygody Telepatka i Melepetka”, to książka niezwykła i wzruszająca, która swoją wymową nie tylko zaciekawi młodszych czytelników, ale i miłośników zwierząt. Mam tutaj na myśli nie tylko treść samej książeczki, ale również i bogate, buchające kolorami ilustracje, które dodają książeczce sugestywności i wartości.

 

 

Telepatek i Melepetek, to bracia mieszkający w norce wiejskiego domu Gertrudy Lofritz, nazywaną przez wszystkich Starą Lofricą. Dotychczas wiedli oni spokojne życie, podporządkowane swojemu, określonemu rytmowi dnia. Stara Lofrica ma jeszcze jednego futrzastego lokatora. To jej kot, Max. Ani Max, ani myszki nie wchodzą sobie w drogę, bowiem mają do siebie nie tylko zaufanie, ale i szacunek. Czy kot może przyjaźnić się z myszami? Pewnie! A nawet powiem więcej! Oni w pewnym momencie sobie nawzajem pomogą. Ale, po kolei.

Do naszych skromnych, wiejskich braci zawitają ich kuzyni, Kostropatek i Filantropek mieszkający w jednym z apartamentów w mieście. Kuzyni poproszą braci o pomoc. Nie mogą sobie poradzić z prześladującym ich kotem. Cała czwórka ruszy na grzbiecie Tuptusia – psa przyjaciela Filantropka i Kostropatka - do miasta, by opracować niecny plan, który pomógłby miejskim myszkom żyć w spokoju. W mieście wiejskich braci zachwyci wszystko. I widoki, i jazda windą, i lustra. Plan starcia z kotem będzie przewidywał nawiązanie porozumienia i podział jedzenia. Współpraca między myszkami doprowadzi plan do finału akcji i złożenia przez kota przyrzeczenia, że myszek przeganiać nie będzie z resztek wyrzucanego jedzenia, do którego mieli dostęp wszyscy oraz zakaz straszenia ich. Melepetek i Telepatek wrócą do swojej norki zadowoleni z udanej misji, wyciągnięcia z opresji kuzynów.

 

 

Nadejdą wakacje, a wraz z nimi do Gertrudy przyjedzie nieznośna i hałaśliwa wnuczka Irenka. To słodka dziewczynka, ale jak na jej wiek przystało jest dzieckiem żywym, ciekawym i psotliwym. Swoje psoty kieruje na Maxa. Biedny kot, wspólnie z myszkami będą zmuszeni opracować taki plan działań, by Irenka chciała szybko od Lofricy wrócić do siebie do domu. Nie pomoże straszenie dziewczynki, ani mrówcze najazdy, czy nalot pająka. Zmęczonych i zrozpaczonych zwierzaków z opresji uratuje druga wnuczka gospodyni, Kasia. Starsza, rozsądniejsza wytłumaczy Irence jej zachowanie i pouczy, jak właściwie powinna się zachowywać.

W trzeciej części książeczki Telepatka i Melepetka znowu odwiedzą miejscy kuzyni, ale tym razem poproszą ich o udział w Zimowych Igrzyskach Gryzoni i Innych Małych Zwierzątek Futerkowych. Mieliby oni zastąpić ich dwóch przyjaciół, którzy najzwyczajniej w świecie rozchorowali się na mysią grypę. Jak uda im się przebrnąć przez olimpijskie dyscypliny? Odsyłam do lektury tej wyjątkowo pasjonującej i poruszającej książki!

 


Skoro zimowe igrzyska, to i Boże Narodzenie po mysiemu, razem z kuzynami z miasta. Ale... wiejskie myszki przyszykowały dla swych kuzynów niespodziankę. W norce obok mogliby zamieszkać razem z nimi. Czy Filantropek i Kostropatek się ucieszą i zgodzą się na propozycję?

 

 

Piękne opowieści o odpowiedzialności, empatii, przyjaźni, szacunku do istot żywych, chęci niesienia pomocy innym. Historie opowiedziane w prosty, stopniowo budujący napięcie i ciekawość sposób. Przygody myszek tworzą bardzo wyrazistą opowieść, która uczy i bawi jednocześnie. Uroku dodają ilustracje. Całość wciąga od pierwszych stron, że nie sposób się oderwać!

 

 

 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:


 

 

 

 

 

Był dandysem, maniakiem seksualnym, morfinistą, a wreszcie mordercą i samobójcą. 10 maja nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukaże się Opium Gézy Csátha, tom zawierający opowiadania i fragmenty dzienników jednego z najciekawszych pisarzy węgierskich początku XX wieku. To pierwsze pełne wydanie książki po polsku.

Premiera książki odbędzie się podczas Warszawskich Targów Książki, których gościem honorowym są w tym roku Węgry.
 

Géza Csáth dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Szabadce (dziś Subotica), wojwodińskim miasteczku na południowych kresach Węgier, gdzie krzyżowały się kultury, religie, narodowości. Był prozaikiem, dramatopisarzem, autorem dzienników, które prowadził od dzieciństwa, krytykiem muzycznym, kompozytorem, domorosłym skrzypkiem i pianistą, dobrze zapowiadającym się lekarzem psychiatrą, entuzjastą teorii Freuda. Był także dandysem, maniakiem seksualnym, morfinistą, a wreszcie mordercą i samobójcą.

Opium ukazuje dwa oblicza Csátha: w pierwszej części przedstawiamy najlepsze z jego opowiadań, często inspirowane psychoanalizą; w drugiej zaś fragmenty dzienników – przesycony erotyzmem zapis życia artysty targanego typowymi dla przełomu wieków niepokojami, kronikę szaleństwa narkomana, który bezskutecznie walczy z nałogiem.

 

 

 

wtorek, 26 kwietnia 2016

 

Wydawnictwo Szara Godzina

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 253

 

Nazwisko autorki pojawiło się już u mnie na blogu przy okazji publikacji Jej dwóch pierwszych powieści „Stojąc pod tęczą” i „Horyzonty uczuć”. Dzisiejsza propozycja jest kontynuacją pobierowskiej sagi p.t. „Horyzonty uczuć”. Tak, jak w dwóch poprzednich powieściach autorka nie żałuje nam sinusoidy emocji, od śmiechu przez łzy. Nie szczędzi nam refleksji, zaskakuje, tworzy nieprzewidziane historie i co najważniejsze – nie dopina do końca zdarzeń, zostawiając sobie czas i miejsce na kontynuację wydarzeń.

 

Dorota Schrammek ma sobie specyficzny sposób pisania, bardzo przejmujący, energetyczny, zarażający intensywnością. Nie sposób oderwać się tak łatwo od lektury. Tworzy w swoich powieściach klimat, sprawiając jednocześnie, że nie tylko fabuła, ale i postaci zapadają nam głęboko w pamięć. Uwielbiam czytać to, co wyjdzie spod Jej pióra, bo osobliwość i sugestywność, to elementy, które cechują Jej twórczość najbardziej.

 

Z pierwszej części pobierowskiej sagi w drugiej części mamy kilku bohaterów. Głównymi jednak są Matylda, właścicielka pensjonatu, żona wójta Władysława, jej syn Piotr z żoną Dorotą, którzy doczekali się pięknej córeczki, a Matylda tym samym wnusi, Aldona z Michałem, oraz Zoja z Ryszardem. Ku mojemu zdziwieniu Ryszard z Zoją są ze sobą razem, nie formalnie, tylko w związku partnerskim. Tylko, czy to tak naprawdę jest ważne?

 

Źródło: Internet

 

Ważna jest fabuła, która niesie nas po pobierowskich uliczkach. Tym razem autorka postanowiła narracyjnie powędrować trochę po krajobrazie nadmorskim, niż w murach pensjonatu. Co u naszych bohaterów?

Matylda nadal pełni funkcję Sołtysa, u boku Władysława. Jednak, podobnie jak w poprzedniej części mieliśmy do czynienia ze stręczycielem Matyldy, tak teraz Władysław ma pewne kłopoty z jednym z jego przeciwników, Antonim Woźnicą, który wziął się z pobliskich Zdbic, gdzie pełnił funkcję Komendanta Straży Pożarnej. Woźnica cały czas chce dopiąć swego i pozbawić wójta, jak to ona mawia ciepłej posadki, by móc samemu go zastąpić. Nie widzi w swoim stręczycielstwie kompletnie nic złego. Postać ta jest idealnie nakreślona i szczerze pokazująca, jaki ludzie miewają stereotypowy sposób pojmowania świata i otaczającej rzeczywistości:

„Pobierowo wydawało się fantastyczną miejscowością do spokojnego życia. Tak było dopóty, dopóki nie odkrył, kto tu stoi na czele. Wójt Władysław Matuszewski! Niezrzeszony i bezpartyjny! To przecież najgorsza rzecz z możliwych! Takie nie wiadomo co. Proszę, jak ustawił się w Pobierowie! Ożenił się z tutejszą sołtyską! Taka para działa jak mieszanka wybuchowa. Może podwójnie kraść i oszukiwać. On, Antoni Woźnica, prawdziwy Polak z dziada pradziada i wierny patriota, nie mógł pozwolić na dalsze rozkradanie narodowego mienia! A że tak się dzieje, nie miał najmniejszych wątpliwości!”

Jednak, i Woźnica ma swoje tajemnice. Jedynego syna próbował na siłę wychować w duchu zasad i patriotycznych działań, ale syn wiedział jak postawić na swoim. Niespodzianka, jaką przyszykuje dla swoich rodziców będzie czymś kompletnie zaskakującym.

To początek „działań” Woźnicy na szarganiu reputacji wójtowskiej. Posunie się do wysoce dalekich poczynań, które głęboko odbiją się na zdrowiu Władysława. Matylda podejrzewać będzie męża nawet o alkoholizm. Jednak udar, jaki przejdzie Władek, utwierdzą kobietę, kto stoi za pogorszeniem stanu zdrowia jej męża. Zacznie walczyć o jego dobre imię. Dokąd ją ta walka zaprowadzi?

 

Źródło: Internet

 

Piotr z Dorotą wychowują córeczkę, ale Dorota marzy jeszcze o jednym dziecku. Przyjaźnią się z Aldoną i Michałem. Aldona pogodziła się ze swoim kalectwem, które nie powstrzymało jej przed zajściem w ciążę. Michał po swoim odkupieniu win, zaangażuje się w pomoc innym. Przez pomoc potrzebującym, biednym zacznie oddalać się na tyle skutecznie od Aldony, że kobieta tuż po porodzie w metrykę dziecka każe wpisać - ojciec NN. Czy to dobre i skuteczne rozwiązanie? Zostając sama z maleńkim dzieckiem, nie pomaga sobie odsunięciem Michała od roli ojca. Ale, czy on zachował się fer w stosunku do niej, do ich dziecka? Wątpliwości nie ułatwiają nikomu życia. Aldona zajmie się rękodzielnictwem. Dzięki swej pracy pozna sympatycznego Ariela. Kim jest mężczyzna?

Zoja zostaje jedyną spadkobierczynią spadku po swojej bardzo dalekiej ciotce. Kobietą zaczną miotać wszelkie wątpliwości. W ostateczności, za pieniądze ze spadku kupi niewielki domek na obrzeżach Gostynia. Wszystko to z myślą o męczących zdrowie Ryszarda dusznościach i kaszlu. Okolica piękna, niedaleko las, morze, ale owiana pewną tajemniczą historią, z czasu drugiej wojny światowej. Ryszard bardzo zaangażuje się w odkrycie prawdy, która zaprowadzi go do Domu Opieki Społecznej w Jarominie. Kogo tam znajdzie? Jaką tajemnicę kryje posiadłość, w której się znaleźli z Zoją i kim jest ksiądz Witold?

No i czas na Aurelię. Nowa mieszkanka jednego z apartamentowców w Pobierowie. Polka zamężna z Niemcem. Właściciele jednej z najlepszych firm w Berlinie. Przed czym jednak Aurelia ucieka do pobierowskiego mieszkanka, skoro tam ma wszystko? A może czegoś bardzo jej brakuje?

 

Źródło: Internet

 

„Na brzegu życia” to powieść napisana emocjami. Powieść tak bardzo realistycznie oddająca codzienności w małych miejscowościach, zmagania bohaterów z malkontenctwem, zadziornością i nieprzychylnością. Życie wszak pisze różne scenariusze i w żadnym porządku nie szufladkuje naszych uczuć, czy zachowań w ściśle określone ramy. Autorka bardzo dogłębnie porusza w swojej powieści problemy, ale i radości, czy rozterki swoich postaci. To powieść o życiu bez ubarwień, o prawdziwości losów, które mogą potoczyć się różnie.

Za egzemplarz dziękuję autorce. A Was zachęcam do sięgnięcia nie tylko po tę pozycję, ale i wcześniejsze, a jeśli zdecydujecie się na sagę pobierowską, to z niecierpliwością czekajcie na premierę trzeciej części, która pojawi się już w czerwcu!

11:11, toksiazki12 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 kwietnia 2016

 

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książeczka. Co prawda z taką formą przyszło mi się zapoznać po raz pierwszy, ale bardzo się cieszę, świetna sprawa! Książeczka jest rewelacyjną pozycją do przyjemnego uczenia się języka angielskiego. Niepozorna, wielkości bloku rysunkowego, o takim formacie i wyglądzie.

 

 

 

Prosta, sympatyczna, ciekawa opowieść i postaci oraz niezbyt skomplikowane słownictwo. Opowieść o sympatycznym Detektywie Tufnellu i jego dzielnym psie Balonie, który nietypowo, jak na psa jest koloru niebieskiego. W tej historii Tufnell poproszony jest przez ślimaka, by odnalazł jego muszelkę, domek, którego gdzieś zgubił i zupełnie nie pamięta gdzie. Jak na Detektywa przystało, Tufnell najpierw przesłucha ślimaka, a potem... co było dalej dowiecie się z książeczki.

 

 

Opowieść zabawna i ciekawa, ciepła, prosta, a jednocześnie przejrzysta. Od strony językowej nieskomplikowana. Angielskie zwroty i słownictwo też niewyszukane, śmiało może je czytać ten, kto dopiero zapoznaje się z językiem.

 

 

 

Polecam! Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:

 


 

 

 

EGZEKUCJA W DOBREJ WIERZE

Aleksandra Marinina

 

 

 

 

Premiera: 18 maja 2016 r.


Seria tajemniczych zabójstw, psychologiczna rozgrywka i major Kamieńska w zupełnie nowej odsłonie. Czy jej wieloletnie doświadczenie pozwoli wyprzedzić ruchy przeciwnika i powstrzymać egzekucje niewinnych osób?

Rok 2015. Nastia Kamieńska po przejściu na emeryturę pracuje w agencji detektywistycznej swojego dawnego przyjaciela – Władisława Stasowa. Kolejne zlecenie, które ma wykonać w syberyjskim Wierbicku, z początku wydaje się nieskomplikowane. Na miejscu okazuje się jednak, że rosyjska prowincja postawi przed nią zupełnie inne zadanie. Kamieńska trafia w sam środek lokalnych zatargów. W Wierbicku zbliżają się wybory na mera miasta. W szczytowym momencie przedwyborczych zmagań eskalację napięcia wywołuje fala zagadkowych zabójstw ekologów. Cień podejrzenia pada na władze miasta, tym bardziej że mer i jego przyjaciele zawzięcie bronią fermy zwierząt ukrytej w głuchej tajdze. Kamieńska rozpoczyna własne śledztwo, a to, co odkrywa, przechodzi jej najśmielsze wyobrażenia.

Aleksandra Marinina w swojej najnowszej powieści mistrzowsko kreśli ponury obraz rosyjskiej prowincji i po raz kolejny udowadnia, że nie bez powodu nazywana jest „carycą rosyjskiego kryminału”.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi