Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
piątek, 30 stycznia 2015

Miło nam poinformować, iż 3 lutego 2015 roku na rynku wydawniczym pojawi się nowy tytuł Wydawnictwa Replika "TAM, GDZIE RODZI SIĘ MIŁOŚĆ" autorstwa Edyty Świętek.

Poprzednia książka tej Autorki "Cienie przeszłości" spotkała się z dobrym odzewem i ciepłym przyjęciem wśród Czytelników. "Tam, gdzie rodzi się miłość" będzie mieć kontynuację w postaci tytułu "TAM, GDZIE RODZI SIĘ ZAZDROŚĆ".




 

TAM, GDZIE RODZI SIĘ MIŁOŚĆ
EDYTA ŚWIĘTEK
powieść obyczajowa z elementami kryminału

Tajemniczy wróg od lat czyha na rodzinę Hajdukiewiczów. W zemście za urojone krzywdy, daleki krewny postanawia odpłacić się swojemu kuzynowi, kierując swój gniew na jego dzieci. 
Daria od dzieciństwa trzymana była przez swoją rodzinę w złotej klatce. Groźba wisząca nad dziewczyną stała się jeszcze realniejsza, kiedy dwaj jej najstarsi bracia stracili życie. W obawie o jej bezpieczeństwo, rodzice nie pozwalali Darii samotnie opuszczać rodzinnej willi, za jedyną namiastkę wolności dając jej możliwość pracy w będącym ich własnością hotelu „Zacisze”. 
Przygnieciona ciągłym nadzorem Daria postanowiła wyrwać się spod rodzicielskiej kurateli. Kiedy w „Zaciszu” poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek… 

Daria, z powodu groźby wiszącej nad jej rodziną, od dzieciństwa trzymana była przez rodziców pod ciągłym nadzorem. Jednak kiedy poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek…

 


czwartek, 29 stycznia 2015

Stachurę poznałam dzięki tomikowi Jego wierszy „Słysz wołanie!”, który otrzymałam w prezencie za recenzję wysłaną do programu „Radiowa Poczta Literacka” w 2001r.


Źródło: Internet.

Jest on dla mnie o tyle wyjątkowy, że Autor zaskakuje mnie tylko piękną poezją, przedstawianą w sposób wysublimowany. W tomiku można również znaleźć Jego pieśni oraz przekłady. O ile poeta, prozaik, człowiek obdarzony niezwykłym talentem, o tyle dla mnie Stachura jawi się jako człowiek niezwykle samotny, wycofany z życia społecznego. Wręcz pustelnik szukający całe życie swojego miejsca, szczęścia, miłości, czy życia. Nadzwyczaj wyobcowany, opuszczony.

Pisał pięknie, wyjątkowo. O miłości, samotności, o swoim widzeniu świata.

Biała lokomotywa

Sunęła poprzez czarne łąki

Sunęła przez spalony las

Mijała bram zwęglone szczątki

Płynęła przez wspomnienia miast

Biała Lokomotywa

Skąd wzięła się w krainie śmierci

Ta żywa zjawa istny cud

Tu pośród pustych marnych wierszy

Tu gdzie już tylko czarny kurz

Biała Lokomotywa

Ach czyj ach czyj to jest

Tak piękny hojny gest

Kto mi tu przysłał ją

Bym się wydostał stąd

Białą Lokomotywę

Ach któż no któż to może być

Beze mnie kto nie umie żyć

I bym zmartwychwstał błaga mnie

By mnie obudził jasny zew

Białej Lokomotywy

Suniemy poprzez czarne łąki

Suniemy przez spalony las

Mijamy bram zwęglone szczątki

Płyniemy przez wspomnienia miast

z Białą Lokomotywą 

Gdzie brzęczą pszczoły pluszcze rzeka

Gdzie słońca blask i cienie drzew

Do tej co na mnie w życiu czeka

Do życia znowu nieś mnie nieś

Biała Lokomotywo

Wiersz niezwykle uniwersalny, ponadczasowy, z przepiękną pointą. O tej niosącej śmierć, odpoczynek. Poniesie nas między czarne łąki, między brzozowym lasem, gaikiem, na swoje ścieżki. Kiedyś przyjdzie nam wsiąść w jeden Jej wagon. Lecz Sted przeciwstawia się, by jednak, nie sunąć ku śmierci, a właśnie " [...] Do życia znowu nieś mnie nieś".

Urodził się w 1937 roku w Charvieu we Francji. Poeta, pieśniarz, pisarz. Był synem polskich emigrantów: Stanisława i Jadwigi Stachurów. Młody Edward od dziecka przejawiał talent do rysunku. Do polski Stachurowie powrócili 3 lata po II wojnie światowej. Ukończył szkołę średnią w Gdyni, po wcześniejszym wydaleniu z liceum w Ciechocinku. Poezję zaczął pisać mając lat 17. W roku akademickim 1957/58 podjął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Początki studiów nie były łatwe, powodem tego był brak pieniędzy, przez który Edward często sypiał na dworcach, zdarzało mu się podobno nawet żebrać o pieniądze. Po zaliczonym roku przeniósł się do Warszawy. Jego debiutem literackim był zbiór opowiadań „Jeden dzień”, ciepło przyjęty przez krytykę. W roku 1965 uzyskał tytuł magistra filologii romańskiej, a w 4 lata później udał się do Meksyku, gdzie studiował literaturę na tamtejszym uniwersytecie. Jego pasją były podróże, był m.in. w Jugosławii, Syrii, Norwegii, USA, Kanadzie. Popełnił samobójstwo w swoim domu w 1979 roku.

 
  Źródło: Internet.


RÓŻA
W ogrodzie nocą chochoł to król
a narzeczona jego magiczna
o łaskę króla ją pielęgnować

a mnie to już nikt dawno tak bardzo
dawno tak bardzo już nikt
nie pielęgnował

czy ja jestem blacha albo tygrys
że mnie to już nikt dawno tak bardzo
nie pielęgnował

albo to ja mam sklep korzenny sklepik
żebym się sam niedziela po niedzieli
pod ladą pielęgnował

w ogrodzie nocą chochoł to król
a narzeczona jego magiczna
to może tak jutro magicznie

o łaskę króla mnie pielęgnować 
środa, 28 stycznia 2015

Cofnąć się w czasie. Tylko po co? By zobaczyć początkujące cuda architektury, panujące zwyczaje społeczne, rozwój gospodarczo – socjologiczny społeczeństwa, panujące zasady etyki i moralności, odkryć tajemnice rodzinne, ale przede wszystkim poznać modę minionych lat. Czy jest to w ogóle możliwe?


Wystarczy pójść na katowicki peron piąty, napić się czerwonego wina z rocznika 1929 i zatopić się w snutych przez siebie wizjach, czego to by się nie chciało. Trio doskonałe. Zosia, Danka i Mirek. Dziewczyny są siostrami, a towarzyszący im Mirek Mędrzycki, to asystent z pracy Zosi.

To pierwsza książka Pani Marty Obuch, z którą miałam okazję się zapoznać. Okazuje się, że autorka oprócz komedii kryminalnych jest także poetką, fotografką, dziennikarką. Osobą wszechstronnie wykształconą, ceniącą sobie pióro Joanny Chmielewskiej. Na autorskiej stronie Pani Marty można zobaczyć zdjęcie dwóch wspaniałych autorek w towarzystwie lampek czerwonego wina. Piękne zdjęcie, a „Szajbą na peronie 5” Pani Marta dała dowód na to, że taka podróż w czasie jest Jej konikiem, doskonale się czuje w roli wehikuł.



Katowice, lata współczesne. Zosia, chyba jak każda kobieta, ma kompleksy na punkcie swojego wyglądu. A to jest za gruba, a to ma cellulit, a to nikt na nią nie spojrzy. Jest świeżo po rozwodzie, w wieku tuż po czterdziestce, liże rany i robi wszystko, żeby podnieść własny punkt widzenia i piękności.

 

Z jakim skutkiem? Chyba takim, że Mirek, również świeżo po rozwodzie, ostrzy sobie na nią zęby, ale Zosia tego nie dostrzega. W wieczór uniwersyteckiej zabawy, stylizowanej na lata dwudzieste i trzydzieste, wymykają się i w swoim trzyosobowym towarzystwie, razem z Danką, siostrą Zosi, podążają, niczego nie świadomi na katowicki dworzec. Wieczór upływa im na pogaduszkach i piciu wina. Budzą się, w zupełnie innej rzeczywistości.

 

Autorka dokonała przenosin czasu. Swoich bohaterów, nie przypadkowo, umieściła właśnie w roku 1929, kiedy to Śląsk był pod panowaniem niemieckim. Doktor literatury była w tym czasie po prostu Czarną Zośką, obrabowującą bogatych Niemców ze złota, biżuterii, obrazów, wszystkiego, co można było sprzedać i mieć z tego niezłą dolę pieniędzy. Zosia, jej siostra Danka i Zbyj, ich krewny, byli jedną szajką, a na czele drugiej zbójeckiej stał Mirek.



Ileż to przewrotnych i śmiesznych sytuacji przyjdzie im przeżyć. Chociażby rola, w jaką wcieli się Danka. Zostanie wróżką, ale taką z przymrużeniem oka. Śmieszność i komizm towarzyszy im na każdym kroku, tym bardziej, że obie, konkurujące ze sobą szajki rzucą sobie wyzwanie.

 

Obok odkrywania przez Zosię losów i rodzinnych koligacji, czeka ją niemałe rozczarowanie, kiedy to wyjdzie na jaw, że znany na Śląsku Louis Diebl, ten sam, który będąc swego czasu burmistrzem, ograbił miejską kasę i zwiał z pieniędzmi za ocean, to ich daleki krewny. Trójka przeniesionych w czasie bohaterów dowie się również o sobie kilka interesujących wątków.

 

Świetna fabuła, ciekawie połączone wątki. Bardzo dobra komedia kryminalna. A dzięki podróży w czasie jesteśmy naocznymi świadkami architektonicznych perełek Katowic i pięknej mody tamtych lat. Jeśli chcecie znaleźć tunele czasoprzestrzenne, zapraszam do lektury :) Polecam! :)

 

 

 

Dziękuję za możliwość zapoznania się z książką:

 



 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu.

Chyba każdy z nas blogerów ma poczucie swojej wartości i miło jest, kiedy można o sobie, swoich doświadczeniach powiedzieć coś więcej, niż tylko na stronach prowadzonego przez siebie bloga.




 

Tak jest i w moim przypadku. Wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Ale nie oznacza to, że nie chcę. Chcę i to bardzo :)

 



Nie ukrywam, że chciałabym robić to zarobkowo. Tymczasem muszę pożyć tylko z samej satysfakcji. Miłej lektury :)


Miło mi gościć na stronach następujących portali:

http://www.tojakobieta.pl/miedzy-nami-kobietami/kobiecosc-na-wsi-taka-jestem-i-jestem-z-tego-dumna.html

http://nowagazetaliteracka.blog.pl/2015/03/09/zapraszam-do-wspolpracy/

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Witajcie :)

Mam do przekazania dwa zaproszenia, które mogą zainteresować grono nie tylko recenzentów Wydawnictwa.

Zaproszenie pierwsze dotyczy konkursu "Zostań autorką Harlequin". Jest to konkurs na opowiadanie o miłości, ogłoszony świeżo na serwisie Wydawnictwa.
Gorąco zachęcam do zgłaszania swoich tekstów -  do ujawnienia zawartości szuflad z gotowymi już opowiadaniami lub też do wypróbowania swego pióra w romantycznej tematyce i napisania czegoś zupełnie nowego :-)

Nagrodą będzie opublikowanie przez Wydawnictwo zwycięskiej pracy w formie eBooka oraz perfumy. Szczegółowe informacje na stronie:


Drugi zaproszenie dotyczy konkursu foto na FB, w formule znanej części Użytkowników, o temacie "Miłość jak z książki":
Mam nadzieję, że ta zabawa wprowadzi nas choć trochę w walentynkowy klimat.
Źródło: Internet.

Warszawianka. Pisze bajki i baśnie oraz powieści dla starszych dzieci. Ostatnio wydała swój debiutancki tomik wierszy, pod ciekawym i wymownym tytułem „Wodnymi kroplami się śmieję”, Wydawnictwa e-bookowo.
czwartek, 22 stycznia 2015

Współpracuję z następującymi Wydawnictwami:


 

 

 


 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak również z wieloma autorkami i autorami, którzy wydają w renomowanych wydawnictwach oraz z tymi, którzy wydają

za własne środki finansowe.

 

 

Jeśli są Państwo zainteresowani współpracą ze mną, proszę o kontakt:

stokrotka954@wp.pl

 


wtorek, 20 stycznia 2015

Nie jest to lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. To opowieść o ciemnej historii świata, o losach ludzi cierpiących, tracących życie z rąk oprawców. Jednym z nich był dr Gerhard Bast. Chłopak, mężczyzna, mąż, ojciec, a dopiero potem nazista, sturmbahnführer SS, członek Gestapo i zbrodniarz wojenny.

 

Lektura książki zbiega się z przypadającą dwudziestego siódmego stycznia, siedemdziesiątą rocznicą wyzwolenia przez żołnierzy sześćdziesiątej armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego, którzy otworzyli tego dnia bramy KL Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich, jako autentycznych wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom
totalitaryzmu hitlerowskiego.

 

Austriacki pisarz, tłumacz i eseista Martin Pollack, mimo iż jego rodzina ze strony matki pochodzi z Czech, a ojca ze słoweńskich Alp, zainspirowany historią z 6 kwietnia 1947 roku, kiedy to na przełęczy Brenner, przed jednym z bunkrów Sbarramento di Brennero, znaleziono zwłoki zastrzelonego człowieka, napisałswoją drugą w karierze książkę „Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu”. Mężczyzna ten miał przy sobie fałszywe dokumenty.
Jak się okazało był poszukiwanym listem gończym wyższym oficerem SS i gestapo, zbrodniarzem wojennym. To ojciec Pollacka dr Gerhard Bast.

 

Pollack wielokrotnie podejmował się tego niełatwego dla niego tematu, bowiem jego dziadkowie nigdy nie opowiadali mu o ojcu żadnych szczegółowych historii. Z obserwacji swojej rodziny, Pollack przywołuje nam obraz ojca, jako zwyczajnego człowieka, ojca, męża planującego przyszłość dla swojej rodziny. Od kiedy autor pamięta, jego ojciec był bardzo wysportowanym miłośnikiem narciarstwa i wspinaczek górskich. Z drugiej strony, opierając się na zebranych dokumentach w archiwach, do których doszedł po wielu miesiącach, pojechał w miejsca, w których przebywał jego ojciec, tylko po to, by znaleźć odpowiedź na pytania: Dlaczego właśnie mój ojciec? Co wpłynęło na to, kim był i co zrobił?

 

Odpowiedzi próbuje szukać w historii swojej rodziny. Dziadkowie autora byli mieszkańcami Dolnej Styrii. Rodzina Bastów była jedną z wielu rodzin austriackich, w których idea wielkich Niemiec znalazła podatny grunt. Przejawiało się to w przynależności do nielegalnej w Austrii partii nazistowskiej NSDAP. Niemcy zajmowali tereny Dolnej Styrii zaledwie kilkadziesiąt lat, czuli się już panami tych ziem, strażnikami niemieckości na
południu. Słowne utarczki pomiędzy Słoweńcami a Niemcami, przechodzące w bójki i prawdziwe awantury były tam na porządku dziennym. Nie dziwi więc, że ojciec Gerharda, żarliwy nacjonalista wychował syna w duchu przekonania o wyjątkowości i wielkości własnego narodu.

 

W jednym fragmencie książki, Pollack pisze:

„O życiu prywatnym ojca, o tym, jaki był, co myślał, wiem niewiele, właściwie nic. Do dziś pozostał dla mnie postacią z mroku, kimś o ledwo rozpoznawalnych konturach. […] Nieustraszony. Starałem się dorównać mu w tym, też chciałem wydawać się nieustraszony”.

 

Martin Pollack - autor powieści. 

 

Zastanawiam się, ile musiało kosztować autora, kiedy dowiedział się, kim tak naprawdę był jego ojciec, jakim był człowiekiem, ilu niewinnych ludzi zginęło z jego ręki lub rozkazu, ilu ludzi skazał na śmierć. Przecież jako członek, a potem wysoki rangą oficer SS, wydawał rozkazy, podpisywał się pod wyrokami śmierci. Ile kosztowało ujawnienie prawdy o swoim ojcu?
Psychiczne obciążenie, myśli i emocji temu towarzyszących.

 Dr Gerhard Bast.

Nigdy nie umiałam zrozumieć, dlaczego ci ludzie nie ponieśli właściwiej, adekwatnej do czynów kary. Nigdy nie umiałam w ogóle pojąć wojny, jako zbrodniarki niosącej głód, biedę, śmierć, zniszczenie, wypalenie. Coś, czego nie umiem nawet zdefiniować.

 

Martin Pollack. Czy zastanawiacie się w ogóle, dlaczego nie nazywa się Bast? No właśnie, przecież tak nazywał się jego ojciec. To też bardzo ciekawy fragment z życia Martina Pollacka. Jego matka nie była pierwszą żoną Basta. Jej pierwszym i właściwym formalnie mężem był Pollack, imię ojczyma autora nie pada w książce. Bast, odebrał Hilde, matkę Martina, pierwszemu mężowi, z którym miała już dwójkę dzieci. A kiedy została wdową po, Pollack przyjął kobietę z nie swoim dzieckiem z powrotem do swojego skromnego życia. Dlatego autor przyjął nazwisko ojczyma, który również figuruje w jego metryce, jako ojciec biologiczny.

 

Pollack dokonuje gruntownej analizy życia ojca. Nie szuka dla niego usprawiedliwienia, nie upiększa, nie nagina faktów. Wnikliwie ukazuje człowieka o wielu twarzach. Co przy tym przeżywał wewnętrznie? Trudno powiedzieć jednoznacznie.

 

Powieść trudna, idealna dla miłośników literatury faktu, czy historii.

 

 

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu.

 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Po ponad dwóch latach milczenia Magda Kozak – autorka bestsellerowej trylogii fantastycznej „Nocarz”, „Renegat”, „Nikt” – powraca z nową książką. Jej długo wyczekiwane „Łzy diabła” to powieść, która podsumowuje bogate doświadczenia pisarki zdobyte na polskich misjach wojskowych w Afganistanie. Czyni to jednak nie bezpośrednio – przeżycia pani podporucznik lekarz Magdaleny Kozak zostały przeniesione do odległego fantastycznego świata i podane czytelnikowi w formie pasjonującej epickiej historii.



Planeta Dżahan, gdzieś w odległej galaktyce. Zamieszkała przez rozwiniętą cywilizację, której nieobce są: honor, prawo, wierzenia, wojny. Planecie brak tylko zaawansowanej technologii, w tym militarnej. Ale tę dostarczają na Dżahan obcy z planety Ziemia – to oni, wykorzystując nowo odkryte możliwości podróży międzygwiezdnych, przywożą tu ziemski sprzęt: blackhawki, apache, land cruisery w zamian za uprawiany na Dżahanie czars – zboże, służące Ziemianom do produkcji „łez diabła”, narkotyku, od którego uzależniona jest ludzkość.

Łzy diabła” to opowieść o królewiczu Izzacie, synu króla Farji, Sakawata Szamara, który wyrusza z polecenia ojca na wyprawę wojenną w celu utorowania szlaku do transportu czarsu i z rozkapryszonego młodzieńca staje się prawdziwym mężczyzną.

Łzy diabła” to opowieść o Znajdzie, człowieku znikąd, który w wyniku niezwykłych splotów okoliczności, a także dzięki zdumiewającemu hartowi ducha ze zwykłego pastucha zmienia się w Mściciela z Pól – owianego ludową legendą groźnego partyzanta, walczącego z królewskimi wojskami u boku tajemniczego hrabiego Cienia.

Łzy diabła” to opowieść o honorze, żołnierskim etosie, niezłomności i miłości. To pasjonująca historia walki o własną tożsamość: w wypadku Izzata potrzebną, by ocalić Farję i przejąć po ojcu tron, w wypadku Znajdy – dawno i zdawałoby się bezpowrotnie utraconą.

Łzy diabła” Magdy Kozak, które ukażą się nakładem krakowskiego wydawnictwa Insignis, na półki księgarń trafią już 18 marca.



niedziela, 18 stycznia 2015
Po raz pierwszy czytałam książkę, która porusza temat dawstwa. W Polsce to jest temat jeszcze bardzo okrojony. Dowiadujemy się o tym szerzej przy okazji jakiś poplątanych życiowych losów, które dotykają pośrednio lub bezpośrednio nas, czy naszych bliskich. Zawsze byłam za. Sama jestem świadomą klubowiczką. Nie jestem co prawda zarejestrowana w bazie jako dawca szpiku, ale należę do Klubu dawca.pl i chcę, by po mojej śmierci ktoś dostał ode mnie drugie życie.
 
1 , 2
O autorze
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi