Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
czwartek, 27 marca 2014

„Jednak nie tylko samo życie jest tajemnicą, ale i ludzie, których o to nie podejrzewamy”

 

Interpretacja - nadzwyczaj celnie ujętego cytatu stanowi dla mnie kwintesencję tego, co najpierw pomyślałam, a potem napisałam o „Domu Wergiliusza”.

Faktycznie. Nie samo życie stanowi tajemnicę. Okazuje się, że ludzie, których nie podejrzewalibyśmy o to, jeszcze większą!

Twórczość Krzyśka Pieczyńskiego poznałam zaczytując się w Jego „Listach z Ameryki”. Potem przyszła kolej na poezję. Wysublimowaną, pełną perełek i niezrozumienia.

A teraz?

Jak napisać o książce, która stała się znakiem przystankowym w szaleńczej gonitwie, zdobywając świat? Nie da się prosto, ani nie da się zawile. Ta książka, to zupełnie coś innego, odmiennego. Pełna wrażliwości, odbita od twardego betonu codzienności. Szarość miesza się z wszelkimi objawami mistycyzmu, snów o wielkiej potędze.

Trzy rozdziały, trzy wizje. Jeden bohater, jeden wątek. Tu czas zatrzymał się nie tylko w akcji, ale mam wrażenie, że cofnął się o tysiące lat świetlnych, ukazujących się na jawie. Bo jak wytłumaczyć sobie obraz schodzącego z krzyża Jezusa, który jest nikim innym, jak naszym bohaterem? Hm....Dziwne? Bynajmniej.

Krzysiek jest w tej powieści narratorem, bohaterem, obserwatorem, tłem, pierwszym planem, głosem. Wszystkim. Dlatego tutaj nazwę go – naszym bohaterem.

I. Biała Wdowa.

Pierwszy rozdział o dziewczynie, która pojawiła się w życiu naszego bohatera znikąd. Stanęła przy szybie restauracji i ujrzała Go wśród tłumu. Wydał jej się na tyle wyjątkowy i niezwykły, że postanowiła zatrzymać się przy Jego stoliku na dłużej.

Maria. Bo o niej tutaj mowa, to osoba o niesamowitej wrażliwości i co najważniejsze, potrafi się z naszym bohaterem nie tylko porozumieć, ale przede wszystkim zrozumieć. Dla naszego bohatera ta dziewczyna, nie kobieta, to istota jakby nieziemska, na którą czekał całe swe dotychczasowe życie.

Maria tajemniczo się pojawia i tajemniczo znika z życia naszego bohatera.

Biała Wdowa – Maria, dziewczyna długo poszukiwana. Odnaleziona. Pragnienie bliskości i kobiety jest w naszym bohaterze tak silne, że miewa przeróżne mistyczne wizje, przeplatane z rzeczywistością.

II. Dom Wergiliusza.

Jeśli nie wiecie, jak wygląda owy dom, to wybierzcie się w dalekie podróże astralne z naszym bohaterem, który w swoich jawach i snach o potędze jest szczery i samotny aż do bólu. On opisuje nam, jak wygląda ten dom. Kim jest jego mieszkaniec. Samotność wypływa z Jego marzeń i wyobrażeń do wszelakich rozmiarów. Przyjmuje różnorakie formy.

Dla mnie ten rozdział jest mistyczny do sześcianu. Rozmowy z Bogiem są tutaj priorytetem i stanowią przerywniki w wędrówkach po ciemnych lasach, gąszczach ludzkiej duszy, które zazwyczaj dzieli się z kimś bliskim. Nasz bohater przemierza je samotnie:

„Posuwamy się do przodu, niczego nie planując. Pozostaniemy w lesie jeszcze długo. Powodem wycieczki jest przeświadczenie, że gdzieś pośrodku, w kniejach, kryje się najpiękniejsze miejsce na świecie”.

Pełno tu cytatów z Biblii, myśli mitycznych myślicieli, czy z świętych ksiąg, a nawet mądrych filozofów.

III. Bezkres.

Ja odczytałam ten rozdział, jako bezkres tęsknoty, głęboko zatopionej w samotności. Kobieta, niby realna, a utkana tylko z marzeń. Idealna? Tak, ale ten ideał bliski jest pustki i rozpaczy, z jaką przychodzi się zmierzyć naszemu bohaterowi. To kumulacja wszystkich Jego emocji. Wizje są częścią Jego samego.

 

Ocenić jest trudno. To powieść, do której nie można wejść z biegu. Trzeba umieć się nad nią pochylić, wsłuchać w tętno bijącego serca, przełamać różne konwenanse i odszukać w niej siebie samego.

To nie jest proste. Posiadanie wrażliwości i pasywności. Te dwa elementy są podstawą do tego, by mówić o niej w szerszym gronie. Konwersacje z Bogiem, wizje na jawie i we śnie.

Duchowość pojawia się tu niczym świetliki, wyznaczające drogę ku domowi. Ciepło, radość, szczęście i miłość, to cechy dobrego domu. Tak powinniśmy się czuć, siedząc przy kominku i ogrzewać się ogniem z niego płynącego. Tak, jak w „Domu Wergiliusza”.

Otwórz te drzwi, wejdź tak jak ja, pochyl się, wsłuchaj i zatrzymaj w sercu niczym kadry fotografii z albumu życia.

Jednego się z tej książki nauczyłam i zostawiam to w swoim sercu na zawsze:

„Jednak nie tylko samo życie jest tajemnicą, ale i ludzie, których o to nie podejrzewamy”.

WYDAWNICTWU REPLIKA DZIĘKUJĘ ZA MOŻLIWOŚĆ ZAPOZNANIA SIĘ Z TYM WYJĄTKOWYM EGZEMPLARZEM.



niedziela, 23 marca 2014

Zdziwiłam się nieco, gdy owym autorem okazał się słowacki pisarz, poeta, redaktor i wydawca. Wydał kilka zbiorów poezji, pisze dla dzieci oraz przygotowuje programy dla Słowackiego Radia.

W 1990 r. został redaktorem Kultúrneho života, a następnie współzałożycielem i redaktorem literackiego czasopisma Tichá voda. W 1992 r. założył wydawnictwo Timotej.

 

To właśnie przekazuje siedem historyjek zawartych w książeczce. Czy wiecie, jak wygląda waniliowy poranek? Jak wygląda biszkoptowa kość? Kim jest tajemnicza Margita? I jak wygląda zakochany pies?

Ktoś odpowie – jasne, jak nie wiem? Wiem.



Tak. Tylko inaczej spostrzegają świat dzieci. Książeczka przedstawia im w sposób najprostszy i zrozumiały różne dziwne zjawiska, wypływające z naszego, dorosłego świata. Poza tym. Łazik się zgubił i w ten sposób znalazł Klarę. Jaki jest z tego morał? Nie trzeba kupować psa, można go zwyczajnie przygarnąć, nawet jeśli się zagubi, czy zwyczajnie ktoś bez serca porzuci go w nieznanym miejscu.

Ja, jako kompletnie zakręcona i ześwirowana psiara, polecam ją każdemu, bez względu na wiek. Czasami mam wrażenie, że dorośli powinni na nowo nauczyć się dwóch cech – wrażliwości i szacunku. Do dzieci, zwierząt, czy w ogóle do otaczającego nas świata.

Piękne historyjki, które nie tylko uczą. Na moim młodszym synku wywarły ogromne wrażenie, bo chciał naszą sunię, Lunę przechrzcić na Łazika. Niemożliwe? W wyobraźni wszystko jest możliwe. Łazik jest sympatycznym psem, nie można go nie lubić. Najpiękniej wygląda skulony na kolanach Klary, jak kłębek rudej wełenki.

Polecam całym sercem.

Wydawnictwu REPLIKA dziękuję za piękną i „cenną” książeczkę:)



22:00, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2014

Urodziła się na Kaszubach, w Piesienicy pod Starogardem. Tam spędziła dzieciństwo. W sierpniu minie 88 rocznica Jej urodzin, natomiast 30 maja – 19 rocznica śmierci. Przygodę z poezją zaczęła w wieku ośmiu lat:

.......Kwitły dookoła gwałtownie kwiaty. Zasypiałam w ciepłych gniazdach macierzanki. Ukryta głęboko w trawach podglądałam świat świerszczy, trzmielów. Godzinami rozmyślałam, jak wyleczyć chorą nogę żaby”.

Szkołę podstawową i pierwszą klasę gimnazjum skończyła w Piesienicy. Tuż po wybuchu II wojny, ojca wywieziono do obozu w Stuthoffie, a Ją i matkę wysiedlono do Żyrardowa, pod Warszawą. Tam zdawała tajne komplety gimnazjalne. Po wyzwoleniu pracowała w Urzędzie Ziemskim w Bydgoszczy. Maturę, eksternistycznie zdała w Częstochowie, a studia prawnicze z powodu złego stanu zdrowia musiała przerwać.

W dodatku kulturalnym „Przedpole”, zadebiutowała wierszami „Korale” i „W głębokim leju po bombie”. Debiutem książkowym poetki był tom „Gliniany dzbanek” z roku 1957. Druga książka poetki „Prośba do macierzanki. Erotyki” ukazała się dwa lata później, nakładem „Czytelnika”.

W swojej poezji przywoływała nazwiska „mistrzów słowa”, którzy pomagali Jej wydzierać „tajemnice słów”:

Kochanowski, Norwid, Słowacki. Z Łąką Leśmiana chodziłam na moją własną łąkę, pełną moich własnych rumianków i własnych kwitnących ostów”.

Jej wiersze tłumaczone były na język rosyjski, niemiecki, słowacki, czeski, francuski, serbo-chorwacki, słoweński, ukraiński i białoruski. Tom „Czekanie na Dawida” był ostatnim tomem poetki.

Niemal połowę swojego życia przeżyła w Warszawie, w miejscu całkowicie odmiennym i dalekim od majątku na Kaszubach, które często odwiedzała. Jej mężem od 1960 roku był znany krytyk i poeta Zbigniew Bieńkowski. W 1962 roku przyszedł na świat jej syn Dawid, któremu poświęciła wiele miejsca w swej twórczości. Przez ostatnie 10 lat życia związana była ze wspólnotą AA.

W ostatnim okresie życia swoje nieliczne nowe wiersze publikowała w „Integracjach”.

 

Poezja Małgorzaty Hillar ogromnie popularna w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych odczytywana była jako manifest młodego pokolenia:

 

My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku

rozbijający atomy

zdobywcy księżyca

wstydzimy się

miękkich gestów

czułych spojrzeń

ciepłych uśmiechów

 

Kiedy cierpimy

wykrzywiamy lekceważąco wargi

 

Kiedy przychodzi miłość

wzruszamy pogardliwie ramionami

 

Silni cyniczni

z ironicznie zmrużonymi oczami

 

Dopiero późną nocą

przy szczelnie zasłoniętych oknach

gryziemy z bólu ręce

umieramy z miłości

 

Czyż nie jest to aktualne przesłanie i dziś? Jak najbardziej. Jesteśmy zdobywcami świata, a nie mamy czasu na ludzkie gesty, czy odruchy serca.

Jest Małgosia w swych wierszach też bardzo samotna. Ta samotność, często nierozumiana i lekceważona, odrzuca wszelkie konwenanse i stereotypy. Bo, mimo „posiadania” męża i obcowania z nim, dzielenia swojej codzienności z bliskim, a jednak bardzo obcym człowiekiem, nie chroni nas wcale przed złym stanem ducha:

 

Ściana

Witaj ściano

świadku mojego nie sypiania

świadku mojego nie jedzenia

świadku mojego nie sprzątania

świadku mojego nie modlenia się

świadku mojego nie pisania

świadku wszystkich moich niemożności

a także świadku mojej niewiary

 

Witaj ściano

przyjaciółko w chorobie

ty porażona wiecznym milczeniem

ja porażona paraliżami woli

 

Wybacz ściano

że przeze mnie jesteś brudna i pusta

bo pospadały z ciebie obrazy

w które ubierałam cię

z wielkim staraniem i radością

 

a teraz nie jestem w stanie

podnieść ich z podłogi

aby ubrać cię w nie z powrotem

 

Kocham cię ściano

za twoją cierpliwość

z jaką słuchasz mojego płaczu

 

Kocham cię ściano

za to że nie muszę

bać się ciebie

 

Kocham cię ściano

za to że nie mówisz

z szyderczym uśmiechem

że jestem leniwa

 

Kocham cię ściano

za to że nie żądasz

abym katując siebie

pomalowała cię

na żółty kolor radości

który i tak przecież

zobaczę na czarno

 

Błogosławię cię ściano

gdyż wiem

że jedynie ty

będziesz wierną towarzyszką

mojej śmierci

 

 

Poziomka
Gdybyś był blisko
dałabym ci
tę pierwszą poziomkę

Mówiłabym
Weź najmilszy
to jest kropla słońca

Ty jesteś daleko
a poziomka ma kształt
łzy

 

Dlaczego wspominam Małgorzatę Hillar?

Znakomita kobieta, niezwykle wrażliwa i wyalienowana od świata. Jej poezja czysta i prosta w przekazie. Nie ma w niej zakłamania. Taka jest właśnie poezja, jako zapomniany element kultury. Bo poezja nie jest wcale trudna. Wystarczy się wsłuchać w tętno jej serca, umieć odróżnić ważność od ważności. Można powiedzieć, że poezja tej znakomitej Autorki jest idealnym przykładem na to, by o poezji w ogóle, mówić, jak o ulotności chwili.

O poezji trzeba mówić. To nic innego, jak zatrzymanie w kadrze życia.





21:58, toksiazki12
Link Komentarze (1) »
środa, 19 marca 2014

Kudłaci Kucharze już w Polsce!

Jeden z największych bestsellerów o odchudzaniu od dziś w księgarniach.

 

Kudłaci Kucharze, czyli Si King i Dave Myers, są prawdziwymi miłośnikami jedzenia – pyszne potrawy to ich prawdziwa pasja. Ale pewnego dnia musieli przyznać, że trochę przesadzili…

 

bit.ly/1kJrNRB <http://bit.ly/1kJrNRB>;



Postanowili więc coś zmienić – i odnieśli sukces! Nie chcąc rezygnować z przyjemności gotowania oraz jedzenia, wymyślili potrawy, w których mało jest kalorii, a mnóstwo smaku.

Już dziś możesz mieć przełomową książkę kucharską Kudłaci Kucharze na diecie. Posłuchaj, jak Si King i Dave Myers, wspaniali kucharze o wielkich sercach, opowiadają o swoim pomyśle na życie – bez katowania się dietami, bez rezygnowania z przepysznych dań [http://youtu.be/RgxhcrLN40M ].

 

Jeżeli tak jak Kudłaci Kucharze kochasz jedzenie, a jednocześnie chcesz jeść zdrowo i stracić na wadze – ta książka jest dla ciebie.


Wydawcą książki w Polsce jest wydawnictwo Insignis.



 



19:54, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 marca 2014

Znakomita uczta dla wielbicieli dobrego kryminału.

Czy istnieje zbrodnia doskonała?

Kroniki policyjne mogłyby się tutaj wykazać swoim znawstwem tematu, ale Autorka wykonała to znakomicie. „Kiedyś Cię odnajdę”, to precyzyjnie ukazana powieść z gatunku tych, co trzymają w napięciu do ostatniego zapisanego słowa. Tu nie ma przypadkowości, pomieszanych wątków. Tutaj wszystko ma swoje miejsce i znaczenie – każdy przedmiot, każda sytuacja, każdy bohater.

Warszawa, rok 2012. Dochodzi do makabrycznych zbrodni na kobietach – młodych, pięknych, o charakterystycznym wyglądzie. Każda z nich to odrębna historia, ale każda pada ofiarą sadysty, który je gwałci i zabija.

 

Tak było z matką głównej bohaterki - Weroniki, a jak się po latach okaże, podobny los spotyka jej najlepszą przyjaciółkę, Olgę. Dla Weroniki to będzie po raz drugi szok i cios w samo serce. Dwie osoby tak bardzo jej bliskie. Feralnej, czerwcowej nocy, gdy Olga ginie, Weronika ma dziwny sen. Jeszcze nie raz powtórzy jej się ta senna mara. Będzie to wyraz bezsilności i głębokiej tęsknoty za przyjaciółką, ich wspólnymi rozmowami i życiem, do którego Weronika, tak nieufna i zamknięta w sobie po śmierci matki, zdążyła się przyzwyczaić.

 

Teraz zostanie sama. Sama ze swym bólem i samotnością. Olga była cenionym pedagogiem szkolnym. W imię pomsty za jej śmierć, Weronika przeniknie do środowiska szkolnego, zatrudniając się na miejsce przyjaciółki. Jak się okaże, łatwo nie będzie zdobyć zaufania ani kolegów z pracy, ani uczniów. Czas jednak załata wszelkie obawy. Pracując nad odkryciem zabójcy, narażając swoje życie, zupełnie oderwie się od przyziemnej szarej rzeczywistości. Pochłonie ją to całkowicie.

 

Jak to w dobrych kryminałach bywa, tak i w tym jest znakomicie przedstawiony wątek namiętnej miłości. Ale w tym konkretnym przypadku miłość narodzi się w wyniku przykrych wydarzeń.

Śledztwo morderstw prowadzi komisarz Szymon Pawelec. Skrupulatny, powściągliwy i zdecydowany. Z Weroniką połączy go coś więcej, niż tylko obowiązki śledczego. Nie nastąpi to jednak tak szybko. Oboje będą się bronić przed tym uczuciem, by mimo wszystko – za dłuższą chwilę dać upust emocjom i wzajemnemu pożądaniu.

 

Kim okaże się zabójca? Jaki będzie finał śledztwa Pawelca? I na co narazi się Weronika?

Jak się okaże, zło może czaić się za każdym ciemnym zaułkiem, za każdym krętym rogiem i skrzyżowaniem nieoświetlonych uliczek. Nie ma zbrodni doskonałej. Każdy gdzieś popełni prędzej, czy później błąd.

 

Autorka wykazała się znakomitą wiedzą na temat kryminalistyki. Fachowe terminy, znajomość topografii terenu, na którym dzieje się akcja, dodają tylko powieści swoistej dramaturgii, aż chce się czytać. Czytać i czuć na własnej skórze wszelkie emocje towarzyszące bohaterom.

Wartka akcja, doskonale sprecyzowane opisy i skonstruowane dialogi. Do tego język - prosty, bez przenośni, z epitetami, tu nie ma uogólnień, czy niepotrzebnych określeń. Tu wszystko ma swoje miejsce i czas. Znakomicie nakreślony profil zabójcy i sceny z jego udziałem.

 

Tytuł? Niejednoznaczny i dający wiele do myślenia.

I bynajmniej nie chodzi o znalezienie zagubionej rzeczy. Myślę, że można go interpretować na wiele sposobów. Tak, jak Weronika szuka zabójcy i kiedyś go odnajdzie, tak z równym zaangażowaniem odnajdzie prawdziwe uczucie. Powróci zagubiona w przeszłości miłość do ojca.

Jestem przekonana, że to jest znakomity materiał na film. A Autorce gratuluję wspaniałej powieści!

 



czwartek, 13 marca 2014

Komunikat dla użytkowników/czytelników bloga:

Jeśli zdecydujecie się zrobić zakupy za minimum 100 zł - otrzymacie RABAT w wysokości 40 zł.

Szczegóły promocji:

1. Aby skorzystać z promocji należy wpisać na stronie www.znak.com.pl kod rabatowy  - nietypowe

2. Gdy wartość Twojego zamówienia wyniesie 100 zł, od Twojego zamówienia odejmiemy 40 zł.

3. Rabat nie łączy się z innymi kodami rabatowymi.

4. Kod rabatowy jest ważny do 31 marca 2014 roku.

 

 

Pozdrawiam serdecznie:)

Tagi: ZNAK
19:11, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 marca 2014

„Ja grałam przy nim rolę brzęczącej muchy, od której niezbyt energicznie się oganiał”.

To wszystko nie tak miało się zakończyć! Zdecydowanie liczyłam na większy romantyzm, namiętność, czy poryw. Ale Autorka miała swoją wizję i losy bohaterów najpierw pomalutku, delikatnie splotła, by pod koniec je zupełnie odciąć, jak dziecku odcina się pępowinę. Joanna miała brzęczeć nad uchem Adama do ostatniej literki powieści. Cóż....los bywa pokrętny i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli tak, jakbyśmy zwyczajnie tego chcieli.



Sama konstrukcja książki jest perfekcyjna! Tutaj nie ma błędów – żadnych. Tu jest wszystko w najmniejszym calu, ze szczegółami dopracowane. Opisy rzeczowe i idealne. Nie za długie, nie za krótkie. Po prostu w sam raz. Kiedy miało być śmiesznie – było. Kiedy miało być smutno – było. I te wszystkie emocje, stany ducha bohaterów odczuwało się na własnej skórze. Jakby ich krew i myśli przepływały przez nasze ciało. I to było elektryzujące w tej powieści.

Autorka jest mistrzynią w kreowaniu akcji. Skrupulatnie przemyślana i ukazana. Nie ma mowy o przypadkowości, czy mieszaniu się wątków. To jest powieść doskonała!

 

San Quentin – Więzienie Stanowe w Kalifornii. To tutaj trafia za rzekome zabójstwo brata - Adam Madej, Góral z Kościeliska. I jemu los spłatał figla. Poleciał do Ameryki do brata bliźniaka. W odwiedziny, a przy okazji na wakacje. Brat Adama, Staszek od małego był lekko opóźniony w rozwoju. Jednak płynąca w ich żyłach góralska krew, wzmocniła jego charakter. Otoczony matczyną opieką doszedł do znakomitych rezultatów, osiągając nawet wysokie wyniki w szkole. Dwaj bracia. Bliźniacza więź, a jednak tak bardzo różni od siebie. Ta podróż przedłuży się Adamowi o całe dwadzieścia lat. Amerykański sąd ogólnikowo i po łebkach osądzi go za zbrodnię, której nie popełnił.

W San Quentin doświadcza bólu i przemocy. Tam śmierć, mafijne porachunki, czy gangsterskie zatargi wychodzą nawet poza więzienne kraty. Celę dzieli razem z Robertem – mordercą - filozofem. To dzięki niemu Adam zaocznie zalicza studia i jakimś cudem udaje mu się przeżyć.

 

Po dwudziestu latach, Madej wraca w rodzinne strony. Do gór, gdzie serce sprowadzało go nawet na jawie do znajomych widoków, pozostających na wyciągnięcie ręki. Nie będzie to powrót łatwy. Nie będzie to powrót przyjemny. Ale powrót ten odmieni jego dotychczasowe poglądy na świat i ludzi. Skrytość i magiczna aura zaintrygują Joannę, która dzieląc z nim przedział w pociągu, postanowi za wszelką cenę dowiedzieć się czegoś więcej o tym dziwnym człowieku. Zaintrygowana już samym jego wyglądem zacznie go szpiegować, a jak się też potem okaże, zacznie dzielić z nim nawet swoje życie.

Kim jest owa Joanna? Młoda, wschodząca gwiazda dziennikarstwa. Ma zaledwie dwadzieścia pięć lat, ale swoją mozolną i ciężką pracą zarobiła sobie na status dobrej, sumiennej dziennikarki.

Pociąg do Zakopanego, gdzie Joanna wybrała się na wywiad z pielęgniarką, zawiezie ją w zupełnie innym celu. Jakim?

Ten cel, to Adam. To jej stacja docelowa. Chociaż na początku skutecznie obroni się przed nachodzącymi ją emocjami. Z czasem jej wycieczki do Zakopanego przerodzą się w gorący romans. I właśnie ona będzie mu brzęczeć nad uchem, jak ta mucha upierdliwa. Czy Adam jednak włoży w to oganianie się od niej dostatecznie dużo energii?

Hm.....Dobra. Powiem tak.

Adam nie pokocha Joanny od razu. Zbyt wiele w życiu wycierpiał i za dużo doświadczył zła. Niepewność jednak przeleje czarę i miłość uderzy w jego serce, jak halny w słoneczny dzień. Miłość ta zostanie przerwana przez niedomówienia i kłamstwo, którego dopuści się Joanna.

 

Dziękuję Autorce za tak znakomitą powieść. Za to, że splotła tych dwoje, jak równy warkoczyk na głowie silnej góralki. Dziękuję, że Joanna będzie o tą miłość walczyła, a Adam mimo wszystko da jej szansę.

Ta powieść, to nie jest klasyczny kryminał. To także coś więcej niż zwykła historia nieszczęśliwej miłości.

To cząstka człowieczeństwa podsycana emocjami i tęsknotą za tym, co kiedyś było w zasięgu wzroku. Czy wystarczy wyciągnąć rękę?

Po książkę na pewno. Dla mnie to po prostu bestseller!


Dziękuję Wydawnictwu ZNAK za te wszystkie emocje i możliwość przeczytania tak znakomitej książki!!!!



22:29, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 marca 2014

„...No a co z tym szczęściem, bo mi nie odpowiedziałaś?”

No właśnie. Co z tym szczęściem, gdy trzeba mieć czas dla wszystkich i wszystkiego wokoło, a własne potrzeby, marzenia i pragnienia chowie się w kącie, najlepiej w dużej, starej skrzyni, zamkniętej na cztery spusty?

Jak odpowiedzieć na to pytanie „zbuntowanej” nastolatce, w dodatku pasierbicy, z którą przyszło dzielić się maleńkim mieszkankiem i własną, rodzoną córką?

Cytat pochodzi z książki Moniki Orłowskiej „Adam i Ewy”. Dzięki Wydawnictwu Replika miałam szansę zapoznać się z twórczością owej Autorki. Powieść nietypowa. Inna niż te, które dotychczas miałam przed oczyma i raczyłam swe zmysły. Powieść o nieustannej presji, skrytych marzeniach, o własnej definicji szczęścia i emocjach, które nie mają gdzie i w jaki sposób wypłynąć.



Ewa Bajer – anglistka, tłumaczka, matka, żona, opiekunka. Już od samego początku, gdy zaczęłam czytać wiedziałam, że będę tej wspaniałej kobiety żałować. Nie myliłam się. To osoba wyjątkowa, z pasją, kocha swego męża, mimo iż są od siebie tak bardzo daleko.

Samotność. Gdy męża zostawia się tysiące kilometrów od domu, na Gran Canarii, a samemu wraca się do Krakowa, by zaopiekować się schorowaną teściową po dwóch udarach. Jest to wyczyn godny Syzyfa. Niełatwy do wykonania i przemeblowujący całe dotychczasowe życie.

Ewa musi nie tylko codziennie zmagać się z chorobą teściowej, do tego dochodzi wychowanie pasierbicy i swojej rodzonej córki. Paradoksalnie pasierbica – czternastolatka, która też ma na imię Ewa, powinna być zbuntowana, chodzić własnymi obranymi ścieżkami, z nosem w kolorowych kobiecych czasopismach lub bujająca w obłokach z powodu nieszczęśliwej miłości. Jak się okazuje, to dla Ewy kompanka zwykłych codziennych rozmów. To ona stawia Ewę do pionu, pomaga jej z własnymi myślami i poukładaniem w odpowiedni sposób rytuałów dnia. Gdyby nie pomoc nawet psychiczna przybranej córki, Ewa zaginęłaby w opiece nad teściową, która wymaga stałej obserwacji i pielęgnacji - małe dziecko w pampersach.

A gdzie w tym wszystkim jest tytułowy Adam?

Hm.... Na Gran Canarii. Adam pojawia się pod koniec powieści. W okolicznościach - typowych. Ma po prostu przerwę w pracy i raz na sześć tygodni wraca z delegacji do domu. Zanim jednak to nastąpi, Ewa zupełnie przypadkiem dowie się, w jaki sposób zginęła pierwsza żona Adama. Jak się okaże, nie był to powód natury depresyjnej, ale po prostu samobójstwo. Dlaczego Pierwsza zabiła się?

Odpowiedzi udzieli jej James – kolega męża, który zatelefonuje do niej w czterdzieste urodziny. Ten dzień miał być Ewie od początku przeznaczony. Zostanie jednak naznaczony do końca życia.

Ta powieść, to swoisty pamiętnik kobiety zmagającej się z codzienną rzeczywistością. Jej pragnienia, marzenia, czy chociażby zwykłe potrzeby schodzą na dalszy plan. Ta powieść to opis zmagań z chorobą, opieką. Tutaj Autorka posłużyła się fachowymi sytuacjami - obserwacji takich czynności, jak chociażby higiena osoby sparaliżowanej po udarze.

Tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Tu jest życie prawdziwe aż do bólu. Adam okazał się w moim mniemaniu, jako wyrachowany dupek, który posłużył się żoną do zaspokojenia przyziemnych problemów, by samemu być jak najdalej od obowiązku, który niejako również należy do niego.

 

No i jak to faktycznie jest z tym jej szczęściem?

Dziwnie. Każdy ma jakąś tam swoją definicję szczęścia. Czy Ewa jest szczęśliwa trwając przy teściowej, śpiąc na starej, maleńkiej kanapie, z której czas wyjmuje sprężyny raniąc jej nogi? Czy jest szczęśliwa obok przybranej córki i swojej rodzonej, Karolinki? Czy przeszłość rodziny Bajerów uszczęśliwia Ewę?

Masa pytań. A jaka jest właściwa i prawidłowa odpowiedź na to pytanie?

Odpowiedzcie sobie sami.

Dla mnie to książka o niesamowitej sile i odwadze. Kobieta wykształcona musi przewartościować swoje kulawe szczęście i zamknąć na cztery spusty to wszystko, w co dotychczas wierzyła, co wytyczało jej drogę.

Ewa jest Syzyfem. Dźwiga ten ogromny kamień w imię – dla niej miłości. Prawda okaże się tak bolesna, że już nic nie będzie jej w stanie zatrzymać, by uciec jak najdalej od człowieka, któremu ufała i którego niby kochała.

Warto przeczytać. Polecam.



 



10:43, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 marca 2014

Jestem ciekawa, jak będzie z drugim fragmentem?

Pasją Ewy był śpiew. Nic dziwnego, przecież ukończyła Akademię Muzyczną w Bydgoszczy. Słuchała muzyki, śpiewała. Nie miała jakiegoś ulubionego gatunku. Wszystko, co wpadało w ucho ponosiło ją w dalekie rewiry skrytych marzeń i pragnień. Pragnień niegdysiejszych bliskości człowieka, którego pokochała. To stało się jej obsesją. Na jednym z czatów towarzyskich poznała Krzysztofa. Wirtualnie. Rozmawiali wieczorami, nawet nocami. Ewa czuła, że znalazła bratnią duszę. Przed Krzyśkiem otworzyła się, opowiadając mu o sobie, życiu w przepychu i ogromnej pustce w sercu. Samotność obojga doprowadziła ich do romansu, najpierw flirtowali w sieci, potem przyszedł czas na spotkanie w realu.

Czuła niepokój. Jak wygląda? Czy ona mu się spodoba? Czy naprawdę jest tym, za kogo się podawał? Pytania kłębiły jej się w głowie, dając wyobrażenie najbliższych godzin. Umówili się w jednej z maleńkich, oddalonych od centrum kawiarenek. Na początek umówili się na kawę. Wszystko w tajemnicy. Nikt o niczym nie miał wiedzieć. Tylko oni. Ręce zaczęły jej drżeć na samą myśl, że Darek mógłby się dowiedzieć od kogokolwiek przypadkiem spotkanego na ulicy. Stąd wybór miejsca.

Usiadła przy najciemniejszym stoliku, w rogu, nie rzucając się w oczy. Ubrała się w czarną sukienkę z białym kołnierzykiem i kapelusz. Czekała zdenerwowana, obserwując każdego, kto wszedł do kawiarni.

Wpatrując się w menu, myślami będąc zupełnie gdzie indziej, do stolika podszedł szczupły, wysoki brunet. Odchrząknął, zsunął ciemne okulary z nosa i szarmanckim spojrzeniem zapytał:

  • Jestem Krzysztof. Ewa, to ty?

Uniosła głowę znad nerwowo trzymanej karty w dłoniach. Jej oczom ukazał się przystojny mężczyzna, aż niemożliwe, żeby to był on. Jej mimowolny kochanek ze stron towarzyskich rozmów:

  • Ta.....- przełknęła ślinę – tak, to ja – ręce jej się spociły, chyba nawet zaczerwieniła się lekko na twarzy.

  • Witaj kochana – powiedział uśmiechając się delikatnie – nawet nie wiesz, jaka jesteś piękna, moja gwiazdo, można? - wzrok skierował na stojące obok puste krzesło.

  • Oczywiście.

Żadne z nich nie mogło rozpocząć rozmowy. Nie wiedzieli od czego. I kiedy po dłuższej chwili napięcie opadło, wymieniane spojrzeniami i uśmiechami, zaczęli.

O czym rozmawiali? O tym, co zdążyli już sobie napisać, ale też o tym, dlaczego Ewa jest taka samotna, o jej mężu zadufanym w swoim pudełkowym, wyimaginowanym świecie.

Czuli się w swoim towarzystwie nadzwyczaj dobrze.

Przy Krzyśku Ewa poczuła się prawdziwą kobietą. Spotykali się jak często tylko mogli. Przeważnie w czasie, gdy Darek wyjeżdżał na zawody. Miał ostatnio dobrą passę. Wygrywał niemalże każdy jeden raz. Jego konto rosło z dnia na dzień. Ewa jednak nigdy nie mogła z niego korzystać. O każdy szczegół musiała prosić się męża. A i tak, jeśli przyszło zrobić zakupy dla dzieci, jechali do centrum handlowego. Portfel trzymał zawsze on i to on o wszystkim decydował. Nie miała żadnego zdania. Nawet w kwestii zakupów do kuchni. Czuła się jak więdniejący kwiat. Nie chciała i nie mogła już dalej tak żyć.

W najbliższym czasie miało się wszystko zmienić.

 



21:11, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2014

„Każdy ma własną granicę bólu i upokorzenia. I własne klapki uczucia na oczach”.

 Cytat ze wspaniałej powieści Joanny Sykat „Wszystko dla Ciebie” i myśl przewodnia tego, co chcę o tej książce napisać. Bo tak to właśnie chyba jest, że każdy ma jakieś swoje granice. A jeśli chodzi o uczucia, to stawka jest bardzo wysoka. Mistrzynią w tego rodzaju opowieści jest nikt inny, jak właśnie Joanna Sykat.

Na Niej nie można się zawieść. Jestem pełna podziwu dla Jej talentu pisarskiego. Potrzeba mnóstwa energii i dobrego zmysłu obserwacji, by pisać w sposób prosty, a jednocześnie tak wysublimowany i ciekawy.

To druga książka Autorki, z którą miałam okazję się zapoznać. Z tego miejsca spieszę podziękować Wydawnictwu Replika, a konkretnie Pani Katarzynie Szablińskiej – za szansę współpracy i pięknie oprawione książki, które kuszą, kuszą, oj kuszą!

„Wszystko dla Ciebie” to druga niesamowicie emocjonująca pozycja, która porusza struny serca, zmusza do pewnych przemyśleń i swojego punktu widzenia na temat samotności kobiety porzuconej przez męża.http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/166000/166309/352x500.jpg

W tej książce są dwa światy uczuć. Świat porzuconych przez mężów samotnych przyjaciółek oraz świat komicznej ciotki Janinki.

Agata ma trzydzieści lat. W szczęśliwym małżeństwie trwa prawie dziesięć. Jak się okazuje, nie tak zupełnie szczęśliwym skoro znudzony związkiem mąż szuka pocieszenia i uwagi na czatach internetowych. Takim sposobem poznaje tajemniczą KatJe. Młoda dziewczyna tak namiesza Kubie w głowie, że ten z dnia na dzień spakuje się i porzuci żonę.

Agata zostanie sama w pustym domu, z ciężarną kotką i jak się okaże – z ciężarną sobą. Miotana wszelkimi myślami, obawami i problemami. Mąż, z biegiem czasu pójdzie po rozum do głowy i za wszelką cenę podejmie próbę odzyskania żony i nienarodzonego dziecka.

Ale, ale......nie wszystko przychodzi tak łatwo. Na wszystko przychodzi czas. Tak, jak Agata zacznie walkę sama ze sobą, tak jej przyjaciółka Monika – z pozoru szczęśliwa, nagle straci ten bajkowo mydlany świat. Agata stanie na wysokości zadania. Przyjaciółka przyjaciółką – potrzeba pocieszenia i bycia obok z jednej strony, a życie życiem z drugiej strony. Bo Monika pierwsza odkryje, że jest w ciąży i razem z Agatą zostaną dwiema samotnymi matkami.

Agata przede wszystkim nie będzie gotowa na dziecko, nigdy o nim nie myślała, nigdy nie pragnęła. Ono przyszło samo. Teraz zacznie prawdziwą gonitwę o uczucia. Swoje do dziecka. I tu Autorce należą się ogromne brawa, za nakreślenie prawdziwego studium psychologicznego kobiety wydrapującej z dna serca miłości do swojego dziecka.

Niedowierzanie zacznie przeradzać się w świadomość, a świadomość, podsycona wizją choroby, która może sprawić nawet jego śmierć, przerodzi się w bezgraniczną miłość do tej maleńkiej istotki, która zamieszka pod jej sercem. Dziecko jest cudem. A uczucia, jakie rodzą się w kobiecie w tym czasie, nie da się z niczym porównać.

Obok świata Agaty, Moniki i Kuby jest jeszcze jeden, troszkę lżejszy i bardziej komiczny. Świat starej ciotki Janinki. Siedemdziesięcioletnia, szykowna kobieta z klasą i pełnym pakietem doświadczeń stanie się dla Agaty jak druga matka. Matka, której Agata nie miała okazji dobrze poznać. To ona i jej zmarli trzej mężowie nadają powieści pewien przerywnik na tym bezradnym i tonącym od łez okręcie.

 Jak całość się domknie? Czy Agata otworzy się na uczucia do dziecka? Czy da szansę wiarołomnemu mężowi i w końcu będzie szczęśliwa?

Dla mnie ta powieść to głębia emocji, nieopisanych uczuć i szalejących w sercu orbit. Nie tylko o porzuconej żonie, ale kobiecie, która zostanie wystawiona na ciężką próbę wyciągnięcia z siebie i wykrzesania prawdziwej miłości. Będzie jej niesamowicie ciężko. Najpierw psychicznie, z czasem i fizycznie. Jednak, my kobiety jesteśmy silne i wierzę, że Agata spisze się jako dobra matka i żona. Bardzo bym chciała doczekać się ciągu dalszego.

Szybka akcja, doskonałe dialogi, prawdziwe postacie i temat, jak najbardziej na czasie. Głębokie studium o człowieku. Precyzja i świetnie wpleciony wątek komiczny. I to zakończenie!

Idealna powieść dla tych, co chcą ryczeć i poszarpać się ze swoimi emocjami tak, jak ja. Czytałam - śmiałam się do łez i ryczałam nad losem bohaterów. Trochę momentami byłam zła na Agatę, ale...w takich opowieściach nie może być constans. I niech tak już zostanie.



15:03, toksiazki12
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi