Blog o dobrej literaturze, poezji, o miłości do słowa pisanego
Blog > Komentarze do wpisu

"Dom, którego nie było" Dorota Schrammek :)

 

 

"Zupełnie jak kobiety kobietom!" - cytat z książki doskonale oddaje klimat i aurę fabuły oraz wszystkiego co wokół niej. Bo w tej powieści nie znajdziecie przypadkowości. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu, nawet bohaterowie dwuplanowi i tło, które przewija się w całej tej historii. A główny wątek staje się preludium do ważnej dyskusji.

 

 


Bardzo lubię prozę Doroty, bo ma ona swoją specyfikę, emocje i wielobarwność. W Jej książkach można znaleźć prawdziwych bohaterów, szczerość i bezpretensjonalność. I podtrzymuję wszystko, o czym zawsze przy Jej książkach mówiłam. Najtrudniej pisze się o prawdziwym życiu, tym nieudawanym. Sztuka ta nie wszystkim wychodzi dobrze. Dorota ma już swój specyficzny język i wypracowany przez doświadczenie styl. Zawsze pisze poprawnie językowo, krótkimi zdaniami, nie rozdrabnia się, używa konkretów, nie przynudza, a po Jej książkach czytelnik ma w głowie refleksję i może na chwilę chociaż się zadumać, pomyśleć o wartościach w życiu najważniejszych.

"Dom, którego nie było" to już piąta w Jej dorobku książka i piąta odsłona znakomitej trafności tematu. Saga pobierowska podbiła serca czytelników, ma ich wierne grono. Nic dziwnego, wszak autorka nie skąpi czytelnikom całej gamy emocji, a każda z nich zostaje znacznie dłużej.

Jak nauczyć się macierzyństwa? Czy da się tego w ogóle nauczyć?

Bohaterkami książki są cztery kobiety. Poznajemy je w różnych momentach ich życia. To są cztery różne charaktery, cztery spojrzenia na świat, cztery różne światopoglądy, cztery sposoby myślenia, odbierania pewnych sytuacji.

Karolina w swoim życiu zaznała i biedy, i pośredniego odrzucenia przez matkę. Nigdy u niej w domu się nie przelewało. Matka faworyzowała jej młodszą siostrę, Lidkę. Karolina była bardzo zagubiona w życiu, ciężko było jej się przebić i pokazać się z jak najlepszej strony. Tłamszona przez obojętność matki, która nigdy nie okazała jej matczynej miłości, nie przytuliła, nie pogłaskała po głowie. Piętno biedy i matki tyranki, która nie dbała o dom, była wyrachowana, lubiła pożyczać pieniądze od sąsiadów, często na wieczne oddanie, nigdy w swoim życiu nie pracowała tylko żerowała na szczodrości opieki społecznej, jeśli z kimś się trzymała, to tylko dlatego by mieć wymierne z tego korzyści.  Karolina jest niezwykle inteligentna, z czasem poznaje Macieja. Młodzi zakochują się w sobie, pobierają się. Wyjeżdżają za granicę dorobić się pieniędzy na swój własny dom, rodzą się kolejno ich dzieci. Matka Karoliny nie tylko faworyzowała Lidkę, ale też więcej jej kupowała, lepsze rzeczy, lepsze artykuły do szkoły. Kiedy przyszły na świat dzieci Karoliny i Macieja, kobieta opiekowała się nimi do granic swoich sił, przelewając na nie swoją miłość, której ona jako dziecko nigdy nie zaznała.

 

Źródło: Internet

 

Kasia była zawsze posłuszna, dużo czasu spędzała z babcią, która codziennie zabierała ją do kościoła, by dziewczynka się modliła, bo modlitwa, według babci, miała uzdrawiającą moc. I to babcia była tą osobą, do której Kasia miała pełne zaufanie, babcia nauczyła ją wielu rzeczy i sposobu myślenia. Kasia poczuła w sercu powołanie i wstąpiła do zakonu. Z czasem jednak, gdy przeżyła na swojej skórze podejście sióstr przełożonych do niej, jej osoby, jej indywiduum, odeszła z zakonu, ale wiedziała, że do domu nie ma po co wracać, bo rodzice dawno jej się wyrzekli, w dodatku otoczenie w miejscowości, w której był jej rodzinny dom, już dawno wydało o niej powszechną opinię, iż powodem jej odejścia z zakonu był romans z jakimś księdzem. Kobieta najpierw nocuje na działkach, a w zamian za dach nad głową pielęgnuje ogród. Potem trafia do Andrzeja starszego pana, który wymaga całodobowej opieki, bo jest częściowo sparaliżowany. Kobieta odkryje, jakie problemy, rozterki kryje w sercu ten specyficzny, ale sympatyczny pan. Co się kryje za drzwiami domu Andrzeja? I jak potoczą się relacje Kasi z Andrzejem? Dlaczego tak naprawdę matka Kasi zachowuje się nieczule względem niej i jaką kryje tajemnicę?

Łucja w swoim życiu miała wszystko. Niczego nigdy jej nie brakowało jako jedynaczce. Problemy materialne nie istniały, ale za to w relacjach z rodzicami zgrzytało jak w starym zamku. Do celu dążyła zawsze po przysłowiowych trupach, bez zażenowania wskakiwała żonatym mężczyznom do łóżek, by mieć w odpowiednim  momencie odpowiednie środki perswazji i szantażu. Otwiera swój wymarzony gabinet kosmetyczny. Kiedy w jej życie przypadkowo wchodzi Jakub, samotnie wychowujący niewidomą córkę artysta malarz, życie Łucji, a właściwie wszelkie wartości, którym była wierna, zaczynają się kruszyć. Kto skruszy tak naprawdę serce Łucji i jaką prawdę ona odkryje o swoich rodzicach?

 

Źródło: Internet

 

Darię wychowywał ojciec, bo matka nigdy nie była gotowa na macierzyństwo. Liczyły się spotkania z przyjaciółkami, wypady do miasta. Daria dopiero znalazła wspólny język z matką, kiedy dorosła. Wtedy też poznała Roberta, zaszła w ciążę, urodziła Laurę i powielała ten sam schemat, co jej matka. Rozstaje się z Robertem. Nie interesowała ją córka, tylko wyjazd za granicę, by rzekomo pracować. Rolę matki zaczęła Laurze wypełniać babcia, zostając nawet jej prawowitym opiekunem. Daria wróci do kraju, kiedy jej ojciec umiera, matka postanawia spełnić swoje najskrytsze marzenie, by wyjechać za granicę, a córka będzie miała osiem lat, jest dzieckiem bardzo rezolutnym, mądrym, spostrzegającym świat inaczej. Czy tak wygląda macierzyństwo? Co dalej z Darią i czy odnajdzie wspólny język z własną córką?

Kobiety łączy niesamowita samotność, która dotyka każdą z nich w inny sposób. Wszystkie cztery poznają się u terapeutki Anity. Ta wyznaczy im kilka ważnych zadań do wykonania, w tym zamiany ról i miejsc z koleżankami na jeden weekend. Kobiety mają wyciągnąć wnioski, dostrzec to, co dla nich niezauważalne, odzyskać coś co być może utraciły bezpowrotnie i wreszcie uświadomić sobie, jak ważne jest ich osobiste szczęście i spełnienie marzeń, rozwijanie swoich pasji.

"Dom, którego nie było" to taka gorzka refleksja o życiu, które często ma miejsce gdzieś obok nas, jeśli nie dotyka nas bezpośrednio to pośrednio. To powieść, którą czytało mi się z przyjemnością i refleksją, bo jeśli spotyka nas w życiu coś podobnego, to te emocje z czytanych historii potrafią przybrać na sile. Niezwykle prawdziwa aż do bólu, uzmysławiająca nam wartości ważne i najważniejsze i wreszcie ucząca nas wewnętrznej pokory, dystansu, nazywania emocji po imieniu. Powieść o sile i prawdziwości sekretu macierzyństwa. Co jest tajemnicą, a co magią. Powieść ukazująca co prawda tylko na tych czterech przykładach, jak różne mogą być te interpretacje macierzyństwa i jaka potrafi być jej  siła.

Powieść polecam całym sercem! :)

 


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu:

 



piątek, 18 listopada 2016, toksiazki12

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
ministat liczniki.org
Blogi o literaturze genis.pl Blogi o literaturze genis.pl Recenzje Agi Blogi