Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
poniedziałek, 29 lutego 2016

 

 

Cała gama emocji czeka na Was w książce Magdaleny Witkiewicz, którą zamierzam dzisiaj przedstawić. Cała. Od śmiechu przez łzy, chociaż tych drugich znajdziecie znacznie więcej. I jeśli sugerować się okładką, która jest oczywiście przecudnie pastelowa, to uważam, że w ogóle nie oddaje klimatu sinusoidy uczuć w książce.

 

Magda swoich bohaterów lubi wiązać i oplatać dziwnymi sytuacjami, czy stwarzać im charaktery z zupełnie innej palety barw. Przyznam się szczerze, że co Pauli, głównej bohaterki miałam mieszane uczucia. Z jednej strony jej współczułam, rozumiałam, z drugiej zaś, zaczęła mnie lekko irytować tym swoim wiecznym nosem w swetrze. Ale o to przecież chodzi, by o takich bohaterach tak szybko nie zapominać. Wręcz przeciwnie, płynąć z nimi, czuć to co oni i myśleć razem z nimi. Jeśli w książce nie ma emocji, to jaka jest to książka? Tutaj tych emocji jest morze i ich wielopłaszczyznowość daje nam do myślenia, skłania do pewnych przemyśleń, stwarza pewne odczucia.

 

Paula jest niczym nie wyróżniającą się dziewczyną. Może poza urodą. W dodatku mieszka na wsi, na Kaszubach. Jej rodzicie utrzymują się z prowadzenia gospodarki. Paula ma jeszcze dwie starsze siostry, a ona sama jest tym trzecim, najmłodszym dzieckiem, takim trochę jakby z przypadku:

„W przeciwieństwie do moich sióstr, nie mogłam decydować o swojej przyszłości. Moje życie zaplanowano już od dnia moich narodzin. Od zawsze wiadomo było, że przejmę gospodarstwo. Nawet nie miałam nic przeciwko temu. Było tam tak pięknie! Uciekałam z blokiem rysunkowym i ołówkiem na wzgórza, siadałam i to piękno rysowałam. Nie narzekałam na to, co zaplanowali dla mnie rodzice, bo jak można narzekać na ziemniaki, jeżeli w życiu nie próbowało się niczego innego? Nie znałam innego świata. Moi rodzice też nie. Nie lubili wyjeżdżać, o nocowaniu poza domem w ogóle nie było mowy. Najdalej jeździli do pobliskiego Gdańska lub Słupska. Ale tylko wtedy gdy naprawdę byli do tego zmuszeni.”

 

Rodzice Pauliny mieli określony już plan na jej życie. Plan, który nie przewidywał żadnych sprzeciwów, a wybrankiem serca miał być Adrian. Dziesięć lat starszy, o głowę niższy, ale miejscowy, swój. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nauczycielka, która w Paulinie dostrzegła wyjątkowy talent do matematyki. Na konkursach zajmowała czołowe miejsca, ale w głębi duszy czuła, że to plastyka jest tym, czym chciałaby się w życiu zajmować. To właśnie pani Konopnicka namówiła dziewczynę na studia na Politechnice, na architekturze. I dzięki tym namowom odważyła się na pierwszy samodzielny krok w dorosłość. Na pierwszy krok do tego, by zmienić plany rodziców, którzy nie ukrywali swojego niezadowolenia. Można powiedzieć, że drogi powrotnej do domu już nie miała.

 

Na uczelni Paulina poznaje Aleksandra, przystojnego wykładowcę rysunku. Od tego momentu jej życie nabiera tempa, kształtu, koloru. Nawet nie spodziewałaby się tego, że zakocha się w tak wspaniałym mężczyźnie. Miłość zakazana? Tak, ale dopóki nikt o niej nie wie, jest dozwolona, tajemnicza, magiczna, zmysłowa. Oboje wiedzą, jak bardzo narażają się na wyklęcie ze społeczności i życia uczelnianego. Największe zagrożenie czyha na Aleksa. Mógł stracić przecież pracę, a Paula? Dokąd by poszła, do kogo, gdzie? Wiedziała przecież, że do domu wrócić by nie mogła. Ich miłość zacznie kwitnąć, kiedy oficjalnie kończy rysunek, w momencie złożenia przez Aleksa podpisu w indeksie.

 

Sielanka? Ten czas „przed” był istnym sielskim obrazkiem. Wszystko takie dobre, poprawne, idealne, słodkie, namiętne. Z nadmiaru wrażeń i emocji Paula zachodzi w ciążę. Dla zasady, by ułatwić sobie życie, móc wziąć kredyt na większe mieszkanie jest też ślub. Skromny, bez fanfar, z bliskością przyjaciół.

 

 

Źródło: Internet.

A teraz oni dwoje i on, Łukasz, przyjaciel Aleksa. Zawsze blisko, zawsze obok, zawsze w odpowiednim czasie i miejscu, jak przyczajony Anioł. Kiedy Aleks wyjeżdża, Łuki jest tuż przy Pauli. Zupełnie nieświadomie, tak po prostu zakocha się najpierw w dziewczynie, potem w żonie przyjaciela. To będzie dla niego trudne, bo sytuacje są mniej lub bardziej sprzyjające, a przecież on za wszelką cenę nie może się zdemaskować ze swoim uczuciem do Pauli.

 

Wtedy jest „potem”. Kiedy Aleks odchodzi. Czas, w którym Paula zostaje sama. W zaawansowanej ciąży, z gigantycznym kredytem na mieszkanie, rachunkami i zwykłym życiem, szarością, przyziemnością:

„Bez pieniędzy, bez pracy, bez męża. Nigdy w życiu nie pracowałam, więc nawet nie przysługiwał mi urlop macierzyński. Nie pracowałam, więc nie miałam żadnych środków do życia.”

 

I pada propozycja od Łukasza. Przecież tak na to czekał, tak tego pragnął:

„- Wyjdź za mnie...- powiedział nagle. – [...] – Zamieszkajmy razem, zaopiekuję się wami. Tak będzie łatwiej. Pola, stworzymy dom. Ciepły, bezpieczny. Nie musimy nawet spać w jednym łóżku. [...] – Ale proponuję ci pewien układ. Abyś trochę odpoczęła od kłopotów, od tego całego bałaganu. Może z czasem mnie pokochasz... Życie jest zbyt krótkie, by przejść przez nie samotnie. Proszę, po prostu bądź.”

 

I która przystałaby na taki układ? Ciekawe, jak ocenicie Paulinę. Czy dobrze zrobiła idąc na taki układ, umowę? Jedno jest pewne, gdyby nie Łukasz, Paulina miałaby bardzo ciężko po porodzie wrócić do formy. Depresja mocno odcisnęła swoje piętno na ich wzajemnych, przyjacielskich relacjach. Co prawda małżeństwem byli tylko na papierku, ale samotnej kobiecie z niemowlęciem jest bardzo ciężko.

 

Czas, w którym Paula wyjedzie do siostry za granicę, będzie dla Łukasza czasem, w którym pojawi się ona – Karolina. Co wyniknie z tej znajomości? No i jak zakończy się układ zawarty między Pauliną a Łukaszem? I co z rodzicami Pauli?

 

Autorka stworzyła bardzo ciekawe charaktery swoich bohaterów, wnikamy w ich myśli, pojawia się w książce dwugłos narratorów. Mężczyzny i kobiety, ich spojrzenia na każdą sytuację ze swojej strony. Przed każdym rozdziałem przytoczyła słowa znanych piosenek – polskich, zagranicznych, które znakomicie oddają sceny w nich zawarte. Fabuła przemyślana, dopracowana w każdym szczególe i zaskakujące zakończenie.

 

Jeśli miałabym się do czegoś doczepić, to tylko do okładki. Poza tym, jak się zacznie czytać, wsiąka się i nie można wręcz się od niej odkleić, bo chce się wiedzieć, co było dalej.

„Po prostu bądź” to taka książka o życiu. Książka, która na długo zostaje w pamięci. Można się z bohaterami tej historii naprawdę zżyć. Momentami pociągnąć za rękaw, popukać po głowie, czy po prostu usiąść obok przytulić, popłakać, pośmiać się. Książka zawiera wszystkie emocje, a o to przecież chodzi.

 

Za egzemplarz dziękuję autorce, Magdalenie Witkiewicz, której życzę nieustających inspiracji i którą podziwiam, że tak umie pisać lekko, bez skomplikowanego słownictwa, zwiewnie, momentami zabawnie, a nam się fajnie wtedy czyta. Cieszę się również, że to właśnie piosenka Stinga przyczyniła się do tego, by ją napisać. Stinga, jak już się pokocha, to tej miłości nie można się pozbyć. Nawet dobrze, przynajmniej mamy tak wspaniałe powieści.

I też mam nadzieję, że On kiedyś dowie się o tej książce i pisarce urzeczonej Jego piosenką :)

 

Źródło: Internet.

14:38, toksiazki12 , Recenzje
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 lutego 2016

 

 

REWIZJA 

Remigiusz Mróz

 

 

 Premiera: 30.03.2016 

Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy 

Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę. 

Kontynuacja bestsellerowej Kasacji i Zaginięcia! 

 

 

 


 

piątek, 26 lutego 2016

 

Kochani!

Rozpieszczam Was konkursami! Mam nadzieję, że nie jest Wam z tego powodu smutno! :)

Tym razem macie okazję do powalczenia o wyjątkową pozycję.


Z "Sekretem poliglotów" zapoznałam się prawie rok temu: 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/03/Sekrety-poliglotow-Konrad-Jerzak-vel-Dobosz.html

Dzisiaj też pojawił się nowy post - w zakładce Wywiady - z autorem książki

o planach na najbliższą przyszłość itp.

Teraz daję szansę Wam. Wiem, że są pytania, które też Was nurtują, spędzają sen z powiek, ale i ciekawią.

 Dlatego, macie okazję już nie tylko zapytać, ale przy okazji wygrać jeden egzemplarz "Sekretu poliglotów"!

 

 

 

 

 

 

 

Warunki konkursu:

Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i kończy w środę 9 marca b.r. o godz. 23:59.

Po tym terminie zostanie wyłoniony zwycięzca. A zwycięży ta osoba, która zada najciekawsze pytanie.

Liczba pytań od jednej osoby od 1 - 3 max.

Pytania zadajecie w komentarzach pod postem, pamiętając o adresie e-mail, żeby ułatwić kontakt ze zwycięzcą!

Miło nam będzie, jeśli polubicie nasze FP, czyli książki "Sekrety poliglotów" i mój Recenzje Agi,

oczywiście na FB.


Udostępniajcie, zachęcajcie znajomych, bierzcie czynny udział!

Trzymam kciuki!

 

 

W marcu minie rok, odkąd zapoznałam się i miałam przyjemność przeprowadzić krótką rozmowę z autorem ciekawej książki „Sekrety poliglotów” Konradem Jerzakiem vel Dobosz. Dzisiaj tę rozmowę i propozycję książkową przywołuję po raz kolejny. Tutaj znajdziecie wszelkie szczegóły:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/03/Sekrety-poliglotow-Konrad-Jerzak-vel-Dobosz.html

 

Niedawno zadałam Panu Konradowi kilka pytań, szczególnie dotyczących tego, co przez ten rok się zmieniło i o ewentualne plany na najbliższą przyszłość. Co mi powiedział, przeczytajcie poniżej.

 

Wzorem roku ubiegłego, Pan Konrad przygotował dla Was taką małą niespodziankę w postaci kodu na zakup Jego książki z 30% rabatem.

 

Kupon rabatowy to: nietypowerecenzje

 

 

Zapraszam na rozmowę, a w zakładce – Konkursy – możecie o jeden egzemplarz powalczyć!

 

 

Żródło: www.sekretypoliglotow.pl

Na zdj.: Konrad Jerzak vel Dobosz.

 

Panie Konradzie. Minął prawie rok, odkąd rozmawialiśmy. Czy zmieniły się sposoby, bądź doszedł Pan do jakiegoś uniwersalnego sposobu nauki języków obcych do tych, które wcześniej Pan stosował?

Mój sposób nauki oczywiście cały czas ewoluuje, ale nie zmienia się aż tak bardzo. Opieram go na czterech filarach. Pierwszy to praca z podręcznikiem, dialogami, czyli poznawanie nowego materiału. Myślę, że każdy, kto uczy się języka obcego samodzielnie, do pewnego stopnia robi to samo. Trzy kolejne filary są jednak przez wiele osób pomijane. Są to kolejno: powtarzanie tego, czego się już nauczyliśmy; ćwiczenie nowych umiejętności w rozmowach z obcokrajowcami, a w końcu wykorzystywanie znajomości języka w tym, co sprawia nam przyjemność, czyli oglądaniu filmów, słuchaniu muzyki. Trzeba jednak zachowywać odpowiednie proporcje w stosowaniu tych czterech filarów i odpowiednio dobierać konkretne działania do poziomu, na którym jesteśmy. Gdy zaczynam naukę języka, większość czasu spędzam na aktywnej nauce, czyli pierwszych dwóch filarach. Oglądanie filmów w danym języku mija się z celem, bo nie jestem w stanie jeszcze zbyt wiele zrozumieć i prowadzi to raczej do frustracji niż do osiągnięcia konkretnych korzyści. W miarę jak moje umiejętności się zwiększają akcent przenosi się jednak na filary trzeci i czwarty. Jako że poznałem już podstawy języka, mogę skupiać się na tym, co przyjemne, i wykorzystywać to, czego się nauczyłem, w praktyce.

 

Nie ma oczywiście jednego sposobu nauki, który odpowiadałby wszystkim. Każdy z nas uczy się trochę inaczej. Ktoś woli na przykład zacząć mówić już na pierwszej lekcji, a inni – jak na przykład ja – wolą najpierw poznać podstawy języka, a dopiero potem odbyć pierwszą rozmowę. Z pewnością jednak nie można osiągnąć sukcesu, jeśli brakuje nam regularności i jeżeli nie powtarzamy tego, czego się nauczyliśmy. A jak pokazuje praktyka, z tym właśnie ludzie mają największe problemy.

 

 

Jak rozwijają się dalej warsztaty językowe? Dalej prowadzi je Pan wespół z kolegą, brazylijskim poliglotą, czy jednak robi Pan to sam?

Przygotowujemy właśnie kolejną edycję warsztatów. W ciągu najbliższych kilku miesięcy odwiedzimy między innymi takie miasta jak Warszawa, Łódź, Kraków, Wrocław czy Poznań. Staram się współpracować nie tylko z Marlonem Couto Ribeiro z Brazylii, z którym zorganizowaliśmy pierwszą edycję naszych szkoleń, ale też z innymi poliglotami, którzy mieszkają w Polsce. Dzięki temu warsztaty są z pewnością dużo ciekawsze i docierają do szerszego grona zainteresowanych osób. W tym roku zamierzam mówić sporo na temat tego, w jaki sposób zwiększać słownictwo bez wkuwania słówek, a także jak krok po kroku stworzyć własną metodę nauki, dopasowaną do naszych możliwości i potrzeb, a następnie zaplanować konkretne działania, by w miarę szybko zobaczyć pierwsze efekty. Na pewno będzie ciekawie. Wszystkie informacje o warsztatach będzie można znaleźć na naszej stronie www.sekretypoliglotow.pl

 

Czy pracuje Pan nad kolejną książką?

Mam w tej chwili w planach kilka ścieżek rozwoju. Pracuję nad kolejną pozycją z serii wywiadów z poliglotami. Tym razem namówiłem do współpracy bardzo znaną w środowisku poliglotów osobę, która poprowadzi także jeden z warsztatów pod koniec maja. Jestem przekonany, że książka ta będzie naprawdę interesująca, bo mój rozmówca jest kimś naprawdę wyjątkowym. Już niedługo zdradzę nieco więcej szczegółów.

 

Zbieram też materiały do kolejnej książki, w której będę chciał rozłożyć na części pierwsze temat nauki słówek będący prawdziwą zmorą dla wielu osób. Oprócz tego pracuję także nad podręcznikami do nauki języków, które będą wykorzystywały w praktyce wszystkie zasady, o których pisałem w książce i mówiłem na warsztatach.

 

W poprzedniej rozmowie pytałam Pana o cele. Odpowiedział Pan, że Pana najważniejszym celem jest nauka 100 języków w ciągu 10 lat. Na jakim etapie jest realizacja tego planu?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy skupiłem się przede wszystkim na językach, których uczyłem się już wcześniej, przede wszystkim czeskiego i hindi, których mogę używać dość często w pracy. Zwłaszcza ten drugi jest sporym wyzwaniem, bo jest dość egzotyczny, ale jednocześnie bardzo intrygujący. Do mojej listy dwudziestu języków zacząłem jednak dodawać powoli kolejne, takie jak holenderski, kreolski z Haiti czy grecki. Staram się jednak ostatnio podchodzić do nauki bardziej pragmatycznie i nie skupiać się na biciu rekordów. Zaczynam się uczyć nowego języka, jeżeli mnie bardziej zainteresuje lub gdy nadarzy się okazja, by go używać ze znajomymi. Trzeba pamiętać, że najważniejszym celem nauki języków obcych jest komunikacja i poznawanie nowych ludzi.

 

Czy chciałby coś Pan dodać od siebie dla czytelników, bądź uczących się języków obcych?

Bardzo często jesteśmy niezadowoleni z postępów w nauce, bo porównujemy się z innymi. Na kursie językowym nasi koledzy radzą sobie lepiej, a jeszcze ktoś inny odnosi sukcesy, o których my możemy tylko marzyć. Czujemy się przez to często sfrustrowani, a zdarza się, że z tego powodu porzucamy naukę języka. Myślałem kiedyś podobnie, ale zauważyłem, że nawet jeśli w jakimś języku mówię gorzej niż inni, nawet jeśli daleko mi do doskonałości, wciąż mogę czerpać przyjemność z tego, co już potrafię. Gdy byłem w Delhi widziałem uśmiech na twarzy ludzi, gdy byłem w stanie powiedzieć kilka słów w hindi. Nie miało wtedy znaczenia, że mój zasób słów był ograniczony i radziłem sobie niezbyt dobrze. Pamiętajmy, że uczymy się języka dla siebie, dla własnej przyjemności… Nie przejmujmy się tym, jak oceniają nas inni, nie martwmy się tym, że nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcielibyśmy być. Sukcesy przyjdą z czasem, a niekiedy właśnie te małe kroczki, które stawiamy na naszej drodze, sprawiają największą przyjemność. Chciałbym życzyć zatem każdemu, by nie przejmował się porażkami, których zapewne doświadcza. Pamiętajmy, że stanowią one część procesu nauki i ich nie unikniemy. Nie zapominajmy, że odnosimy także małe sukcesy. Skupiajmy się właśnie na nich, bo dzięki temu nauka będzie zawsze wielką przyjemnością.

 

Dziękuję za rozmowę.

10:42, toksiazki12 , Wywiady
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2016

 

 

 

Tak, tak Kochani!

To już niebawem, a na pewno 8 marca!

Tym milej będzie, jeśli powalczycie o nagrodę dla kogoś na prezent! Prawda?

Tak więc, zaczynamy!

 

Pytanie konkursowe nie jest trudne i jak to u mnie - interpretacja dowolna!

 

 

Carpe Diem! Napiszcie, jak chwytacie ten pędzący non stop czas i dzień? Co dla Was oznacza ten zwrot? Czym w życiu się kierujecie? Co Wam sprawia radość?

 

Warunki konkursu:

Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i kończy w poniedziałek 7 marca b.r. o godz. 23:59.

Po tym terminie zostanie wyłonionych dwoje zwycięzców. Jeśli któraś odpowiedź autorkę poruszy szczególnie, przewidziana jest trzecia, dodatkowa nagroda!


Oczywiście, miło będzie jeśli polubicie nasze profile na FB, czyli pisarki Ewy Fromelli, która swój FP prowadzi jako Książki Idy - https://www.facebook.com/KsiazkiIdy/?fref=ts   i mój Recenzje Agi.

 

Zatem! Udostępniajcie, zapraszajcie znajomych, bierzcie czynny udział :)

Ja trzymam za Was kciuki!

 

 

 

Zwycięzcy wybierają spośród poniższych pozycji wraz z autografem!


 

Powodzenia!


 

 

ZANIM ZROZUMIEM

Małgorzata Mroczkowska

 

 

Premiera: 16.03.2016

Czasami miłość stawia przed nami wielkie wyzwania…Piotr i Joanna to młode małżeństwo, które połączył przypadek. On pochodzi z rodziny inteligenckiej, jest psychologiem i terapeutą. Ona wyjechała z małej miejscowości, żeby ukończyć studia w Warszawie. Z pozoru normalna relacja okazuje się jednak związkiem toksycznym, w której zazdrosna kobieta, skłócona z rodziną męża oraz własnymi bliskimi, pociąga za sznurki, sterując ich wspólnym życiem.

Kadry z małżeńskiego życia przeplatają się z sesjami terapeutycznymi pacjentów Piotra, które ilustrują jego oddanie i zaangażowanie w pracę. Paradoksalnie, w myśl przysłowia, że szewc bez butów chodzi, w obliczu demonów własnej żony Piotr jest zupełnie bezbronny.

Czy tlące się jeszcze wspomnienie dawnej miłości i namiętności wystarczy, by wspólnie wyjść na prostą i uleczyć zadane dotychczas rany?

 

 

TYMCZASOWA ŻONA

Jennifer Klinec

 

 

 Przewidywana data premiery: 30.03.2015

Prawdziwa historia kobiety, która wśród orientalnych przypraw znalazła szczyptę szczęścia!Jennifer ma wszystko, o czym marzą kobiety: pewność siebie, prestiżową pracę w korporacji i mieszkanie w Londynie. Czy jednak w rzeczywistości to „wszystko” daje szczęście?

W poszukiwaniu nowych kulinarnych doznań bohaterka wyrusza w podróż do Iranu. Trafia do domu Vahida, gdzie w ciągu dnia uczy się gotować pod okiem jego matki. Popołudnia i wieczory spędza w towarzystwie mężczyzny, poznając miasto, próbując nieznanych potraw i zaglądając w miejsca niedostępne dla zwykłych turystów. W oparach szafranu i świecie pełnym restrykcyjnych reguł i konwenansów rodzi się uczucie, którego nie da się zatrzymać.

Jak bardzo irańska przygoda odmieni życie dwojga zupełnie obcych ludzi? Czasami trzeba przebyć cały świat, by odnaleźć to, czego naprawdę szukamy…

 

 


środa, 24 lutego 2016

 

 

 

 

Kochani :)

Pora nietypowa na rozpoczęcie konkursu, ale jestem zdania, że na świętowanie i konkursy

każda pora jest dobra.

Zaczynamy zatem. Potraktujcie konkurs, jako prezent na Dzień Kobiet. Udział może wziąć każdy

i każdy ma prawo

do interpretacji tematu w sposób dowolny.

 

 

 

 Gdyby ktoś zrobił Wam krzywdę, w obojętnie jakiej postaci i formie, i mielibyście okazję napisać do tej osoby jeden jedyny list,

to co byście w nim zawarli, o czym napisali, jakich słów użyli? 

 

 

Warunki konkursu:


Konkurs rozpoczyna się dzisiaj i trwać będzie do niedzieli 6 marca b.r. do godz. 23:59

Udział może wziąć każdy.

Interpretacja tematu dowolna.

Odpowiedzi udzielacie w komentarzach pod postem, pamiętając o pozostawieniu adresu e-mail!


Po tym terminie autorka dokona wyboru dwóch zwycięzkich wypowiedzi. Osoby te otrzymają po jednym papierowym egzemplarzu "Spowiedzi wyszeptanej wrogowi" z autografem :)

 

 

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/06/8222Spowiedz-wyszeptana-wrogowi8221-Wiktorii.html


W szczególnym przypadku przewidziana jest nagroda dodatkowa, również w postaci powieści.

I teraz najważniejsze.

Miło nam będzie jeśli polubicie FP powieści "Spowiedź wyszeptana wrogowi"

oraz mój Recenzje Agi :)

Zatem! Udostępniajcie, zapraszajcie znajomych, bierzcie czynny udział :)

Do dzieła, życzę powodzenia!

Trzymam kciuki!

 

wtorek, 23 lutego 2016

 

 

Poezja Jerzego Stasiewicza wraca do mnie któryś raz z kolei. Tym razem w postaci jednego z wielu swoich tomów. Ten, który mam przed sobą wyszedł z druku w roku 2009. Nie daty są ważne, a przekazy, jakie poeci zawierają w swoich wierszach, którymi dzielą się z innymi. Pan Jerzy jest autorem wyjątkowym. Nie tylko działa lokalnie, jest poetą, pisarzem, ale to przede wszystkim człowiek skromny i wrażliwy na otaczające piękno.

 

Wszak nie od dziś wiadomo, że poezja Stasiewicza to wiersze hołdujące przyrodzie, zacieśniające więź człowieka z naturą. Pan Jerzy jawi się nam, jako poeta – wędrowiec, a jednocześnie poeta pokazujący nam Jego przynależność i miłość do miejsca, w którym żyje, tworzy i wiąże pewne nadzieje.

 

 

Źródło: Internet. 

Na zdjęciu: Jerzy Stasiewicz.

 

Tomik dla samego autora ma również sentymentalny wymiar. W moim ostatnim wywiadzie Pan Jerzy przywołuje go i podkreśla dlaczego tak właśnie jest: Córka Patrycja w poprzedniej książce „Poezji tom III” robiła skład, żona zdjęcia i projekt okładki...[...]”. Widać więc, jakie znaczenie dla rodziny ma twórczość pana Jerzego. I to jest piękne. Najważniejsza jest bliskość tych, których kochamy i wsparcie, jakie się od nich otrzymuje. Oprócz zaangażowanej w przygotowania tomiku rodziny, wyboru wierszy dokonał znany nie tylko mi, ale wszystkim ze świata poezji Piotr Goszczycki – dobry znajomy Pana Jerzego, redaktor Literackiej Pkp – Jazdy.

Poezji tom III” podzielony jest na pięć działów. Każdy z nich to odrębna cząstka tego, co chce nam powiedzieć poeta. Pierwsza część „Wędrówki”, w które zabiera nas Pan Jerzy, to wiersze ukazujące miejsca, w jakich bywał, jakie odwiedził, ale nie tylko. Wędrówki bowiem mogą mieć wymiar symboliczny, rodzaj metafory, czy skrywanych w sercu marzeń. Już nie tylko dotyczących konkretnych miejsc, ale pragnień lepszego świata. Bez brudów, wojen, buntów, zła.

„Wędrujemy”

Wędrujemy po bezdrożach

zbudowanych własną dłonią gór

stąpając z ciernia na cierń

kaleczymy bosą stopę nadziei

wierząc że kiedyś i tu

był raj

 

Wędrujemy niepewni jutra

 

 

***

A kiedy zapytają

czemuś wieś opuścił

odpowiem im szumem wiatru

w słowach prostych

 - ślepy los mnie pognał

bym uchwycił tęczę

co na krańcu pola

dotykała skiby.

 

A kiedy zapytają

co tak w dłoni ściskam

pokażę obrączkę

i twarz dziecka roześmianą.

 

***

Nadejdzie dzień -

zacznę przemierzać lądy

i ujrzę ziemię wymarzoną w snach

 

Piachy pustyń

nie zasypią oczu moich

trąby powietrzne nie zagubią dróg

mrozy nie będą tak silne

aby skuć stopy lodem.

 

Drugi dział w tomie, to „Być drzewem”. Nieustanne porównania człowieka do drzewa zdarzały się wcześniej w literaturze, szczególnie w poezji. Tutaj autor sugestywnie dokonuje tego porównania. Przecież też jesteśmy samotni, często, jak te przydrożne drzewa, skażone spalinami, czy będące pomnikami przyrody, świadkami historycznych wydarzeń, czasami po prostu spróchniałymi wytworami czasu, nadającymi się już tylko do wycinki, czyli na śmierć. A czego możemy nauczyć się od drzew? Czy w ogóle można czegoś się od nich nauczyć? Odpowiedź znajdziecie poniżej:

***

Ludzie są jak drzewa

Drzewa niepodobne są do ludzi...

 

Nauczę się cierpliwości drzewa---

jego wytrzymałości na wicher i mróz

jego uczciwości i dostojeństwa

 

Ludzie wędrują przez życie

z otwartą księgą losu...

drzewa po śmierci

 

Osiądę na wzgórzu

zbuduję dom

 

Z dębu zaczerpnę siłę

z lipy skromność

z wierzby gibkość ciała

 

A krótki żywot mój

jak mrówczy ślad

nakryje śmierci czarny cień.

 

I powędruję z drzewami

w ich wieczną wędrówkę---

aż do próchna---

które rozwieje wiatr. 

 

***

Ludzie są jak drzewa...

Łamani pręgierzem

budzą się do życia wiosną

 

Zazdroszczą zabliźnionej korze

zapominając własne rany.

Chłoną przebudzenie ziemi

wpatrzeni w lustro horyzontu.

 

Rozdział „Tamta ziemia”, to rodzaj przypomnienia naszego pochodzenia, przynależności do gatunku ludzkiego, więzi z naturą, otaczającą nas florą i fauną, ale też z miejscem, w którym się urodziliśmy:

 

„Skąd jestem”

 

Skąd jestem?

Ano... - ziemi oderwany ---

Trzonów i Nysa – grunt

po którym stąpam niepewnie

Mój dom jak wiatr

wolnością niesiony przez jary

Uciekam do źródeł

i wiem, że powrócę w czas siwej głowy

do gniazda przodków.

 

Rozdział „Miasto nad rzeką” to wiersze o Jego mieście – Nysie, ale też wspomnienia o ważnym dla tego miasta innym poecie Józefie Eichendorffie (1788 - 1857). Światowej sławy romantyka, poety hołdującego przyrodzie, miłości, czy mistycznych uniesień. Eichendorff głęboko przeżył rewolucję marcową, co stało się powodem do powstania cyklu poetyckich diatryb, do których należą oba sonety i wiersz „Skarga wolności”. Poeta nawoływał w swych dziełach do obrony wolności – niepodległego ducha, ale też wyniesionych z domu ideałów, idei uczciwej pracy. To właśnie twórczość Eichendorffa, jego życie są dla Stasiewicza niejako inspiracją i powodem do złożenia hołdu poecie minionych epok:

„Eichendorff...”

Według Ich rozumowania Stałeś się zbędny.

Odstawiono Cię na dolną półkę

jak schodzone trzewiki.

I nikt już nie pamiętał na co Żeś poświęcił życie.

I miastu nie potrzebna była przeszłość.

Raziło popiersie u Jakuba,

A grób przy jerozolimskim popadł w ruinę.

Komuż potrzebne dawne proroki?

[…]

 

 

„Przystań”

Miasto osiedlenia – Nysa

Przylądek niespełnionych nadziei

w nurcie nie poskromionej rzeki.

Dom na wzgórzu

którego nie sięgała fala.

 

Miasto drzew starych

odrapanych kamienic

zapomnianej windy

 

Miasto spotkań poetów.

Eichendorffa Hermana Naisse

powoli przywracana część

Wspomnienie ratusza...

 

Miasto zapomnianych cmentarzy.

 

I ostatni rozdział w tomiku „Chwila”. Przywołują mi się w pamięci słowa pięknej piosenki zespołu Dżem – w życiu piękne są tylko chwile. Prawda, że prawdziwe?

Często o nich zapominamy, często nie mamy na nie czasu, często odrzucamy, a jeszcze częściej skazujemy na niebyt przez lawinę dziwnych wymigań, masę innych zadań i rzeczy, które często musimy zdobić „na zaraz”. Jak często zapominamy o tym, że istnieje obok nas życie spokojniejsze, mniej chaotyczne, bardziej uległe naszym emocjom, empatii, zrozumienia. Tak, zdecydowanie, w życiu piękne są tylko chwile. Nie zapominajmy o tym. Bo pamięć ludzka bywa zawodna. Dlatego też w tym dziale poeta przywołuje obrazy bliskich mu osób, których już obok niego nie ma.

***

Poproszono

bym napisał wiersz

o Auschwitz

 

Mimo że upłynęło

kilka lat

nadal pozostała

czysta kartka papieru

 

Wyobraźnia

nie jest w stanie ogarnąć

fabryki ludzkiej zagłady...

 

 

***

Staszkowi J.

Ech Stachu

leżysz pod brzozą

na wzgórku

jak partyzant

 

A tu i pokój

i życie całe przed tobą

 

Zwykły pasek od spodni

i własna decyzja...

 

Jakże prawdziwe, pełne życiowej mądrości są wiersze z „Poezji tomu III” Jerzego Stasiewicza. Poeta dokonuje w nich nie tylko swoistego rozrachunku z przeszłością, ale też wskazuje kierunki, jakimi winniśmy podążać przez życie. Życie zgodne z naturą, otoczeniem, ale przede wszystkim życie zgodne ze swoimi przekonaniami i wartościami. Poeta pokazuje nam nie tylko cząstkę siebie i swojej artystycznej duszy, ale pokazuje nam kawałki swojego miejsca na ziemi, jakim jest ziemia nyska, czy też miejsca ściśle związane z prowincją i jej określonym rytmem. Wolnego od chaosu, hałasu, współczesnego pędu. Na tym polega mądrość poety. Nie szafuje swoimi zdolnościami na lewo i prawo. Pozwala nam się nimi delektować. Kawałek po kawałeczku. Skromny i niezwykle sympatyczny człowiek wielki duchem i talentem. Taki jest właśnie Jerzy Stasiewicz i Jego znakomita twórczość.

 

17:27, toksiazki12 , Poezja
Link Dodaj komentarz »

 

W czerwcu minie rok, odkąd Wiktoria Łoboda wydała swoją debiutancką powieść "Spowiedź wyszeptana wrogowi", która ukazała się pod skrzydłami Wydawnictwa NovaeRes.

 

 


Moją recenzję mogliście przeczytać tutaj:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/06/8222Spowiedz-wyszeptana-wrogowi8221-Wiktorii.html

 

Natomiast pod poniższym linkiem znajdziecie wywiad z autorką:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/06/Wywiad-z-Wiktoria-Loboda-autorka-Spowiedzi.html

 

 

Dlaczego nawiązuję do tej książki? Całkiem niedawno odszukałyśmy się na Facebooku.

Wiem, że Wiktoria mimo licznych obowiązków na uczelni pisze swoją drugą powieść.

I z tego co wiem jest równie zaskakująca, jak pierwsza. Cieszę się, że pisze dalej, bowiem już po debiucie

widać było w Niej potencjał.

Dlatego, z wielką przyjemnością zachęcam na FP powieści:

https://www.facebook.com/spowiedzwyszeptana/?fref=ts


 

Jest to strona utworzona całkiem niedawno, bardzo świeża, ale warto zaglądać.

Jako zachętą, niech będzie fragment powieści:

"Istnieje pewien szczególny rodzaj nienawiści, którego nie każdy człowiek ma okazję doświadczyć. To nienawiść głęboko zakorzeniona, jadowita i toksyczna. Plujesz nią, licząc na to, że w ten sposób uda Ci się jej pozbyć, ale to nie pomaga. Ta cholerna nienawiść tylko w Tobie wzbiera i w pewnym momencie nie czujesz nic poza nią. Prawie. Nie doświadczyłeś czegoś takiego? A ja owszem – przez Ciebie.

To ta chwila, w której powinieneś poczuć wyrzuty sumienia, ale oczywiście tak się nie stanie. W tym liście będzie jeszcze wiele takich fragmentów, podczas ich czytania każdy normalny człowiek strzeliłby sobie w głowę, żeby uciszyć wrzask świadomości, że to wszystko przez niego. Ale nie Ty. Ty nie jesteś normalny. Jesteś wyjątkowy i kiedyś myślałam, że to Twoja zaleta.
W swojej ignorancji pewnie nawet uważasz, że postępowałeś dobrze. Utrzymujesz, że chciałam tego wszystkiego. Przyznam, że bywały momenty, kiedy sama tak myślałam. Jednak Ty przekroczyłeś granice, za którymi spały moje wspomnienia. Przekroczyłeś je zbyt wcześnie.
Gdy już dostaniesz mój list, zadasz sobie wiele pytań. Część odpowiedzi zapewne odnajdziesz tu, między wersami, jednak nie wszystkie. Bo, powiedzmy sobie szczerze, że i nie na wszystkie zasługujesz.

Opowiem Ci teraz wszystko od początku, abyś lepiej zrozumiał to, co zrozumieć powinieneś. To będzie długa historia, a ja, ponieważ wiem, że przeczytasz wszystko dokładnie, postaram się, żeby ten list był dla Ciebie pokutą."

11:39, toksiazki12 , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2016

 

 

 

 

Kochani!

Wczoraj zakończył się konkurs, w którym mieliście okazję, szansę na to, by wypowiedzieć się, co sądzicie, czym dla Was jest wolność.

Oczywiście, mieliście prawo do interpretacji tematu w sposób dowolny, indywidualny. Takie wypowiedzi są dla mnie osobiście ważne, bo pozwalają  Was niejako poznać.

 

 


Żeby już nie przedłużać, oto zwycięzcy:

Egzeplarz papierowy wędruje do osoby, która podpisała się pseudonimem - zabajka!

E-booki wędrują do: Izanami, saksofonistka, Mariusz.

Bonus dla Marcina, również w postaci e-booka :)

 

Serdecznie gratulujemy! :)

 
1 , 2 , 3 , 4
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi